Ustawa o asystencji osobistej przyjęta. Jednomyślnie. Wreszcie. Z dziurami
„Ten proces był tak trudny, tak męczący, że dziś trudno się tak po prostu cieszyć. Ale to wielka reforma, gigantyczna zmiana. Ta ustawa ma szansę mienić życie setek tysięcy ludzi” – mówił nam tuż po głosowaniu w Sejmie Bartosz Tarnowski, aktywista ruchu osób z niepełnosprawnościami. Sejm 18 września uchwalił w końcu ustawę o asystencji osobistej.
Za było 443 posłów, nikt się nie wstrzymał, nikt nie był przeciw. Ustawa została przyjętą w wersji, która jednak nikogo nie cieszy. Przepadło wiele ważnych dla osób z niepełnosprawnościami poprawek, dlatego boją się, że nowe prawo nie zadziała. Rząd widzi zaś przed sobą przede wszystkim ogromny wydatek budżetowy.
Administracja, w tym ZUS i samorządy, mają teraz przed sobą gigantyczne zadanie organizacyjne. Bo takiej usługi społecznej jeszcze nie było w Polsce. A jest to usługa – nie oszukujmy się – dla każdego. Życie potrafi bowiem zaskakiwać.
„Czeka nas teraz Senat i trzeba myśleć o tym – mówi Bartosz Tarnowski, który teraz reprezentuje Polskie Forum Osób z Niepełnosprawnościami i w jego imieniu brał udział w pracach nad projektem w Sejmie. – To nie jest nowelizacja, mała ustawa, tylko nowe rozwiązanie systemowe. Gigantyczna zmiana. I trzeba robić wszystko, by zadziałało dobrze. Kilka rozwiązań budzi poważny niepokój”.

Komentarze