Przełom w śledztwie ws. Zondacrypto to sukces Waldemara Żurka jako Prokuratora Generalnego. Dzięki tej sprawie na jego korzyść przechyla się szala w sporze, jaki toczył miesiącami z Prokuratorem Krajowym Dariuszem Kornelukiem. Źurek za cel stawia rozliczenie afer PiS do wyborów
Afera Zondacrypto to mocne, drugie wejście Waldemara Żurka, który jest jednocześnie ministrem sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym. Dzieje się to w pierwszą rocznicę jego rządów na tym stanowisku.
I ten sukces był Żurkowi potrzebny. Bo o ile rok temu, gdy został powołany do rządu – na miejsce ministra Adama Bodnara – miał mocne wejście decyzją o błyskawicznych dymisjach w sądach, to później „fighter” Żurek przygasł. Brakowało spektakularnych decyzji, a Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski nadal ukrywają się za granicą.
Minister zajął się tzw. bieżączką – odbywał liczne rutynowe spotkania, którymi mogą zająć sie jego zastępcy. Gasił pożary wywołane wpisami pracującej dla niego w resorcie prokuratorki Ewy Wrzosek. Gasił też pożar spowodowany brakiem wypłat z Funduszu Sprawiedliwości dla organizacji pomagającym ofiarom przestępstw z Funduszu Sprawiedliwości (Żurek ten problem odziedziczył po swoim poprzedniku).
A do mediów zaczęły docierać sygnały o jego konflikcie z Prokuratorem Krajowym Dariuszem Kornelukiem, który zaczął kontestować jego decyzje jako Prokuratora Generalnego. Do krytyki Żurka przyłączyło się nawet stowarzyszenie prokuratorów Lex Super Omnia, które broniło niezależności prokuratury za władzy PiS.
Padły nawet porównania Żurka do Ziobry, co było dla ministra jak potwarz. Ten spór spalał Żurka i nie było pewne, kto wygra. On, czy Korneluk, który swoją pozycję jako Prokuratora Krajowego buduje już od ponad dwóch lat.
Wydaje się jednak, że problemy wizerunkowe i spadek wiary (nawet u kolegów z rządu) w sprawczość Żurka, który po szkole średniej jest leśnikiem i sam o sobie mówi „drwal”, co ma oznaczać, że jest twardzielem – to już przeszłość.
Podobnie jak spór z Kornelukiem, bo jak wynika z informacji OKO.press, w ostatnim czasie doszło do porozumienia na linii Prokurator Generalny-Prokurator Krajowy w głównej kwestii, która ich poróżniła. O co był ten spór i jak go załagodzono, piszemy w dalszej części tekstu.
A przyszłość może jeszcze bardziej wzmocnić Żurka. Bo afera Zondacrypto dopiero się rozkręca. Będą na jaw wychodzić kolejne nowe fakty obciążające polityków obozu prawicy. I może to być główny temat politycznej jesieni, a nawet zbliżającej się kampanii wyborczej.
Jest już pierwszy aresztowany w związku z tą sprawą – szef PKOL Radosław Piesiewicz. A kolejne publikacje prasowe na temat tej afery są tylko kwestią czasu. Dziś, czyli w poniedziałek 31 sierpnia 2026 roku, Jacek Harłukowicz w Onecie opisał jak były wpływowy agent CBA Artur Chodziński pracował dla Przemysława Krala, prezesa upadłej giełdy kryptowalut.
Kral współpracuje obecnie z prokuraturą, dzięki czemu był możliwy przełom w śledztwie. Według Onetu Chodziński zarobił na współpracy z Kralem blisko 600 tysięcy złotych. Portal podaje, że miał on zabiegać o spotkanie z posłem PiS Przemysławem Czarnkiem, który jest kandydatem PiS na nowego premiera. W tej sprawie kontaktował się z asystentem posła.
Wcześniej zaś portale WP.pl i TVN24 ujawniły, że były agent skontaktował szefa Zondacrypto z posłem PiS Michałem Moskalem. Onet podaje również, że Chodziński miał pośredniczyć w kontakcie Krala z ze Zbigniewem Ziobrą i powiązaną z nim fundacją (Kral przelał na jej konto 450 tysięcy złotych).
