0:00
25 listopada 2021

"To Białorusinka, więc realizuje antypolską agendę Łukaszenki!" Nagonka na bohaterkę reportażu TVN24 

Atakującym chodziło głównie o podważanie wiarygodności TVN24, zaś cała akcja to prawdopodobnie fragment znacznie szerszego ataku na środowiska, osoby i media, które burzą oficjalną narrację PiS na temat kryzysu migracyjnego. Katarzyna Wappa została ofiarą nagonki „przy okazji”.

Wydrukuj

Trwa nagonka na Katarzynę Wappę, bohaterkę reportażu TVN24 „Ludziom nie można zabronić marzyć” o mieszkańcach Podlasia, pomagającym imigrantom koczującym w przygranicznym lesie. Najpierw w sieci i prawicowych mediach bardzo ostro krytykowano opowiedzianą przez nią historię Ibrahima, imigranta, któremu pomogła. Powszechnie uznano ją za nieprawdopodobną i to wystarczyło do wykreowania przekazu, że Wappa oszukuje.

Potem zaatakowano ją za narodowość. Tak się składa, że bohaterka reportażu TVN24 ma narodowość białoruską. Podobnie jak tysiące innych obywateli Polski, mieszkających w Polsce od lat, najczęściej tu urodzonych.

Akt pierwszy: bo historia jest nieprawdopodobna

Reportaż TVN24 został wyemitowany 22 listopada wieczorem. Pierwsze reakcje internautów wskazywały na duże poruszenie słowami Wappy i historiami imigrantów, którym pomagają mieszkańcy Podlasia. Dopiero w nocy pojawiła się krytyka - ostra, z godziny na godzinę coraz ostrzejsza.

Na początku dotyczy jednej kwestii – historii Ibrahima, mężczyzny, któremu bohaterka reportażu pomogła przeżyć na granicy. Wappa, opowiadając o nim bardzo emocjonalnie, użyła sformułowania: „On płynął przez 6 dni. W ciągu dnia, w tej lodowatej wodzie. W nocy wychodził na brzeg, mokry i zmarznięty…”

Minutowy fragment reportażu z tą opowieścią, zamieszczony na Twitterze przez użytkownika @BlackMcSnow, zaczął się rozchodzić 23 listopada rano. „Katarzyna Wappa ze łzami w oczach opowiada historię usłyszaną od imigranta. Historia fizycznie jest niemożliwa, ale puścił to TVN, więc to musi być prawda” – napisał @BlackMcSnow, komentując nagranie.

[Aktualizacja 26 listopada: Po publikacji artykułu otrzymaliśmy dodatkowe, istotne informacje od redakcji TVN24. Minutowe nagranie, rozpowszechniane przez użytkownika @BlackMcSnow na Twitterze, pochodzi z rozmowy z Katarzyną Wappą, która została opublikowana jedynie na płatnej platformie TVN24 Go, zatytułowanej "Ludziom nie wolno zabronić marzyć". Tego fragmentu nie było w reportażu "Podlasie: granica światów", wyemitowanym w programie "Czarno na białym" 22 listopada na antenie telewizyjnej, nie zobaczyli go więc widzowie telewizji, a jedynie subskrybujący dostęp do portalu internauci. Minutowy fragment wycięto z ponad 20-minutowego wywiadu, nie podano przy tym właściwego źródła filmu.]

Taki przekaz został powtórzony setki razy: historia jest nieprawdopodobna, a więc Wappa kłamie i TVN24 kłamie. Padały argumenty: migrant nie dałby rady płynąć sześć dni, dopadłaby go hipotermia, nie wytrzymałby jego telefon (Wappa mówiła w dalszej części programu, że imigrant później do nie dzwonił).

Na podważanie wiarygodności opowieści zareagowały niektóre media: TVP Info, wpolityce.pl, Tysol, Wprost czy Wirtualne Media. Napisały o historii Ibrahima, także podważając wersję bohaterki reportażu TVN24. Chociaż Wappa mówiła, iż ma kontakt z Ibrahimem, nie spotkałam się w tych materiałach z informacją, że ktoś próbował weryfikować historię u źródła.

Katarzyna Wappa: na granicy są skrajne scenariusze

„Oświadczam, że historia Ibrahima jest historią prawdziwą. Ibrahim opowiedział mi ją osobiście. Spotkałam go w pierwszej połowie października. Odebrałam ze szpitala w Hajnówce, gdzie otrzymał niezbędną pomoc medyczną. Opowieść migranta potwierdza moja koleżanka Kamila, która - w czasie, kiedy się rozgrywała - pełniła wolontariat w hajnowskim szpitalu.

