0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Skowronek / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Skowrone...

"Temat Rzecznika Praw Ucznia wywołuje ogromne emocje. Dla jednych to znak długo oczekiwanej zmiany w myśleniu o szkole. Dla innych dowód braku zaufania do nauczycieli i kolejny obowiązek dorzucany przeciążonej kadrze pedagogicznej lub temat zastępczy w rozmowach o systemie edukacji.

Gdzie jestem w tej debacie? Zastanawiam się i naprawdę nie wiem" – pisze Agnieszka Ciesielska* nauczycielka języka polskiego, a od września 2026 dyrektorka warszawskiego liceum.

"Od trzydziestu lat uczę, nadal lubię swoją pracę, czy to zatem w porządku, że lęku przed Rzecznikiem Praw Ucznia nie odczuwam?

Żałuję jedynie, że równolegle nie mówi się o Rzeczniku Praw Nauczycielskich.

To by znacząco zmniejszało polaryzację uczniów i nauczycieli, a obie te grupy potrzebują dziś wsparcia i wzmocnienia.

Po drugie – wkurza mnie to, że nie ma mowy, by Rzecznika Praw Uczniów na poziomie szkoły dodatkowo wynagradzać. Czy kwota choćby 200-300 zł jest tu naprawdę nie do przeskoczenia? Bez finansowania kolejnych zadań przydzielanych nauczycielom nie zbudujemy jakości systemu edukacji. Znowu będzie jakoś!".

Cały tekst Agnieszki Ciesielskiej – dalej.

Temat praw ucznia ilustrujemy – metaforycznie – powyższym zdjęciem z obchodów w Częstochowie święta 27 Pułku Piechoty z kampanii wrześniowej 1939 roku. Fot. Maciek Skowronek/Agencja Wyborcza.pl.

28 maja 2026 Sejm uchwalił ustawę o prawach i obowiązkach ucznia, odwlekając – po protestach związków nauczycielskich i organizacji dyrektorów – wprowadzenie szkolnych Rzeczników Praw Ucznia aż do... września 2028. Rzecznicy krajowy i wojewódzcy zaczną pracę od września 2026. O ile prezydent podpisze ustawę.

Pełny tekst ustawy jest tu.

Przeczytaj także:

Jak podkreśla raport SOS dla Edukacji, po raz pierwszy w ustawie zapisane zostały uczniowskie prawa, a także obowiązki i zamknięty katalog kar, co ma zastąpić arbitralne, przypadkowe a czasem autorytarne regulacje wprowadzane w tzw. szkolnych statutach.

Ustawa jest pochodną inicjatywy Stowarzyszenia Umarłych Statutów, zapoczątkowanej w 2018 roku przez Łukasza Korzeniowskiego, wtedy zbuntowanego ucznia, dziś prawnika, który pracował w zespole powołanym przez MEN. Korzeniowski opowiadał OKO.press o stopniowym zmiękczaniu projektu.

„Prawo ucznia do kształtowania swojego stroju i wyglądu” zostało np. ograniczone zapisem, że uczeń ma nosić strój zgodny z ogólnie przyjętymi normami społecznymi. Co więcej, dorzucono wymóg, że w sytuacji uroczystości, reprezentowania szkoły, a także wyjść grupowych i wycieczek szkolnych już nie tylko strój, ale także wygląd (fryzura, makijaż, paznokcie etc.) ma być zgodny z ogólnie przyjętymi normami.

Minister finansów nie zgodził się na to, by nauczyciele – szkolni rzecznicy – otrzymywali dodatek analogiczny do wychowawców klas, co kosztowałoby budżet ok. 100 mln zł rocznie.

W tekstach OKO.press skupialiśmy uwagę na młodych ludziach, których prawa bywają naruszane, a którzy poprzez szkolne doświadczenie powinni uczyć się zasad demokratycznego państwa prawa.

Artykuł Agnieszki Ciesielskiej akcentuje perspektywę nauczycielską.

Czy prawa ucznia są wymierzone w nauczycieli?

W sporze o Rzecznika Praw Uczniowskich gubimy pytanie o to, czy stworzenie instytucji Rzecznika jest wymierzone przeciwko komuś, czy raczej służy tworzeniu szkolnej wspólnoty, w której bezpieczeństwo i podmiotowość jej uczestników są lepiej chronione?

Patrzę na tę inicjatywę z szerszej perspektywy. Powołanie Rzecznika Praw Uczniowskich nie jest oskarżeniem nauczycieli i nauczycielek. Według mnie to raczej wyraz dojrzewania polskiej szkoły do myślenia o młodym człowieku jako pełnoprawnym uczestniku procesu edukacyjnego. To sygnał, że

szkoła XXI wieku nie jest miejscem, w którym prawa jednej grupy zależą od dobrej woli drugiej.

Prawa uczniowskie nie są dla mnie dodatkiem do edukacji. Przez lata funkcjonowały w polskiej szkole jako zapisy rozproszone w różnych aktach prawnych, statutach i regulaminach. W praktyce standardy ochrony praw uczniowskich bywały różne. W jednej szkole uczeń mógł liczyć na partnerskie traktowanie i rzeczywisty wpływ na życie społeczności szkolnej. W innej spotykał się z niejasnymi zasadami lub ograniczeniami, które nie miały podstaw prawnych.

Nowe przepisy porządkują ten obszar. Po raz pierwszy prawa ucznia zostają zapisane w sposób jednoznaczny i obowiązujący w całym kraju.

Nie oznacza to przyznania młodzieży szczególnych przywilejów. Gwarantuje uznanie, że godność, prywatność czy prawo do wyrażania własnych poglądów nie są kwestią lokalnych interpretacji, lecz podstawowymi standardami demokratycznego państwa. Podobnie jak prawa pracownika nie są wymierzone przeciw pracodawcy, tak prawa ucznia nie są wymierzone przeciw nauczycielowi.

Dla mnie – nauczycielki z długim stażem – jest to oczywiste i logiczne. Może dlatego, że miałam zawodowego farta i szkoła, w której zaczęłam uczyć, zaprogramowała mnie na takie myślenie. Czy jest ono standardem w polskiej szkole w ogóle? Oczywiście, że nie.

Rzecznik potrzebny jak ubezpieczenie od wypadku

Jednym z częściej powtarzanych argumentów przeciwników Rzecznika Praw Uczniowskich jest stwierdzenie, że skoro większość nauczycieli wykonuje swoją pracę uczciwie i z zaangażowaniem, to taka funkcja/instytucja nie jest potrzebna. Według mnie to błędne założenie. Nikt nie zawiera umowy dlatego, że zakłada konflikt. Nikt nie wykupuje ubezpieczenia dlatego, że planuje wypadek. Instytucje ochronne tworzy się, by działały, gdy pojawiają się problemy.

Większość nauczycieli to osoby oddane swojej pracy i troszczące się o dobro uczniów. Nie zmienia to jednak faktu, że zdarzają się sytuacje naruszania praw młodych ludzi w szkole. Niekiedy są to działania świadome, czasem wynikają z utrwalonych praktyk, niewiedzy lub przyzwyczajeń funkcjonujących w szkołach od wielu lat.

Nielegalne opłaty, ocenianie za brak zeszytu, ograniczanie prawa do wyrażania siebie poprzez regulowanie wyglądu zamiast stroju – to przykłady problemów, które regularnie pojawiają się w dyskusjach o szkolnej codzienności. Rzecznik może pomóc w rozwiązywaniu takich sytuacji, zanim staną się źródłem konfliktów i poczucia krzywdy.

W debacie publicznej wybrzmiewa obawa, że instytucja rzecznika podważy autorytet nauczycieli. Tymczasem trudno mówić o podważaniu autorytetu przez rozwiązanie, w którym szkolnym rzecznikiem ma być właśnie nauczyciel – opiekun samorządu uczniowskiego. To bardzo istotny sygnał.

Ustawodawca nie tworzy zewnętrznego organu kontrolującego szkołę z pozycji przeciwnika. Proponuje mechanizm współpracy i dialogu wewnątrz społeczności szkolnej.

Autorytet rodzi się z szacunku i zaufania. Szkoła, która potrafi rozmawiać o prawach uczniów, nie osłabia nauczycieli. Przeciwnie – wzmacnia ich wiarygodność. Nauczyciel czy nauczycielka, którzy traktują uczniów podmiotowo, nie powinni obawiać się Rzecznika.

