0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Il. Iga Kucharska / OKO.pressIl. Iga Kucharska / ...

Jak wygląda codzienność osób samotnie wychowujących dzieci, na czym polegają osobiste i systemowe trudności samodzielnego rodzicielstwa w Polsce? Jakie są potrzeby solo rodziców?

Na te pytania odpowiadają sami rodzice, adwokatka Katarzyna Łukasiewicz oraz psycholożka Joanna Żewakowska.

Kim jest samotny rodzic zgodnie z polskim prawem?

To zależy od rodzaju podejścia — wyjaśnia adwokatka Katarzyna Łukasiewicz z Kancelarii Łukasiewicz, specjalizującej się w sprawach rodzinnych.

Na przykład w prawie podatkowym, zgodnie z art. 6 ust. 4c ustawy o PIT, osoba samotnie wychowująca dziecko to jeden z rodziców lub opiekun prawny i ma określony status cywilny:

  • panna/kawaler, wdowa/wdowiec, rozwódka/rozwodnik;
  • osoba, dla której prawnie orzeczono separację
  • lub osoba w związku małżeńskim, której małżonek został pozbawiony praw rodzicielskich lub odbywa karę pozbawienia wolności.

Rodzic musi wychowywać dziecko samodzielnie, w odosobnieniu od drugiego rodzica w danym roku podatkowym.

Dla samodzielnych opiekunów przewidziane są zniżki, jeśli chodzi o podatkowe rozliczenie roczne. Rodzic może rozliczać się wspólnie z dzieckiem na preferencyjnych warunkach i zamiast płacić podatek od całego dochodu, rozdziela się go na pół.

Świadczenia rodzinne

Z kolei według art. 3 pkt 17 Ustawy o świadczeniach rodzinnych samodzielny rodzic to osoba o podobnym statusie cywilnym jak w przypadkach powyżej, ale jedynie wtedy, gdy zostanie spełniony jeszcze jeden z czterech warunków formalnych:

  • drugi rodzic nie żyje,
  • ojciec dziecka jest nieznany,
  • powództwo o ustalenie świadczenia alimentacyjnego od drugiego rodzica zostało oddalone
  • lub sąd zadecydował o ponoszeniu całkowitych kosztów utrzymania dziecka przez jednego rodzica.

Historie rodziców

Joanna mieszka i pracuje w Warszawie. Ma nastoletniego syna, a droga do jej samodzielnego rodzicielstwa była bardzo kręta i wyboista.

– Ojciec dziecka zostawił mnie w 3 miesiącu ciąży. Wyjechałam z małego miasta do stolicy, gdzie łatwiej było mi się odnaleźć. Wynajmowałam z dzieckiem pokój, a obok mieszkała obca osoba – opowiada. – Pracowałam na kilka etatów: prowadziłam szkołę rodzenia, a potem szłam do pracy na etacie rehabilitantki. Po macierzyńskim poszłam na urlop wychowawczy, szef się na to zgodził. Jednak gdy wróciłam do pracy, zmniejszył mi liczbę godzin pracy jedynie do 5 godzin tygodniowo.

Joanna nie poddała się i założyła jednoosobową firmę. – Już wcześniej chciałam podwyższyć swoje kwalifikacje, więc w trakcie ciąży jeździłam na uczelnię, aby dokończyć studia i uzyskać stopień magistra. Urodziłam syna 28 września, a 15 października przyszłam na egzamin. Dziekan pozwolił mi na obronę z dzieckiem na rękach – wspomina z uśmiechem.

W pracy jest przez większość dnia. – Od razu po porodzie chciałam zapisać dziecko do żłobka, ale nie przyznano mi go – opowiada. Potem starała się o miejsce w przedszkolu. Przydzielono placówkę na Woli, a mieszkała na Bemowie. – Codziennie wstawałam dużo wcześniej, żeby zawieźć dziecko, a potem szybko szłam do pracy. W całej tej gmatwaninie bardzo trudno było o chwilę dla siebie.

Bartosz mieszka we Wrocławiu. Jest tatą kilkuletniego Kamila i ma stabilną pracę na etacie jako architekt. – Wstaję skoro świt, robię jedzenie synowi i zawożę go do przedszkola. Szybko jadę do pracy, po pracy odbieram syna, jemy i bawimy się na placu zabaw. Potem sprzątanie, przygotowywanie się do kolejnego dnia i tak codziennie. Nie narzekam, bo marzyłem o tym, żeby zajmować się synem.

Sąd przyznał Bartoszowi opiekę nad synem, matka odwiedza go kilka razy w tygodniu. – Musiałem bardzo się starać, odwiedzałem różne państwowe instytucje, żeby wykazać, że go dobrze wychowam. Gdy dowiedziałem się, że dziecko zostanie ze mną, byłem wzruszony i szczęśliwy – wspomina.

