0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Mateusz Mirys / OKO.pressMateusz Mirys / OKO....

„Sejm uchwalił ustawę o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu” – ogłosił krótko po godzinie 10:00 marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Na sali plenarnej polskiego parlamentu rozległy się brawa.

To dla społeczności LGBT ważny moment. Doniosły i urągający zarazem, gdyż z jednej strony po raz pierwszy w historii w Sejmie uchwalono zapisy dostrzegające i (w minimalnym stopniu) zabezpieczające pary jednopłciowe.

Z drugiej strony jednak wiadomo, że głosowanie to ma znaczenie wyłącznie symboliczne. Jeszcze zanim ustawę uchwalił Sejm, Kancelaria Prezydenta w środę 27 maja ogłosiła, że Karol Nawrocki projektu nie podpisze, bo dla niego „rządowa ustawa o statusie osoby najbliższej w tym kształcie jest nie do zaakceptowania”. Nawrocki prawdopodobnie zaprezentuje własną propozycję ustawy, którą Anton Ambroziak na łamach OKO.press nazwał „policzkiem dla społeczności LGBT+”. Będzie to bowiem propozycja zawarcia prostej umowy cywilnoprawnej między dowolnymi osobami, np. sąsiadami czy młodym człowiekiem a kombatantem, którym się opiekuje.

Polityczny pogrzeb sztandarowego projektu Kotuli

Ustawa o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu – bo tak brzmi pełna nazwa zapisów – to sztandarowy projekt gabinetu Katarzyny Kotuli (Lewica), nad którym pracuje niemal od początku tej kadencji. Kotula chciała wprowadzić najpierw związki partnerskie, ale przy mocnym oporze ludowców, Lewica zrobiła krok w tył i usiadła do stołu z PSL-em.

W efekcie Kotula razem z Urszulą Pasławską wypracowały projekt ustawy, która tworzy kategorię osoby najbliższej. Na podstawie umowy zawieranej u notariusza (a nie, jak w przypadku małżeństw, w urzędzie stanu cywilnego) pary mogą określić:

  • czy chcą wspólnoty czy odrębności majątkowej,
  • czy chcą się wspólnie rozliczać po pełnym roku podatkowym,
  • czy chcą ustanowić obowiązek alimentacyjny w przypadku, w którym rozwiążą umowę o osobie najbliższej,
  • czy chcą mieć prawo do korzystania ze wspólnego mieszkania,
  • czy chcą, by druga osoba miała wgląd w dokumentację medyczną, była informowana o stanie zdrowia np. po wypadku, i działała jak pełnomocnik w sprawach codziennego życia.

Projekt pozwoli do umowy dołączyć testament każdej z osób, co, pozwoli na kompleksowe zabezpieczenie wzajemnych interesów stron również na wypadek śmierci jednej z nich. Umowa pozwoli też zwolnić osobę najbliższą z podatku od spadków i darowizn, plasując ją w tzw. grupie zerowej, jak małżonków.

Przeczytaj także:

Co ważne, projekt Lewicy i PSL-u 30 grudnia zyskał status rządowego. W trybie błyskawicznym przeszedł procedurę legislacyjną. 12 lutego, w oparach homofobicznego ścieku z ust polityków prawicy, przeszedł przez pierwsze czytanie w Sejmie i trafił do Komisji Nadzwyczajnej. Tam, w toku regularnych spotkań międzypartyjnych wypracowano jego ostateczną wersję i 27 maja (pośród okrzyków prawicy o „końcu cywilizacji") skierowano do trzeciego czytania, a 29 maja – projekt przyjęto.

„Piekło zamarzło” – skomentował z sejmowej ławy marszałek Włodzimierz Czarzasty.