Rzecznik Praw Ucznia nie jest przeciwnikiem nauczyciela. To dla mnie istotny punkt wyjścia. Tak chcę myśleć o szkole jako przestrzeni rozwoju dla młodych i dojrzałych ludzi.

Rzecznik Praw Nauczyciela albo Samorząd Nauczycielski

Problemem nie są tu nauczyciele/ki. Jest nim system. Obawy środowiska nauczycielskiego są oczywiście uzasadnione. Polska szkoła od lat zmaga się z przeciążeniem kadry, niskimi wynagrodzeniami, biurokracją i malejącym społecznym prestiżem zawodu.

W takiej sytuacji każda zmiana budzi niepokój. Trudno dziwić się nauczycielom, którzy pytają, czy poza Rzecznikiem Praw Ucznia kolejne zadania nie zostaną po raz kolejny nałożone bez odpowiedniego wsparcia organizacyjnego i finansowego.

Te trudności i obawy są realne. Jednak nie powinny prowadzić nas do wniosku, że należy rezygnować z ochrony praw uczniów. Odpowiedzią powinno być

wzmacnianie pozycji nauczycieli i uczniów, a nie stawianie jednych przeciw drugim.

Dlatego marzy mi się równoległe powołanie Rzecznika Praw Ucznia i Rzecznika Praw Nauczyciela.

Taką funkcję ochronną mógłby pełnić także samorząd nauczycielski, gdyby wreszcie udało się go powołać na wzór samorządów innych zawodów zaufania publicznego, jakie mają adwokaci, sędziowie, pielęgniarki czy lekarze.

Proponował to już w 1997 roku prof. Bogusław Śliwerski, a teraz postuluje SOS dla Edukacji i inne środowiska edukacyjne, w tym Ja. Nauczycielka.

Dobra szkoła nie powinna wymuszać wyboru między prawami dziecka a godnymi warunkami pracy kadry. Potrzebuje obu tych elementów jednocześnie.

Zatrzymać wojnę, stworzyć partnerstwo

Najważniejszą wartością, którą może wnieść instytucja Rzecznika Praw Uczniowskich, jest według mnie odbudowa zaufania. Dzisiaj uczniowie/uczennice często czują, że nie mają wpływu na rzeczywistość szkolną. Rodzice nie zawsze wiedzą, jakie prawa przysługują ich dzieciom. Nauczyciele mają poczucie, że są stale oceniani i krytykowani. Dyrektorzy funkcjonują pomiędzy oczekiwaniami państwa, rodziców i kadry pedagogicznej.

Każda z tych grup doświadcza frustracji i wypalenia.

Nowoczesna szkoła nie może być miejscem nieustannej wojny interesów. Powinna być wspólnotą, w której istnieją jasne zasady, dostępne procedury i przestrzeń do rozwiązywania konfliktów. Szkoła powinna być oparta na zaufaniu. Być może najważniejsze znaczenie instytucji Rzecznika Praw Uczniowskich nie leży nawet w samych jego kompetencjach.

Jej prawdziwa wartość tkwi w zmianie sposobu myślenia o edukacji.

Przez dziesięciolecia polska szkoła funkcjonowała w modelu, w którym uczniowie byli głównie odbiorcami decyzji podejmowanych przez dorosłych. Dziś coraz wyraźniej dostrzegamy, że

skuteczna edukacja wymaga partnerstwa i współodpowiedzialności.

Rzecznik Praw Uczniowskich jest symbolem tego przejścia. Tak myślę i w to wierzę. Pokazuje to, że uczeń nie jest już wyłącznie adresatem działań szkoły, ale członkiem społeczności, którego głos powinien być słyszany.

Nie w każdej szkole uczniowie i uczennice mogą liczyć na wsparcie mądrej, dorosłej, życzliwej im osoby, choć w wielu jest to po prostu norma. Obecność Rzecznika Praw Ucznia zwiększy szansę na to, że młody człowiek znajdzie w każdej szkole zaufaną osobę, do której będzie w stanie zgłosić swoje wątpliwości i problemy. Tu nie chodzi tylko i wyłącznie o rozwiązywanie konfliktów ani tym bardziej o stworzenie młodym możliwości wnoszenia skarg na nauczycieli.