Przeczytaj także:

Dziecko tylko z matką?

Według Bartosza polskie sądy wciąż przyznają władzę rodzicielską głównie matkom. Jednak dane GUS z 2025 roku pokazują, że od 2010 roku zaczęło się to zmieniać.

Jeszcze w 1980 roku blisko 80% spraw kończyło się powierzeniem władzy rodzicielskiej matce. W 2024 roku w prawie 80% spraw po rozstaniu małżonków pieczę nad dzieckiem przyznano i matce i ojcu. Tak duża różnica może wynikać zarówno ze zmiany orzeczniczej w sądach, jak i zmian społecznych.

W Polsce w 2025 roku według GUS było 61 000 rozwodów i ich liczba stale rośnie. Na każde 100 małżeństw przypada średnio 42-45 rozwodów.

Z drugiej strony, społeczeństwo zaczyna coraz częściej uważać, że oboje rodzice po rozstaniu powinni uczestniczyć w opiece nad dzieckiem i w jego wychowaniu. Dzieje się tak nie tylko ze względu na podział obowiązków związanych z opieką nad dziećmi, ale także z uwagi na podzielenie kosztów emocjonalnych połączonych z rozstaniem.

Depresja zamiast ulgi

Momenty w życiu takie jak rozwód i proces sądowy są uznawane za jedne z najtrudniejszych w życiu człowieka.

– To czas bardzo intensywnych emocji: złości, rozczarowania, poczucia zranienia. Często rodzice mówią, że to okres wyczerpującej walki – mówi psycholog, psychoterapeuta i biegła sądowa, Joanna Żewakowska z Fundacji Pomocownia, która specjalizuje się w pomocy osobom w trakcie rozstań.

– Wiele osób z zaskoczeniem stwierdza, że po rozstaniu zamiast poczucia ulgi i uwolnienia pojawiają się depresja i dolegliwości psychosomatyczne. Pierwsze miesiące samodzielnego rodzicielstwa to kolejne trudne emocje – lęk, chroniczny niepokój, obniżenie nastroju, a jednocześnie sporo wymagań związanych z organizacją życia. Jeśli dochodzi do wieloletniego konfliktu sądowego, stres, zamiast obniżać się, ulega utrwaleniu i przechodzi w stan chroniczny – tłumaczy.

Małgorzata mieszka w Krakowie. Jest matką kilkuletniej córki i pracuje w administracji. – Zaczęłam się rozwodzić 5-6 lat temu i to był bardzo ciężki proces, z silnymi emocjami. Były mąż nie chciał płacić alimentów – mówi.

Bartosz tak mówi o swoich przejściach: – Gdy syn jest ze swoją matką, jestem cały czas napięty. Może fizycznie odpoczywam, ale nie psychicznie – mówi.

Joanna miała nieco inną sytuację: – Mnie odpada cały ten stres, który pojawia się w momentach dzielenia się opieką. Mój były partner nie bierze żadnego udziału w wychowaniu dziecka. Gdy syn był mały, w opiece pomagała mi pacjentka, która zajmowała się nim w ramach wymiany barterowej. Ja za to robiłam jej darmowe zabiegi.

Niszczące stereotypy

„Samotny rodzic sam wybrał taką sytuację”.

To duże uproszczenie. Samotne rodzicielstwo może być skutkiem rozwodu, śmierci partnera, rozpadu związku, przemocy domowej lub innych okoliczności. Dane z Rocznika Demograficznego 2025 GUS pokazują przyczyny rozstań i nie jest to samodzielny wybór.

Tabela 1 doi samotnych rodziców

„Samotne matki żyją głównie z zasiłków”.

Nieprawda. Wiele samotnych matek i ojców pracuje zawodowo, płacą podatki i samodzielnie utrzymują swoje gospodarstwo domowe. Korzystanie ze świadczeń nie oznacza braku aktywności zawodowej.

Według danych unijnego Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE) opartych na Badaniu Aktywności Ekonomicznej Ludności EU-LFS za 2023 r. wskaźnik zatrudnienia w przeliczeniu na pełne etaty wynosił w Polsce 76% wśród samotnych matek i 86% wśród samotnych ojców.

Dane te pokazują, że zdecydowana większość samotnych rodziców jest aktywna zawodowo.

„Samotny rodzic jest mniej odpowiedzialny”.

Przeciwnie – samotny rodzic samodzielnie odpowiada za utrzymanie domu, wychowanie dziecka, organizację opieki i podejmowanie codziennych decyzji.

Badania Parlamentu Europejskiego na bazie danych z Eurostatu z 27 krajów UE pokazują, że większość samodzielnych rodziców w UE radzi sobie dobrze: pracuje zawodowo i nie żyją w ubóstwie mimo trudniejszej sytuacji materialnej niż w przypadku pełnych rodzin.

