19 kwietnia 2021

Szara eminencja MSZ traci stanowisko w resorcie. Znamy nieoficjalny powód dymisji Andrzeja Papierza

Nagłe odwołanie ze stanowiska Andrzeja Papierza - kontrowersyjnego Dyrektora Generalnego Służby Zagranicznej - zaskoczyło pracowników MSZ. Chodzi o poważną pomyłkę w obliczeniach

W poniedziałek 12 kwietnia 2021 roku ze stanowiska Dyrektora Generalnego Służby Zagranicznej nagle odwołano Andrzeja Papierza, o którym mówiło się, że jest szarą eminencją MSZ. Za rządów Jacka Czaputowicza to Papierz miał de facto kierować urzędem, a zwłaszcza jego polityką kadrową. Budził w MSZ duże kontrowersje.

W resorcie głośno było o jego antydyplomatycznych wybrykach i o kontaktach, które miały zapewnić mu nietykalność. Papierz to wieloletni znajomy Mariusza Kamińskiego, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, z którym kiedyś wspólnie zakładał prawicową organizację Liga Republikańska. W latach 90. XX wieku pracował w Urzędzie Ochrony Państwa.

W 2020 roku były Ambasador RP w Japonii Jacek Izydorczyk publicznie zarzucił Papierzowi liczne przestępstwa, m.in. przekroczenie uprawnień i poświadczenie nieprawdy.

Nieoficjalnie ustaliliśmy, że Papierz ma wkrótce zostać ambasadorem RP w Turcji. W latach 2017-2018 pracował już jako konsul generalny w Stambule.

Dymisja zaskoczyła pracowników MSZ o tyle, że doszło do niej zanim zaczęła działać nowa ustawa o służbie zagranicznej. Nowela, której Papierz był głównym autorem, wchodzi w życie 16 czerwca 2021 roku.

W ministerstwie spekulowano, że Dyrektor Generalny właśnie wtedy wyjedzie na placówkę albo zostanie Szefem Służby Zagranicznej, które to stanowisko utworzono w nowej ustawie (więcej na ten temat poniżej).

Dlaczego stało się inaczej?

MSZ bez środków na reformę Papierza

Jak donosi nasz informator, który woli pozostać anonimowy, powodem była właśnie przyjęta przez Sejm w styczniu 2021 roku ustawa. W OKO.press pisaliśmy, że w resorcie szykuje się za jej sprawą ustrojowa rewolucja.

Zmiany przegłosowano bez konsultacji i w szaleńczym tempie: treści projektu przed decyzją Rady Ministrów nie zdążyli poznać nawet ministrowie Gowin i Szymański. Ustawa zmierza do dalszego upolitycznienia służby zagranicznej i uzależnienia pracowników do decyzji kierownictwa. Była krytykowana przez związki zawodowe, Senat i byłych dyplomatów.

Zawiera też sporo błędów. Nasi rozmówcy wskazują, że dzień po odwołaniu Andrzeja Papierza, 13 kwietnia, Rada Ministrów miała dyskutować nad jej nowelizacją (przypomnijmy: pierwotny dokument nie zdążył jeszcze wejść w życie), ale punkt spadł z porządku obrad. Choć autorem tekstu jest Papierz, w rządzie za nowelę odpowiada jego formalny przełożony - minister Zbigniew Rau.

Odwołanie z eksponowanego stanowiska to dosadna ocena pracy podwładnego. Według naszych informacji najważniejszym zarzutem Raua do reformy Papierza jest to, że nie przewidział on pieniędzy na wprowadzenie jej w życie.

W Ocenie Skutków Regulacji projektu zapisano, że ustawa nie będzie generowała dodatkowych kosztów dla budżetu państwa. Tymczasem brakuje dziesiątek milionów złotych.

Bo przewidziano w niej m.in. podniesienie dodatku służby zagranicznej – pieniędzy dla posiadaczy stopni dyplomatycznych – do 40 proc. wynagrodzenia zasadniczego. A także rozszerzenie katalogu zabezpieczeń socjalnych dla dyplomatów na placówkach (art. 53 ust. 1 pkt 7 projektu), np. pokrycie opłat za przedszkole czy wprowadzenie dodatków na utrzymanie współmałżonka i dzieci.

Związkowcy z resortowej "Solidarności" w opinii do projektu ostrzegali, że bez zwiększenia budżetu MSZ będzie musiało szukać oszczędności kosztem podstawowych wynagrodzeń pracowników.

Zapytaliśmy ministerstwo o oficjalny powód odwołania Andrzeja Papierza i o to, gdzie będzie pracował w następnej kolejności. Czekamy na odpowiedzi.