Chodzi o poczucie bezpieczeństwa, budowanie przyjaznej atmosfery w szkolnej przestrzeni. Nie osiągniemy tego bez reagowania na przypadki łamania praw ucznia i dawania młodym wsparcia w sytuacjach szkolnych, w których czują się bezradni.

Rzecznik Praw Ucznia powinien dbać o przestrzeganie praw uczniów, wspierać ich w trudnych sytuacjach szkolnych i wyjaśniać przepisy. Rzecznik może pomóc rozwiązywać szkolne konflikty, pełniąc funkcję bezstronnego mediatora – kogoś, kto przyjrzy się sprawie i bez emocji oceni sytuację, poinformuje, gdzie można szukać dalszej pomocy.

Koniec z upupianiem

Podsumowując, żeby w każdej szkole standardem stawało się wysłuchanie ucznia i zatrzymanie się na tym, co przeszkadza mu w procesie uczenia.

Świat się zmienił, wraz z nim model rodzicielstwa. Stawiamy na coraz większą podmiotowość młodego człowieka. Świadomi rodzice słyszą o tym już w szkołach rodzenia. A w wielu szkołach nadal znakomicie się ma proces tzw. upupiania, czyli sprowadzenia ucznia do istoty, która nie powinna mieć swojego zdania. Rzecznik Praw Ucznia może być wyjściem z tego impasu.

Błędem w debacie o Rzeczniku Praw Ucznia byłoby sprowadzenie jej do pytania, kto na tym zyska, a kto straci.

Jeżeli szkoła ma odpowiadać na wyzwania współczesnego świata, musi odejść od narracji konfliktu.

Godność nauczyciela nie stoi w sprzeczności z podmiotowością ucznia, a bezpieczeństwo dziecka nie wymaga osłabienia autorytetu szkoły. Przeciwnie – wszystkie te kwestie wzajemnie się wzmacniają.

Rzecznik Praw Uczniowskich może stać się ważnym elementem szkoły. Nie dlatego, że rozwiąże wszystkie problemy. Ale dlatego, że będzie przypominał o tym, że

dobra szkoła nie jest zbudowana na kontroli i strachu.

Powinna być oparta na zaufaniu, dialogu i przekonaniu, że wszyscy – uczniowie, nauczyciele, rodzice i dyrektorzy – grają do jednej bramki. Tą bramką jest dobro dziecka i jakość procesu uczenia. Szkoła jest po to, by stwarzać warunki do bezpiecznego rozwoju młodego człowieka. Rzecznik Praw Ucznia jako kompetentny i relacyjny nauczyciel, oczywiście odpowiednio wynagrodzony za swoją pracę jest dobrym punktem wyjścia do takiego myślenia o szkole.

*Agnieszka Ciesielska 1 września 2026 roku obejmuje funkcję dyrektorki LXIV LO im. S. I. Witkiewicza w Warszawie, wcześniej przez ćwierć wieku pracowała tam jako polonistka. Bierze udział w pracach Zespołu Dydaktycznego Rady Języka Polskiego przy PAN. Była posttutorką w Szkole Edukacji Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i Uniwersytetu Warszawskiego. Ekspertka SOS dla Edukacji. Współautorka programów nauczania polskiego oraz serii podręczników. Entuzjastka edukacji, lubi rozmawiać i pisać o szkole

Na zdjęciu Agnieszka Ciesielska
Agnieszka Ciesielska

Nauczycielka języka polskiego, od 2022 roku uczy w SLO nr 99 w Zespole Szkół STO na warszawskim Bemowie. Wcześniej przez ćwierć wieku pracowała w LXIV Liceum Ogólnokształcącym im. S. I. Witkiewicza w Warszawie, również jako wicedyrektorka tej szkoły. Współpracuje z Edukacyjną Fundacją im. R. Czerneckiego. Od 2019 roku bierze udział w pracach Zespołu Dydaktycznego Rady Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk. Postutorka w Szkole Edukacji Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i Uniwersytetu Warszawskiego. Ekspertka SOS dla Edukacji. Współautorka programów nauczania języka polskiego oraz serii podręczników do nauki języka polskiego. Entuzjastka edukacji, lubi rozmawiać i pisać o szkole.

Komentarze