„Dzieci samotnych rodziców są zawsze poszkodowane”.

Nie ma takiej zasady. Na dobrostan dziecka wpływa wiele czynników: relacja z rodzicem, stabilność emocjonalna i finansowa, środowisko oraz wsparcie społeczne. Sama struktura rodziny nie przesądza o przyszłości dziecka.

Badania potwierdzają, że bardziej liczy się jakość codziennego funkcjonowania rodziny: relacje z rodzicem czy stabilność materialna po rozstaniu.

„Samotny ojciec to rzadkość”.

Samotne rodzicielstwo kojarzy się przede wszystkim z kobietami, ale samotnymi rodzicami są również mężczyźni.

Jak pokazują dane GUS i Eurostatu, liczba samodzielnych rodziców w Polsce wynosi około 2,5 mln, a liczba samodzielnie wychowujących dzieci ojców to około 500 tysięcy, a to znacząca liczba.

Niepełna rodzina?

Najbardziej problematyczne jest utożsamianie samotnego rodzicielstwa z „niepełną rodziną” w sensie wartościującym. W praktyce rodziny samotnych rodziców mogą funkcjonować dobrze, mimo że jeden rodzic ponosi większość obowiązków związanych z wychowaniem.

Najważniejsza jest stabilizacja życia rodziny. Samodzielny rodzic często potrzebuje nie tylko wsparcia finansowego, ale także pomocy w opiece nad dzieckiem, mieszkania, wsparcia psychologicznego i możliwości pracy.

Jak mówi Joanna, skuteczna polityka wsparcia samodzielnych rodziców powinna opierać się na zasadzie: „nie tylko pieniądze, ale także czas i dostępne usługi”, czyli godziny, w których rodzic byłby odciążony od obowiązków i miałby większe wsparcie w dostępie na przykład do mieszkań czy pracy.

W najtrudniejszej sytuacji są osoby w separacji i podczas rozwodu bez rozdzielności majątkowej, ponieważ przez lata nie dostają pomocy. Nie mają preferencyjnego rozliczenia podatków.

Rządowy raport o ubóstwie „Poverty watch” 2025 prezentuje sytuację samodzielnych rodziców, która często jest bez wyjścia: samodzielne matki mają iluzję wyboru między pracą a opieką nad dziećmi. Co to oznacza w praktyce? Oni nie mogą wybierać, ponieważ pomoc od państwa jest tak mała, wręcz symboliczna, że prawie każdy samodzielny rodzic musi jednocześnie pracować i opiekować się dzieckiem.

Nie uwzględniamy uprzywilejowanych sytuacji, na przykład mieszkania czy domu pozostawionego w spadku (bez kredytu hipotecznego) oraz codziennej pomocy od rodziny przy dziecku.

Samodzielne matki czują się wyczerpane, zarabiają mało, a państwo niewystarczająco je chroni. Badanie „Macierzyństwo w Polsce i Europie” z 2025 Fundacji Share The Care uwidacznia to – 61% Polek samotnie wychowujących dzieci czuje się przeciążone w opiece nad dziećmi i odczuwa lęk, zmęczenie i depresję poporodową.

Nie każdy samotny rodzic

Trzeba również rozróżnić samotne rodzicielstwo w sensie społecznym od statusu prawnego uprawniającego do konkretnego świadczenia. To dwie różne rzeczy – np. osoba rozwiedziona może być samodzielnym rodzicem w życiu codziennym, ale niekoniecznie spełniać ustawowe warunki do otrzymania dodatku z tytułu samotnego wychowywania dziecka.

Małgorzata i Joanna przekuły swoje macierzyńskie trudności w chęć działania na rzecz samodzielnych rodziców, współtworząc kilka grup na Facebooku.

Małgorzata i Joanna przekuły swoje macierzyńskie trudności w chęć działania na rzecz samodzielnych rodziców, współtworząc kilka profili na Facebooku (Niealimentacja to przemoc, Mamy mówią dość, Federacja Mamy Prawo, Rodzice solo – kontra). Ujawniają w nich szereg lapsusów systemowych, a także zbierają dane, piszą pisma, chodzą do sądu i pomagają innym rodzicom w podobnej sytuacji.

– Rozbrajamy szkodliwe mity na temat samotnych matek, w które wierzy większość społeczeństwa. Nawet moi znajomi mówią, że samotny rodzic opływa w luksusy i nawet jeśli nie dostaje alimentów, to państwo przeznacza dla nich duże środki finansowe – punktuje.

Jak zatem wyglądają liczby?

