USA. 30 lat za bibułę, 50 za protest, 100 za postrzelenie policjanta. Co stało się w Prairieland?
Rok po antyrządowym proteście w Prairieland w Teksasie kilkunastu osadzonych usłyszało wyjątkowo wysokie wyroki, wynikające z przeformułowania oskarżeń na zarzuty terrorystyczne. Czy celem było uciszenie opozycji?
W czerwcu i lipcu 2026 roku w federalnym postępowaniu sądowym dotyczącym wydarzeń z lipca 2025 roku pod ośrodkiem Immigration and Customs Enforcement (ICE, amerykańska służba imigracyjna) w Prairieland w stanie Teksas skazano 16 osób. Najwyższy wyrok wyniósł 100 lat więzienia za postrzelenie funkcjonariusza (uznane za usiłowanie zabójstwa) i użycie broni. Kolejne osoby otrzymały kary od 50 do 70 lat za udział w zamieszkach, wsparcie organizacji terrorystycznej, spisek oraz użycie i posiadanie fajerwerków uznanych za materiały wybuchowe.
Siedem osób, które wcześniej przyznały się do winy, dostało od 22 miesięcy do 15 lat. Łącznie zasądzono 562 lata i 2 miesiące więzienia oraz ponad 4 tys. dolarów odszkodowania za zniszczone mienie. Część skazanych zapowiedziała apelacje, a równolegle w Teksasie toczą się postępowania stanowe zarówno wobec wcześniej skazanych, jak i wobec grupy innych osób uczestniczących w proteście.
Ekstremalnie wysokie wyroki sugerują, że sprawa protestu w Prairieland nosi cechy procesu pokazowego, w którym administracja Trumpa wydaje się sprawdzać, jak daleko może się posunąć w prześladowaniu opozycji i przypinaniu jej łatki terrorystów.

Komentarze