0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Getty Images via AFPGetty Images via AFP

Tegoroczna 9-majowa parada wojskowa w Moskwie z okazji Dnia Zwycięstwa okazała się niewypałem. Po pierwsze, armia rosyjska nie popisała się sprzętem. Zabrakło legendarnych ultranowoczesnych myśliwców, pojechały za to (mające być odpowiedzią na amerykańskie M1 Abramsy) czołgi T-14 Armaty – całe dwa z trzech planowanych, czyli nędzne pół plutonu (a złośliwi już plotkują, że ten trzeci się zepsuł, zupełnie jak w 2015 roku ). Z drugiej strony, komentatorzy z niepokojem wyczekiwali przemówienia Putina, spekulowano szczególnie o ogłoszeniu poboru i eskalacji „specjalnej operacji wojskowej” do pełnowymiarowej wojny. Obawy się nie sprawdziły, Putin nie powiedział niczego ciekawego.

Przeczytaj także:

Dla wojny w Ukrainie znacznie ważniejsza okazała się inna wiadomość z tego samego dnia: amerykański prezydent Joe Biden podpisał Ukraine Democracy Defense Lend-Lease Act of 2022, czyli Lend-Lease dla Ukrainy. W najbliższych tygodniach amerykański Kongres najpewniej uchwali też dodatkowy pakiet prawie 40 miliardów dolarów pomocy dla Ukrainy, z czego ponad 23 miliardy mają pójść na bezpośrednie wsparcie wojskowe. Jakie znaczenie ma to dla wojny w Ukrainie?

Lend-lease pomógł pokonać Hitlera

Lend-lease (dosłownie „pożyczka-leasing”) to potoczna nazwa ustawy z 1941, której celem miało być wsparcie wysiłku militarnego Aliantów w wojnie z III Rzeszą i Japonią. Wbrew obiegowej opinii, samo Lend-Lease nie gwarantowało osobnego budżetu na broń dla Wielkiej Brytanii i potem ZSRR, ale skupiło się raczej na proceduralnej stronie tej pomocy. Konkretnie, prezydent USA dostał szerokie uprawnienia do przyznawania wojskowej i materiałowej pomocy dla innych krajów, wedle swojego rozumienia interesu narodowego i bezpieczeństwa USA, „szybką ścieżką administracyjną”, bez konieczności aprobaty od Kongresu konkretnych dostaw.

Bidenowski Lend-Lease ma dokładnie taki sam charakter, umożliwi szybsze wykorzystanie środków, które Amerykanie przeznaczą dla Ukrainy w osobnych ustawach, jak we wspomnianym wcześniej pakiecie na 40 miliardów dolarów.

Szacuje się, że Amerykanie oddali sojusznikom mniej więcej jedną szóstą całej swojej wojennej produkcji materiałowej, w pierwszej kolejności Wielkiej Brytanii. Biorąc pod uwagę potencjał przemysłowy Stanów, miało to olbrzymi wpływ na sukces antynazistowskiej koalicji.

Świetnym przykładem jest teatr Afryki Północnej: początkową niemiecką przewagę w ogniu zniwelowały dostawy czołgów M3 Lee, a później słynne M4 Shermany odegrały kluczową rolę w brytyjskim zwycięstwie w drugiej bitwie pod El-Alamein. Lend-Lease miało także efekt pośredni: dostawy wybranych typów broni pozwoliły Wielkiej Brytanii i ZSRR skupić się na produkcji, w której miały większe doświadczenie i lepiej rozwiniętą infrastrukturę. Na przykład Sowieci bardzo cenili sobie amerykańskie Studebakery US-6, 2.5-tonowe ciężarówki dostawcze (wedle popularnego żartu, najskuteczniejsza broń 2 Wojny), których dostali około stu tysięcy sztuk, czyli nieco więcej, niż jedną trzecią całej rodzimej produkcji ciężarówek wszystkich typów z całego okresu wojny. Studebakery były kluczowe dla radzieckiej logistyki, ponadto dzięki ich dostawom ZSRR mógł poświęcić więcej swojego potencjału przemysłowego np. na seryjną produkcję rodzimych czołgów.

Historia dwóch budżetów

W porównaniu do amerykańskiego wysiłku z 2 Wojny Światowej obecne wsparcie wydaje się mikroskopijne. 20 miliardów dolarów to ledwo jeden promil amerykańskiego PKB, jeden procent szacowanego kosztu Wojny w Afganistanie i mniej więcej 2.5-3 proc. tegorocznego budżetu Pentagonu – i nie wspominamy tutaj nawet o potencjale gospodarczym Unii Europejskiej. Czyżby więc Zachód robił za mało?

Trudno oszacować pełną wartość całej zachodniej pomocy wojskowej dla Ukrainy, bo jej część jest wciąż nieznana, a część realizuje się w używanym sprzęcie.

Jednak z perspektywy Ukraińców 20 miliardów dolarów w nowym pakiecie to olbrzymia suma. Sami Amerykanie dali im do tej pory ledwie jedną szóstą tej kwoty, około 3.5 miliardów. Można spodziewać się, że inicjatywa Bidena zwiększy wartość pełnej pomocy Zachodu nawet trzy- lub czterokrotnie.

Tymczasem Ukraina wedle danych Banku Światowego w 2021 roku wydała na wojsko 5.9 miliarda dolarów, a od 2014 łącznie około 27.66 miliardów. Należy tu pamiętać, że mówimy o wszystkich wydatkach — nie tylko na sprzęt. Sami Amerykanie za chwilę podwoją tę kwotę! Ukraińcy wybiorą się więc na prawdziwe zakupy.

W tym samym 2021 roku Rosjanie wydali na wojsko 61.7 miliardów dolarów, a od 2014 - niecałe 476 miliardów (17 razy więcej od Ukrainy!). Co więcej, rosyjski sprzęt jest generalnie tańszy od porównywalnego zachodniego. Problem w tym, że te budżety nie są porównywalne. Ukraińcy cały swój wysiłek wojskowy mogą poświęcić na obronę przed Rosją, podczas kiedy Rosja od trzech dekad próbuje utrzymać symbole radzieckiej potęgi militarnej, na przykład nuklearne okręty podwodne, największy na świecie zapas broni jądrowej i bombowce zdolne je przenosić, czy olbrzymią flotę nawierzchnią – to wszystko kosztuje krocie i, poza Flotą Czarnomorską, nie ma bezpośredniego przełożenia na tę wojnę. Na przykład koszt utrzymania broni jądrowej w samym 2021 roku wyniósł 8.5 miliarda dolarów. W dodatku Rosja musi zostawić część sprzętu (na przykład drogie myśliwce) na granicy z NATO czy Chinami.

Właśnie dlatego ostatecznie w Ukrainie zobaczyliśmy, wedle różnych szacunków, około 180 tysięcy żołnierzy ze sprzętem raczej z lat 80. (jak np. różne późniejsze warianty czołgu T-72), za to ledwie garść najnowocześniejszych produktów rosyjskiej zbrojeniówki, w tym zero wspomnianych wcześniej T-14 Armat. Wynika stąd, że rosyjski budżet na tę wojnę jest istotnie mniejszy, niż mogłoby się pierwotnie wydawać, i powoli zbliżamy się do momentu, w którym wyposażenie ukraińskiej armii będzie droższe niż rosyjskich sił inwazyjnych. Tłumaczy to, dlaczego nominalnie wielokrotnie większe rosyjskie wojsko nie jest w stanie poradzić sobie z Ukrainą.

Przewaga siły Rosji coraz bardziej pozorna

Na korzyść Ukraińców działają też trzy inne czynniki, które redukują nominalną przewagę finansową Rosji.

Po pierwsze, wyniki obecnej wojny sugerują, że budżet jest ledwo sugestią dla moskiewskich prominentów, i część środków dla wojska przepadła w kieszeniach oligarchów. Niedawno w prasie pojawiły się doniesienia, że właśnie taka korupcja mogła przyczynić się do zatonięcia Moskwy. Tymczasem sama konstrukcja pomocy dla Ukrainy uniemożliwia podobną defraudację środków, bo ta pomoc to bezpośrednie dostawy uzbrojenia.

Po drugie, Ukraina dostaje też wsparcie pośrednie, takie jak bezcenne informacje wywiadowcze czy poza-wojskową pomoc humanitarną i dla uchodźców.

Trzeci czynnik to lustrzane odbicie pierwszego: Zachód nałożył na Rosję brutalne sankcje, które już zaczęły zaburzać potencjał rosyjskiego przemysłu militarnego i szerzej całą gospodarkę. W dodatku Rosjanie nie mają od kogo kupić sprzętu odpowiedniej jakości, więc mogą mieć poważne problemy w pokryciu strat wybranych typów uzbrojenia. Już w tej chwili zaczynają mieć poważne problemy z mikroprocesorami, bez których nie można prowadzić nowoczesnej wojny. W międzyczasie Ukraińcy zaczynają dostawać nowoczesne systemy NATO-wskiego standardu, przez co mogą szybko zdobyć znaczącą przewagę technologiczną.

Warto tu wspomnieć o dwóch typowych przykładach:

  • Rosjanie najwyraźniej mają spore problemy z produkcją nowoczesnego sprzętu noktowizyjnego, dlatego od początku wojny Ukraińcy cieszą się notoryczną przewagą w walkach nocnych;
  • rosyjska doktryna militarna oparta jest o przewagę artyleryjską. Ich najpopularniejsze działo samobieżne, samobieżna haubicoarmata 2S19 Msta ma zasięg maksymalny 29 kilometrów, tymczasem Ukraińcy dostali właśnie pierwsze dostawy amerykańskich (brytyjskiej produkcji) haubic M777 i francuskich samobieżnych CAESARów, których maksymalny zasięg to odpowiednio 40 i 50 kilometrów.

Zachodni olbrzym

Podsumowując, w zachodnim wsparciu Ukrainy ważna jest nie tylko sama ilość sprzętu, ale i jego jakość. Sama dotychczasowa pomoc - w połączeniu rzecz jasna ze świetną organizacją ukraińskiego wojska — pozwoliła Ukrainie przetrwać dwa i pół miesiąca wojny (choć dawano jej trzy dni) i zadać rosyjskim agresorom upokarzające klęski najpierw pod Kijowem, a obecnie pod Charkowem i w Donbasie. Amerykański Lend-Lease zwielokrotni wartość tej pomocy, a zarazem dla amerykańskiej gospodarki jest wysiłkiem praktycznie niezauważalnym.

Podobnie potencjał gospodarczy Unii Europejskiej bije skorumpowaną oligarchię Putina na głowę, co w szczególności pomogło Ukrainie w ewakuacji uchodźców. Odwołując się do innej symboliki z 2 Wojny Światowej, słów przypisywanych admirałowi Isoruku Yamamoto: Zachód to olbrzym, który ledwo zaczyna się budzić. Jeśli starczy nam determinacji, aby dalej pomagać Ukrainie i zaciskać pętlę sankcji, rosyjskie wojsko bardzo szybko znajdzie się w sytuacji bez wyjścia.

;

Udostępnij:

Tomasz Makarewicz

Juniorprofesor na Uniwersytecie w Bielefeld. Interesuje się interakcjami rynków finansowych i makroekonomii, wpływem polityki monetarnej na stabilność makroekonomiczną i finansową, oraz bańkami spekulacyjnymi

Komentarze