Sieć, w którą można bezpiecznie spaść. Z przyjaciół, sąsiadów, znajomych [ROZMOWA]
Potrafimy bez końca zastanawiać się nad tym, jak nas ukształtowała relacja z mamą, ale politykę i przemoc społeczną traktujemy jako coś, na co nie mamy wpływu. Rozmowa z Agatą Sikorą, autorką książki „Jak wyjść z siebie. O złudzeniu niezależności i sile społecznych więzi”
Dorota Borodaj: Zanim zaczniemy rozmowę, wpuśćmy osoby, które będą ją czytać, na zaplecze. Jesteśmy trochę na wakacjach, ale jednak praca na poddaszu w Beskidzie Niskim albo w hamaku pod Suwałkami to nadal praca. Ty inwestujesz swój czas w rozmowy o książce z nadzieją, że dotrzesz do nowych czytelników, ja łatam kolejne zlecenia. Obie zniknęłyśmy z pola widzenia naszych dzieci, ale mają je na oku nasi bliscy. Obie też cieszymy się z naszej rozmowy, bo łączą nas nie tylko zawodowe nitki. Twoja książka jest poniekąd o tym wszystkim, co widać na opisanym obrazku: o lęku, który nami steruje, o niewidzialnej pracy i o ukojeniu, które płynie z relacji. I o tym, jak sama się w tym wszystkim poruszasz.
Agata Sikora: Tak to właśnie wygląda: niby wszystko fajnie, ale z poczuciem, że to nieustanna żonglerka. Z jednej strony takie spotkanie, choćby online, pomaga w podtrzymaniu relacji, z drugiej jest ono dla nas elementem pracy zawodowej, którym zajmujemy się w imię jakiejś „inwestycji” w przyszłość. Podkradamy na to czas przeznaczony na urlop, który z kolei często nie ma nic wspólnego ze zdjęciami z folderu. „Rodzinne wakacje” wiążą się przecież z zawieszeniem rutyny. A to z kolei oznacza spiętrzenie emocji i zadań do ogarnięcia. W efekcie czeka nas jeszcze więcej całej tej niewidzialnej pracy, którą musimy wykonywać na co dzień, a która w ramach kapitalistycznej wizji została wypchnięta z pola widzenia. Innymi słowy: realia naszego życia zupełnie nie przystają do naszych wyobrażeń o nim. To właśnie zainspirowało „Jak wyjść z siebie”.
We wstępie piszesz: „Jestem przekonana, że moja książka przekazuje kilka istotnych i nie tak oczywistych myśli – niektóre z nich można by reklamować sloganem: »Jak żyć lepiej«”. Tyle że twoja książka to nie poradnik, a błyskotliwa analiza pułapek, jakie zastawia na nas rzeczywistość.

Komentarze