Obawiam się jednak, że moje słowa zostały potraktowane zbyt dosłownie. Zastosowałam pewien skrót myślowy, dotyczący trwającej sześć dni podróży, której traktem była rzeka. Nie miałam na myśli sytuacji, w której Ibrahim nie opuszczał rzeki w ciągu dnia. Kierował nim z jednej strony strach przed push-backiem, z drugiej instynkt samozachowawczy. Te dwa czynniki zadecydowały o jego podróży. Obecność na granicy - w sensie dosłownym i psychologicznym - pisze skrajnie dramatyczne scenariusze. O czym wszyscy, szczególnie ci nieobecni na miejscu, powinni zawsze pamiętać.”

Akt drugi: atak personalny

Niestety, na tym temat się nie kończy. Internauci zaczynają przeszukiwać internet, by zdobyć informacje o Wappie. Użytkownik @BlackMcSnow o godz. 10.55 (wciąż jest to 23 listopad) publikuje na Twitterze wpis: „Katarzyna Wappa - zwolenniczka prawa do aborcji polskich dzieci, obrończyni życia migrantów”.

Dodaje dwa zdjęcia: jedno z symbolem Strajku Kobiet, drugie z nakładką z okazji 11 listopada: data jest napisana w różnych kolorach, obok napis „Niepodległość bez nienawiści”. Podaje też link do jej konta na Facebooku.

Pod spodem pojawiają się komentarze: „Stop lewackim dewiacjom i dewiantom”, „Białorusinka”.

@KamCetnarowicz pisze: „I właśnie tacy Białorusini jak ona chcieli obalić Łukaszenke, ale również i Jarosława Kaczyńskiego w imię miłości do UE i demokracji/dupokracji.”

@MarekBrzeg: „Tak właśnie jest... z ludźmi /wróć!/ z osobami, które same nie wiedzą czym i kim są. Już w 2007 roku KW - jako nauczycielka-aktywistka - pośród młodzieży świrowała z jakimiś programami <integracyjnymi>.” (Katarzyna Wappa jest nauczycielka języka angielskiego.)

Po południu anonimowe konto @Don46643299 publikuje zdjęcie Wappy z błyskawicą Strajku Kobiet i komentuje: „Pustakiem tygodnia zostaje Katarzyna Wappa.”

Dariusz Matecki, szczeciński radny Solidarnej Polski, nie atakuje Wappy, tylko… Donalda Tuska, lidera PO. Zamieszcza mem z człowiekiem w stroju arabskim, który zamiast głowy ma głowę bobra, i pisze: „TVN odnalazł najsłynniejszego polskiego użytkownika Twittera. Od sześciu dni miał pływać w Bugu ze swoim kotem. Później wyszedł i podawał się za Donalda Tuska.”

Akt trzeci: bo ma narodowość białoruską

Tego samego dnia od godz. 10.23 anonimowe konto @samgall071 publikuje na Twitterze, pod wypowiedziami innych osób, link do krótkiego materiału video z Facebooka. To film z kampanii, prowadzonej przez Fundację Tutaka przed tegorocznym spisem powszechnym. Jest na nim nagrana wypowiedź Katarzyny Wappy: „W spisie powszechnym zaznaczę narodowość białoruską, dlatego że jestem dumna ze swoich korzeni i chcę pokazać, że jesteśmy obecni w tym kraju”.

Tweety @samgall071 nie wzbudzają zainteresowania, ale ten sam filmik o godz. 11.31 publikuje Maciej Stańczyk, działacz z Krakowa. I komentuje go tak: „Czy TVN24 to tuba propagandowa Łukaszenki? Posłuchajmy Katarzyny Wappy - nowej bohaterki stacji TVN24, która płacze nad losem imigranta płynącego 6 dni.”

Wpis generuje dużą liczbę reakcji. Cytuje go między innymi poseł PiS Dominik Tarczyński - za jedyny komentarz robi słówko „BUM!”.

Rozpowszechnia go także Stowarzyszenie Marsz Niepodległości oraz Marzena Paczuska, była szefowa „Wiadomości” TVP (z komentarzem: „O żeszsz… posłuchajcie!”).

Komentarze się mnożą. Jedno z kont cytujących Stańczyka pisze: „Czysty obraz działań białoruskich służb w naszym kraju.” Dwa dni później, 25 listopada przed południem, ten tweet ma 52 tys. wyświetleń video, 346 retweetów, 100 cytatów, 938 polubień.

Film rozpowszechnia też konto Immanuela @gen_Brygady, znane z udziału w grupie, skupionej wokół posła Tarczyńskiego, określającej się jako #drugazmiana, a zajmującej się między innymi sieciowym atakowaniem osób i podmiotów, niewygodnych dla koalicji rządzącej.

O godz. 11.56 Immanuela wkleja link do tweeta Stańczyka pod tweetem Jarosława Olechowskiego, szefa Wiadomości TVP. 18 minut wcześniej inne konto publikuje ten sam link pod tweetem Samuela Pereiry, szefa portalu TVP Info.

Akt czwarty: „tuba propagandowa Łukaszenki”

Ale to zdaje się i tak spóźniona informacja. TVP Info raczej zna temat od początku, skoro o godz. 11.39 na portalu TVP Info, osiem minut po tweecie Stańczyka, zostaje opublikowany tekst (później aktualizowany o godz. 12.03), w którym autor (nieznany) odwołuje się bezpośrednio do tego właśnie tweeta Stańczyka. Zaś ilustracją tekstu jest kadr z filmu Fundacji Tutaka.

„Jak poinformowali internauci, autorka tej historii kilka miesięcy temu wzięła udział w akcji, w której zadeklarowała narodowość białoruską w spisie powszechnym” – można przeczytać w pierwszym akapicie tekstu TVP Info o tytule „Bohaterka reportażu TVN: Wybieram narodowość białoruską, jesteśmy obecni w tym kraju”.

A w dalszej części: „Jak się okazuje, Wappa kilka miesięcy temu wzięła udział w akcji organizowanej przez białostocką Fundację Tutaka „Ja Biełarus”. Kobieta zadeklarowała wówczas, że w Narodowym Spisie Powszechnym Ludności i Mieszkań zadeklarowała narodowość białoruską. – Dlatego, że jestem dumna ze swoich korzeni i chcę pokazać, że jesteśmy obecni w tym kraju – mówiła kobieta.” Artykuł zamyka tweet Stańczyka: „Czy TVN24 to tuba propagandowa Łukaszenki??”

Jeszcze bardziej bezpośrednio formułuje swoją tezę autor (również nieznany) tekstu na portalu wpolityce.pl z 24 listopada, zatytułowanym „Autorka opowieści o migrancie płynącym lodowatą rzeką jest... Białorusinką. <Czy TVN24 to tuba propagandowa Łukaszenki?>”

Według autora narodowość Wappy to „nowe fakty, które rzucają nowe światło na sprawę”: „Okazuje się, że Katarzyna Wappa kilka miesięcy temu wzięła udział w akcji organizowanej przez białostocką Fundację Tutaka „Ja Biełarus”. Poinformowała wówczas, że w Narodowym Spisie Powszechnym Ludności i Mieszkań zadeklarowała narodowość białoruską.” I znów artykuł zamyka pytanie z tweeta Maciej Stańczyka.

Białorusini też są polskimi obywatelami

Białorusini to jedna z najliczniejszych mniejszości narodowych w naszym kraju. Według poprzedniego Spisu Powszechnego (wyniki tegorocznego spisu nie są jeszcze znane) w 2002 roku mieszkało ich w Polsce 47,6 tys. Najwięcej w południowo-wschodniej części województwa podlaskiego - dokładnie tam, gdzie rozgrywa się kryzys migracyjny.

W gminie wiejskiej Hajnówka w 2002 r. stanowili 65 proc. ludności. W gminie Dubicze Cerkiewne – 81 procent. W mieście Hajnówka – 26 proc. W gminie Narewka – 47 proc. W gminie Orla – 69 proc. Nic dziwnego, że wśród ratujących życie migrantom mieszkańców strefy są osoby tej narodowości. Dziwi raczej fakt, że prawicowi polscy internauci dopiero teraz, przy okazji reportażu TVN24, dowiadują się o obecności mniejszości białoruskiej w Polsce.

Białorusini, żyjący w województwie podlaskim, są stale obecni w życiu regionu. Mają swoje media, jak choćby białoruskie Radio Racja czy pismo „Niwa”, swoje organizacje, dotowane zresztą z budżetu państwa polskiego.

Ich obecność to podlaska norma, na którą – poza okresem świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy (katolickie i prawosławne przypadają w innych terminach) – nie zwraca się szczególnej uwagi. Pielęgnują swoje tradycje, pamięć o korzeniach i historii.

Mają do tego prawo, co doskonale powinni rozumieć także prawicowo zorientowani użytkownicy internetu, dla których pielęgnowanie narodowych tradycji jest przecież wyjątkowo istotne. A jednak nie przeszkadza im to atakować Katarzyny Wappy między innymi za to, że zależy jej na pamięci o własnej narodowości.

Akt piąty: antypolska agenda Putina

Artykułem, który wprost wykłada, o co chodzi w ataku na Wappę, jest materiał z 23 listopada, zamieszczony na portalu informacyjnym Stefczyk.info (jego wydawcą jest spółka Premium Management, na czele rady nadzorczej stoi Grzegorz Bierecki, współzałożyciel SKOK-ów, a obecnie senator PiS).

Z tekstu wynika, że reportaż TVN24 to kolejny z serii „fejk-newsów, półprawd czy zwyczajnych kłamstw”, których nie wahają się używać „związane z opozycją telewizje, portale i gazety”, po to, by budować przekaz „o nieskuteczności i brutalności działań naszego rządu”.

