Szonert-Binienda zhakowała Szonert-Biniendę. Inaczej tego zrozumieć nie sposób
Konsulat generalny w USA zgłaszał wcześniej, że Szonert-Binienda nie rozumie "istoty funkcji konsula honorowego". Ona przez dwa dni tłumaczyła, że fotomontaż z Donaldem Tuskiem w hitlerowskim mundurze to był jej prywatny wpis, co potwierdziło MSZ w oświadczeniu. Zawieszona w funkcji konsula honorowego zmieniła wersję: wpisy były robotą hakerów
Maria Szonert-Binienda, działaczka polonijna i promotorka koncepcji, że za katastrofą smoleńska stoją polskie i rosyjskie służby specjalne, a od trzech tygodni konsul honorowa RP w Ohio, zamieściła na swoim profilu FB fotomontaż z Donaldem Tuskiem w mundurze SS. Tusk zawiadomił prokuraturę. MSZ zawiesiło konsul w wykonywaniu obowiązków. Beata Szydło oczekuje decyzji Witolda Waszczykowskiego, a szef MSZ dyplomatycznie milczy - bo przebywa w Australii.
A przecież MSZ nie powinien być skandalem zdziwiony. Nominacja Szonert-Biniendy budziła wątpliwości już wcześniej. W 2016 roku konsul generalna w Nowym Jorku, Urszula Gacek, po rozmowie z Szonert-Biniendą oceniła ją jako kontrowersyjną osobę, która wprowadza podziały wśród Polonii. Zwrócono też uwagę na "finansowe oczekiwania Szonert-Biniendy" i "generalne nierozumienie istoty funkcji konsula honorowego". Opinia ta była ministerstwu znana.
Do sprawy odniósł się w niedzielnej "Kawie na ławę" w TVN24 wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS:
Sprawa powinna być wyjaśniona. Nie popieram tego rodzaju działań. Ale popatrzmy, co mówi pani konsul, że zhakowane zostały [jej konta] Nie wolno złem odpowiadać na zło. Skala hejtu ze strony opozycji jest ogromna.
Dwa dni temu hejt wobec polityków opozycji i antysemickie podteksty to były prywatne poglądy Marii Szonert-Biniendy. Dziś okazuje się, że są to poglądy hakerów. Pani konsul nie miała wcześniej wątpliwości, że memy z szubienicą dla Sikorskiego albo z Tuskiem w mundurze SS zamieściła w internecie sama. W piątek 28 kwietnia o godz. 20 opublikowała na swoim profilu oświadczenie, które nadal tam wisi: "moje stare prywatne wpisy zostały przedstawione w mediach jako moje wypowiedzi w oficjalnej roli Konsula Honorowego RP". A może to oświadczenie też zostało zhakowane? Może hakerzy włamali się również na strony MSZ i tam też wstawili informację o tym, że kierownictwo ministerstwa rozmawiało z Szonert-Biniendą, a wpisy na FB "wyrażają jej prywatne poglądy"?
"Nigdy nie wykonałam żadnego fotomontażu, a tego, który wywołał burzę, nie wrzuciłam. Podkreślam raz jeszcze, że moje konto na Facebooku zostało zhakowane, a na Twitterze takowego nie mam. Oświadczam z całą mocą, że nie mam nic wspólnego ze zrobieniem fotomontażu pana Donalda Tuska w mundurze SS" - powiedziała w niedzielę (30 kwietnia) zawieszona konsul.
Jednak nic wie wiadomo o tym, żeby Szonert-Binienda złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie zhakowanego konta. A informację jakoby to nie ona była autorką fotomontażu, podaje po trzech dniach - po wydaniu dwóch innych oświadczeń w tej sprawie.
Nienawiść jest jak wirus
Sprawa ma oczywisty aspekt związany z przesączaniem hejtu i mowy nienawiści do głównego nurtu debaty publicznej. Wielokrotnie zwracaliśmy na to uwagę w OKO.press: opisaliśmy na przykład, jak nienawistne komentarze promuje TVP Info.
Psycholog społeczny, dr Michał Bilewicz mówił OKO.press: "Nie zdajemy sobie sprawy jak oddziałuje na nas mowa nienawiści, którą słyszymy m.in. od polityków. Tymczasem to kształtuje postawy, przede wszystkim młodzieży. Pogarda jest jak wirus".
Przeczytaj także:
Są jednak co najmniej dwa inne aspekty tego skandalu - smoleński i kadrowy.
Ofiara propagandy?
W obronie Szonert-Bienieny stanął Jacek Karnowski z wPolityce: "brutalny atak na nią to zemsta za jej walkę o prawdę o Smoleńsku".