W oczekiwaniu na Szefa Służby Zagranicznej

Nowym Dyrektorem Generalnym w miejsce Papierza został Maciej Karasiński, dotychczasowy zastępca dyrektora Biura Ministra kierujący biurem. To zawodowy dyplomata, w resorcie od 2001 roku, z doświadczeniem zarówno w centrali, jak i na placówkach.

Jego kandydatura nie budzi sprzeciwu wśród pracowników MSZ, z którymi rozmawialiśmy. Problem w tym, że stanowisko Dyrektora Generalnego Służby Zagranicznej już wkrótce zostanie w resorcie zmarginalizowane. Bo w zmienionej ustawie o służbie zagranicznej przewidziano utworzenie zupełnie nowej instytucji - Szefa Służby Zagranicznej.

Do jego zadań, zgodnie z art. 9 ustawy, mają należeć m.in.:

  • koordynowanie procesu zarządzania zasobami ludzkimi w służbie zagranicznej;
  • planowanie i organizacja szkoleń w służbie zagranicznej;
  • kierowanie Akademią Dyplomatyczną;
  • zbieranie i przetwarzanie szczegółowych danych o stanie zatrudnienia i wynagrodzeniach członków służby zagranicznej;
  • określanie, w drodze zarządzenia, standardów zarządzania zasobami ludzkimi w służbie zagranicznej.

Sprawy kadrowe - czyli realna władza - zostaną więc w większości wyłączone z kompetencji DGSZ. Gdy ustawa wejdzie w życie, Karasiński (o ile zachowa stanowisko) będzie zajmował się głównie budżetem, sprawami organizacyjnymi i gospodarował mieniem MSZ. To niewdzięczna praca i duża odpowiedzialność. Nic dziwnego, że kierownictwo resortu postanowiło umieścić tam osobę z doświadczeniem.

Wciąż nie wiadomo, kto zostanie Szefem Służby Zagranicznej. Pracownicy MSZ spodziewają się, że będzie to osoba o silnym umocowaniu politycznym. Wymogi do objęcia tego stanowiska sformułowano w ustawie bardzo ogólnie. Wystarczy tytuł magistra, znajomość dwóch języków obcych i trzyletnie doświadczenie na stanowisku kierowniczym "związanym bezpośrednio ze stosunkami międzynarodowymi".

„Nie musi być zawodowym dyplomatą, by zarządzać całą służbą zagraniczną, nie mając pojęcia o tej służbie i pracy dyplomaty” – ubolewała w rozmowie z OKO.press Grażyna Sikorska, była dyrektor generalna i ambasador RP w Czarnogórze.

Gruntowne przetasowanie w kierownictwie

Wkrótce po usunięciu Andrzeja Papierza z Biura Dyrektora Generalnego odwołano także jego bliskich współpracowników. 13 kwietnia 2021 roku stanowisko stracili Jacek Żur, dyrektor Biura, i Sławomir Pyl, jego zastępca.

Zastępcą Dyrektora BDG i osobą formalnie kierującą Biurem został za to Jakub Osajda, urodzony w 1991 roku absolwent prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. W MSZ Osajda pełnił dotychczas funkcję asystenta wiceministra Piotra Wawrzyka.

W 2015 roku Osajda jako 24-latek bezskutecznie kandydował na posła z list PiS w okręgu świętokrzyskim. Podczas kampanii trzymał się blisko Zbigniewa Ziobry. Uczestniczył w spotkaniach z wyborcami wraz z ministrem i jego współpracownikami - senatorem Solidarnej Polski Jackiem Włosowiczem i Tomaszem Zbrogiem, hojnym dla SP i PiS szefem oddziału państwowego Totalizatora Sportowego w Kielcach.

Przetasowanie miało miejsce także w Biurze Spraw Osobowych, czyli dziale kadr MSZ.

Zastępczynią dyrektora BSO przestała być Monika Sobczak, 32-letnia była radna PiS z Warszawy. Gdy w grudniu 2020 roku dostała pracę w resorcie, media i opozycja wskazywały na jej brak doświadczenia w dyplomacji, za to wierność partyjnym ideałom (miała trzymać na biurku kalendarz z Kaczyńskim). Według informacji "Gazety Wyborczej" przez ponad rok była asystentką Andrzeja Papierza.

W miejsce Sobczak zastępcą dyrektora BSO został Radosław Peterman, który będzie także formalnie kierować Biurem. Peterman był dyrektorem Departamentu Kadr w Ministerstwie Obrony Narodowej za rządów Antoniego Macierewicza. Nazywano go "czyścicielem", bo miał pomagać Macierewiczowi w tropieniu i usuwaniu agentów o "komunistycznej" przeszłości. Potem trafił do należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej spółki Cenzin, gdzie również miał odpowiadać za kadry.

