0:000:00

0:00

Prawa autorskie: fot. Mariusz Jałoszewskifot. Mariusz Jałosze...

Rewolucja kadrowa w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie przyspiesza. To ważny sąd, który do tej pory był bastionem neo-sędziów i nominatów ministra Ziobry, popierających jego „reformy”. W ostatnich tygodniach był też punktem oporu przeciwko zmianom w sądach wprowadzanych przez ministra sprawiedliwości Adama Bodnara.

Dlatego na stołeczny sąd apelacyjny patrzyli sędziowie w całej Polsce. Zaś zmiany kadrowe w nim dały impuls zmianom w innych sądach. Minister odwołuje już prezesów w kolejnych ważnych sądach w Krakowie, Olsztynie, czy w Katowicach.

Rewolucja kadrowa w stołecznym sądzie apelacyjnym zaczęła się zaledwie tydzień temu, gdy sędziowie poparli kandydaturę Doroty Markiewicz na nowego prezesa. A minister Bodnar ją powołał. Odwołany wcześniej prezes tego sądu, neo-sędzia Piotr Schab – na zdjęciu u góry – zakończył wtedy bunt.

To symboliczna zmiana, bo Schab jest też głównym rzecznikiem dyscyplinarnym i wraz ze swoimi zastępcami uruchomili masowe represje sędziów znanych z obrony praworządności. W ostatnim czasie kreował się też lidera buntowników przeciwko zmianom Bodnara. Minister wytrzymał jednak wojnę nerwów, nie cofnął się. Gdy tydzień temu Schab opuścił gabinet prezesa, w Polskę poszedł sygnał, że nominaci Ziobry przegrywają i zmian kadrowych w sądach już nic nie zatrzyma. To uruchomiło też kolejne zmiany sądzie apelacyjnym.

W czwartek 28 marca 2024 roku minister sprawiedliwości odwołał z pracy na delegacji w tym sądzie 5 neo-sędziów. Ten ruch ma wymiar symboliczny. Bo minister z delegacji odwołał przewodniczącą neo-KRS Dagmarę Pawełczyk-Woicką, która teraz wróci do pracy w Sądzie Okręgowym w Krakowie (delegację dostała od resortu Ziobry, pod koniec władzy PiS).

Sędziowie na to czekali. Bo Pawełczyk-Woicka jest jednym z symboli zmian w sądach wprowadzanych przez Ziobrę. Odwołanie jej i pozostałych 4 neo-sędziów osłabia wpływy Schaba i neo-sędziów w tym sądzie. Delegacje straciły już dwie zastępczynie Schaba. To neo-sędzie Edyta Dzielińska i Agnieszka Stachniak-Rogalska. Nie będą już tu orzekać, choć nadal są wiceprezeskami. Ale odwołanie ich z delegacji może być sygnałem, że ich dni na stanowiskach wiceprezesek też są policzone.

Przeczytaj także:

Atmosfera zmian mogła spowodować, że ze stanowisk sami zrezygnowali kolejni sędziowie, awansowani za poprzedniej władzy. Jak ustaliło OKO.press od kwietnia 2024 roku neo-sędzia Agnieszka Brygidyr-Dorosz nie będzie już przewodniczącą II wydziału karnego.

To ważny wydział. W 2023 roku prezes sądu Schab zdecydował, że zostaną w nim sami legalni sędziowie i dwie neo-sędzie. Chciał ich odseparować od pozostałych neo-sędziów (specjalnie dla nich powołał nowy VIII wydział karny), by nie podważali już ich statusu. Schab jako przełożonego dał jednak legalnym sędziom właśnie Brygidyr-Dorosz. Powołano ją na pół roku i ten okres kończy się właśnie teraz.

OKO.press ustaliło, że kilka dni temu Brygidyr-Dorosz sama zrezygnowała z tej funkcji, choć wcześniej wysyłała sygnały, że może być przewodniczącą dłużej. Ten ruch w obecnej sytuacji nie ma już znaczenia, bo nowa prezes sądu i tak by nie przedłużyła jej zgody na dalsze kierowanie II wydziałem karnym.

Mimo rezygnacji ze stanowiska Brygidyr-Dorosz w związku z awansem do sądu apelacyjnego może mieć jeszcze problemy. Zostało bowiem złożone na nią zawiadomienie do prokuratury i wniosek o wszczęcie wobec niej postępowania dyscyplinarnego. Piszemy o tym więcej w dalszej części tekstu.

To nie koniec. Z informacji OKO.press wynika, że ze stanowisk w sądzie apelacyjnym zrezygnował też sędzia Piotr Bojarczuk. W piątek 29 marca 2024 roku ustąpił z funkcji zastępcy przewodniczącego VIII wydziału karnego. Zrezygnował też z delegacji do orzekania w tym sądzie – Bojarczuk na stałe jest sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie.

Z naszych informacji wynika też, że Bojarczuk wycofał swoją kandydaturę na stałą nominację do tego sądu. Nominację dostał od neo-KRS i czekał już tylko na powołanie przez prezydenta.

Bojarczuk jest jeszcze zastępcą rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. W jego sprawie też trafiły zawiadomienia do prokuratury. Piszemy o tym więcej w dalszej części tekstu.

Przewodnicząca nielegalnej neo-KRS, neo-sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka. Minister Bodnar odwołał ją właśnie z delegacji do orzekania w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. Teraz wróci do pracy w Sądzie Okręgowym w Krakowie. Za nią stoi neo-sędzia Przemysław Radzik, odwołany już wcześniej przez Bodnara ze stanowiska wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Nadal jednak jest zastępcą rzecznika dyscyplinarnego. Fot. Piotr Skórnicki/Agencja Wyborcza.pl.

Jak awansowała Brygidyr-Dorosz

Neo-sędzia Agnieszka Brygidyr-Dorosz z Sądu Apelacyjnego w Warszawie to przykład szybkich awansów za poprzedniej władzy. Była prokuratorka bezskutecznie 14 razy starała się o nominację na sędziego od starej, legalnej KRS. Jej kariera wystrzeliła za władzy PiS, który powołał upolitycznioną i nielegalną neo-KRS.

Brygidyr-Dorosz najpierw dostała od neo-KRS w 2020 roku awans do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, a potem – choć nie miała dużego doświadczenia jako sędzia – we wrześniu 2023 roku awansowała do Sądu Apelacyjnego w Warszawie (była jedynym kandydatem). Ten sąd jest ostatnim szczeblem przed SN. W normalnym państwie dotarcie na ten szczebel zajęłoby sędziemu co najmniej kilkanaście lat. Brygidyr-Dorosz wystarczyły 3 lata.

Czy w awansie pomogło jej, że w głośnym procesie w marcu 2023 roku skazała aktywistkę aborcyjną Justynę Wydrzyńską za pomocnictwo w aborcji, której nie było? Ten wyrok spodobał się prawicy. O sprawie było głośno jeszcze z jednego powodu.

Na kilka godzin przed jego wydaniem minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro dał nagle neo-sędzi delegację do orzekania w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie (stały awans do tego sądu neo-KRS dała jej kilka miesięcy później). Wyglądało to tak, jakby minister chciał ją nagrodzić jeszcze przed wydanym wyrokiem. Decyzja ministra zastanawiała, bo Brygidyr-Dorosz starała się o tę delegację od blisko trzech miesięcy. I nagle minister dał zgodę tuż przed wyrokiem ws. aborcji.

Brygidyr-Dorosz na stałe neo-sędzią Sądu Apelacyjnego w Warszawie została w grudniu 2023 roku, gdy powołał ją prezydent. Od razu została przewodniczącą II wydziału karnego, w którym są legalni sędziowie i dwóch neo-sędziów, którzy stosują prawo europejskie. Została ich szefową na mocy decyzji prezesa tego sądu Piotra Schaba.

O Brygidyr-Dorosz znowu było głośno miesiąc temu. Z dwóch powodów. Bo zakwestionowała decyzję premiera Donalda Tuska o powołaniu na p.o. prokuratora krajowego Jacka Bilewicza. Neo-sędzia Brygidyr-Dorosz uważa, że prokuratorem krajowym nadal jest odsunięty w styczniu 2024 roku Dariusz Barski, zaufany Ziobry.

Z tego powodu nie dopuściła do rozpoznania wniosku o przedłużenie aresztu w jednej ze spraw. Za tę decyzję zawiadomienie do prokuratury złożyła na nią Prokuratura Regionalna w Warszawie, która chciała przedłużenia aresztu.

Brygidyr-Dorosz może mieć też problemy dyscyplinarne. Jak ustaliło OKO.press kilka dni temu prawie wszyscy sędziowie V wydziału karnego Sądu Okręgowego Warszawa-Praga złożyli wniosek do ministra sprawiedliwości o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec niej.

Chodzi o to, że po awansie do sądu apelacyjnego zostawiła w tym wydziale 3 procesy, które były już na ukończeniu i wystarczyło w nich tylko wydać wyrok. Teraz procesy trzeba od początku powtórzyć.

Z ich kończenia zwolniło ją Kolegium Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Sędziowie chcą, by jego dwaj członkowie też mieli za to dyscyplinarki. To były prezes sądu apelacyjnego Piotr Schab i prezeska Sądu Okręgowego w Warszawie, neo-sędzia Joanna Przanowska-Tomaszek. Oboje głosowali za zwolnieniem Brygidyr-Dorosz z ukończenia tych 3 spraw.

Prascy sędziowie skierowali wniosek o ich dyscyplinarne ściganie do ministra Bodnara, bo rzecznikami dyscyplinarnymi są nominaci poprzedniej władzy. Głównym rzecznikiem jest Schab, a jego zastępcami Przemysław Radzik i Michał Lasota. A lokalnymi rzecznikami dyscyplinarnymi są nominaci Schaba. Sędziowie im nie ufają.

Neo-sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie Agnieszka Brygidyr-Dorosz. Sama zrezygnowała ze stanowiska przewodniczącej II wydziału karnego. Fot. Agata Kubis.

Dwa zawiadomienia ws. Bojarczuka

Problemy może też mieć sędzia Piotr Bojarczuk, który sam zrezygnował ze stanowisk w sądzie apelacyjnym. Jego osobę obejmują dwa zawiadomienia do prokuratury złożone przez Annę Kalbarczyk. To neo-sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie, która jednak stosuje prawo europejskie i wykonywała wyroki ETPCz oraz TSUE.

Za to była wywierana na nią presja w sądzie apelacyjnym ze strony kierownictwa sądu. Była służbowo szykanowano. Sędzia w związku z tym złożyła zawiadomienie do prokuratury. Oprócz Bojarczuka obejmuje ono też byłego wiceprezesa tego sądu, neo-sędziego Przemysława Radzika.

Drugie zawiadomienie Kalbarczyk złożyła jako sąd apelacyjny. Dotyczy jej 3 orzeczeń, które Piotr Bojarczuk, działając jako zastępca przewodniczącego wydziału karnego, uznał za bezskuteczne.

Anna Kalbarczyk obecnie orzeka w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga, w którym pracowała przed awansem na neo-sędzię. Sama bowiem zrezygnowała ze stanowiska w sądzie apelacyjnym. Poprosiła też ministra Bodnara, by cofnął ją do starego sądu. Tu chce poczekać na decyzję obecnej władzy odnośnie statusu neo-sędziów. Kalbarczyk uważa, że starannie się o nominację od nielegalnej KRS było błędem.

Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Piotr Bojarczuk. Właśnie zrezygnował ze stanowisk w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. Fot. Maciej Jaźwiecki/Agencja Wyborcza.pl.

Jak neo-sędziowie szturmowali sąd apelacyjny

Obecne zmiany w sądzie apelacyjnym to dopiero początek trzęsienia kadrowego, które czeka ten sąd. W ostatnich latach awansowało bowiem tu wielu neo-sędziów. Mimo utraty stanowiska prezesa, Schab jest neo-sędzią tego sądu i nadal tu orzeka. Wciąż jest on również głównym rzecznikiem dyscyplinarnym.

Neo-sędziami są tu też zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik i Michał Lasota. Ten drugi jest nawet zastępcą przewodniczącego II wydziału karnego i spekulowano, że chce zostać przewodniczącym po Brygidyr-Dorosz. Na co już nie ma szans, a wkrótce może też przestać być zastępcą. Neo-sędzią jest też tu członek neo-KRS Dariusz Drajewicz.

Wiceprezeskami sądu są neo-sędzie Edyta Dzielińska i Agnieszka Stachniak-Rogalska. Ta pierwsza pomagała wcześniej Schabowi i zastępcom ścigać sędziów w ich biurze rzecznika dyscyplinarnego. Zarówno ona, jak i Stachniak-Rogalska starają się o stałą nominację do tego sądu od neo-KRS. Przewodniczącą VIII wydziału karnego jest neo-sędzia Anna Nowakowska.

Do warszawskiej apelacji szykują się też kolejni neo-sędziowie. Nominację od neo-KRS ma Beata Adamczyk-Łabuda, która też pracowała dla rzeczników dyscyplinarnych ministra Ziobry. Jej prezydent jeszcze nie powołał, za to powołana została na neo-sędzię prezeska Sądu Okręgowego w Warszawie Joanna Przanowska-Tomaszek.

O nominacje stara się jeszcze neo-sędzia Piotr Maksymowicz, wiceprezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Na razie minister Bodnar odwoła go z delegacji do orzekania w tym sądzie. Po świętach można spodziewać się kolejnych decyzji kadrowych w sądzie apelacyjnym.

;

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze