„Ukraina ma jedno działo na 10 do 15 rosyjskich dział, zużyliśmy prawie całą naszą amunicję" - alarmuje Wadym Skibicki z ukraińskiego wywiadu wojskowego
Prezydent Wołodymyr Zełenski połączył się za pośrednictwem internetu z Uniwersytetem w Oksfordzie. W przejmującym przemówieniu nawiązał do walki Wielkiej Brytanii w II wojnie światowej.
"80 lat temu Manchester przeżył wielkanocne ataki z powietrza. Tej wiosny cała Ukraina przeżyła podobny szturm w Wielkanoc. 80 lat temu naziści zrównali z ziemią Coventry. W tym roku Rosjanie zrobili to samo z dziesiątkami miast w Ukrainie. Są to Bucza, Irpin, Borodzianka, Charków, Mariupol" - mówił prezydent Zełenski.
"Celem Rosji jest wymazanie wszelkich skojarzeń związanych z Ukrainą poza wojną. Ukraina bez przeszłości, bez jasnych chwil teraźniejszości, a więc bez prawa do przyszłości.
Możecie zapytać o to, dlaczego Rosja to robi? Ponieważ ma globalną fobię na poziomie państwa. To fobia wolności. Dla nich jest to siła nieznana, nieznana, a zatem bardzo przerażająca. Nawet jeśli wolność nie panuje w ich kraju, a kraj sąsiedni w niej żyje. Wolność jest w pobliżu. Dla Rosji jest niebezpiecznie blisko. Chce ją zniszczyć. Ale przegra. My walczymy o naszą przyszłość, oni walczą o cudzą przeszłość." - kontynuował swoje przemówienie.
"Czas takich państw i takich władców minął" - podsumował ukraiński prezydent.
Patriarcha Cyryl, którego Victor Orban uratował przed unijnymi sankcjami, wysyła do Budapesztu na “administratora diecezji budapeszteńsko-węgierskiej" Hilariona, dotychczasowego szefa Departamentu Zewnętrznych Stosunków Kościelnych Cerkwi.
Przed wyjazdem do Budapesztu Cyryl “przyjął w piątek w swojej rezydencji w klasztorze Daniłowa metropolitę Hilariona” i udzielił mu błogosławieństwa. "Podczas spotkania omówiono aktualne zagadnienia z życia diecezji budapeszteńsko-węgierskiej" - poinformowały służby prasowe Cyryla.
Cyryl miał trafić na listę unijnych sankcji przed tygodniem. Jest bowiem zagorzałym orędownikiem wojny i najazdu na Ukrainę. Tłumaczy ją koniecznością utrzymania jedności cerkwi prawosławnej, którą zarządza.
W sukurs pospieszył Cyrylowi Viktor Orban. Z opublikowanego dwa dni temu listu do premiera Luksemburga wynika, że Orban chciałby mieć za pośrednictwem Cyryla dodatkowy kanał komunikacji z Putinem: “Węgry nigdy nie zaakceptują nałożenia sankcji na przywódców kościelnych, bez których udziału nie można osiągnąć pokoju” - napisał.
Niemiecki lider wypowiedział się na ten temat podczas konferencji prasowej w czasie swojej wizyty na Bałkanach.
"To straszna, bezsensowna wojna, która jest toczona w imię imperialistycznej wizji Rosji. Dlatego jest tak ważne, aby Unia Europejska i każdy z nas był solidarny z Ukrainą, i pomógł jej obronić się przed tym atakiem" - zaapelował Scholz.
Głuchy na ten apel pozostał premier Serbii Aleksandar Vučić. "Pamiętamy jeszcze sankcje skierowane przeciwko Serbii i nie uważamy, by był to efektywny krok" - stwierdził.
Serbia od czasu napaści Rosji na Ukrainę nie opowiada się jednoznacznie przeciwko krajowi agresora. O dobrych stosunkach Belgradu z Kremlem pisaliśmy już w OKO.press.
Nie milkną echa wypowiedzi rosyjskiego prezydenta ciepło wspominającego cara Piotra Wielkiego. Jak stwierdził Putin, car odzyskał terytorium prawowicie należne Rosji w trakcie wojny ze Szwecją na początku XVIII wieku. Problem w tym, że tereny przynależne Moskwie rozciągają się między innymi w Estonii i Finlandii. Dlatego Estonia wezwała urzędującą w Tallinie rosyjską ambasadorkę do potępienia słów swojego prezydenta. "To zupełnie nieakceptowalna wypowiedź w czasie wojny" - oburzał się minister spraw zagranicznych bałtyckiego kraju, Vladimir Lipayev.
„Wygląda na to, że naszym zadaniem jest również powrót i wzmocnienie” – powiedział Putin. Wcześniej w związku z zawoalowaną groźbą Putina z wizyty w Szwecji w pośpiechu wrócił prezydent Finlandii Sauli Niiniste.
Ukraina dostanie od UE dodatkową pulę pomocy. Tym razem chodzi o środki dla ludności cywilnej. Zapowiedział to unijny komisarz ds. pomocy humanitarnej i zarządzania kryzysowego.
"Od ponad 100 dni jesteśmy świadkami niepotrzebnego cierpienia i niezliczonych naruszeń międzynarodowego prawa humanitarnego. W czasach kryzysu naszym obowiązkiem jest niesienie pomocy najbardziej poszkodowanym. Zareagowaliśmy szybko, znacznie rozszerzając naszą obecność na Ukrainie. nasi partnerzy humanitarni dostarczają żywność i wodę. Ściśle współpracujemy również z władzami ukraińskimi, aby zapewnić, że pomoc udzielana przez państwa członkowskie UE odpowiada stale zmieniającym się potrzebom" - mówił w czasie wizyty w Ukrainie Janez Lenarchic.
W Kijowie nie ustają apele do Brukseli o przyznanie Ukrainie statusu kandydata do dołączenia do wspólnoty. Przyłączył się do nich również Petro Poroszenko.
"Miałem spotkania z większością przywódców Unii Europejskiej, bardzo ciepłe i znaczące spotkanie z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen. Wiemy, jak wiele zależy od Komisji Europejskiej i widzę, że pani Ursula jest robi wszystko, co w jej mocy. status kraju kandydującego dla Ukrainy" - mówił pozostający w opozycji wobec obecnej głowy państwa były prezydent.
Jak zapowiedział, będzie patrzył na ręce "wszystkim stronom" od których zależy dalsza droga Ukrainy do Unii. Decyzje mogą zapaść już w czasie najbliższego szczytu UE pod koniec czerwca.
Poziom zaufania Rosjan do prezydenta Władimira Putina spadł w ciągu tygodnia o 0,2 punktu procentowego i wyniósł 80,8%. Potwierdzają to dane z opublikowanego w piątek badania Wszechrosyjskiego Centrum Badania Opinii Publicznej (VTsIOM). Ankieta została przeprowadzona w dniach 30 maja - 5 czerwca wśród 1,6 tys. dorosłych Rosjan. Taki spadek w prawdziwych badaniach socjologicznych nie ma żadnego znaczenia, mieści się bowiem grubo w granicach błędu statystycznego.
W depeszy TASS ważne jest to, że informuje ona – za rządowym ośrodkiem - o spadku zaufania do prezydenta. To pierwszy taki zjazd po ponad trzech miesiącach nieustannego wzrostu zaufania, poparcia i wiary w Putina, o czym propaganda regularnie donosi, a putinowscy socjologowie wywodzą z tego teorię o niesłychanym zjednoczeniu się narodu wokół prezydenta.
Być może jednak poparcie dla Putina nie może w tych rządowych “sondażach” rosnąć bardziej, bo jest obecnie ledwie o 1 punkt niższe od tego, kiedy Putin zagarnął Ukrainie Krym w 2014 r.
„Rosyjska flota czarnomorska, wzmocniona między innymi okrętem podwodnym z pociskami manewrującymi, nadal blokuje północno-zachodnią część Morza Czarnego. Zagrożenie uderzeniami czterdziestoma rakietami manewrującymi z morza jest nadal wysokie. Ponadto na morzu znajduje się duży statek desantowy” – mówi cytowany przez agencję Unian Wladyslaw Nazarow, rzecznik dowództwa operacyjnego "Południe" ukraińskiej armii.
Prezydent Finlandii Sauli Niiniste przerwał wczoraj wizytę na Wyspach Alandzkich. Odwołał kolację z królem Szwecji po jego słowach Putina o Piotrze I, że ten niczego nie podbijał, tylko “przywracał Rosji i wzmacniał”. Putin zilustrował to opowieścią o Peterbsurgu założonym "na terenach uznawanych w Europie za szwedzkie" – tymczasem “zamieszkiwały tam ludy słowiańskie i ugrofińskie”.
„Wygląda na to, że naszym zadaniem jest również powrót i wzmocnienie” – powiedział Putin. A jego urzędnicy powtarzają, że Rosja chce powrócić do rozmiarów, jakie osiągnęła w przeszłości (kiedy m.in. Finlandia była pod jej panowaniem). Zdaniem "Daily Mail" cytowanej przez RIA Nowosti, ta pogróżka Putina o "przywracaniu Rosji" ludów ugrofińskich sprawiła, że prezydent Finlandii, która właśnie aplikuje do NATO, natychmiast wrócił do Helsinek.
Putin opowiadał o Piotrze z okazji 350-lecia jego urodzin. Uroczystości okolicznościowe pozwoliły władcom Rosji przedstawić wizję swojego państwa, które żyje wyłącznie wizją kolejnych podbojów. Pisaliśmy o tym w OKO.press.
Ukraińskie wojsko jest silne, a wizja odzyskania całości okupowanych w tej chwili terytoriów - stwierdził podczas swojej wizyty w Ukrainie brytyjski minister obrony.
„Teraz widzimy, że Ukraina jest w stanie wyprzeć Rosję z Donbasu. Widzimy, że reżim wroga jest na skraju upadku, przynajmniej jeśli chodzi o siłę militarną" - powiedział Ben Wallace. Jak stwierdził, widzi podobieństwa pomiędzy obroną Ukraińców przed Rosjanami i walką Brytyjczyków z Trzecią Rzeszą.
Rolnicy z Ukrainy w sezonie siewnym 2022 obsiali już 13,4 mln hektarów pól. To aż 93 proc. z całej powierzchni nieobjętej działaniami wojennymi. W ostatnich dniach właściciele pól przyspieszyli, możliwe jest nawet obsianie całego zaplanowanego na ten sezon terenu. Najważniejsze wysiewy są zakończone lub zbliżają się do końca. Chodzi między innymi o kukurydzę, słonecznik i pszenicę - informuje agencja Interfax Ukraina.
Przedstawiciele resortu rolnictwa twierdzą, że farmerzy wyjechali na ponad 80 proc. całej powierzchni swoich pól. Wcześniej Kancelaria Prezydenta przewidywała, że w czasie wojny uda się zebrać co najmniej 70 proc. ubiegłorocznych zbiorów. W związku z rosyjską agresją rolnicy skupiają się nieco bardziej na zbożach i roślinach strączkowych potrzebnych do zabezpieczenia żywnościowego kraju. Mniej nastawiają się na wysiewy zbóż przeznaczonych na eksport. Ten jest znacznie utrudniony przez blokadę czarnomorskich portów. Ukraina jest drugim po Rosji największym eksporterem pszenicy i jednym z najważniejszych graczy na rynku zboża. Zaopatruje w nie między innymi kraje afrykańskie i Bliski Wschód.
Minister Finansów Ukrainy Serhij Marczenko udzielił wywiadu Bloomberg Radio, w którym ogłosił, że kraj pilnie potrzebuje nowego programu pożyczkowego Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ponieważ wysiłki mające na celu odparcie inwazji sił rosyjskich nadwerężają jego budżet do granic możliwości.
Przekazał także, że trwają już wstępne dyskusje na temat nowego pakietu. Ostatnie dane pokazują, że ukraińska gospodarka skurczyła się w pierwszym kwartale o prawie jedną piątą. To rekord od czasu aneksji Krymu przez Rosję w 2014.
Gubernator obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj potwierdził, że ukraińskie wojsko zniszczyło bazę Grupy Wagnera w okupowanej Kadyjewce. Wczoraj taką informację jako pierwszy podał na Telegramie ukraiński dziennikarz Roman Boczkała, pokazując nagranie z dymem unoszącym się nad stadionem położonym w mieście. Według wstępnych informacji udało się przeżyć tylko jednemu wagnerowcowi. Nie podano jednak, ilu zginęło. Amerykański wywiad informował w marcu, że do Ukrainy wysłano ponad 1000 żołnierzy grupy Wagnera.
Gubernator obwodu donieckiego Pawło Kyryłenko poinformował, że w wyniku rosyjskiego ostrzału troje mieszkańców straciło życie. Dwie osoby zginęły w Awdijiwce, jedna osoba w Nowoukraince. Policja dodała, że Rosja ostrzelała obwód 10 razy w ciągu ostatnich 24 godzin i uszkodzeniu uległo 10 budynków mieszkalnych, a także infrastruktura szkolna, rolnicza i kolejowa.
Minister ds. reintegracji czasowo okupowanych terytoriów Ukrainy Iryna Wereszczuk informuje, że Rosja uniemożliwia ewakuację ludności z obwodów zaporoskiego i chersońskiego.
Kreml szykuje się do aneksji zajętego przez rosyjską armię m.in. Chersonia i Melitopola. W tym celu mają się tam niedługo odbyć referenda.
„Rosja haniebnie kłamie, mówiąc, że mieszkańcy Chersoniu nie chcą wyjeżdżać i nie chcą uciekać. Rosja haniebnie kłamie, gdy mówi, że region zaporoski: Melitopol, Energodar, wszystkie te terytoria, które teraz są czasowo okupowane, są rzekomo zadowolone ze skutecznego tzw. zarządzania. To nieprawda" - mówi Wereszczuk.
„Jak wiecie, Rosja ma swoją własną strategię, która jest przestępcza, fundamentalnie błędna, jest pogwałceniem międzynarodowego prawa humanitarnego,. A teraz cała społeczność międzynarodowa musi skoncentrować swoje wysiłki i zmusić Rosję do otwarcia korytarzy humanitarnych dla ewakuacji".
Wereszczuk twierdzi, że codziennie setki osób dzwonią na infolinię Ministerstwa Reintegracji Terytoriów Czasowo Okupowanych i żądają otwarcia korytarza.
W czwartek 9 czerwca zakończył się pokazowy "proces" cudzoziemców wziętych do niewoli w Mariupolu zorganizowany przez władze samozwańczej "Donieckiej Republiki Ludowej". Wyroki usłyszało dwóch Brytyjczyków - Aiden Aslin i Shaun Pinner oraz Marokańczyk Saaudun Brahim. Skazani zostali za "działalność najemniczą i działania mające na celu przejęcie władzy i obalenie porządku konstytucyjnego DRL". W DRL w czasie wojny obowiązuje za to kara śmierci. Wyrok ma zostać wykonany przez rozstrzelanie.
„Jest to rażące naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego pod wieloma względami" - odniósł się do sprawy Denis Krivosheev, zastępca dyrektora Amnesty International ds. Europy Wschodniej i Azji Środkowej. „Cała trójka była członkami ukraińskich regularnych sił zbrojnych i zgodnie z konwencjami genewskimi, jako jeńcy wojenni, są chronieni przed ściganiem za udział w działaniach wojennych. Jedynym wyjątkiem jest ściganie za rzekome zbrodnie wojenne, w którym to przypadku muszą istnieć wystarczające dopuszczalne dowody, a standardy sprawiedliwego procesu muszą być zapewnione. Nie dość, że tak nie jest w tym scenariuszu – nie byli sądzeni przez niezależny, bezstronny, regularnie ukonstytuowany sąd, ale przez rosyjskich pełnomocników. Tak zwane »zarzuty« przeciwko nim nie stanowiłyby zbrodni wojennych. A co najbardziej skandaliczne, odebranie im życia w wyniku rażąco niesprawiedliwego postępowania stanowiłoby arbitralne pozbawienie życia.
W rzeczywistości umyślne pozbawienie jeńca wojennego lub innej chronionej osoby prawa do rzetelnego i regularnego procesu stanowi zbrodnię wojenną. Rosja jako władza okupacyjna ponosi odpowiedzialność za traktowanie wszystkich jeńców wojennych i innych pozbawionych wolności. Muszą zapewnić natychmiastowe uchylenie tego tak zwanego »wyroku« i traktowanie tych mężczyzn w pełnej zgodności z międzynarodowym prawem humanitarnym”.
Od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę zginęło 263 dzieci, a kolejnych 491 zostało rannych - poinformowało biuro Prokuratora Generalnego Ukrainy.
Urząd zaznacza, że dane te nie są pełne, ponieważ wciąż trwają prace nad ich oszacowaniem w miejscach działań wojennych oraz na terenach okupowanych i wyzwolonych.
Najwięcej ofiar wśród dzieci znajdowało się w obwodzie donieckim - 192, obwodzie charkowskim - 132, obwodzie kijowskim - 116, obwodzie czernihowskim - 68, obwodzie ługańskim - 53, obwodzie chersońskim - 52, obwodzie mikołajowskim - 48, obwodzie zaporoskim - 30, obwodzie sumskim - 17, miasto Kijów - 16, obwód żytomierski - 15.
Od 24 lutego funkcjonariusze Straży Granicznej odprawili w przejściach granicznych na kierunku z Ukrainy do Polski 3,951 mln os." - podaje w najnowszym komunikacie SG. "Wczoraj tj. 09.06 - 25,2 tys. Dziś do godz. 07.00 - 7 tys."
9 czerwca z Polski do Ukrainy odprawiono 23,8 tys. osób. Od 24 lutego to już 1,968 mln osób.
"W okolicach Siewierodoniecka trwają walki. Rosja ponownie kontroluje większość miasta, ale jej siły poczyniły niewielkie postępy w próbach okrążenia większego obszaru od północy i południa" - czytamy w najnowszych danych wywiadowczych brytyjskiego Ministerstwa Obrony.
"Rosja ma problemy z zapewnieniem podstawowych usług publicznych ludności na terytoriach okupowanych przez Rosję. Dostęp do bezpiecznej wody pitnej jest nieregularny, nadal trwają poważne zakłócenia w usługach telefonicznych i internetowych.
W Chersoniu prawdopodobnie występuje krytyczny niedobór leków, a Mariupolowi grozi poważna epidemia cholery. Od maja odnotowano pojedyncze przypadki cholery.
Ukraina przeżyła poważną epidemię cholery w 1995 roku i od tego czasu doświadczyła niewielkich epidemii, zwłaszcza wokół wybrzeża Morza Azowskiego, w tym Mariupola.
Usługi medyczne w Mariupolu prawdopodobnie są już bliskie upadku: poważna epidemia cholery w Mariupolu jeszcze bardziej to zaostrzy".
Wiceszef ukraińskiego wywiadu wojskowego Wadym Skibicki udzielił Guardianowi wywiadu, w którym alarmuje, że Ukraina przegrywa z Rosją na liniach frontu w wojnie artyleryjskiej i nie będzie w stanie powstrzymać dalszego agresji Rosji bez zachodniej broni.
„To jest teraz wojna artyleryjska (...) Wszystko zależy od tego, co [Zachód] nam daje” – powiedział Skibitsky. „Ukraina ma jedno działo na 10 do 15 rosyjskich dział. Nasi zachodni partnerzy dali nam około 10 proc. tego, co mają”.
Według Skibickiego Ukraina używa od 5 do 6 tysięcy pocisków artyleryjskich dziennie. „Zużyliśmy prawie całą naszą amunicję [artyleryjską] i teraz używamy standardowych pocisków NATO kalibru 155” – dodawał.
Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.
Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.
Komentarze