0:00
15 grudnia 2022

Szczyt Rady Europejskiej. Polska grała wetem w trzech sprawach, ale szybko odpuściła. W tle KPO

Premier Mateusz Morawiecki, wzorem Viktora Orbána, tuż przed finałem batalii z Komisją Europejską o polskie KPO sięgnął po weto na forum Rady Europejskiej, ale odpuścił znacznie szybciej niż premier Węgier. O co chodziło?

Wydrukuj

Podczas rozpoczętego dziś dwudniowego szczytu Rady Europejskiej Polska na chwilę wdarła się na nagłówki wszystkich europejskich mediów.

Oto pomimo wcześniejszej zgody premier Mateusz Morawiecki na kilkanaście godzin przed rozpoczęciem szczytu nagle zgłosił weto wobec wstępnie zatwierdzonego w poniedziałek 12 grudnia pakietu głosowań w sprawie pomocy dla Ukrainy na 2023 rok oraz minimalnego podatku od dochodów międzynarodowych korporacji.

Już po rozpoczęciu szczytu dodał do tego jeszcze weto wobec dziewiątego pakietu sankcji dla Rosji w związku z zaproponowanymi przez niektóre kraje wyłączeniami osób objętych restrykcjami. W jakim celu?

Niejasne tłumaczenia

"Łączenie pomocy dla Ukrainy z tak odległymi tematami (...) jak podatek od międzynarodowych korporacji jest jakąś niepotrzebną pomyłką i próbą szantażu" – powiedział premier Morawiecki w czwartek 15 grudnia rano tuż przed rozpoczęciem szczytu w odniesieniu do zaproponowanego przez czeską prezydencję pakietowego głosowania tych dwóch kwestii.

Dodał, że Polska jest "otwarta na rozmowę", ale "próba krycia się za innymi tematami przez te państwa, które tak naprawdę nie bardzo od początku chciały pomagać Ukrainie (...) jest dość tandetna i ma bardzo krótkie nogi".

Ciężko stwierdzić, co Morawiecki miał na myśli, bo jeszcze dwa dni temu Polska nie zgłaszała w tej kwestii żadnych zastrzeżeń, a o tym, że rozwiązania te będą głosowane w ramach pakietu wiadomo od 6 grudnia. To wówczas czeska prezydencja po raz pierwszy zapowiedziała takie rozwiązanie jako sposób na złamanie węgierskiego weta. O tym, o co chodziło w tym manewrze, pisaliśmy w OKO.press w zeszłym tygodniu:

Udało się z Węgrami, to zaskoczyła Polska.

W kwestii sankcji premier powiedział, że „Polska opowiada się za szczelnymi sankcjami (...) które działają”, ale "kilka państw niestety zaproponowało, aby wykreślić [z list osób objętych sankcjami] kilku rosyjskich oligarchów, w tym Wiaczesława Kantora, jednego z najbliższych współpracowników Putina, który odpowiada za rozwój gospodarczy Rosji. Jesteśmy temu zdecydowanie przeciwni" - podkreślił Morawiecki.

Następnie wezwał inne państwa członkowskie, "a zwłaszcza takie kraje jak Niemcy, Francję czy Holandię" do uszczelnienia, wzmocnienia i przedłużenia sankcji.

Morawiecki nie wspomniał, że krajem, który oponuje wobec kolejnego pakietu sankcji oraz domaga się wykreślenia trzech nazwisk z listy osób objętych nową turą restrykcji, są Węgry Viktora Orbána.

Jednak piętnowanie Węgier za prorosyjską politykę to coś, czego rząd Zjednoczonej Prawicy, raczej nie robi.

Polska robi Czechów w bambuko

Największym zaskoczeniem dzisiejszego szczytu było jednak polskie weto w sprawie pakietu pomocy dla Ukrainy oraz wdrożenia minimalnego podatku od dochodów korporacji. Już w poniedziałek 12 grudnia w tych tematach wszystko było ustalone.

W sobotę 10 grudnia Rada Unii Europejskiej opublikowała komunikat prasowy informujący o tym, że udało się wypracować pakiet pomocowy dla Ukrainy pomimo węgierskiego weta wobec udzielania gwarancji pożyczek dla Ukrainy z budżetu UE. Rozwiązanie obchodziło węgierskie weto, ale jednocześnie zostawiało Węgrom furtkę, gdyby jednak solidarnie chciały do pomocy Ukrainie przystąpić.

Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Następnie, późnym wieczorem w poniedziałek 12 grudnia, Rada UE opublikowała trzy kolejne komunikaty, w których potwierdzała, że udało się wypracować poparcie wobec:

  • wdrożenia minimalnego podatku od dochodów międzynarodowych korporacji zgodnie z zaleceniem OECD;
  • akceptacji węgierskiego KPO;
  • kontynuowania wobec Węgier mechanizmu warunkowości i wstrzymywania wypłaty 6,3 mld euro z Funduszu Spójności w związku z łamaniem przez Budapeszt praworządności.