Do kierowania Biurem Ministra, w miejsce Macieja Karasińskiego, wyznaczono natomiast Elżbietę Bocheńską (z d. Węgrzynowską), bliską współpracownicę i byłą rzeczniczkę Zbigniewa Raua z czasów, gdy był on jeszcze łódzkim wojewodą. Bocheńska, 31-latka, od października 2020 roku pracuje w MSZ jako zastępczyni dyrektora BM.

Kasowanie maili w ramach oszczędności?

Niedługo przed odwołaniem Andrzeja Papierza MSZ poinformowało część pracowników, że zamierza rozpocząć proces usuwania starych e-maili z serwerów ministerstwa.

W wiadomości do dyrektorów biur i departamentów oraz ich zastępców Biuro Informatyki i Telekomunikacji tłumaczy, że jest zmuszone to uczynić. Powód? "Dynamiczny przyrost danych na serwerach" oraz "brak środków finansowych na zakup dodatkowej przestrzeni dyskowej".

"Wszystkie wiadomości, które wpłynęły do 31 grudnia 2018 roku, zostaną trwale usunięte i nie będą dostępne dla użytkowników" - czytamy w mailu, który przekazał OKO.press nasz Czytelnik.

Proces usuwania danych ma się rozpocząć 1 lipca 2021 roku, czyli 15 dni po wejściu w życie nowej ustawy o służbie zagranicznej.

Obecnie wszelkie wiadomości przychodzące na adresy w domenie msz.gov.pl lub z nich wysyłane są automatycznie zachowywane na serwerach ministerstwa. Pracownicy mają dostęp do własnej korespondencji za pośrednictwem programu Enterprise Vault. Samo skasowanie maila ze skrzynki w Outlooku nie powoduje, że znika on z serwerów.

Niektórzy z naszych rozmówców nie wykluczają, że za decyzją o usunięciu maili rzeczywiście stoją oszczędności.

Przechowywanie korespondencji 5 tys. urzędników generuje koszty, a dowodem na problemy finansowe resortu może być dymisja Andrzeja Papierza. W MSZ od dawna słyszy się o brakach w budżecie. "Cięcia są we wszystkim, nawet na napojach dla gości" - mówi nam były pracownik ministerstwa.

Zagrożenie dla jawności

Decyzja o trwałym usunięciu tak ogromnej ilości stosunkowo świeżej korespondencji, w dobie powszechnego archiwizowania danych budzi też szereg wątpliwości.

Po kontrowersyjnym wyroku NSA z 2012 roku e-maile urzędników rzadko uznawane są za informację publiczną. Dostęp do nich może za to otrzymać prokuratura, gdy ich treść ma znaczenie w postępowaniu karnym. Ze znikającymi mailami mogłyby zniknąć np. dowody na mobbing czy naruszenie obowiązków urzędnika państwowego.

W połączeniu z wprowadzaną w MSZ tajemnicą dyplomatyczną wgląd w działalność resortu zostanie poważnie ograniczony.

"Przypomina mi się historia z ministrem Ziobrą za poprzednich rządów PiS, gdy zniszczono laptopy. W administracji powinno dążyć się do zachowania ciągłości informacji. To tak, jak gdyby poinformowano pracowników, że zniszczone zostaną dokumenty papierowe, bo już nie mieszczą się w szafach. Wszystkim zapaliłaby się czerwona lampka" - komentuje dla OKO.press Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

Niepokoi fakt, że mail z Biura Informatyki i Telekomunikacji wysłano do dyrektorów w wielkanocny piątek 2 kwietnia 2021 roku, o godzinie 19:08. Godziny pracy MSZ to 8.15 - 16.15, a przed świętami wielu pracowników bierze dodatkowe dni wolne lub kończy pracę nieco wcześniej. Wiadomość mogła więc umknąć niektórym z adresatów, gdy wrócili do obowiązków najwcześniej w poświąteczny wtorek 6 kwietnia.

Choć z treści maila wynika, że usuwanie korespondencji ma dotyczyć wszystkich pracowników MSZ, informację z BIT wysłano tylko do kierownictwa departamentów. Troje z szeregowych pracowników MSZ, z którymi rozmawialiśmy 15 kwietnia, stwierdziło, że nikt nie poinformował ich o takich planach.

Zapytaliśmy ministerstwo, w jakim celu planuje usunięcie maili i czy brało pod uwagę inne rozwiązania. Czekamy na odpowiedzi.

Udostępnij:

Maria Pankowska

Dziennikarka śledcza OKO.press, absolwentka ILS UW i College of Europe. Wcześniej pracowała m.in. w Komisji Europejskiej, na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio oraz w Polskim Instytucie Dyplomacji.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne