0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Żuchowicz...

Najpierw ogromne nerwy, potem łzy wzruszenia. Pary, które dziś 7 maja 2026 wygrały przed NSA przełomowe dla społeczności LGBT+ sprawy, na sali sądowej nie były same – dopingowały je rodziny i znajomi. „Jesteśmy małżeństwem w Polsce – oficjalnie” – mówili tuż po ogłoszeniu wyroku Mateusz i Miłosz. „To niesamowita ulga. Do tej pory byliśmy dla Polski kawalerami, choć ślub wzięliśmy już cztery lata temu w Berlinie” – opowiadali.

Hanna i Karolina pobrały się w Portugalii. „Gdy Karolina mi się oświadczyła, długo nie mogłam zrozumieć, po co. Co nam to w zasadzie w Polsce da. Okazuje się, że to było niesamowicie ważne – wtedy dla nas symbolicznie i rodzinnie, ale dziś społecznie” – mówiła nam Hanna.

Katarzyna Kotula, pełnomocniczka rządu ds. równości, dla OKO.press: „Rządowi po prostu brakuje odwagi do podejmowania politycznych decyzji. Był czas na wprowadzenie w Polsce związków partnerskich. Premier Donald Tusk wolał ten moment odwlec w czasie i teraz wszyscy zbieramy żniwa tej decyzji. Mamy nie tylko wyroki ETPCz czy wyrok TSUE, ale i serię wyroków polskich sądów, które jednym głosem mówią, że związki jednopłciowe muszą zacząć być przez Polskę dostrzegane i uznawane. Rafał Trzaskowski mówił ostatnio: potrzebujemy więcej wyroków NSA, by zmienić system. Dziś więc mamy kolejne trzy pary z wyrokiem NSA. Ile jeszcze potrzeba, by wprowadzić w Polsce minimum bezpieczeństwa dla wszystkich par, które chcą żyć razem w małżeństwie, i by podpisać projekt rozporządzenia?” – komentuje.

Weekendowe czy nie, transkrybować trzeba!

7 maja 2026 roku Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrywał sprawę trzech małżeństw jednopłciowych, które zwróciły się o transkrypcję swojego aktu małżeństwa dokonanego za granicą i wpis do rejestru stanu cywilnego. Mateusz i Miłosz, Hanna i Karolina oraz Monika i Agata najpierw usłyszeli „nie” od kierownika Urzędu Stanu Cywilnego. Potem – od wojewody mazowieckiego. Dziś, po latach sądowej batalii ich sprawa może wyznaczyć nową ścieżkę dla małżeństw jednopłciowych.

Dzisiejsza decyzja NSA była kluczowa.

Kiedy w marcu sąd ogłaszał wyrok w przełomowej dla Polski sprawie Jakuba i Mateusza, para nie tylko pobrała się w Berlinie, ale wiodła życie w Niemczech.

Pary, o których losie dziś decydował sąd, były „weekendowymi małżeństwami”, jak nazwał je minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Czyli mieszkały w Polsce, ale za granicę (w tym wypadku do Berlina i na portugalską Maderę) wyjechały jedynie po to, by wziąć ślub.

07.05.2026 Warszawa , ul. Boduena 3 , Naczelny Sad Administracyjny . Od lewej sedziowie : Malgorzata Miron , Zdzislaw Kostka i Tomasz Bakowski . Orzeczenie Naczelnego Sadu Administracyjnego w sprawie transkrypcji aktu malzenstwa par jednoplciowych zawartych za granica .
Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
Naczelny Sąd Administracyjny wydaje wyrok ws. nakazu transkrypcji aktów małżeństwa dla trzech par jednopłciowych, które pobrały się za granicą. Fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Wyborcza.pl

Dla NSA kwestia tego, gdzie para prowadziła swoje życie rodzinne, nie miała znaczenia. Co ciekawe, sędzia Zbigniew Kostka, który wydał jeden, wspólny wyrok w trzech odrębnych sprawach nie powołał się na jesienny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – jak dotąd robiły Wojewódzkie Sądy Administracyjne oraz NSA, a na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który już w 2023 roku uznał, że brak możliwości rejestracji związków jednopłciowych w Polsce narusza Konwencję o ochronie praw człowieka.

Do tej pory urzędy i sądy, które odmawiały transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw par jednopłciowych, powoływały się klauzulę porządku publicznego. Według NSA nie można jej rozumieć bez uwzględnienia art. 8 Konwencji Praw Człowieka, tak jak rozumiał to ETPCz, w sprawie Formela przeciwko Polsce z 2024 roku oraz Andersen przeciwko Polsce z lutego 2025 roku.

Rządzie – odwagi!

Ratyfikowana umowa międzynarodowa ma bowiem pierwszeństwo przed ustawą, nawet jeśli stoi w sprzeczności z aktami prawa krajowego. „Uznanie małżeństw jednopłciowych w Polsce ma na celu poszanowanie ich prawa do życia prywatnego i rodzinnego w takiej postaci, w jakiej sobie to życie ukształtowali” – stwierdził w czwartek Naczelny Sąd Administracyjny.

Co więcej, NSA podniósł, że polski rząd przyjął argumentację ETPC, potwierdzając, że w sprawach dotyczących odmowy transkrypcji naruszył art. 8 Konwencji. I zadeklarował, że prowadzi prace nad wprowadzeniem rejestrowanych związków partnerskich.

Jednak zmiany w przepisach prawa jak nie było, tak nie ma.

Według adwokatki Karoliny Gierdal, pełnomocniczki dwóch par, czwartkowy wyrok stawia społeczność LGBT+ w jeszcze lepszej sytuacji. „Sąd administracyjny nakazał patrzeć nam nie tylko na prawo europejskie i zapewnienie swobody przepływu obywateli, ale też na Europejską konwencję o ochronie praw człowieka i wolności obywateli. To rozstrzyga dylematy, które towarzyszyły nam od czasu wyroku TSUE, czyli dywagacje, czy ktoś mieszkał za granicą miesiąc, rok, czy wyjechał tylko po to, żeby wziąć ślub. To nie ma żadnego znaczenia” – komentuje Gierdal.

Podobnego zdania jest Przemysław Walas, koordynator pomocy prawnej w Kampanii Przeciw Homofobii. „Argumentacja sądu podnosi to, co od miesięcy powtarza strona społeczna. Zarówno wyroki ETPCz, jak i TSUE są drogowskazami do wprowadzania zmian prawnych, uznających prawa społeczności LGBT+ w Polsce. NSA stwierdził wprost, że transkrypcja jest ważnym działaniem administracyjnym, ale to, co stoi u jej podstaw, to dobro rodzin i bezpieczeństwo, które są znacznie wyższą wartością niż sam wpis do akt, który ma wartość symboliczną” – podkreśla Walas.

I dodaje, że rząd musi zmienić wykładnię, zgodnie z którą potrzebujemy wielu jednostkowych wyroków, żeby zmienić system. „Praworządność jest wykonywaniem wyroków sądów europejskich i polskich – bez wyjątków. Sam wyrok TSUE ma zasadę generalną i mówi o tym, że małżeństwa zawierane za granicą trzeba transkrybować” – mówi.

Łzy wzruszenia

Hanna i Karolina wzięły ślub w Portugalii, żeby scementować swoją relację. „Po powrocie do Polski jako przykładne obywatelki oczywiście poszłyśmy do USC, żeby zgłosić fakt zawarcia ślubu, ale na każdym etapie dostawałyśmy odmowy” – opowiada Hanna.

„Po dzisiejszym wyroku oczekujemy pełni praw, całkowitej równości. Jeśli nie z automatu, to wywalczymy każdą jedną sprawę przed sądami” – dodaje Karolina.

Pytane o postawę rządzących, mówią, że czują się oszukane. „Zachowują się niegodnie. Obiecali, że będą przestrzegać europejskiego prawa i praw człowieka, a tego nie robią” – mówi Karolina. A Hanna dodaje, że za każdą jednopłciową parą stoją rodziny i przyjaciele, którzy mają głos i w wyborach będą wiedziały, co z tym głosem zrobić. „To nie jest sprawa ważna tylko dla społeczności LGBT+” – mówi.

„Ta sprawa kosztowała nas przede wszystkim dużo nerwów i zdrowia, w pieniądzach nie zamierzamy tego liczyć, choć były to dziesiątki tysięcy” – mówi Miłosz. „Panie prezydencie Rafale Trzaskowski – mamy wyrok! Nie wiem, ilu jeszcze potrzeba, żeby przestrzegać prawa. Liczymy na to, że inne pary nie będą musiały przechodzić tego, co my. Od rządzących oczekujemy sprawności w działaniu” – dodaje.

Siedem wyroków. Premierze, ile jeszcze?

Wdrożenie jesiennego wyroku TSUE obligującego Polskę do uznania małżeństw jednopłciowych formalizowanych za granicą jest przedmiotem wewnątrzrządowych negocjacji na linii Lewica – KO.

Ministerstwo Cyfryzacji, którym kieruje Krzysztof Gawkowski z Lewicy, przekonuje, że wystarczy zmienić system teleinformatyczny; i że można zrobić to jednym podpisem, w drodze (przygotowanego już) rozporządzenia.

MSWiA, na czele którego stoi Marcin Kierwiński, reprezentujący konserwatywne skrzydło KO twierdzi – że zmiany trzeba przygotować na gruncie ustawy. Którą i tak zapewne zawetuje Karol Nawrocki.

Rozmowy trwają. Marcin Kierwiński w Polsat News zapewnił, że rozwiązanie wdrażające wyrok TSUE pojawi się „bardzo, bardzo szybko”, najpewniej jeszcze w maju. Nasze źródła zbliżone do rządu potwierdzają, że rozmowy idą pomyślnie i konkrety mogą pojawić się w nadchodzących tygodniach.

„Wypracujemy rozwiązanie takie, które pozwala wyroki wdrażać i te wyroki będą wdrażane” – zadeklarował w telewizji minister Kierwiński. Dopytywany, czy nowe przepisy umożliwią parom, które zawarły małżeństwo poza Polską, jego zalegalizowanie w kraju, odpowiedział: „Będzie to rozwiązanie, które będzie dopuszczać tak zwaną transkrypcję, bo o tym jest w wyroku”.

Polski rząd bowiem dysponuje dziś nie tylko orzeczeniami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ale i siedmioma wyrokami polskich sądów:

  • 20 marca 2026 Naczelny Sąd Administracyjny nakazał transkrypcję aktu małżeństwa Jakuba i Mateusza. Był to pierwszy wyrok, który zapadł w indywidualnej sprawie;
  • dwa tygodnie wcześniej Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie odwrócił decyzję USC w Olsztynie, nakazując transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa Daniela i Dawida;
  • 15 kwietnia 2026 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie nakazał transkrypcję niemieckiego aktu małżeństwa Krzysztofa i Jakuba;
  • 28 kwietnia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie nakazał transkrypcję aktu małżeństwa Jolanty i Alicji. Była to pierwsza decyzja sądu ws. pary, która nie prowadziła życia za granicą, a jedynie wyjechała, by wziąć ślub;
  • 7 maja Naczelny Sąd Administracyjny zobowiązał kolejne USC do transkrypcji aktów małżeństwa trzech par: Mateusza i Miłosza, Hanny i Karoliny oraz Moniki i Agaty.

A w kolejce są następni. Jak pisaliśmy, tylko w maju, w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie zapadną wyroki w sprawie transkrypcji czterech kolejnych par.

„Nie rozumiem, dlaczego rząd usiłuje dzielić wyroki europejskie na lepsze i gorsze. To nie jest kwiaciarnia ani koncert życzeń. Chcemy być praworządni, jesteśmy demokratami? Realizujmy więc wyroki sądów. Wszystkie. I te dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, i neosędziów, i par jednopłciowych. Zwłoka nikomu nie służy, nikomu nie przybędzie od niej wyborców. A postulaty, by wrócić do szafy, ciszej krzyczeć nad tą równością będą miały jeden skutek: że ludzie, których prawa dziś się ignoruje i pomija, w dniu wyborów zostaną w domu” – przestrzega Katarzyna Kotula.

Przełom jeszcze w maju?

Mecenas Paweł Knut, reprezentujący przed NSA Jakuba i Mateusza, którzy w marcu jako pierwsza para jednopłciowa w Polsce uzyskali sądowy nakaz transkrypcji aktu małżeństwa, mówi OKO.press: „Dzisiejszy, potrójny wyrok NSA jest bardzo mocnym sygnałem skierowanym do rządu. Nie ma powodu, by odwlekać w czasie systemową zmianę i umożliwienie rejestracji małżeństw zawieranych za granicą” – podnosi.

I dodaje, że od wyroku TSUE minęło ponad pół roku. A w tym czasie „rząd usprawiedliwiał swoją bierność i niechęć do zmiany najpierw tym, że musi gruntownie przeanalizować treść wyroku sądu z Luksemburga, potem – że to sprawa jednostkowa, dotycząca jednej pary. Kiedy się okazało, że kolejne sądy sięgają po identyczne argumenty i narrację o jednostkowym problemie trudno obronić, odwołano się do konieczności oczekiwania na linię orzeczniczą NSA, a nie sądów niższej instancji. Dziś takich wyroków NSA mamy już cztery. Zmuszanie każdej kolejnej pary małżeńskiej do inicjowania postępowania sądowego jest zwyczajnie nie fair. Sędziowie już wykonali swoją pracę. Teraz czas na rząd” – mówi Paweł Knut.

Mecenas twierdzi, że maj może będzie kluczowym miesiącem dla małżeństw jednopłciowych w Polsce. Liczy bowiem, że transkrypcja aktu małżeństwa tzw. pary zero, czyli Jakuba i Mateusza, która powinna dokonać się w nadchodzących tygodniach, będzie zarazem tym momentem, w którym rząd przedstawi wspólny, systemowy pomysł na realizację wyroku TSUE i da tym samym podstawy nie tylko do realizacji pozostałych wyroków sądowych, ale i wytyczne dla kierowników urzędu stanu cywilnego, którzy transkrypcji dokonają od razu, bez konieczności odsyłania par do sądów.

Na zdjęciu Angelika Pitoń
Angelika Pitoń

Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".

Na zdjęciu Anton Ambroziak
Anton Ambroziak

Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.

Komentarze