Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Vyacheslav PROKOFYEV / POOL / AFPFot. Vyacheslav PROK...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

„[Minister] Ławrow potępił niesprowokowany zbrojny atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran, który naruszył zasady i normy prawa międzynarodowego, a także całkowicie zignorował poważne konsekwencje dla regionalnej i globalnej stabilności i bezpieczeństwa” – ogłosiło rosyjskie MSZ już 28 lutego.

„Agresja USA i Izraela była zaplanowanym atakiem zbrojnym na suwerenne państwo”.

Jeśli Czytelnikowi kojarzy się to z niesprowokowaną agresją Moskwy na Ukrainę – to skojarzenie jest słuszne. Moskwa też je ma. W zasadzie rosyjska oficjalna reakcja na atak na Iran jest komentarzem do ataku rosyjskiego na Ukrainę. Moskwa ogłasza żałobę nie tylko po sojuszniku, ale i po międzynarodowym ładzie. Co prawda Putin chciał ten ład zastąpić prawem silniejszego. Nie przewidział jednak najwyraźniej, że pojawią się dużo silniejsi od niego.

Śmierć ajatollaha Chameneiego

Śmierć przywódcy Iranu była dla Moskwy szokiem. Tak wielkim, że kilka godzin po potwierdzeniu przez Iran tej wiadomości Kreml wydał oświadczenie w imieniu Putina. Tym samym złamał regułę, że w czasach kryzysu Putin nie występuje publicznie.

W kondolencjach wysłanych do prezydenta Iranu Pezeszkiana Putin nazwał zabójstwo Chameneiego „cynicznym naruszeniem wszelkich norm moralności ludzkiej i prawa międzynarodowego".

Przeczytaj także:

Były prezydent Miedwiediew ogłosił, że zabójstwo Chameneiego było „nikczemne” i „nie ma usprawiedliwienia dla tego barbarzyńskiego aktu siły”. Szef dyplomacji Ławrow w komunikacie z rozmowy z ministrem spraw zagranicznych Chin Wang Yi podkreślił „niedopuszczalność polityki mającej na celu obalenie legalnie wybranych władz suwerennych państw”. Praktyka zabójstw politycznych i ataków na przywódców jest „sprzeczna z podstawowymi zasadami stosunków międzypaństwowych”.

W imieniu Dumy jej przewodniczący Wołodin napisał z kolei, że „kryminalny odwet przeciwko prawowitemu przywódcy Iranu, ajatollahowi Aliemu Chameneiemu, narusza wszelkie możliwe normy prawa międzynarodowego”. Jedynym celem USA i Izraela jest „obalenie prawowitego rządu Iranu i całkowite zniszczenie jego państwowości” – oświadczył Michaił Uljanow, stały przedstawiciel Rosji przy organizacjach międzynarodowych w Wiedniu.

„Wiesti niedieli”. Niedzielny telewizyjny program informacyjny porównuje atak na Iran z amerykańską interwencją w Iraku w 2003 roku. „Wtedy też chodziło o bezprawną zmianę władz”.

A kiedy panowie otarli już łzy, Wiktor Medwedczuk, ukraiński zdrajca rezydujący w Moskwie, ogłosił – a propaganda Kremla to zacytowała – że teraz

Wołodymyr Zełenski „sam może stać się uprawnionym celem zniszczenia”.

Gdyż „nowa wojna doprowadzi do niedoboru zachodnich dostaw broni dla jego junty”.

W ten sposób Kreml wrócił do swojego ukochanego wątku: jak to dobrze byłoby zamordować ukraińskich liderów i zamiast nich osadzić w Kijowie ludzi bliskich Moskwie (bowiem póki Zełenski jest u władzy, z porozumienia amerykańsko-rosyjskiego w sprawie Ukrainy nici, a wymiana władz w suwerennym państwie jest jak najbardziej działaniem sprawiedliwym i wymagającym zrozumienia ze strony innych państw).

Atak na Iran był nieusprawiedliwiony

„Działania podjęte przez Waszyngton i Zachodnią Jerozolimę stanowią nic innego jak kolejny niesprowokowany akt zbrojnej agresji przeciwko suwerennemu i niepodległemu państwu członkowskiemu ONZ, z naruszeniem karty tej organizacji i podstawowych zasad prawa międzynarodowego. Ich rażącym celem jest dalsza ingerencja w wewnętrzne sprawy Iranu i zniszczenie państwa niewygodnego dla Zachodu” – ogłosił Wasilij Niebienzia, stały przedstawiciel Rosji przy ONZ, na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ 1 marca.

Ławrow w komunikacie po rozmowie ze szefem dyplomaci Iranu 28 lutego „stwierdził potrzebę natychmiastowego zakończenia ataków USA i Izraela na Iran”. Duma Państwowa „stanowczo potępiła” „niedopuszczalną ingerencję w sprawy suwerennego państwa i zbrodnicze represje wobec jego prawowitego przywódcy, co narusza wszelkie możliwe normy prawa międzynarodowego”.

Do tego wedle Moskwy „Iran nie stanowi zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych, a tym bardziej bezpośredniego” (to z kolei słowa senatora Aleksieja Puszkowa).

„Rosja uważa, że ​​twierdzenia prezydenta USA Donalda Trumpa, jakoby atak na Iran był motywowany koniecznością uniemożliwienia Teheranowi zdobycia broni jądrowej, są bezpodstawne” (Niebienzia).

„Federacja Rosyjska stanowczo i konsekwentnie potępia praktykę zabójstw politycznych i »polowań« na przywódców suwerennych państw, co jest sprzeczne z podstawowymi zasadami cywilizowanych stosunków międzypaństwowych i rażąco narusza prawo międzynarodowe” – oświadczyło rosyjskie MSZ. „Trwające walki powodują stale rosnącą liczbę ofiar wśród ludności cywilnej i poważne zniszczenia infrastruktury cywilnej”.

„To niesprowokowana agresja, »prawo siły« w najczystszej postaci. Kolejny dowód na to, że stary porządek świata pruje się w szwach, a ludzkość woli tworzyć nowy, niż ratować stary. Ostatecznym celem agresorów jest zmiana reżimu, obalenie Republiki Islamskiej i powrót szacha, co wymaga podburzenia mas do buntu. Ich minimalnym celem jest wyrządzenie maksymalnych szkód Iranowi w ciągu kilku dni ostrzału, a następnie zaproponowanie powrotu do negocjacji w sprawie rezygnacji z programu nuklearnego” (publicysta Dmitrij Bawyrin)

Agresja Rosji na Ukrainę była oczywiście „sprowokowana” i „uzasadniona”, gdyż Rosja odczuwała zagrożenie tym, że Ukraina się jej nie podporządkowuje.

Fakt, że na takie samo odczucie powołał się Trump, wprowadza do kremlowskiej narracji nieco zamieszania:

„Wyobraźcie sobie teraz, że na Azowie znajduje się baza NATO” – napisała nieco tajemniczo w Telegramie rzeczniczka MSZ Rosji Zacharowa.

Atak w czasie negocjacji

Kolejny problemem, jaki ma Moskwa, polega na tym, że Iran został zaatakowany w trakcie toczących się negocjacji z USA. Można tu oczywiście snuć analogie z wojną w Ukrainie – która trwa mimo negocjacji. Jednak zdaniem Moskwy ta sytuacja jest czysta, gdyż celem negocjacji dla Moskwy od początku był „trwały pokój”, a nie rozejm.

Ale argumenty w sprawie Iranu i tak są ciekawe:

„Rosja wyraża rozczarowanie faktem, że pomimo doniesień o postępach w negocjacjach USA-Iran, sytuacja pogorszyła się do tego stopnia, że ​​groziła otwartą agresją" – powiedział rzecznik Putina Pieskow 2 marca. Wcześniej Zacharowa ogłosiła, że „negocjacje z Iranem w sprawie programu nuklearnego posłużyły jako pretekst do przygotowania ataku na ten kraj, podobnie jak – UWAGA – Kijów udawał udział w negocjacjach z Rosją”.

„Kijów był absolutnie histeryczny w kwestii konieczności wstrzymania działań wojskowych, domagając się korzystnych pozycji dla siebie, chowając się za procesem negocjacyjnym, podczas gdy w rzeczywistości cel był inny. I znowu jesteśmy tutaj, ze wszystkimi niuansami, ale zasadniczo z tą samą taktyką negocjacyjną jako przykrywką, jak wielu zauważyło dzisiaj” – mówiła znów nie do końca jasno Zacharowa w programie „Sołowjow LIVE”.

Chodzi tu chyba o to, że ukraińskie żądania przerwania ognia są złe, podczas gdy irańskie są dobre i uzasadnione.

Lepiej wyjaśnia to, co się stało publicysta Aleksander Nosowicz: Iran został zaatakowany, bo ustąpił w negocjacjach. Dlatego Rosja nie może ustąpić Trumpowi w negocjacjach.

„Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły nową wojnę z Iranem. Wojna rozpoczęła się zaledwie kilka godzin po tym, jak Iran poczynił ustępstwa w negocjacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Właśnie dlatego się rozpoczęła. […] Przenieśmy się teraz na nasze szerokości geograficzne. Przez trzy lata Zachód próbował zadać naszemu krajowi strategiczną klęskę, wykorzystując wyłącznie siły ukraińskie na polu bitwy. Kiedy stało się jasne, że to niemożliwe, stary-nowy prezydent USA Donald Trump rozpoczął z nimi negocjacje. Negocjacje te trwają już od roku. Ostatnia runda odbyła się w Genewie, a uczestniczyli w niej również przedstawiciele Trumpa – Jared Kushner i Steve Witkoff. Do tej pory Stany Zjednoczone, które udzielają Kijowowi pomocy wojskowej, odgrywały rolę »mediatorów« między Rosją a Ukrainą, ale to tylko gra – wszyscy ją rozumieją.

Przez cały okres negocjacji żądania Rosji dotyczące przyszłości Ukrainy po konflikcie pozostały niezmienne. A jeśli ktokolwiek myślał, że sama zasada negocjacji zakłada elastyczność i ustępstwa, to Iran pokazał w praktyce, jak Amerykanie radzą sobie z tymi, którzy okazują słabość”.

To wszystko stawia przed propagandą Kremla kolejne wyzwanie. Musi odpowiedzieć sobie na pytanie

Czy Trump jest zły?

Trump mówi teraz czystym Putinem:

„USA będą kontynuować działania militarne przeciwko Iranowi, dopóki cele operacji nie zostaną osiągnięte”

(oryginał w wykonaniu Pieskowa brzmi: „Rosja będzie kontynuować specjalną operację wojskową, dopóki wszystkie jej cele nie zostaną osiągnięte, ale jest gotowa skierować proces w stronę dyplomacji, jeśli to możliwe”).

Co to oznacza dla Kremla?

Od czasu zwycięstwa Trumpa w wyborach prezydenckich w 2024 roku Moskwa w komentarzach swoich przedstawicieli powtarzała, że "Donald Trump jest świetnym partnerem Putina, bo rozumie potrzeby Rosji”. Owszem, z czasem się okazało, że Trump jest sojusznikiem niepewnym i chyba niezdolnym dostarczenia tego, czego Putin sobie życzy (propaganda Kremla powtarza od tygodni, że 15 sierpnia 2025 roku Putin porozumiał się na Alasce z Trumpem w sprawie Ukrainy i to tajne ciągle porozumienie należy wcielić w życie. Niestety, Amerykanie się ociągają).

Po ataku na Iran pojawiły się w rosyjskim oficjalnym przekazie teksty, na które nikt sobie wcześniej nie pozwalał. Np. rozważania publicystyczne, czy nie lepiej by było, gdyby w czasie amerykańskiej kampanii wyborczej zamachowiec jednak trafił głowę Trumpa, a nie koniuszek ucha.

„Jest dla mnie oczywiste, że Stany Zjednoczone chcą potrząsać szabelkami, jednocześnie dając swojemu kompleksowi wojskowo-przemysłowemu możliwość zarobienia miliardów. I szukają ku temu pretekstu” – ogłosił Siergiej Mironow, przewodniczący partii „Sprawiedliwa Rosja”.

Amerykańsko-izraelski atak uszkodził w Teheranie biuro propagandowego koncernu rosyjskiego Russia Today i Zacharowa wezwała świat do potępienia tego czynu.

„Oczywiście, nadal wysoko cenimy wysiłki mediacyjne Stanów Zjednoczonych, ale przede wszystkim ufamy sobie. To my bronimy własnych interesów. I to będzie nam przyświecać w przyszłości” – powiedział Pieskow dziennikarzom, odpowiadając na pytanie, jak amerykańskie ataki na Iran mogłyby wpłynąć na rozmowy pokojowe na Ukrainie, gdzie USA są mediatorem. „Rosja analizuje rozwój sytuacji po rozmowach amerykańsko-irańskich i wyciąga odpowiednie wnioski”.

„W naszym interesie leży kontynuowanie tych negocjacji. Z pewnością pozostaniemy otwarci na te negocjacje” – dodał. W każdym razie wedle Pieskowa negocjacje gospodarcze USA-Rosja przebiegają „normalnie”.

Z tych komentarzy wynika, że Moskwa będzie musiała publicznie utwardzać stanowisko i powtarzać, że nie ustąpi o milimetr. Inaczej przestanie się liczyć.

Co jest warta rosyjska dyplomacja

Teraz widać, że Moskwa próbuje odegrać jakąś rolę w sprawie wojny w Iranie. Iran był jej wielkim sojusznikiem. Z oficjalnego komunikatu MSZ Rosji wynika, że to szef dyplomacji Iranu zadzwonił do Ławrowa, gdy amerykański atak się zaczął, a nie odwrotnie.

Rosja

  • „nadal dąży do politycznego i dyplomatycznego rozwiązania sytuacji na Ukrainie, nawet po ataku USA na Iran” – powtórzył 2 marca Pieskow.
  • „jest gotowa pełnić rolę mediatora w łagodzeniu napięć na Bliskim Wschodzie” – powiedział ambasador Rosji w Izraelu Anatolij Wiktorow.

Moskwa wedle oficjalnych komunikatów pozostaje w stałym kontakcie z irańskimi władzami, kontynuuje komunikację z przywódcami krajów dotkniętych konfliktem irańskim, w tym państw Zatoki Perskiej. Niestety, nie komunikuje się z krajami BRICS – do tej pory przedstawianym w kremlowskiej narracji jako alternatywa „kolektywnego Zachodu”. „Członkostwo w BRICS nie nakłada obowiązku udzielania wzajemnej pomocy w przypadku zbrojnej agresji, a obecnie w ramach grupy nie ma żadnych kontaktów w sprawie Iranu” – wyjaśnił Pieskow.

Kontekstu tym zapewnieniom doda na pewno oficjalny komunikat rosyjskiego MON. Tej nocy wojska rosyjskie zestrzeliły nad swoim terytorium rekordową liczbę 679 ukraińskich dronów. Dwa dni wcześniej nad aż 11 regionami Rosji ogłoszono alarm – nie dronowy, a rakietowy. Dlatego „4 marca w całym kraju zostaną uruchomione syreny i głośniki. W regionach Rosji zostanie przeprowadzony planowy, zakrojony na szeroką skalę test publicznych systemów ostrzegawczych”

Sześć tysięcy Rosjan przebywających w Dubaju zwróciło się o pomoc do swojego państwa.

Na zdjęciu głównym – Putin i Pezeszkian z podpisanym 17 stycznia 2025 roku traktatem o kompleksowym partnerstwie strategicznym. Pozują pod portretem cara Aleksandra II, co pokazuje imperialne aspiracje Kremla. Ekipa Putina mentalnie jest w XIX wieku, czasach potęgi Rosji, dlatego też obecne wypadki są dla Kremla tak bolesne. Fot. Vyacheslav PROKOFYEV/POOL/AFP

;
Na zdjęciu Agnieszka Jędrzejczyk
Agnieszka Jędrzejczyk

Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)

Komentarze