0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: 01.08.2026 Warszawa , Plac Pilsudskiego , obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego . Warszawiacy spiewaja (nie)zakazane piosenki . Prezydent Karol Nawrocki (c) podczas wspolnego spiewania piosenek powstanczych . Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl01.08.2026 Warszawa ...

„Mimo trudnych warunków atmosferycznych Republika relacjonuje na żywo obchody 82. rocznicy powstania warszawskiego” – taki pasek zobaczyli widzowie telewizji Tomasza Sakiewicza 80 minut przed „godziną W.” 1 sierpnia 2026. Siedząc pod parasolami na dachu jednego z budynków w Alejach Jerozolimskich w Warszawie, prezenterzy Republiki straszyli migrantami z Ceuty, Donaldem Tuskiem i domagali się reparacji od Niemiec. Istne bohaterstwo!

Telewizja Republika. Pasek: „Mimo trudnych warunków atmosferycznych Republika relacjonuje na żywo obchody 82. rocznicy powstania warszawskiego”, 1 sierpnia 2026
Republika_trudnewarunki

Ramię w ramię z Robertem Bąkiewiczem Tomasz Sakiewicz prowadził w sobotę Marsz Powstania Warszawskiego. PiS przygotował 630-metrową flagę („630 metrów chwały”), która, niesiona ponoć przez ponad tysiąc osób, przemierzała ulice Warszawy. Kilkadziesiąt tysięcy uczestników Marszu Powstania Warszawskiego na zmianę skandowało 1 sierpnia: „Cześć i chwała bohaterom!”, „Bóg, honor i ojczyzna”, „Karol Nawrocki prezydentem Polski!”, „Republika! Republika!”

Karol Nawrocki wygłosił przemówienie, ogłaszając, że „Warszawa zwyciężyła”. Przede wszystkim jednak śpiewał powstańcze piosenki, ubrany w okolicznościowy tiszert, rozdając hojnie selfie.

Prawa strona sceny politycznej wyciska powstanie warszawskie jak cytrynę. Od Bąkiewicza po Nawrockiego polscy narodowcy z zapałem pracują nad ustanowieniem nowych lub ugruntowaniem i przejęciem istniejących rytuałów i świąt publicznych. Wcześniej stało się tak z 11 listopada: zainicjowany przez nacjonalistów Marsz Niepodległości jest w zasadzie synonimem obchodów tego święta. Powstanie warszawskie jest następne w kolejce.

Telewizja Republika, w prawym dolnym rogu Robert Bąkiewicz i Tomasz Sakiewicz, 1 sierpnia 2026
SakiewiczBakiewicz

Wampiryzm polityczny

Obchody rocznicy powstania z 1944 roku stały się dla prawej strony polityczną karmą. Oczywiście nie od dziś.

Otwarte w 2004 roku – dzień przed 60. rocznicą wybuchu – Muzeum Powstania Warszawskiego (MPW) uchodzi za największe osiągnięcie krótkiej stołecznej prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Zgromadzone wokół muzeum środowisko stało się intelektualnym zapleczem istniejącej ledwo trzy lata partii Prawo i Sprawiedliwość. Jan Ołdakowski, od 22 lat dyrektor Muzeum, za swojej kadencji dwukrotnie był posłem PiS.

Nie zrozummy się źle: ani obchody rocznicy wybuchu powstania ani MPW nie noszą logo PiS-u. Ogromna część działalności MPW jest warta uwagi i pochwały (sama wielokrotnie siedziałam na widowni świetnych spektakli pokazywanych w Sali pod Liberatorem). To dzięki działaniom muzeum wiedza o powstaniu docierała i dociera coraz szerzej. Tyle że była to często wiedza lukrowana, przepuszczana przez popkulturowe uproszczenia i kalki.

Z kolei przejmowanie powstania jako rytuału pamięci odbywa się na głębszym poziomie niż partyjne emblematy. Już przed dekadą w książce „Powstanie umarłych. Historia pamięci 1944–2014” badacz kultury, a dziś dyrektor Muzeum Historii Polski, Marcin Napiórkowski, pisał:

„Na powstaniu warszawskim można dziś dokonywać aktów pamięciowego wampiryzmu, karmiąc się jego mocą i gromadzonymi przez dekady fantazmatami”. Obecność powstania przypomina „mechanizmy rządzące kulturową recepcją wielkich marek czy franczyz” — twierdził Napiórkowski.

Przypomnę jeszcze jeden fragment tamtej książki:

„Powstanie warszawskie dysponuje dziś olbrzymim potencjałem jako generator sensu – katalizator nastrojów, punkt orientacyjny, narzędzie zdolne zarówno do budowania wspólnoty, jak i wykluczania obcych (...) Powstanie warszawskie jako przedmiot współczesnych odczytań politycznych i kulturowych łączy w sobie często sprzeczne na pierwszy rzut oka cechy: dumę i poczucie zagrożenia, zdolność tworzenia wspólnoty politycznej i rolę katalizatora manifestacji zwróconych przeciw politykom, lokalny wymiar rodzinny i topograficzny oraz funkcję spoiwa narodowej kultury pamięci”.

Ten „wampiryzm” karmiący się powstaniem nie ustaje. W kolejnej dekadzie na powstaniu warszawskim wciąż pasą się pierwszoplanowe postaci polskiej polityki. Przy czym są to postaci, które mają ogromną zdolność operowania narzędziami popkultury, czucie obrazu i umiejętność tworzenia wydarzeń „instagramowalnych” – przykładem choćby „urodziny prezydentury” Karola Nawrockiego. Ale przede wszystkim umiejętnie maszerują razem z tłumem i umieją organizować zbiorowe wydarzenia.

Przeczytaj także:

Co tu robi Bąkiewicz

Kilkadziesiąt minut przed „godziną W” w plenerowym studiu Republiki gości Robert Bąkiewicz. W rozmowie na temat „Komu przeszkadza Marsz Powstania Warszawskiego?” Bąkiewicz opowiada, że Rafał Trzaskowski wykorzystuje kombatantów powstania „do walki przeciwko polskości”. „Zaczęli udawać, że są patriotami, tworzyli wykoślawiony patriotyzm” – mówi o politycznych przeciwnikach.

W 2022 roku relacjonowaliśmy w OKO.press marsz Bąkiewicza, który krzyczał wtedy: „Niech nikt nam nie wmawia, że walczyliśmy tutaj jako Polacy z nazistami” (chodziło o to, że według Bąkiewicza nazwanie powstania warszawskiego zrywem przeciwko nazistom jakoby fałszuje historię). Marsz wtedy aż huczał od antyunijnych haseł, uczestnicy wygwizdali i obrażali Rafała Trzaskowskiego. W kolejnych latach uczestnicy skandowali m.in. „Platforma – śmiecie, Polaków oszukujecie” czy „Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę”.

W 2021 roku Bąkiewicz zagłuszał przemawiającą na Placu Zamkowym powstankę Wandę Traczyk-Stawską.

Mijają lata, a Bąkiewicz wciąż maszeruje. W 2026 roku ze wsparciem Telewizji Republika. „Co zrobiło na was największe wrażenie?” — zapytał reporter Republiki dwójkę uczniów. „Te syreny, te race, takie emocje tam były” – odpowiadają młodzi i zapewniają, że oczywiście wzięliby udział w powstaniu, gdyby wybuchło dzisiaj.

Środowiska narodowe świetnie rozumieją polityczny potencjał imprez zbiorowych. Fizyczna bliskość innych ludzi, dotyk, patrzenie sobie w oczy, skandowanie – to mechanizmy budowania wspólnoty opisywane przez antropologów od dziesiątek lat.

Różne festyny, zbiorowe tańce i inne grupowe zabawy miały budować więź przekraczającą racjonalne rozumowanie. W razie niebezpieczeństwa „pierwszą linię obrony stanowiło zjednoczenie się w grupę” — pisała amerykańska dziennikarka i badaczka Barbara Ehrenreich w książce „Dancing in the Streets. A History of Collective Joy”.

„W kupie siła” – mówimy w Polsce.

Z powstaniem na piersi

Potencjał zbiorowych zgromadzeń rozumie też Karol Nawrocki. 1 sierpnia brał oczywiście udział w oficjalnych obchodach, wygłaszał przemówienia. „Wybuch powstania warszawskiego nie był impulsywnym romantyzmem ani emocją”, tylko „sprawą wielkiego ducha” — mówił prezydent do powstańców. Dodał, że doceniali to „w tym miejscu – na Placu Krasińskich – najwięksi, wśród nich lider Stanów Zjednoczonych, prezydent Donald Trump, dostrzegając tę wielką duszę narodu polskiego”.

