Serbia zacieśnia ,,żelazną przyjaźń” z Chinami kosztem relacji z Unią Europejską
„Państwowi” analitycy w Serbii wskazują, że to warunki wejścia do UE stawiane przez Brukselę wepchnęły Belgrad w objęcia Pekinu. Jednak to prezydent Aleksandar Vučić, dbający głównie o utrzymanie stabilności swojego reżimu, konsekwentnie uzależnia Serbię od Chin.
Wizyta prezydenta Serbii Aleksandra Vučicia w Chinach pod koniec maja była kolejnym etapem zbliżania się do Pekinu, które odbywa się równolegle z oddalaniem się od Brukseli. Takie spotkania służą zacieśnianiu „żelaznej przyjaźni”, której podstawą są relacje między przywódcami rozwijane w ramach „dyplomacji głów państw”.
Vučić był w Chinach już osiem razy, a rzadko opuszczający Chiny przewodniczący Xi Jinping odwiedził Serbię dwukrotnie. Jeśli chodzi o Europę Środkowo-Wschodnią, Serbia od lat znajduje się w awangardzie „dyplomacji głów państw”, odnotowując największą liczbę kontaktów z chińskimi przywódcami. Na drugim miejscu znajdują się Węgry, choć nowy premier Péter Magyar do tego zestawienia na razie punktów nie dopisuje.
Hartowanie „żelaznej przyjaźni”
Do lat 70. XX wieku związki ChRL z państwami Bałkanów Zachodnich opierały się przede wszystkim na relacjach z komunistyczną Albanią pod rządami Envera Hodży, ponieważ Jugosławia była traktowana przez przewodniczącego Mao jako państwo rewizjonistyczne. I to właśnie dopiero po śmierci Mao w 1976 roku stosunki Pekinu z Belgradem nabrały nowej dynamiki. Przełomowa była wizyta marszałka Tity w ChRL we wrześniu 1977 roku, gdzie został entuzjastycznie przywitany przez chińskich przywódców i mieszkańców stolicy.

Komentarze