Co to oznacza? Negocjacje w sprawie poparcia tych rozwiązań trwały do późnych godzin wieczornych i zakończyły się sukcesem. W przypadku wejścia w życie minimalnego podatku od dochodów międzynarodowych korporacji i pakietu pomocowego dla Ukrainy wymagana była jednogłośność.

Jeszcze w poniedziałek Polska wyraziła poparcie dla tych rozwiązań i nie zgłaszała zastrzeżeń co do pakietowego potraktowania tych głosowań.

Sposób na obejście węgierskiego weta

Taki system głosowań jest bardzo często stosowany w Radzie w sytuacjach, gdy istnieje jakiś polityczny problem, który uniemożliwia osiągnięcie konsensusu. W przypadku głosowania pomocy dla Ukrainy oraz minimalnego podatku dochodowego dla międzynarodowych korporacji takim "politycznym problemem" było weto Węgier.

Węgry podnosiły swój sprzeciw wobec regulacji wymagających jednogłośności, by zyskać kartę przetargową w głosowaniu węgierskiego KPO oraz mechanizmu praworządności. Dlatego czeska prezydencja zdecydowała się powiązać głosowania w pakiet i zapowiedziała Węgrom, że nie podda pod głosowanie węgierskiego KPO, dopóki nie znajdzie rozwiązania dla pakietu pomocowego dla Ukrainy i reformy podatkowej zgodnej z zaleceniami OECD.

Ten deal był przez czeską prezydencję wypracowywany co najmniej od początku grudnia. Pierwsza próba poddania go pod głosowanie miała miejsce 6 grudnia na posiedzeniu ministrów finansów państw członkowskich, czyli Rady UE ds. Gospodarczych i Finansowych (Ecofin). Polska już wtedy mogła zgłosić swoje weto, ale tego nie zrobiła.

W poniedziałek 12 grudnia Węgry zrezygnowały z weta i Rada UE mogła ogłosić przełom. Pisaliśmy o tym następnego dnia:

To dlatego w poniedziałek późnym wieczorem służby prasowe Rady UE opublikowały komunikaty w tych sprawach. Polska deklarowała poparcie pakietu pomocy dla Ukrainy, akceptację węgierskiego KPO oraz wdrożenie minimalnego podatku od dochodów korporacji.

Nie poparła kontynuacji mechanizmu warunkowości wobec Węgier, ale do podjęcia tej decyzji wystarczyła kwalifikowana większość, więc sprzeciw Warszawy nie miał znaczenia. Środowe głosowanie całego pakietu miało być formalnością. Ale Polska zgłosiła weto.

"To bardzo nieczyste zagranie. To rozwiązanie procedowane jest niemal od początku grudnia. Było mnóstwo czasu na zgłaszanie zastrzeżeń" - mówi OKO.press osoba bliska negocjacjom.

Szczyt Rady Europejskiej: „To będą trudne rozmowy"

Grudniowy szczyt Rady Europejskiej rozpoczął się więc za sprawą Polski od eskalacji sprawy, o której wszyscy myśleli, że jest już załatwiona.

To po to decyzje na forum Rady UE podejmuje się w różnych gremiach, na różnych szczeblach - najpierw zbiera się stanowiska robocze podczas spotkań stałych przedstawicieli państw członkowskich przy UE, pod kątem tych deklaracji opracowuje się dokumenty, dyskusje kontynuuje się szczebel wyżej podczas spotkań ministrów odpowiedzialnych za daną dziedzinę, w tym przypadku ministrów finansów.

Już we wtorek 6 grudnia ministra finansów Magdalena Rzeczkowska miała możliwość wnieść sprzeciw Polski, by poinformować czeską prezydencję o tym, że nie ma zgody Polski, pakiet nie przejdzie. Rzeczkowska tego nie zrobiła.

Polska wolała koncertowo obalić wynegocjowany przez Czechów pakiet w ostatnim możliwym momencie.

Warszawa zaczęła się nagle domagać - jak wynika z informacji Politico - aby wdrożenie minimalnego podatku od dochodów korporacji, czyli tzw. II filaru reformy podatkowej OECD, było realizowane równolegle z I filarem reformy, który dotyczy ustalania miejsca powstawania obowiązku podatkowego dla międzynarodowych korporacji, a nie razem z pakietem pomocowym dla Ukrainy.

"Międzynarodowe korporacje powinny oczywiście płacić podatki, ale wsparcie dla Ukrainy to kwestia moralna i ważna sprawa geopolityczna. Zdecydowanie sprzeciwiamy się ich łączeniu" - tłumaczył premier Morawiecki w czwartek w Brukseli.

