Ujawniamy kulisy odwołania zastępcy RPO. Partyjny deal w instytucji, która powinna być niezależna
Sylwia Gregorczyk-Abram twierdzi, że odwołanie uznanego konstytucjonalisty i powołanie na stanowisko zastępcy RPO byłego polityka Unii Pracy, nie jest decyzją polityczną. Pracownicy mówią nam o „dealu partyjnym”, a Anna Maria Żukowska z Lewicy potwierdza: dr Michał Peno obejmie funkcję z rekomendacji klubu.
9 października biuro Rzecznika Praw Obywatelskich poinformowało, że piątek był ostatnim dniem pracy konstytucjonalisty dr hab. Adama Krzywonia na stanowisku zastępcy RPO. Mimo litanii zasług i podziękowań, w oficjalnym komunikacie nie pojawiła się przyczyna zakończenia współpracy. Tego samego dnia rozmawialiśmy z pracownikami biura RPO, którzy opowiedzieli, jak zaledwie kilka dni wcześniej nowa rzecznika Sylwia Gregorczyk-Abram przyszła do pracy ze łzami w oczach i miała poinformować prof. Krzywonia, że odwołuje go z funkcji zastępcy, bo nie ma innego wyjścia. Lewica musi mieć swojego rzecznika.
Chodzi o dr. Michała Peno, byłego polityka Unii Pracy, dotychczas pracującego w resorcie sprawiedliwości. Biuro Rzecznika w odpowiedzi na nasze pytania przekazało, że nie zwolniło dr hab. Adama Krzywonia, a rozstało się z nim za porozumieniem stron. Sylwia Gregorczyk-Abram stanowczo zaprzeczała też, że nominacja dr Peno ma charakter polityczny.
„Urząd Rzecznika Praw Obywatelskich jest i pozostanie organem w pełni niezależnym, apolitycznym i stojącym na straży praw każdego obywatela. Wszelkie decyzje kadrowe są i będą podejmowane wyłącznie w oparciu o najwyższe kryteria merytoryczne, eksperckie doświadczenie oraz kompetencje niezbędne do realizacji konstytucyjnych zadań RPO” – czytamy w odpowiedzi przesłanej nam przez biuro RPO. To jednak kłóci się z naszymi ustaleniami.

Komentarze