PSL występuje przeciwko rządowi

Za przyjęciem rządowego projektu zagłosowało 230 posłów: tych niezrzeszonych, jak i tych z partii Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Razem, Polski 2050 czy PSL. Mimo tego, że projekt ustawy o statusie osoby najbliższej miał rangę rządowego, Koalicja 15 października nie była jednomyślna. Przeciwko zagłosowało czterech posłów PSL:

  • Marek Biernacki
  • Andrzej Grzyb
  • Urszula Nowogórska
  • Jacek Tomczak

Ta czwórka zagłosowała w piątek ramię w ramię z politykami PiS i Konfederacji, choć przecież PSL odgrywał istotną rolę w opracowaniu zapisów projektu, a zarówno Urszula Pasławska, jak i lider ludowców, Władysław Kosiniak-Kamysz rozmawiał o nim z Karolem Nawrockim.

Sejm przyjął rządowy projekt o statusie osoby najbliższej
Sejm przyjął rządowy projekt o statusie osoby najbliższej/mat. własne

„Mam nadzieję, że przekonamy pana prezydenta do tego, że wartość, jaką jest wsparcie dla 2,5 miliona osób, które chcą dostępu do informacji medycznej, chcą dziedziczenia, chcą normalności, nie jest żadną rewolucją światopoglądową. Nie stoi też w sprzeczności z Konstytucją” – mówił Kosiniak-Kamysz pod koniec stycznia. Urszula Pasławska z kolei: „Odrzuciliśmy wszystkie aspekty, które są związane tylko i wyłącznie z małżeństwem. Kwestia nazwiska, kwestia adopcji i przysposobienia dzieci, również procedura administracyjna. Jeśli zawieramy małżeństwo, wchodzimy wprost w prawa i obowiązki. Jest to procedura administracyjna”. I dalej: „To jest ustawa absolutnie poza jakimś sporem światopoglądowym i muszę powiedzieć, że w czasie trwania komisji nie słyszałam żadnych negatywnych argumentów od prawej strony sceny politycznej” – zaznaczała posłanka PSL.

Wetomat w ruch

Projekt ustawy przejdzie teraz przez Senat, a potem wyląduje na biurku prezydenta Karola Nawrockiego. Ma się to stać jeszcze przed wakacjami. I najpewniej zakończy się to fiaskiem.

Paweł Szefernaker, szef gabinetu prezydenta, podczas ostatniego posiedzenia Komisji Nadzywczajnej ds. ustawy ogłosił, że Karol Nawrocki byłby skłonny poprzeć tylko taką ustawę o statusie osoby bliskiej, która ograniczałaby się do absolutnego minimum i dotyczyła kwestii ułatwiających życie, np. prawa do informacji medycznej czy organizacji wspólnego pochówku.

Mężczyzna w garniturze przemawia, wskazuje na cos ręką
Prezydent Karol Nawrocki. Fot. Rafał Szczepankowski/Agencja Wyborcza.pl

Prezydentowi ma nie podobać się przede wszystkim, że pary jednopłciowe zyskałyby uprawnienia podatkowe oraz prawo do zabezpieczenia społecznego. Jako przykład Szefernaker podał rentę wypłacaną przez ZUS w razie śmierci partnera, która „dotąd była właściwa tylko dla małżeństwa”.

„To nie jest drobna korekta. To jest duża operacja. Uprawiacie politykę małych kroków. Dziś mówicie o związkach partnerskich i pełnej transkrypcji. To prowadzi do działań zmierzających do przysposobienia [red. chodzi o możliwość adopcji dzieci w parach jednopłciowych]” – straszył Szefernaker.

W piątek (29 maja) do uchwalonej już przez Sejm ustawy odniósł się sam prezydent. „Nie podpiszę żadnego prawa, które będzie stanowić alternatywę dla małżeństwa” – ogłosił prezydent kłamliwie twierdząc, że to Konstytucja, a dokładniej art. 18 nakazuje mu rozumieć małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Fragment ten mówi jednak tylko o ochronie tak rozumianego małżeństwa. Co więcej – ustawa o statusie osoby najbliższej w ogóle nie dotyczy małżeństw, co więcej: nie zmienia nawet stanu cywilnego, jest wyłącznie umową notarialną.

Kotula: wciąż widzę światełko w tunelu

„Jeśli znajdziemy rozwiązania, które pomogą osobom w statusie osoby najbliższej na funkcjonowanie, a nie będą niosły ideologicznej presji, to taką ustawę podpiszę. Mam nadzieję, że taką uda się wypracować” – ogłosił jednak prezydent Karol Nawrocki.

„Ja w tej wypowiedzi widzę szansę” – komentuje w rozmowie z OKO.press Katarzyna Kotula odpowiadająca w rządzie za sprawy równościowe. „Uważam, że warto rozmawiać z prezydentem i całą Kancelarią i pytać o konkrety. W umowie nie ma bowiem krzty ”ideologicznej presji„, to ustawa czysto techniczna, która właśnie – tylko pomoże osobom w statusie osoby najbliższej na funkcjonowanie z minimum bezpieczeństwa. Chętnie usłyszę, które konkretnie zapisy nie podobają się prezydentowi i jakie ma na nie pomysł. Dopóki piłka jest w grze, moim obowiązkiem jest zrobić wszystko, by zapisy ustawy weszły w życie” – tłumaczy Katarzyna Kotula.

I dodaje: „Mnie samej trudno firmować zapisy tej ustawy. Są dalekie od przepisów moich marzeń, ale jednocześnie jedyne, jakie dziś, w takim układzie władzy, możemy wprowadzić. To dziś jedyna szansa, by w jakikolwiek sposób uregulować kwestię par żyjących w jednopłciowych związakch. Czekają na to od lat” – dodaje Kotula.

Co z transkrypcją?

Pod koniec sierpnia mają wejść w życie zapisy umożliwiające transkrypcję aktów małżeństwa par jednopłciowych, które pobrały się za granicą. Jeśli prezydent zawetuje przepisy dot. ustawy o statusie osoby najbliższej, będzie to furtka dla par LGBT+ do osiągnięcia w Polsce minimum bezpieczeństwa, uwzględniającego m.in. prawo do informacji medycznej o stanie zdrowia partnera/partnerki, prawo do pochówku, wspólnego rozliczania się itd. To jednak pieśń przyszłości.

Jak informowało OKO.press MSWiA oraz Ministerstwo Sprawiedliwości pracują nad zapisami ustawy, które uregulują kwestie skutków transkrypcji. Dokument sam w sobie nie reguluje bowiem praw i obowiązków wynikających z otrzymania odpisu aktu małżeństwa. Rząd musi uregulować tę kwestię, by uniknąć szeregu pozwów i kierowania małżeństw tej samej płci na drogę sądową, by tam wywalczyły te elementarne kwestie.

Dziś skutki te nie są do przewidzenia, a resorty, takie jak np. finansów, unikają jasnej deklaracji dotyczącej repsektowania bądź nie odpisów aktu małżeństwa par jendopłciowych.

Na drodze stać będzie jednak prezydent Karol Nawrocki, który projekt tej ustawy również będzie mógł zawetować. Oliwy do ognia dolewać będzie również PSL, który już zapowiedział, że złoży projekt ustawy uniemożliwiający adopcję dzieci parom jednopłciowym. Wcześniej podobny projekt (zabraniający również przysposobienia dziecka partnera/partnerki) złożyła Konfederacja.

Uderzanie w tęczowe rodziny to strategia, którą przewidywaliśmy pół roku temu. Projekt ustawy o statusie osoby najbliższej nie chroni już istniejących rodzin, nie umożliwia tworzenia nowych. Sama transkrypcja aktu małżeństwa również takich możliwości nie przewiduje. Prawica (i ludowcy) sięgają jednak po ten poręczny argument... z desperacji, gdyż to jedyny aspekt, w którym poparcie Polek i Polaków jest najmniejsze.

Na zdjęciu Angelika Pitoń
Angelika Pitoń

Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".

Komentarze