Skąd ten nagły sprzeciw Polski?

"Takie działanie na forum UE jest zawsze po coś, to element strategii negocjacyjnej. Bardzo ryzykownej, bo antagonizującej wszystkich tych, którzy w wypracowywaniu danej umowy brali udział, a także tych, którzy oczekiwali konkretnych rezultatów. Ważne regulacje znowu stają się zakładnikiem państw członkowskich, które mają problemy z praworządnością. Sięgają po weto jako po kartę przetargową w innych sprawach" - mówi OKO.press europoseł Daniel Freund z Komisji ds. Praworządności Parlamentu Europejskiego, który bacznie obserwuje proces negocjacji Komisji Europejskiej z Polską w sprawie KPO.

Negocjacje w KE w sprawie KPO

Nietrudno się domyślić, że chodzi o negocjacje z Komisją Europejską w sprawie KPO.

Wszystko wskazuje na to, że tak jak jeszcze w piątek 9 grudnia sugerował na Twitterze europoseł PiS Jacek Saryusz-Wolski, czy wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta pod koniec listopada w rozmowie z RMF FM – polski rząd uznał, że strategia weta działa i sięgnął po to samo rozwiązanie co Viktor Orbán.

"Większość delegacji traktuje ten ruch ze strony Polski jako próbę wywierania nacisku na Komisję Europejską w sprawie KPO. W końcu to wszystko, o czym decyduje Rada, to propozycje Komisji, więc w interesie KE jest poparcie tych rozwiązań przez państwa członkowskie" - mówił OKO.press Daniel Freund.

Polska usiłuje przekonać Komisję Europejską, że wdrożyła już wszystkie kamienie milowe wynikające z KPO i powinna dostać od KE gwarancję, że jej pierwszy wniosek o płatność z KPO zostanie rozpatrzony pozytywnie.

Freund nie ukrywa, że na korytarzach unijnych instytucji krążą słuchy, że Komisja Europejska faktycznie w jakiś sposób dogadała się z Polską i zmiany w ustawie o ustroju sądów powszechnych oraz o Sądzie Najwyższym, które grupa posłów PiS zgłosiła w nocy 13 grudnia, a których pierwsze czytanie miało się odbyć w czwartek 15 grudnia po południu, były dogadane z Komisją.

Tymczasem - jak wynika z analizy OKO.press oraz rozmów z ekspertami, m.in. Michałem Wawrykiewiczem z inicjatywy Wolne Sądy, zgłoszone do pierwszego czytania zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym i innych ustaw, które rzekomo miały wprowadzać wszystkie zmiany wynikające z kamieni milowych, a także realizować wyroki TSUE wobec Polski, zupełnie tych warunków nie spełniają.

Nowelizacja nie likwiduje „ustawy kagańcowej", która zabrania sędziom kwestionowania statusu nielegalnie powołanych neo-sędziów, przekazuje sprawy dyscyplinarne sędziów do NSA, naruszając przy tym konstytucję, nie rozwiązuje problemu 3 tys. neo-sędziów powołanych i wciąż powoływanych przez prezydenta Dudę na wniosek nielegalnej neo-KRS.

Mówił o tym OKO.press mecenas Michał Wawrykiewicz w rozmowie z Dominiką Sitnicką:

I sędzia Krystian Markiewicz z Iustitii w wywiadzie, który przeprowadził Mariusz Jałoszewski:

W czwartek 15 grudnia po południu ustawa o SN odeszła jednak w niebyt – została wycofana z obrad Sejmu – bo prezydent Andrzej Duda zasugerował, że ją zawetuje - i wcale nie chodziło mu o to, że nie spełnia kamieni milowych, wręcz przeciwnie. Duda zapowiedział, że nie zgodzi się, by do polskiego prawa został wprowadzony „jakikolwiek” akt prawny, który będzie pozwalał weryfikować jego decyzje o powołaniach neo-sędziów. A przywrócenie niezależności sądownictwa jest kluczowym warunkiem KE, wynikającym wprost z orzeczeń TSUE.

Czy wycofanie się Morawieckiego z weta na forum Rady Unii Europejskiej, równie niespodziewane, jak jego złożenie, może mieć związek z klęską projektu nowelizacji ustawy o SN? Możemy tylko spekulować.

Udostępnij:

Paulina Pacuła

Pracowała w telewizji Polsat News, portalu Money.pl, jako korespondentka publikowała m.in. w portalu Euobserver, Tygodniku Powszechnym, Business Insiderze. Obecnie studiuje nauki polityczne i stosunki międzynarodowe w Instytucie Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas przygotowując się do doktoratu. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i relacjach w Unii Europejskiej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne