Szpital psychiatryczny to nie katastrofa. To szansa na wyjście z kryzysu i życie
„Kiedy trafiasz na oddział zamknięty, twoje życie toczy się nadal – na oddziale. Ten fragment twojego życia zostanie z tobą na zawsze. Wyjdziesz ze szpitala, ale szpital nie wyjdzie z ciebie” – o doświadczeniu hospitalizacji mówi dr hab. Patrycja Trzeszczyńska, prof. UJ, autorka książki „Kobiety z oddziału 5b. Intymny reportaż ze szpitala psychiatrycznego”.
Ewa Koza: Przez lata była pani leczona na zaburzenia depresyjno-lękowe. „W 2024 roku moje lęki urosły do niebotycznych rozmiarów i moje życie zostało zdominowane przez niekontrolowany, pęczniejący strach o wszystko i przed wszystkim. Bałam się iść do pracy, mówić do ludzi, brać udział w życiu naukowym, być wciąż ocenianą i oglądaną”. Jest pani wykładowczynią akademicką. Pisząc książkę o hospitalizacji na oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycznego, odkryła pani karty nie tylko przed kadrą uniwersytecką, ale również przed studentkami i studentami. Z czego wynikała potrzeba podzielenia się tak intymnym doświadczeniem?
Dr hab. Patrycja Trzeszczyńska, prof. UJ: Miałam kilka motywacji, które pomogły mi zbudować przekonanie, że warto upublicznić to doświadczenie. Chciałam przyczynić się tą książką do dyskusji o przełamywaniu barier, o stereotypach i stygmatyzacji, których doświadczają osoby mierzące się z problemami ze zdrowiem psychicznym. W środowisku akademickim nie mówi się o tym aspekcie zdrowia, mimo że funkcjonujemy pod ogromną presją czasu, punktów, wyników. W tym niemówieniu jest coś paradoksalnego, bo wiele osób doświadcza kryzysów psychicznych, co jest swego rodzaju tabu.
Na najbardziej podstawowym poziomie potraktowałam zapis swoich doświadczeń jako rodzaj autoterapii. Zaczęłam pisać w trakcie hospitalizacji, żeby zrozumieć i utrwalić to, co się ze mną dzieje. Czułam, że to może mi pomóc zrozumieć drogę, która doprowadziła mnie do szpitala.

Komentarze