– W Polsce granica ubóstwa wynosi 674 zł, czyli próg zasiłku rodzinnego. To oznacza, że jeśli samotny rodzic ma taki dochód na osobę w rodzinie, może liczyć na zasiłek: 95 zł miesięcznie na dziecko do ukończenia 5 lat, 124 zł – powyżej 5 lat do ukończenia 18 lat i 135 zł – od 18 do 24 lat, jeżeli nadal spełnia warunki dotyczące nauki.

Dodatkowo rodzic może otrzymać na każde dziecko 800+ zł od państwa. Ta graniczna w sensie progu ubóstwa kwota jest niewaloryzowana od wielu lat i to absurdalne – mówi Joanna.

Zbyt zamożny na MOPS, za biedny na wynajem

Osobnymi świadczeniami są alimenty, Fundusz Alimentacyjny lub pomoc z MOPS, zależne od dodatkowych warunków.

Świadczenie z MOPS można otrzymać, gdy dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 823 zł miesięcznie i jednocześnie występuje trudna sytuacja życiowa, np. bezrobocie, choroba, przemoc, niepełnosprawność, bezdomność albo problemy opiekuńcze.

Niski dochód jest ważny, ale MOPS ocenia całą sytuację podczas wywiadu środowiskowego. – Ośrodek może przyznać dopłatę na przykład za prąd za 2 miesiące, gdy ktoś żyje w ubóstwie. Jest jeszcze dopłata 2 tysiące zł zasiłku celowego z MOPS-u na dany cel, np. na węgiel – wyjaśnia Joanna.

Jeśli samotny rodzic pracuje i zarabia minimalną krajową oraz utrzymuje dwójkę dzieci, to jego dochód wynosi około 5408 zł, czyli 4608 zł brutto miesięcznie razem z państwowym 800+ na dziecko.

– W praktyce oznacza to, że jest zbyt zamożny na zasiłek rodzinny i pomoc od MOPS i jednocześnie zbyt biedny, by wynająć 50-metrowe mieszkanie w średniej wielkości mieście oraz utrzymać rodzinę – wylicza aktywistka.

Jeśli samotny rodzic nie dostaje alimentów i nie ma własnych nieruchomości, większość tego dochodu mogą pochłonąć koszty życia oraz wynajęcie mieszkania.

A jak alimenty

Najwięcej emocji w społeczeństwie wzbudzają alimenty, ich zasądzanie i egzekwowanie. Są wliczane do dochodu i nie istnieje ustawowa minimalna kwota alimentów.

– Wysokość alimentów zależy od potrzeb dziecka i możliwości zarobkowych rodziców – mówi mecenas Katarzyna Łukasiewicz. – Jest wyliczana na podstawie dokumentów potwierdzających koszty związane z wychowaniem dziecka. Mogą to być faktury, paragony z NIP, paragony wraz z potwierdzeniem ich opłacenia czy po prostu wszelkie dokumenty, które pozwolą rodzicowi wykazać, ile pieniędzy dziecko realnie potrzebuje do życia.

Trzeba wziąć pod uwagę, że dziecko ma nie tylko przeżyć, czyli mieć mieszkanie i jedzenie. Ma ono również prawo do edukacji, rozrywki, wyjazdów na wakacje czy chociażby posiadania psa lub kota oraz prawo do równej stopy życiowej z rodzicami.

Dlatego warto, aby rodzic, który wie, że za chwilę czeka go rozmowa z drugim rodzicem o kosztach utrzymania dziecka albo sprawa sądowa o alimenty, zaczął gromadzić dokumentację w tym zakresie.

Drugim ważnym czynnikiem wpływającym na wysokość alimentów są możliwości zarobkowe rodzica, który będzie je płacił.

Kluczowe jest pojęcie „możliwości zarobkowych”, a nie „otrzymywanego wynagrodzenia”, i zwraca uwagę na złożoność tego zagadnienia.

– Sąd bierze pod uwagę na przykład to, że mimo iż ojciec ma wykształcenie zawodowe, wykonuje obecnie bardzo dobrze płatny zawód, jest glazurnikiem i zarabia 5000 zł na rękę. Może jednak dojść do przekonania, że osoba z takim doświadczeniem i takim fachem w ręku jest w stanie zarabiać jeszcze więcej. W konsekwencji może uznać, że ojciec powinien płacić wyższe alimenty – mówi.

Możliwa jest również sytuacja odwrotna – ojciec przebranżawia się i zaczyna od niższego pułapu finansowego. Jak sąd ocenia takie przypadki?

– Sąd bada okoliczności konkretnej sprawy i to, co stało za decyzją o zmianie zawodu. Jeżeli uzna, że przebranżowienie miało racjonalne i uzasadnione przyczyny, może uwzględnić niższe dochody. Jeżeli natomiast dojdzie do przekonania, że było ono jedynie próbą obniżenia alimentów, oceni możliwości zarobkowe rodzica inaczej. To właśnie indywidualna ocena wszystkich okoliczności sprawia, że wysokość zasądzanych alimentów nie zawsze jest łatwa do przewidzenia – przyznaje.