Szonert-Binienda od lat publicznie propaguje koncepcję, że katastrofa w Smoleńsku to dobrze przygotowana operacja polskich i rosyjskich służb specjalnych (m.in. w założonym przez Rafała Ziemkiewicza Klubie Ronina, "Tygodniku Solidarność" czy "wSieci"). Od lat też dyskredytuje polityków Platformy Obywatelskiej, opisując ich jako spadkobierców komunistycznego reżimu. W tekście „Media vs. Democracy. Case of Poland” (Media a demokracja. Przypadek Polski) z marca 2016 pisała, że po katastrofie powstał system "konstruowania kontr-faktów": "dyskurs publiczny stał się kolosalną manipulacją", "Zwolennicy PiS byli traktowani jak podwładni i jawnie dyskryminowani i opluwani jako wsteczni katolicy". "To retoryka wprost wzięta ze stalinowskiej propagandy skierowanej przeciwko tym, którzy walczyli z Hitlerem i Stalinem o wolną Polskę, a po wojnie byli mordowani przez moskiewskich komunistów, którzy przejęli w Polsce władzę".
Jest też autorką skargi do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na reportaż TVN24 „(Nie)czyste teorie” Piotra Świerczka. KRRiT zgodziła się z Szonert-Biniendą i wydała uchwałę, że TVN24 nierzetelnie przedstawił teorie tłumaczące katastrofę prezydenckiego Tupolewa, nad którymi pracują eksperci Antoniego Macierewicza. Szonert jest żoną jednego ze smoleńskich ekspertów - Wojciecha Biniendy.
"Po pierwsze cały dorobek pani mecenas Szonert-Biniendy dowodzi, że był to najwyżej techniczny błąd. Albo prowokacja" - pisze Karnowski. Cały dorobek Szonert-Biniendy dowodzi czegoś wręcz przeciwnego. W każdym razie dorobek, z którym można się zapoznać na jej (wciąż dostępnym publicznie) profilu. No chyba że działania hakerów trwały od dawna - może nawet od lat.
Kto ich tam wpuścił
Były ambasador RP w Stanach Zjednoczonych za PO, Ryszard Schnepf, opisał w niedzielę (30 kwietnia) historię nominacji Szonert-Bienindy. Zwraca uwagę na naciski ze strony MSZ i MON mimo oporu służb dyplomatycznych:
"Kontrowersyjna działalność p. Szonert-Biniendy była znana placówce, ale celem uzyskania bardziej szczegółowej opinii Ambasada wystąpiła z zapytaniem do Konsulatu Generalnego w Nowym Jorku, w którego terytorialnych kompetencjach znajdował się stan Ohio. Odpowiedź była miażdżąca.
Konsul generalna Urszula Gacek - po przeprowadzeniu rozmowy z kandydatką - nie tylko wskazywała na kontrowersyjną, z gruntu polityczną i wprowadzającą podziały wśród Polonii działalność, ale także finansowe oczekiwania p. Szonert-Binienda oraz generalne nierozumienie istoty funkcji konsula honorowego.
Krytyczna ocena Konsulatu w NY w całości pokrywała się z opinią Ambasady, która postanowiła zatrzymać proces".
Urszula Gacek potwierdziła OKO.press te informacje.
Szonert-Binienda to kolejna nominacja na długiej liście kadrowych wpadek Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wcześniejsze skandale były związane z osobami Roberta Greya i Matthew Tyrmanda. MSZ ma też problem z obsadzeniem wielu placówek dyplomatycznych, wakaty są m.in. na stanowisku ambasadora w Paryżu i Oslo.
Warunki sprawowania funkcji konsula honorowego określa ustawa Prawo konsularne. Konsulem może zostać osoba "posiadająca wysoki autorytet", swoje obowiązki wykonuje na zasadzie wolontariatu, sama finansuje wszelkie związane z nimi koszty. Jakie to obowiązki?
Art. 129. Konsul honorowy wspiera konsula, któremu podlega, w zakresie:
1) ochrony praw i interesów Rzeczypospolitej Polskiej i jej obywateli w państwie przyjmującym;
2) rozwijania przyjaznych stosunków oraz współpracy między Rzecząpospolitą Polską a państwem przyjmującym;
3) umacniania więzi między Rzecząpospolitą Polską a obywatelami polskimi, osobami polskiego pochodzenia oraz osobami deklarującymi przynależność do Narodu Polskiego, zamieszkałymi w państwie przyjmującym;
4) rozwijania i pogłębiania współpracy gospodarczej, naukowej, technicznej oraz kulturalnej między Rzecząpospolitą Polską a państwem przyjmującym, jak również promocji polskiej gospodarki, nauki i kultury oraz języka polskiego;
5) udzielania pomocy konsularnej.

Komentarze