Skatował strusia Zenka, miał iść do więzienia. Ale wyrok uchylono, bo wydał go neosędzia
Łukasz S. miał iść do więzienia za znęcanie się nad strusiem. Jego wyrok został w całości uchylony, a sprawa wraca do punktu wyjścia. „Konsekwencje politycznych wyborów sprzed lat ponoszą dziś zwykli obywatele – i zwierzęta, które nie mają żadnego głosu w tej dyskusji” – komentuje mec. Katarzyna Topczewska.
„Dziś przegraliśmy z polityką. Wyrok w sprawie zabicia strusia Zenka został uchylony. Ale nie dlatego, że ktoś wykazał, że wyrok był niesprawiedliwy” – napisała w mediach społecznościowych mec. Katarzyna Topczewska. W marcu 2026 roku pisaliśmy w OKO.press, że Łukasz S., który skatował strusia Zenka z Traperskiej Osady w Bolechówku pod Poznaniem, został skazany na siedem lat bezwzględnego pozbawienia wolności. 29 września 2026 r. Sąd Apelacyjny w Poznaniu całkowicie ten wyrok uchylił, oceniając, że sędzia Robert Grześ, który go wydał, nie przeszedł testu bezstronności i niezawisłości.
- To jest paranoja tego systemu — ocenia w rozmowie z OKO.press Katarzyna Topczewska, która reprezentuje Fundację Viva i opiekuna Zenka, Jarosława Tylkowskiego z Traperskiej Osady. – Dopiero podczas posiedzenia Sądu Apelacyjnego dowiedziałam się, że w przypadku tego sędziego to był już dziesiąty uchylony wyrok z tego samego powodu. Mówimy o sędzim orzekającym, którego nikt nie pozbawił uprawnień do orzekania, w związku z tym cały czas ma przydzielane sprawy — dodaje.
Sąd, uchylając wyrok, wskazywał, że kariera sędziego Roberta Grzesia przyspieszyła po 2018 roku. Jego awans odbył się dzięki wadliwie powołanej Krajowej Radzie Sądownictwa (neo-KRS). – Sprawa wraca do punktu wyjścia — mówi Katarzyna Topczewska. – Wyrok jest skasowany i cały proces przeprowadzamy od nowa — tłumaczy.

Komentarze