Największy grzech orzecznictwa sądowego

Przeciętnie zarabiający ojciec może mieć zasądzone alimenty w wysokości około 900-1400 zł w przypadku standardowych potrzeb dziecka. Jeśli zarobki ojca i potrzeby dziecka są wyższe, alimenty przypuszczalnie będą rosły.

Na czym sąd ma bazować, aby sprawiedliwie orzekać?

- Powiedziałabym, że ten element losowości to największy grzech w procesach sądowych. W celu zminimalizowania tego, w 2025 roku powstały tabele alimentacyjne Ministerstwa Finansów. Zamysł był dobry, ale zawierają błędy księgowe, a czasami logiczne. Jeśli zostaną dopracowane, mogą okazać się narzędziem pomocnym w mediacjach – podkreśla mecenas.

Dokładne wyliczenie potrzeb dziecka i możliwości rodziców pomoże ustalić wysokość alimentów i wykluczyć losowość czy też dowolność orzeczniczą. Przykładowo: sąd może orzec 800 zł alimentów zamiast postulowanych 1000 zł albo odwrotnie.

Jedna z tabel alimentacyjnych, źródło: Ministerstwo Finansów

Fundusz Alimentacyjny

Fundusz Alimentacyjny to świadczenia dla samotnego rodzica z budżetu państwa. Można otrzymać maksymalnie 1000 zł.

- Świadczenie z Funduszu przysługuje, gdy spełnione są trzy przesłanki. Po pierwsze, na dziecko zostały zasądzone alimenty. Po drugie, komornik stwierdzi, że nie jest możliwe ich wyegzekwowanie od rodzica zobowiązanego do ich płacenia. A po trzecie, rodzina spełnia obowiązujące kryterium dochodowe. Problemy zaczynają się najczęściej przy drugiej i trzeciej przesłance – mówi prawniczka.

Jak to może wyglądać? Przy unikania przez zobowiązanego rodzica płacenia alimentów panuje duża kreatywność, na przykład przenoszenie firmy na matkę emerytkę, zamykanie konta bankowego, zmiany numerów telefonów, a nawet wykazywanie, że jest się… osobą w kryzysie bezdomności.

Oprócz nieściągalności należnych kwot, liczy się kryterium dochodowe rodzica.

– Matka ma możliwość skorzystania z tego świadczenia, gdy ma dochód w wysokości … 1209 zł na osobę w rodzinie. Można powiedzieć, że skorzysta z tego tylko rodzic, który nie pracuje, ponieważ nawet minimalna pensja — czyli 3606 zł netto — po podzieleniu na rodzica i na przykład jedno dziecko, wynosi 1803 zł. A jeśli w pracy przyznają premię, tym bardziej minimalny dochód przekroczymy i taki rodzic nic już od państwa nie otrzyma – wyjaśnia Małgorzata.

Zrzut ekranu 2026-08-28 114358

Screen ze strony policyjnych statystyk

Jak wynika z oficjalnych opracowań i danych – liczba dzieci korzystających ze świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego systematycznie spada. Autorki grupy Rodzice Solo Kontra przygotowały zestawienie, w którym widać gwałtowny spadek dzieci uprawnionych do otrzymania świadczenia (132 tys. w 2025 roku), a jeszcze w 2020 roku było to 216 tys. dzieci.

Powodem tego stanu rzeczy nie jest fakt, że dłużnicy alimentacyjni zaczęli płacić, lecz systematyczne podwyższanie płacy minimalnej, zbyt niski próg dochodowy, który nie nadąża za wzrostem płac oraz coraz mniejsza liczba urodzeń dzieci.

495172867_737620438956737_7382273497565190983_n

Tymczasem zadłużenie alimentacyjne wobec dzieci wzrasta. Oficjalne dane Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor prezentują niechlubną prawdę: blisko 300 tysięcy rodziców w Polsce zalega z płaceniem alimentów dla swoich dzieci.

Jednak jak podaje Robert Damski, komornik sądowy i członek Koalicji Dla Miliona Dzieci Bez Alimentów, w rozmowie z Demagogiem, ta liczba może sięgać miliona osób unikających płacenia alimentów. Oszacował to na podstawie liczby spraw alimentacyjnych, które prowadzą komornicy w całej Polsce (około 700 tys. rocznie). Zwraca uwagę, że to szacunki, ponieważ jedna sprawa może dotyczyć większej liczby dzieci.

Mediacje zamiast wojny

Jakie czynniki sprawiają, że niegdyś kochające się pary wchodzą na wojenną ścieżkę? – Każda rodzina i jej sytuacja jest inna, może być wiele powodów. Często nie wiadomo, kto zaczął, a zło eskaluje i potem trudno dowieść winę konkretnej osobie, a rodzice niszczą się wzajemnie – mówi Joanna.