Ujawniane przez dziennikarzy rewelacje o politykach PiS to wymarzony prezent dla Koalicji przed przyszłorocznymi wyborami. Jeśli to wszystko przełoży się na kolejne zarzuty karne i zatrzymania oraz doprowadzi do wyjaśnienia afery Zondacrypto, to rząd będzie mógł mówić, że rozlicza aferzystów i PiS. I będzie to zasługa głównie Waldemara Żurka.
Bo to on doprowadził do podjęcia przez prokuraturę rozmów z Kralem i jego obecnymi obrońcami, adwokatami Romanem Giertychem i Jackiem Dubois. Rozmowy toczyły się w bardzo wąskim, zaufanym kręgu. Nie wiedział o nich nawet Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk (to skutek konfliktu z Prokuratorem Generalnym).
Zaś wyjaśnienie afery Żurek powierzył prokuratorowi Markowi Wełnie, którego wysłano do śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej, by zrobić tam porządki. Wełna odsunął od ważnych śledztw rozliczeniowych dotychczasowych prokuratorów, w tym prokuratora zajmującego się zaginięciem Sylwestra Suszka, założyciela tej giełdy kryptowalut. Do dziś nie wiadomo, co stało się z Suszkiem.
Śledztwo przejął nowy prokurator i połączono to z głównym śledztwem ws. Zondacrypto. Wcześniej śląska prokuratura, która była jedną z zaufanych prokuratur Ziobry, umarzała przez lata różne wątki związane z giełdą. Dlatego Żurek zdecydował się na radykalne zmiany, co ściągnęło na niego, ale też na prokuratora Wełnę krytykę wewnątrz środowiska prokuratorów.
Żurek jednak nie chciał, by dowody uzyskane od Krala oceniały osoby, które do tej pory nie doprowadziły do przełomu w śledztwie. Było też ograniczone zaufanie wewnątrz prokuratury. Bo sprawa dotyczy polityków poprzedniego obozu władzy, a może nawet pałacu prezydenckiego. A część prokuratorów już się ustawia pod ewentualną zmianę władzy w 2027 roku.
W prokuraturze nadal jest też wielu tzw. ziobrystów, w tym na eksponowanych stanowiskach (zastępcy Żurka są z nadania Ziobry). Więc ryzyko spalenia akcji z Kralem było wysokie. Zresztą w lipcu i tak poszedł do prasy przeciek, że Kral poszedł na współpracę. Co wyglądało jak wysłanie ostrzeżenia dla polityków prawicy. Żurek się wtedy wściekł, bo sprawa była prowadzona w wielkiej tajemnicy. Ponadto były i są obawy o bezpieczeństwo Krala oraz osób zaangażowanych w to śledztwo.
Dlatego prokuratura nadal dawkuje informacje o tej sprawie. Nie potwierdza nawet, czy Kral dostał zarzuty karne i czy rzeczywiście obiecano mu tzw. małego świadka koronnego. A o sprawie informuje na konferencjach tylko sam minister Żurek lub jego rzeczniczka prasowa Anna Adamiak.
Waldemar Żurek obejmując pod koniec lipca 2025 roku stanowisko ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego zrezygnował z wygodnego stanu sędziowskiego i dobrego stanu spoczynku. Zaryzykował też swój cały dotychczasowy dorobek zawodowy i wizerunek niezłomnego sędziego, który walczył o wolne sądy z Ziobrą i jego ludźmi. I nie dał się złamać mimo bezprecedensowych represji, które na niego spadły.
Żurek w rządzie dostał trudne zadanie. Miał przywrócić praworządność w sytuacji, gdy koalicja nie ma już możliwości uchwalania ustaw. Bo po przegranych przez koalicję wyborach prezydenckich było wiadomo, że będzie je wetował Karol Nawrocki. A model przywracania praworządności poprzez nowe ustawy promował były minister Adam Bodnar.
Ten plan legł w gruzach wraz z przegraną w wyborach Rafała Trzaskowskiego. Premier Tusk zdecydował się więc na plan B, z Żurkiem „drwalem”, który miał przywrócić praworządność, korzystając z tego, co już jest. Czyli m.in. z wyroków ETPCz i TSUE, które jak dotąd nie zostały wykonane. Co Żurek zrobił w tej kwestii w wymiarze sprawiedliwości, a czego jeszcze nie zrobiono, piszemy dalej.
Większym wyzwaniem dla Żurka była prokuratura. Z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że ma rozliczyć afery i złodziejstwo władzy PiS. A po wygraniu wyborów przez Nawrockiego, część prokuratorów już wyczekuje na ewentualną zmianę władzy w 2027 roku. Część śledztw rozliczeniowych idzie powoli. Niektórzy prokuratorzy mają wręcz problem z przesłuchiwaniem prominentnych ludzi z obozu władzy PiS. Bo boją się zemsty, którą po powrocie do władzy zapowiadają politycy partii Kaczyńskiego.
Żurek wiedział, że będzie ciężko. Tym bardziej, że jako Prokurator Generalny przyszedł do prokuratury w miarę już ułożonej przez Prokuratora Krajowego Dariusza Korneluka.
Ponadto były Prokurator Generalny Adam Bodnar raczej nie wtrącał się w pracę prokuratury i jej decyzje. Choć były momenty, kiedy i on się wściekał na decyzje, które przeczyły podstawowym faktom. I wtedy interweniował. Na ogół dawał jednak prokuratorom wolną rękę.
Żurek był sędzią-cywilistą i nie miał doświadczenia z prawem karnym. Był spoza środowiska prokuratury. Musiał zbudować swoją pozycję. Przyjął też inny styl niż Bodnar. Chciał mieć większy wpływ na prokuraturę i najważniejsze decyzje. Dlatego do współpracy z resortem ściągnął prokuratorkę Ewę Wrzosek, która ma wśród obywateli opinię fighterki. To jednak zaszkodziło Żurkowi, bo wielu prokuratorów nie akceptowało aktywności Wrzosek na portalu X. Żurek zatrzymał ją jednak na stanowisku, mimo głosów krytyki.
I wtedy doszło do spięć na linii Żurek-Korneluk. Pierwszy nie chce być tytularnym Prokuratorem Generalnym i notariuszem decyzji zapadających w Prokuraturze Krajowej. Taką rolę przypisał temu stanowisku PiS, nowelizując przed wyborami ustawę o prokuraturze. Zrobił to w celu zabetonowania na stanowisku Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego, świadka na ślubie Ziobry.
Ale na początku stycznia 2024 roku Barski został usunięty ze stanowiska. Z kolei Korneluk chce utrzymać swoją władzę i pozycję w prokuraturze. I korzysta z uprawnień, które dała mu nowelizacja PiS.
O tym, że jest konflikt na linii Prokurator Generalny-Prokurator Krajowy pierwsza napisała „Gazeta Wyborcza” w czerwcu 2026 roku.
Odwołano wtedy uroczystość wręczenia nominacji do prokuratur wyższego rzędu dla 57 prokuratorów. Nie podpisał ich Prokurator Generalny. „Wyborcza”, powołując się na anonimowego prokuratora, pisała: „Prokurator generalny i krajowy nie nadają na tych samych falach, nic gorszego nie mogło nam się trafić [...] źle się dzieje w naszej firmie”.
Żurek zablokował awanse, bo Korneluk nie zgodził się na jego propozycje awansowe. Chciał bowiem awansować na prokuratora Prokuratury Krajowej Marka Wełnę i Agnieszkę Welenc z Prokuratury Regionalnej w Krakowie, delegowanej do Prokuratury Krajowej. Pracowała ona tu za czasów Ziobry. Ale pracowała też dla ministra Bodnara, a teraz dla Żurka.
Po zablokowaniu nominacji w środowisku prokuratorów zaczął tlić się bunt. Zaczęło się też liczenie tzw. szabel. Korneluk spotykał się z prokuratorami regionalnymi. Żurek też.
Do tarć doszło jednak już wcześniej. Żurek musiał postawić na swoim, by przeforsować wyznaczenie w prokuraturze specjalnych jednostek do ścigania mowy nienawiści. Centrala prokuratorska uważała, że taka specjalizacja nie jest potrzebna. Spór szedł też o prokuratora Macieja Młynarczyka, któremu Żurek powierzył nadzór nad tymi śledztwami. To również było kontestowane.
Ale po pół roku działania wyspecjalizowanych jednostek jest już sukces, który idzie na konto Żurka i całej prokuratury. Bo sprawy o hejt – w tym wobec Ukraińców – są prowadzone szybciej i wzrosła liczba aktów oskarżenia.
Sytuację na linii Żurek-Korneluk pogorszył najazd 20 maja 2026 roku na siedzibę Prokuratury Krajowej. Dziennikarze prawicowej telewizji Republika i posłowie PiS bez problemu wdarli się siłą do budynku, który powinien być szczególnie chroniony. Weszli do chronionej strefy razem z zastępcą Prokuratora Generalnego Tomaszem Janeczkiem (tzw. ziobrysta), jako jego goście. Ominięto jednak oficjalną rejestrację, część ominęła też bramki. Z tego najścia Republika robiła relację na żywo.
Widać było, jak „goście” chodzą po całej prokuraturze. Zaglądali do pokojów, szukali prokuratorów. Nikt ich nie zatrzymywał. Chcieli nawet wejść do gabinetu Prokuratora Krajowego, ale w porę zablokowano drzwi i wyłączono windy.
Minister Żurek najazd na prokuraturę zobaczył w telewizji. Ten dzień był dla niego ważny, bo wprowadzono do siedziby KRS jej nowych członków-sędziów. I tym miał się zajmować. To miał być tzw. news dnia. Tymczasem przyćmił to najazd na prokuraturę.
Żurek jako Prokurator Generalny wydał polecenie wezwania policji, w celu podjęcia interwencji wobec posłów PiS i dziennikarzy Republiki. Ale polecenia szefa prokuratury nie wykonano. Poczekano, aż najeźdźcy sami opuszczą budynek. W Prokuraturze Krajowej uznano, że nie będą eskalować sytuacji. Ale w świat poszedł sygnał, że do budynku ważnej w Polsce instytucji można wejść siłowo. To dodatkowo popsuło i tak napięte relacje na linii Żurek-Korneluk.
Dlatego minister do śledztwa ws. najazdu powołał specjalny zespół na czele z prokurator Wrzosek. Co z kolei w prokuraturze odebrano jako swoiste wotum nieufności.
I w tym kontekście należy oceniać decyzję, że w początkowej fazie Korneluk nie wiedział o rozmowach Krala z prokuraturą w celu podjęcia współpracy. Po prostu pomiędzy dwoma najważniejszymi prokuratorami w Polsce nie było tzw. chemii.
Zabrakło dogadania się i ustalenia priorytetów, po powołaniu Żurka do rządu. I pełnej akceptacji faktu, że na razie najważniejszym szefem prokuratury jest jednak Prokurator Generalny – Minister Sprawiedliwości, który za to, co dzieje się w prokuraturze, ponosi polityczną odpowiedzialność.
Ten spór był jednak szkodliwy dla prokuratury. Tym bardziej że jest ona głęboko podzielona. Prokuratorzy „ziobryści" wciąż są na eksponowanych stanowiskach, także w kluczowych wydziałach zamiejscowych Prokuratury Krajowej, które prowadzą poważne śledztwa, w tym rozliczeniowe.
Zmiana Prokuratora Krajowego nie wiele tu zmieniła. Uznano, że uchwalone przez PiS przepisy nie pozwalają na ich odwołanie. Dlatego do kilku kluczowych śledztw – jeszcze za ministra Bodnara – powołano specjalne zespoły śledcze, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Bo zespoły mają efekty.
Taki zespół powołano np. ws. afery Funduszu Sprawiedliwości, czy ws. nieprawidłowości w służbie więziennej. I są tu już akty oskarżenia wobec kluczowych polityków związanych z Ziobrą. Ale nie wszędzie są takie efekty. Bo ławka prokuratorów chętnych do spraw rozliczeniowych jest krótka.
Działa nie tylko efekt mrożący, wywoływany groźbami polityków PiS. Nie ma też dodatkowych zachęt, które wprowadził Ziobro, a zlikwidował minister Bodnar. Był nawet czas, że prokuratorzy, którzy przyjechali do Warszawy pracować na delegacji, musieli dopłacać do wysokich kosztów utrzymania w stolicy.
Z powodu tzw. krótkiej ławki; minister Żurek chce, by delegować na wyższe szczeble – w tym do Prokuratury Krajowej – nawet chętnych do pracy prokuratorów rejonowych. Przeciwne jest temu kierownictwo prokuratury, ale też Lex Super Omnia. Bo tak robił minister Zbigniew Ziobro.
Żurek chce jednak dowieźć rozliczenia. By to się stało, prokuratura musi przyspieszyć, bo ma na to już tylko rok. Chęci rozbijają się jednak o kadry.
Kurczący się czas dotyczy też rozliczenia ludzi Ziobry w sądach i w prokuraturze. Nadal toczą się śledztwa obejmujące sędziów, którzy represjonowali niezależnych sędziów i pomagali Ziobrze w łamaniu praworządności. Toczą się również śledztwa wobec prokuratorów, awansowanych za czasów Ziobry. Nadal nie jest rozliczony były Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski, obecnie sędzia TK. Tymi śledztwami zajmuje się wydział spraw wewnętrznych.
Z tymi sprawami jest jednak problem. Bo sędziom i prokuratorom immunitet musi uchylić obsadzona wadliwymi neo-sędziami SN Izba Odpowiedzialności Zawodowej. I jak do tej pory nikomu nie uchyliła. Zaś Święczkowskiemu immunitet może uchylić tylko Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK, co jak na razie nie jest możliwe. Dlatego prokuratura musi zdecydować – co zrobić z tymi sprawami.
Jest też problem z rozliczeniem ludzi Ziobry w prokuraturze na drodze dyscyplinarnej. Tych rozliczeń praktycznie nie ma.
Z informacji OKO.press wynika, że spór na linii Żurek-Korneluk w ostatnim czasie przygasł i jest szansa na współpracę. Odbyło się spotkanie, którego efektem jest to, że nominacje prokuratorskie mają być odblokowane. Ale Żurek postawił na swoim i kolejne nominacje na wyższe szczeble mają już być w trybie otwartego konkursu.
Rozliczenie afer władzy PiS to nie tylko zadanie dla Żurka. Powinno na tym zależeć także prokuratorom. Bo jeśli rozliczenia się nie udadzą, to stracą oni zaufanie obywateli, którzy głosowali na zmianę w 2023 roku m.in. po to, by władza PiS była rozliczona. A bez poparcia i presji obywateli, nikt nie da śledczym niezależności. Nie będzie też rozdziału prokuratury od ministra sprawiedliwości, co też jest obietnicą wyborczą.
W obecnej sytuacji może być jednak z tym problem. Bo zanim prokuratura uzyska instytucjonalną niezależność, to musi przejść zmiany. Musi być też weryfikacja prokuratorów, którzy służyli ślepo Ziobrze i pomagali w stworzeniu parasola ochronnego nad partią Kaczyńskiego i beneficjentami poprzedniej władzy.
Taką weryfikację zakładał projekt nowej ustawy o prokuraturze, przygotowany jeszcze za władzy PiS przez Lex Super Omnia. Przewidziano ją w przepisach przejściowych, których wówczas nie opublikowano, by nie zdradzać planów.
Jednak na weryfikację zapewne nie zgodzi się prezydent.
Reasumujac. W sytuacji, gdy Żurek miesiącami walczył o pozycję i realną władzę w prokuraturze, przełom w śledztwie ws. Zondacrypto jest więc dla niego dużym wsparciem. Premier Tusk widzi, że jest on sprawczy w sprawie o tak dużym ładunku politycznym.
Wzmacnia to też pozycję Żurka w rządzie i w prokuraturze, bo pokazał, że nie tylko chwali się sukcesami w śledztwach, które zaczęły się za ministra Bodnara (są one teraz sukcesywnie kończone). Ale ma również swój sukces.
Ponadto przełom ws. Zondacrypto może nowym otwarciem w prokuraturze i dać prokuratorom tzw. tlen. Ta sprawa pokazuje, że trzeba robić swoje, nie oglądając się na pohukiwania PiS. A im więcej takich sukcesów, tym lepszy wizerunek będzie miała prokuratura wśród obywateli. Prokuratorzy muszą się liczyć się z tym jak są postrzegani, bo przekłada się to na pozycję całej instytucji w państwie i w społeczeństwie.
Waldemar Żurek jako minister sprawiedliwości ma trzy sukcesy w wymiarze sprawiedliwości. To usunięcie rzeczników dyscyplinarnych Ziobry – Przemysława Radzika, Michała Lasoty i Przemysława Radzika. Na ich miejsce Żurek powołał nową, główną rzecznik dyscyplinarną Joannę Raczkowską, która odwołała lokalnych rzeczników dyscyplinarnych z nominacji Schaba. To otwiera pole do rozliczenia ludzi Ziobry w sądach.
Udało się odbudować KRS, do której Sejm wybrał sędziów rekomendowanych przez samorząd sędziowski.
Minister Żurek odwołał też rektora Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, uczelni kadr Ziobry. Był nim szybko awansowany za władzy PiS Michał Sopiński. Wcześniej minister Bodnar zmiany w Akademii chciał przeprowadzić ustawą, którą zawetował prezydent.
Żurek ruszył jeszcze ze zmianami w TK, które wcześniej też chciano wprowadzić ustawowo. Ale ustawę zablokował prezydent Andrzej Duda do spółki z TK. Żurek namówił koalicję do obsadzania wakatów w TK nowymi sędziami, by w ten sposób zacząć odbudowywać Trybunał. Sejm wybrał już siedmiu sędziów, a w przyszłym tygodniu ma wybrać ósmego. Co spowoduje, że nowi sędziowie będą mieli większość w 15-osobowym TK, a to otworzy pole do zmian.
Czy skończy się to sukcesem, czas pokaże. Być może konieczna będzie interwencja państwa w postaci wysłania do Trybunału policji, bo prezes Bogdan Święczkowski nie opuści łatwo swojego stanowiska.
Jak dotąd nie rozwiązano problemu neo-sędziów w SN, co obciążą nie tyle Żurka, ale całą Koalicję. Bo Żurek miał plan na zdecydowane działania. Ale nie dostał zielonego światła od rządu. Dlatego ostatni rok wyglądał, jakby minister Żurek buksował w kwestii przywracania praworządności w sądach.
Są szanse, że minister sprawiedliwości wzmocniony teraz przełomem w Zondacrypto dostanie zielone światło. Zarówno ws. TK, jak i SN. Tym bardziej że są wyroki ETPCz i TSUE, które pozwalają na bardziej zdecydowane działania w tych instytucjach, w celu przywrócenia praworządność i ładu konstytucyjnego.
Jest jeszcze reforma systemu biegłych sądowych, która pozwoli przyspieszyć procesy. Na razie Żurkowi, ale też Bodnarowi nie udało się tego przeforsować w rządzie. Jest gotowy projekt zmian ustawowych. Ale problemem są pieniądze. Potrzeba na to kilkaset milionów złotych. Bo założeniem projektu są m.in. rynkowe stawki za opinie dla biegłych sądowych. Póki co nie ma jednak na to środków w napiętym budżecie państwa.
Dalsze zmiany ustawowe – np. nowa ustawa o SN, ustawa praworządnościowa ws. neo-sędziów (jest w Sejmie), zmian w prokuraturze, czy w sądach powszechnych – stoją pod znakiem zapytania. Bo najpewniej i tak zawetuje je prezydent Karol Nawrocki, który jest obrońcą zmian w sądach wprowadzonych przez Ziobrę.
Sądownictwo
Karol Nawrocki
Donald Tusk
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Krajowa Rada Sądownictwa
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokuratura
Prokuratura Krajowa
Sąd Najwyższy
Trybunał Konstytucyjny
Akademia Wymiaru Sprawiedliwości
Dariusz Korneluk
Ewa Wrzosek
Marek Wełna
praworządność
prokurator Maciej Młynarczyk
Przemysław Kral
rozliczenia PiS
TV Republika
Zondacrypto
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze