0:00
0:00

0:00

Z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego zwróciła się w grudniu 2019 roku Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. Chciała wiedzieć, czy wniosek o wyłączenie sędziego z rozprawy ze względu na jego powołanie przez nową KRS jest zgodny z Konstytucją. Sędziowie Izby Dyscyplinarnej podnosili m.in., że:

  • w polskim prawie nie istnieje "żadna procedura pozwalająca na weryfikację uprawnień sędziego do orzekania" po jego powołaniu przez Prezydenta;
  • wnioski takie naruszają zasadę niezawisłości sędziowskiej.

Czy art. 41 § 1 w zw. z art. 42 §1 ustawy z 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego stosowany odpowiednio w oparciu o przepis art. 741 pkt 1 ustawy z 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych rozumiany w ten sposób, że podlega rozpoznaniu wniosek o wyłączenie sędziego z powodu podniesienia okoliczności wadliwości powołania sędziego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa w skład, której wchodzą sędziowie wybrani w sposób przewidziany w art. 9a ustawy z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa jest zgodny:

  1. z art. 45 ust. 1, w zw. z art. 173, w zw. z art. 175 ust. 1, w zw. art. 178 ust. 1 i w zw. z art. 180 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, a przez to z art. 6 ust. 1 zdanie pierwsze Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, sporządzonej w Rzymie 4 listopada 1950 r., zmienionej następnie Protokołami nr 3, 5 i 8 oraz uzupełnionej Protokołem nr 2 i art. 19 ust. 1 akapit 2 Traktatu o Unii Europejskiej,
  2. z art. 179 Konstytucji w zw. z art. 144 ust. 3 pkt 17 Konstytucji RP.

TK w pięcioosobowym składzie, któremu przewodniczyła prezes Przyłębska, 4 marca 2020 orzekł, że wnioski takie są niezgodne z art. 179 w związku z art. 144 ust. 3 pkt 17 Konstytucji RP. Oba artykuły mówią o uprawnieniach Prezydenta do powoływania sędziów. Trybunał stoi na stanowisku, że prezydencki akt powołania nie może być kwestionowany.

Do wyroku zdanie odrębne złożył sędzia Jakub Stelina, który trafił do TK pod koniec 2019 roku, razem z Krystyną Pawłowicz i Stanisławem Piotrowiczem. Uznał, że sprawę należało umorzyć w całości ze względu na braki formalne.

"To plakatowa ilustracja schizofrenii konstytucyjnej, w której się znaleźliśmy. Z jednej strony mamy Izbę Dyscyplinarną, która zadała pytanie prawne. Nie mogła tego zrobić, bo nie jest organem działającym zgodnie z Konstytucją. Z drugiej strony jest TK. Istnieją poważne wątpliwości co do jego tożsamości konstytucyjnej" - komentuje dla OKO.press prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW.

"Mamy rozstrzygnięcie odległe od konstytucyjnych standardów ze względu na wątpliwości dotyczące uczestników tej gry. Ich umocowanie do udziału w niej jest wątpliwe. Zatem rezultat gry także"

- podkreśla Piotrowski.

A samo rozstrzygnięcie? Piotrowski:

"Prezydent z zakresie prerogatywy do powoływania sędziów jest związany postanowieniami Konstytucji. Żaden przepis Konstytucji nie zwalnia go z przestrzegania Konstytucji. Gdyby tak było, to nie mielibyśmy do czynienia z demokracją konstytucyjną, tylko z pozakonstytucyjną dyktaturą prezydenta".

Przeczytaj także:

Prof. Piotrowski: To nie są sędziowie

Prof. Piotrowski w ekspertyzie z 11 stycznia 2020 roku odpiera argumenty przytoczone dziś przez TK. Pisze, że z uwagi na ukształtowanie KRS po "reformie" PiS nie jest ona już organem przewidzianym w art. 186 Konstytucji. Tym samym powołanie sędziowskie dokonane przez Prezydenta na wniosek tak skonstruowanej Rady "należy uznać za wadliwe".

Wadliwy proces powołania zdaniem konstytucjonalisty oznacza jedno: sędziowie powołani w taki sposób nie są sędziami.

Piotrowski argumentuje, że skoro Konstytucja nie przewiduje, by Prezydent powoływał sędziów na wniosek np. ministra sprawiedliwości lub Sejmu, nie może on uczynić tego po rekomendacji organu, który de facto nie jest Krajową Radą Sądownictwa.

Przysługująca Prezydentowi prerogatywa nie oznacza przyzwolenia na działanie "według własnego uznania". Pominięcie rekomendacji Rady, która ma stać na straży niezależności sądów, mogłoby bowiem spowodować zbyt duże zbliżenie pomiędzy władzą wykonawczą a sądowniczą.

Piotrowski podkreśla, że zmiana zasad wyboru członków KRS przez PiS była naruszeniem zasad Konstytucji i stanowi zagrożenie dla rządów prawa.

"Wskutek zmian ustawowych zakończono ustanowioną w Konstytucji kadencję członków Rady, a pochodzący z wyboru sędziowie - członkowie Rady zostali wybrani nie przez samych sędziów, a przy decydującym udziale Sejmu. Nie gwarantuje to niezależności Rady"

- pisze profesor.

Piotrowski przypomina także wyrok Izby Pracy z 5 grudnia 2019. Sąd Najwyższy stwierdził w nim jasno, że KRS nie jest niezależna. "Nie jest to więc organ wskazany w art. 179 jako uprawniony do wystąpienia z wnioskiem" o powołanie - tłumaczy konstytucjonalista.

"Osoba powołana na podstawie wniosku KRS, której nie można uznać za organ konstytucyjny w rozumieniu art. 186 [...], a więc powołana w sytuacji braku wniosku organu uprawnionego do jego złożenia, nie jest zatem sędzią z uwagi na wątpliwości konstytucyjne, prowadzące do immanentnego zagrożenia niezawisłości sędziowskiej" - wskazuje Piotrowski.

Izba Dyscyplinarna wzywa TK

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zwróciła się do TK w grudniu 2019 roku. Bo w wyroku z 19 listopada Trybunał Sprawiedliwości UE dał polskim sądom kryteria do oceny, czy Izba Dyscyplinarna i nowa KRS są niezależnymi organami w rozumieniu prawa Unii. Izba Pracy SN wzięła pod uwagę wytyczne TSUE i 5 grudnia orzekła: nie są.

W następstwie orzeczeń TSUE i SN kolejne sądy w Polsce postanowiły badać, czy sędziowie powołani przez nową KRS są w pełni niezależni. Szczególnie głośny był przypadek olsztyńskiego sędziego Pawła Juszczyszyna, który w tym celu domagał się ujawnienia list poparcia członków Rady. Dostał zarzuty dyscyplinarne i zawieszono go w obowiązkach.

Izba Dyscyplinarna - w całości powołana już po "reformach" ekipy dobrej zmiany - postanowiła wykorzystać podporządkowany PiS Trybunał Konstytucyjny, by się zabezpieczyć.

Pytanie prawne zadała na kanwie sprawy rozpoznawanej przez sędzię tej izby Małgorzatę Bednarek. Dotyczyła ukaranego dyscyplinarnie radcy prawnego, którego obrońca chciał wyłączenia Izby Dyscyplinarnej.

Zdaniem sędzi Bednarek, która przedstawiała w TK pytanie prawne na pierwszej rozprawie 19 lutego 2020, w sprawie chodziło o to, czy możliwe jest "podważenie całego systemu konstytucyjnego przy wykorzystaniu procedury wyłączania sędziów zawartej w Kodeksie postępowania karnego".

O uznanie niekonstytucyjności przepisu w zaskarżonym zakresie wnosił zastępca prokuratora generalnego prok. Robert Hernand. Podobne stanowisko zajął w tej sprawie Sejm. W wyroku z 4 marca Trybunał uznał, że przepisów kpk pozwalających na wyłączenie sędziego nie można stosować do "kwestionowania" procedury jego powołania. Odniósł się zarazem do konkretnego przepisu ustawy o radcach prawnych.

"To dziwna sentencja. Może być rozumiana tak, że odnosi się wyłącznie do stosowania przepisów ustawy o radcach prawnych. Ja sugerowałbym, żeby właśnie tak właśnie ją interpretować - zawężająco - skoro mamy odniesienie do konkretnego postępowania dyscyplinarnego" - mówi nam prof. Piotrowski.

Izba Dyscyplinarna się "legalizuje"

To nie ostatnie pytania prawne Izby Dyscyplinarnej SN do TK. 21 stycznia 2020 sędziowie ponownie zwrócili się do Trybunału o rozpatrzenie kwestii kwestionowania powołania sędziego przez Prezydenta z rekomendacji KRS.

Pytania dotyczyły zarówno nowej Rady, przy której obsadzaniu w 2018 roku brali udział politycy, jak i starej, wybieranej przede wszystkim przez sędziów.

Izba Dyscyplinarna chciała także, by TK do czasu wydania wyroku zablokował postępowania dotyczące statusu sędziów w SN. W tym zwłaszcza – co napisał wprost w piśmie do Trybunału – kluczowej rozprawy trzech „starych” Izb SN, którą I Prezes SN zwołała na 23 stycznia 2020 roku. Bezskutecznie.

Uchwała SN z 23 stycznia 2020 przysporzyła TK masy dodatkowej pracy. Jak pisaliśmy w OKO.press politycy PiS i podporządkowane władzy politycznej organy sądowe robią co w ich mocy, by ją unieważnić i wprowadzić informacyjny chaos do debaty publicznej. Trybunał został dosłownie zalany wnioskami o bardzo podobnej treści.

24 stycznia wniosek do TK skierowała neo-KRS (sprawa o sygnaturze K 3/20). Poddała w wątpliwość, czy zgodnie z Konstytucją i prawem międzynarodowym można na podstawie przepisów kodeksu postępowania cywilnego i kpk oceniać, czy skład sądu powszechnego jest nieprawidłowo obsadzony, jeśli zasiada w nim sędzia powołany przez Prezydenta na wniosek nowej Rady.

27 stycznia do TK wnioskował także prezydent Andrzej Duda (K 2/2o). Rozszerzył pytanie neo-KRS. Prezydent zapytał, czy na podstawie przepisów kpc, kpk, a także ustawy o SN, na które w uchwale z 23 stycznia powołał się SN, można oceniać:

  • procedurę powoływania sędziów powołanych przez prezydenta na wniosek neo-KRS;
  • czy sąd z takimi sędziami w składzie został należycie obsadzony;
  • czy wydane przez taki sąd orzeczenia wywołują skutki prawne;
  • w jakim zakresie można uchylać zaskarżone orzeczenia wydane przez taki sąd.

Nie mogło zabraknąć także reakcji premiera. Mateusz Morawiecki skierował do Trybunału nie jeden, a dwa wnioski. Pierwszy (sprawa o sygnaturze K 5/20), o treści podobnej do wniosków neo-KRS i Prezydenta, złożył wkrótce po wydaniu uchwały przez SN 30 stycznia. Następny pod koniec lutego – w tym dopytywał o zgodność uchwały z konstytucją i prawem unijnym.

"Trybunał Konstytucyjny w ostatnim czasie zmienił funkcję. Otóż nie jest on już organem czuwającym nad konstytucyjnością i spójnością systemu prawnego, ale organem formalnie legalizującym projekt politycznej zmiany ustroju wymiaru sprawiedliwości, realizowany bez zmiany konstytucji” – mówiła w rozmowie z OKO.press profesor Ewa Łętowska.

;

Udostępnij:

Maria Pankowska

Dziennikarka, absolwentka ILS UW oraz College of Europe. W OKO.press od 2018 roku, od jesieni 2021 w dziale śledczym. Wcześniej pracowała w Polskim Instytucie Dyplomacji, w Komisji Europejskiej w Brukseli, a także na Uniwersytecie ONZ w Tokio.

Komentarze