Jak ten proces wygląda z perspektywy psychologicznej?

– Często prowadzi to do przewlekłego stresu porównywalnego z funkcjonowaniem w ciągłym zagrożeniu. Rodzice żyją od rozprawy do rozprawy, mają trudność z odzyskaniem poczucia bezpieczeństwa i planowaniem przyszłości. Ważne pozostaje rozróżnienie osób, które angażują się w agresywny konflikt ze swoim byłym partnerem od osób, które doświadczają przemocy po rozstaniu poprzez groźby, kolejne sprawy sądowe czy oskarżenia. Zrównanie obu tych sytuacji może prowadzić do wtórnej wiktymizacji ofiar – przerzucania na nie części lub całej odpowiedzialności – mówi psycholog.

Byli partnerzy często obrzucają się błotem, a w mediach społecznościowych dołączają do grup dla samotnych matek lub samotnych ojców, które często wobec siebie pozostają wrogie.

– Są dwa rodzaje rodziców obu płci: ci, którzy naprawdę chcą dobra dla swojego dziecka i są gotowi pójść na ustępstwa oraz ci, którzy pozorują swoje działania. Tacy rodzice często mówią, że oni na pewno będą płacili alimenty, a potem okazuje się, że fałszują zarobki i nagle stają się „bezdomnymi” – mówi Joanna.

Rozwiązaniem trudnych sytuacji mogą być mediacje. – Warto spotkać z tą drugą stroną i spróbować rozmawiać w zakresie alimentów czy władzy rodzicielskiej. Uważam, że mediacja jest warta więcej niż wyrok sądu. Z tego drugiego zazwyczaj dwie strony są niezadowolone. A w polubownym osiąganiu sporów można osiągnąć konsensus – mówi prawniczka.

Druga szansa dla każdego?

Ważną i jednocześnie sporną kwestią są regulacje związane z opieką naprzemienną. Jak pisze adwokat Iwo Klisz na swojej stronie, opieka współdzielona – zwana inaczej pieczą zastępczą – nie ma odrębnej definicji w prawie rodzinnym i opiekuńczym.

To sformułowanie wynika z praktyki sądowej i nowelizacji przepisów związanych ze świadczeniami socjalnymi.

– Sąd ma kierować się dobrem dziecka, a to pojęcie obejmuje również prawo dziecka do utrzymywania relacji z obojgiem rodziców. Zresztą coraz częściej nie mówimy już o sporadycznych kontaktach rodzica z dzieckiem, lecz o tym, że w sprawach opiekuńczych sądy orzekają opiekę naprzemienną – mówi mecenas Katarzyna Łukasiewicz.

– Nawet jeśli jeden z rodziców nie jest idealny, sędziowie często wychodzą z założenia, że przy odpowiednim wsparciu może on prawidłowo spełniać swoją rolę. W razie potrzeby sąd może zobowiązać rodzica do udziału w warsztatach umiejętności wychowawczych, gdzie uczy się m.in. lepszego rozumienia potrzeb dziecka, empatii i właściwej opieki nad nim. W poważniejszych sytuacjach sąd może ustanowić nadzór kuratora.

Warto podkreślić, że w sprawach rodzinnych coraz większą uwagę przykłada się do indywidualnej oceny sytuacji dziecka i rodziny, również w tych trudnych przypadkach, w których pojawia się przemoc.

Należy przy tym pamiętać, że przemoc jest rozumiana szeroko, ponieważ w świetle Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej dziecko będące świadkiem przemocy jest również jej ofiarą – dodaje mecenas Łukasiewicz.

Powinno to stanowić argument w sprawach o „kontakty”, czas, w którym dziecko przebywa z drugim opiekunem.

Część samotnych ojców w grupach na Facebook podnosi, że zostali odseparowani od własnego dziecka, że matka odcina ich od kontaktów lub je ogranicza.

Tymczasem okazuje się, że Polska jako jedyny kraj w Europie zezwala na kontakty dziecka z rodzicem, który ma na koncie przemoc domową, na przykład znęcanie się nad swoją żoną.

Strach o dziecko

W takiej sytuacji nie dziwi strach o dziecko.

– Samotne matki, mówię o nich, bo statystycznie to ich jest więcej jako samodzielnych rodziców, nie chcą zgodzić się na opiekę naprzemienną w trosce o bezpieczeństwo i zdrowie dziecka – mówi Małgorzata. – Sądy rodzinne nie uwzględniają przemocy domowej jako przyczyny rozwodów czy rozstań, dlatego kontakt przemocowca z dzieckiem jest obarczony dużym ryzykiem. Przemoc jest umieszczona w kodeksie karnym i cywilnym, to dlaczego nie uwzględnia jej się przy kontaktach z dzieckiem? – pyta.

Druga aktywistka mówi: – Jeżeli były partner ma zarzuty z paragrafu 207 Kodeksu karnego [znęcanie się nad osobą najbliższą] i zakaz zbliżania się do partnerki, to jak można nie bać się, że to samo zafunduje dziecku? Skierowałyśmy w tej sprawie pismo do Ministerstwa Sprawiedliwości. W oficjalnej odpowiedzi na interpelację poselską resort wskazuje jednak, że samo doświadczenie przemocy przez matkę jest kwestią „wtórną”, jeśli sąd uzna, że za kontaktami przemawia dobro dziecka, a sam fakt przemocy wobec partnerki nie musi oznaczać automatycznego zakazu kontaktów z dzieckiem – wystarczy np. obecność kuratora lub przekazanie dziecka przez osobę trzecią.

Dodatkowo resort powołuje się na głosy organizacji ojcowskich, które zarzucają sądom „pochopne ograniczanie kontaktów”, gdy przemoc dotyczyła matki, a nie bezpośrednio dziecka… – dodaje Joanna. – Z mojej praktyki aktywistycznej wynika, że byli partnerzy są zdolni do porywania dzieci, handlowania nimi, zaniedbywania, a nawet do zabójstw. To wszystko dzieje się podczas tzw. kontaktu. Czy ktoś, kto robi takie rzeczy, na pewno dba o dobro dziecka?

Tymczasem w wielu państwach obowiązuje prawny obowiązek dokumentowania przemocy domowej w sprawach związanych z opieką nad dzieckiem i kontaktach z nim. Takie obowiązki są standardem ochrony najlepszego interesu dziecka.

Przykładowo: Francja w 2020 roku zaostrzyła ustawę o ochronie ofiar przemocy w rodzinie i ograniczyła mediacje z przemocowym rodzicem.

Nadużywane pojęcie alienacji rodzicielskiej

W 1985 roku amerykański psychiatra sądowy Richard A. Gardner wprowadził pojęcie PAS (Parental Alienation Syndrome – Zespół Alienacji Rodzicielskiej), które później ukuło się w polskiej przestrzeni publicznej jako „alienacja rodzicielska”.

Gardner miał na myśli zaburzenie funkcjonowania rodziny w trakcie rozwodu, w efekcie czego dziecko jest wykorzystywane dziecka przez jednego z rodziców do oczerniania drugiego. Później to pojęcie rozszerzyło się na konflikty między rodzicami, np. niszczenie relacji dziecka z drugim rodzicem i przemoc psychiczną jednego rodzica wobec drugiego (osoby, która spędza z dzieckiem mniej czasu).

„Alienacja rodzicielska” nie jest pojęciem prawnym czy naukowym, a mimo to powołują się na nie ruchy praw ojców, niektórzy adwokaci spraw rodzinnych czy wybrani biegli sądowi.

Te środowiska zaczęły promować „alienację rodzicielską” wymierzoną przeciw matkom, które rzekomo utrudniają kontakty z dzieckiem. – Wiele ruchów ojców próbuje ukryć zaniedbania względem własnych dzieci czy stosowanie przemocy wobec matki dziecka, próbując zrzucić całą winę na matkę lub osobę, przy której dziecko zostało – mówi Joanna.

Potwierdza to raport ONZ (A/HRC/53/36, 2023), wskazując, że zarzut „alienacji rodzicielskiej” bywa używany w sądach przez sprawców przemocy do podważania wiarygodności matek.

Polskie Towarzystwo Psychologiczne uznaje tę konstrukcję za pseudonaukową i nieobecną w klasyfikacjach medycznych takich jak ICD-11 czy DSM-5.

Ministerstwo Sprawiedliwości w czerwcu 2026 roku zaproponowało kompleksową reformę prawa rodzinnego [jeszcze nie weszła w życie], która zawiera kilka ważnych zmian:

  • W sprawie pieczy współdzielonej – dziecko będzie mieszkało z obojgiem rodziców (pół na pół u każdego z rodziców, jeśli oni potrafią się dogadać), jednak sąd sprawdzi, czy nie dochodzi do przemocy względem nieletniego za każdym razem gdy dziecko jest pod opieką jednego z rodziców,
  • nakaz alimentacyjny – przyspieszenie orzekania alimentów w rozprawach online, bez czekania na długi proces, tak jak to było do tej pory. Poprzednie ustalenia sprawiały, że rodzic pozostawał bez środków na utrzymanie dziecka,
  • Rozwody bez orzekania o winie („no-fault divorce”) – rezygnacja z wieloletnich batalii sądowych mających udowodnić winę na rzecz sprawniejszej opieki nad dzieckiem,
  • Zmiana w wytycznych dla OZSS (opiniodawczych zespołów biegłych): w oficjalnych dokumentach prawnych nastąpi rezygnacja z używania pojęcia „alienacji rodzicielskiej” w sytuacjach, gdy matka lub ojciec zgłaszają przemoc. Poświęcimy większą uwagę na kwestię bezpieczeństwa dziecka,
  • Gdy dziecko jest świadkiem przemocy, automatycznie jest uznawane za osobę doświadczającą przemocy, co będzie miało priorytetowe znaczenie przy przyznawaniu kontaktów.

Czego potrzebują samodzielni rodzice?

Solo opiekunowie mają szereg problemów, o których reszta społeczeństwa może nie mieć pojęcia. – Dla nas bardziej niż 800 + liczy się dostępność żłobków i przedszkoli blisko miejsca zamieszkania w godzinach pracy – mówi Joanna. Ważna jest także opieka dla dziecka na czas pobytu rodzica w szpitalu.

Kolejna kwestia to waloryzowanie wysokości zasiłków dla samotnych rodziców oraz możliwość rozliczania się z dzieckiem. W 2022 roku rząd Zjednoczonej Prawicy (rząd Mateusza Morawieckiego) proponował odebranie tej preferencji w 2022 roku przy wprowadzaniu tzw. Polskiego Ładu.

Ta decyzja wywołała wzburzenie wśród pracujących samodzielnych rodziców, ponieważ tracili dużo więcej, niż zyskiwali z nowej ulgi. Pod wpływem krytyki organizacji pozarządowych i środowisk wspierających samotnych rodziców, rząd wycofał się z tego pomysłu w połowie 2022 roku ze skutkiem wstecznym. Utrzymano możliwość tradycyjnego rozliczania się samotnego rodzica z dzieckiem.

Małgorzata chce równego traktowanie wszystkich osób w systemie podatkowym, zdrowotnym i emerytalno-rentowym. Uważa, że małżeństwa i osoby owdowiałe mają znacznie większe przywileje, choć samotni rodzice również płacą składki.

Domaga się przede wszystkim wyższych i regularnie waloryzowanych progów dochodowych dla samotnych rodziców oraz tego, by składki rentowe osób samotnych zwiększały ich własną emeryturę.

– Interweniowałyśmy w tej sprawie u Rzecznika Praw Obywatelskich. Samotna matka zarabia 5000 zł brutto, co miesiąc z jej wynagrodzenia do ZUS trafia 400 zł składki rentowej (8%). Gdyby była w związku małżeńskim, jej składki po śmierci męża mogłyby pomóc w uzyskaniu tzw. renty wdowiej. Jako samotny rodzic płaci taką samą składkę, ale pieniądze przepadają i nie dokładają się do emerytury czy jakiegokolwiek zabezpieczenia na starość.

Dokładniejsze obliczenia ilustruje grafika Rodzice Solo Kontra:

744088012_1074780628574048_2398787444339288225_n

Rozliczanie małżeństw i solo rodziców z dzieckiem, źródło: Rodzice Solo Kontra

Małgorzata zwraca uwagę na trudności z przebiciem się samodzielnych rodziców w przestrzeni publicznej, nawet w środowisku polityków lewicowych. – Nas nikt nie zaprasza do rozmów. Ministra rodziny, pani Dziemianowicz-Bąk, nie odpowiada na nasze zapytania. Spotyka się w Sejmie jedynie z rodzinami wielodzietnymi oraz osobami LGBT.

Bartosz wspomina o odpoczynku, odciążeniu z obowiązków. Nie chodzi mu o pieniądze. Pogodził się z tym, że była partnerka płaci alimenty z opóźnieniem i w symbolicznej wysokości.

Wołanie o wolny czas to wspólny mianownik potrzeb rozmówców. Samotni rodzice bardzo potrzebują terapii, grup wsparcia, pomocy od znajomych i zmian systemowych, dostępnych na NFZ.

– Nawet najlepsza psychoterapia nie rozwiąże problemu braku środków do życia czy wieloletnich postępowań sądowych. Rodzice potrzebują jednocześnie wsparcia psychologicznego, praktycznej pomocy oraz sprawnie działających instytucji – podsumowuje psycholożka.

Sobota

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak i ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Rozbrajamy mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I piszemy o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

Na zdjęciu Ewa Adamska-Cieśla
Ewa Adamska-Cieśla

Dziennikarka społeczna, autorka bloga społeczno-feministycznego Rety Kobiety. Współautorka publikacji „18. znaczy Nowa Huta: reportaże o najmłodszej dzielnicy Krakowa” (Krakowskie Biuro Festiwalowe). Pisze o prawach kobiet, kulturze, edukacji i sprawach społecznych. Absolwentka filologii polskiej, po godzinach autorka prozy.

Komentarze