Jednak to nie w przemówieniach leży siła Nawrockiego. Wieczorem prezydent, ubrany w czarny t-shirt, wyszedł z pałacu i wmieszał się w tłum, by wziąć udział w koncercie „(Nie)zakazane piosenki”.

View post on Twitter

Superexpress poświęcił koszulkom pary prezydenckiej cały tekst.

„Karol Nawrocki, Marta Nawrocka oraz ich syn Antek pojawili się tego dnia w koszulkach nawiązujących do Powstania Warszawskiego. Były to t-shirty z nadrukami, pierwsza dama miała koszulkę z nadrukiem zdjęcia przedstawiającego kpr. pchor. Jana Rockiego, ps. Bratek ze zgrupowania „Żniwiarz” i Annę Hołubowicz po mężu Gadkowską, ps. Iwona, łączniczkę księdza Zygmunta Trószyńskiego, ps. Alkazara, na dachu „Szklanego Domu” przy ulicy Mickiewicza 34/36. W kompozycji znajduje się także elegancki napis «Warszawa 1944» — czytamy w artykule.

„Karol Nawrocki miał koszulkę z nadrukiem przedstawiającym samolot Lancaster. Antek Nawrocki również miał koszulkę z nadrukiem nawiązującym do wydarzeń z 1944 roku” — czytamy dalej.

Te niby-spontaniczne wyjścia do ludzi to już znak firmowy Nawrockiego. A wśród symboli nawiązujących do Powstania musi się czuć jak w domu. Są one przecież od lat elementem kibicowskiego sztafażu.

Migranci z Ceuty i Republika Mobile

Rocznicowe wydarzenia Republika dzielnie relacjonowała godzinami. Obrazki z powstańczych obchodów przeplatała relacją na żywo z plaży hiszpańskiej Ceuty.

Po jednej stronie: warszawiacy z biało-czerwonymi flagami, symbol Polski Walczącej i widok na budynek Muzeum Powstania Warszawskiego. Po drugiej: ciemnoskórzy mężczyźni przeskakujący barierki, biegnący w stronę morza, ciemnoskórzy mężczyźni upchnięci w ciężarówkach, jakieś wybuchy, żołnierze (nie, nie gestapo).

I paski: „Kto obroni polskie kobiety i dzieci przed migrantami Tuska?”, „Pakt migracyjny. Tusk znów oszukał Polaków: Polska niedługo będzie jak Hiszpania, która walczy ze szturmem migrantów?”, „Lewicowy rząd Hiszpanii na masową skalę wpuszcza do kraju nielegalnych migrantów”. A chwilę później: „Komu przeszkadza Marsz Powstania Warszawskiego?”

Telewizja Republika, pasek: „Kto obroni polskie kobiety i dzieci przed migrantami Tuska”, 1 sierpnia 2026
RepublikaKtoobronipolskiedzieci

To właśnie 1 sierpnia Republika ogłosiła powstanie sieci komórkowej Republika Mobile. „Było powstanie ponad 80 lat temu, dzisiaj znowu jest powstanie – polskich serc” — ogłasza prezenter. Materiał na temat nowej inicjatywy biznesowej zaczyna się słowami z Roty Marii Konopnickiej: „W ojczyzny imię na jej cześć podnosił czoło dumne”. W tle flagi, dymy – nagrania z roku 2026 i 1944, fragment przemówienia Karola Nawrockiego: „Powstanie warszawskie było bitwą o Polskę”.

Przekaz jest jasny – Republika też bije się o Polskę, tyle że dziś. Powstańcy anno Domini 2026 pod parasolem Sakiewicza.

Żeby nie pozostawać wyłącznie w oparach politycznych opowieści i mobilizacyjnych okrzyków, przypomnę jeszcze jeden fragment z książki Napiórkowskiego. O warszawiakach wracających do miasta po jego wyzwoleniu:

„Z lakonicznych notatek sporządzanych przez wolontariuszy Polskiego Czerwonego Krzyża wyłania się przerażający obraz stolicy, jaką zastali powracający. Okaleczone trupy zamieszkują w poszczerbionych szkieletach kamienic. Z płytkich, prowizorycznych mogił wystają zmasakrowane kończyny. Widok ludzkich szczątków to element pejzażu – są po prostu wszędzie. Od powstania minęło już kilka miesięcy, zwłoki znajdują się więc w różnym stadium rozkładu”.

Na zdjęciu Agata Szczęśniak
Agata Szczęśniak

Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.

Komentarze