Wymieniono nawet przykłady fejków i półprawd – pierwszym jest… kot, który przebywał w grupie imigrantów, koczujących nieopodal Usnarza Górnego. Kota uwieczniono na zdjęciach, jednak dla prawicy (nie tylko dla portalu Stefczyk.info, argument powtarza się w sieci wielokrotnie) nieprawdziwa jest informacja podawana przez media, że kot przybył razem z migrującą rodziną z Afganistanu. Dlaczego jest nieprawdziwa? Bo to niemożliwe, by kot dotarł z migrantami tak daleko.

„W tej historii absolutnie nic nie trzyma się kupy. Ani nadludzkie czyny, których dokonał mężczyzna, ani geografia (bo po co miałby płynąć rzeką skoro mógł spokojnie przejść na jej drugą stronę i iść?) ani sama autorka wypowiedzi” – czytamy w artykule. Autorka wypowiedzi piszącemu nie pasuje, ponieważ… w spocie Fundacji Tutaka powiedziała, że jest Białorusinką. I znów na końcu tekstu pojawia się pytanie z tweeta Stańczyka.

Jeszcze bardziej wprost wykłada istotę sprawy Samuel Pereira. 24 listopada rano pisze na Twitterze: „Skompromitowany @CzabanPiotr z TVN szczuje na media, które zacytowały słowa Katarzyny Wapp (pis. oryg. – przyp. red.), że jest Białorusinką. Nikt nie ma problemu z jej narodowością, ignorancie. Problem w tym, że (jak wy) realizuje antypolską agendę Putina i Łukaszenki, uczestnicząc w nagonce na SG”.

To, co nie pasuje, jest usuwane z przekazu

Schemat, opisywany przez Pereirę, jest prosty: ten, kto wypowiada się negatywnie o Straży Granicznej, realizuje antypolską agendę Łukaszenki i Putina. I już.

A gdy do tego ma białoruską narodowość…

Komentujący nie zauważają, iż mówią o obywatelce Polski, która pomaga ludziom uciekającym także z Białorusi, często fatalnie traktowanym przez białoruskich funkcjonariuszy. Nie przeszkadza im również, że w 2020 roku rząd Zjednoczonej Prawicy pomógł wielu demokratycznie nastawionym Białorusinom po fali represji ze strony Łukaszenki, sporo z nich mieszka dziś w Polsce. Informacje, które nie pasują do bieżącego przekazu, są po prostu usuwane, znikają w czeluściach przestrzeni informacyjnej.

23 listopada wieczorem cytowany wcześniej tweet @BlackMcSnow, ze zdjęciami z symbolem Strajku Kobiet i kolorową nakładką z okazji Święta Niepodległości, podaje dalej Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Dodaje własny komentarz o Wappie: „Wg niej migrant płynął 6 dni rzeką. W spisie powszechnym wybiera narodowość białoruską, "bo jest dumna z korzeni". Z ikonografii wynika, że jest za mordowaniem nienarodzonych. Ciekawe, czy tylko polskich, czy ogólnie, wszystkich?”

Różne korzenie są naszym bogactwem

Do południa 25 listopada w sieci powstaje przynajmniej 6226 wzmianek na temat Katarzyny Wappy, z czego aż 5217 na Twitterze. Osiągają zasięg około 1,5 miliona. Większość jest negatywna. Na Facebooku Katarzynę biorą w obronę znajomi, przyjaciele.

Odzywa się między innymi Stowarzyszenie na Rzecz Dialogu „Tropinka” z nadgranicznej Narewki. Pisze na Facebooku: „Z oburzeniem przyjęliśmy ataki na Kasię ze strony mediów publicznych. TVP próbuje dyskredytować ją jako etniczną Białorusinkę, ponieważ taką właśnie narodowość zadeklarowała w zakończonym niedawno Spisie Powszechnym. Mieszkamy w Polsce, ale mamy różne korzenie. To jest naszym bogactwem. Jednym z celów Tropinki jest pielęgnowanie pamięci o wielokulturowości Podlasia i wspieranie różnorodności. Przerażają nas próby wykorzystywania kwestii związanych z tożsamością narodowościową do podsycania nastrojów wrogości i piętnowania jednostek. Żyjemy w trudnych czasach. I właśnie dlatego musimy zdecydowanie reagować na tego typu propagandowe nagonki. Kasiu! Stoimy murem za Tobą, za tym, kim jesteś i co robisz. Zawsze możesz liczyć na Tropinkę i jej przyjaciół.”

Udostępnij:

Anna Mierzyńska

Analityczka mediów społecznościowych, specjalizuje się w analizie dezinformacji. Z OKO.press współpracuje od 2017 roku. Autorka książki "Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne