Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN odmówiła uchylenia immunitetu prokurator Teresie Rutkowskiej-Szmydyńskiej, wpływowej w prokuraturze za czasów Ziobry. Rozliczyć chce ją Prokuratura Krajowa za wypuszczenie na wolność podejrzanej. W tle jest minister w rządzie PiS.
To pierwsza sprawa dotycząca rozliczenia tego, co działo się w prokuraturze za czasów Zbigniewa Ziobry. Prokuratura była wtedy upolityczniona. Dawała parasol ochronny ludziom z obozu PiS, a ścigała wszystkich, którzy podpadli ówczesnej władzy.
Pozwoliła na to wielka reorganizacja w prokuraturze w 2016 roku i wywindowanie na najwyższe szczeble w prokuraturze „swoich i zaufanych” prokuratorów.
Jedną z osób symbolizujących prokuraturę z czasów Ziobry jest Teresa Rutkowska-Szmydyńska, była szefowa Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, obecnie w stanie spoczynku. Czyli na prokuratorskiej emeryturze. Jej nazwisko pojawia się często w raporcie prokuratury o sprawach prowadzonych pod specjalnym nadzorem w czasach PiS.
W trójmiejskich prokuraturach toczyły się wrażliwe śledztwa dotyczące np. syna Jacka Kurskiego, który miał wykorzystać nieletnią, czy śledztwo wymierzone w polityka PO Krzysztofa Brejzę, który był inwigilowany Pegasusem.
Prokuratura Krajowa jak na razie chce rozliczyć prokurator Rutkowską-Szmydyńską za jedną sprawę, którą ujawniliśmy w OKO.press i w Superwizjerze TVN w 2025 roku.
Chodzi ingerencję prokuratorskiej góry w śledztwo dotyczące oszustw na podatku VAT w Toruniu. Sprawa dotyczy mało znanych osób. W czerwcu 2019 roku zatrzymano kilka osób, w tym 30-letnią wówczas Kingę R., która miała wypłacać pieniądze z rachunków bankowych firm biorących udział w procederze. Prokuratura zarzuca jej pranie brudnych pieniędzy, czyli zacieranie śladów po środkach pochodzących z przestępstwa.
Po jej przesłuchaniu prokurator z Prokuratury Okręgowej w Toruniu prowadzący śledztwo złożył wniosek do sądu o jej aresztowanie. Obawiał się matactwa i kontaktów z innymi podejrzanymi. Za władzy PiS śledztwa ws. oszustw vatowskich były priorytetem, a stosowanie aresztu częstą praktyką.
Kinga R. nie trafiła jednak do aresztu, bo sąd nie zdążył rozpoznać wniosku prokuratury. Kilka godzin po jego złożeniu w prokuraturze rozdzwoniły się telefony. W Toruniu zwołano naradę. Z prokuratorami łączyła się przez telefon szefowa Prokuratury Regionalnej w Gdańsku Teresa Rutkowska-Szmydyńska. Nie znała sprawy, ale kazała natychmiast zwolnić Kingę R. i wycofać wniosek o areszt.
Uznała, że areszt jest niezasadny, a powodem jej działania było telefoniczne polecenie ówczesnego dyrektora departamentu przestępczości gospodarczej Prokuratury Krajowej Michała Ostrowskiego. Pod koniec władzy PiS został powołany na stanowisko zastępcy Prokuratora Generalnego. Uważany jest za tzw. ziobrystę.
Polecenie z samej góry prokuratorskiej wykonano. Ale nie ma po nim śladu na piśmie. Prokuratorzy z Torunia nie odmówili też jego wykonania. Mogli obawiać się retorsji służbowych, bo tak działała prokuratura Ziobry. Z narady w prokuraturze pozostała tylko notatka. Po wypuszczeniu Kingi R. śledztwo ws. oszustwa vatowskiego stanęło w miejscu.
Pytany przez OKO.press i Superwizjer TVN prokurator Ostrowski nie pamiętał, kto wydał mu polecenie w sprawie Kingi R. Udało się nam jednak ustalić, że informatorzy toruńskich policjantów donosili, że kluczowy mógł być ówczesny minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.
Mieszka on we wsi pod Toruniem, w której mieszka również jeden z głównych podejrzanych w sprawie oszustwa vatowskiego. Ustaliliśmy, że syn tego mężczyzny (też jest podejrzanym w sprawie) planował ślub z Kingą R., a areszt pokrzyżowałby te plany. Mogła być też obawa, że kobieta w areszcie obciąży przyszłego teścia.
Ardanowski pytany przez nas, czy podejmował działania na rzecz wypuszczenia na wolność Kingi R., zaprzeczył. Zapewniał, że nie zna obecnego już teścia kobiety.
W sprawie wydania polecenia zwolnienia podejrzanej śledztwo prowadzi wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej. W maju 2025 roku wystąpił on z wnioskiem o uchylenie immunitetu prokurator Teresie Rutkowskiej-Szmydyńskiej.
Prokuratura chce jej postawić zarzut przekroczenia uprawnień z artykułu 231 kodeksu karnego i zarzut z artykułu 239, który mówi o utrudnianiu postępowania karnego. Prokuratura zarzuca, że nie znając akt sprawy, bezprawnie ingerowała w działania prokuratora referenta. Oraz że utrudniła dalsze czynności dowodowe.
Na zdjęciu u góry prokurator Teresa Rutkowska-Szmydyńska podczas ogłaszania decyzji o odmowie uchylenia jej immunitetu. Fot. Mariusz Jałoszewski.
Prokurator Teresa Rutkowska-Szmydyńska odmówiła rozmowy z OKO.press i Superwizjerem TVN w 2025 roku. Ale przedstawiła swoje stanowisko dwa tygodnie temu podczas posiedzenia w sprawie o uchylenie jej immunitetu w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej SN. Bronił jej awansowany za władzy PiS prokurator Artur Maludy, neosędzia Adam Jaworski i adwokat Michał Skwarzyński.
Obrońcy podważali najpierw legalność prokuratorów, twierdząc, że Prokuratorem Krajowym nadal jest Dariusz Barski, świadek na ślubie Ziobry.
Przekonywali, że nie wydała ona polecenia. Bo miała prawo konsultować sprawę z podległymi jej prokuratorami.
Sama Rutkowska-Szmydyńska też zaprzeczyła, że wydała polecenie. Przekonywała, że przekazała stanowisko Ostrowskiego i dzieliła się z toruńskimi prokuratorami swoją wiedzą oraz doświadczeniem. Uznała, że areszt ma mieć charakter wydobywczy, by Kinga R., która była pionkiem w sprawie, obciążyła zeznaniami innych. Uważa, że jest szykanowana.
Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN 21 maja 2026 roku odmówiła uchylenia jej immunitetu. Orzekł o tym nieprawomocnie, jednoosobowo w wadliwym składzie neosędzia Marek Siwek. Prokuratura Krajowa zapewne od tego się odwoła.
Siwek, choć uznaje zmiany w prokuraturze z 2024 roku za nielegalne, to dopuścił złożenie wniosku o uchylenie immunitetu. Powołał się na tzw. zasadę jednolitości prokuratury; z której wynika, że każdy prokurator może podejmować działania w jej imieniu.
Nie jest tu wymagane przyporządkowanie terytorialne, czy organizacyjne. Dlatego nie ma znaczenia, że wniosek złożył prokurator awansowany po odsunięciu byłego Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego. Bo w sprawach o immunitet nie ma żadnych zastrzeżeń, kto z takim wnioskiem ma dokładnie wystąpić.
Neo-sędzia Siwek nie uznał jednak zarzutów prokuratury za udowodnione w stopniu dostatecznie uzasadniającym popełnienie przestępstwa przez prokurator Teresę Rutkowską-Szmydyńską.
Orzekł, że prokuratura nie wykazała przekroczenia uprawnień. Powołał się na artykuł 7 prawa o prokuraturze, który mówi, że prokurator przy wykonywaniu czynności jest niezależny. Ale są od tej zasady wyjątki. Prokurator ma wykonywać polecenia, zarządzenia i wytyczne przełożonych, w tym Prokuratora Generalnego i Prokuratora Krajowego.
Siwek podkreślał, że wydanie polecenia nie może być więc uznane za przekroczenie uprawnień, bo to ustawowe uprawnienie przełożonych.
Dalej uzasadniał, że nie wyjaśniono, czy doszło do wydania polecenia, czy też Rutkowska-Szmydyńska przedstawiła tylko swoje stanowisko. Co też mogła zrobić. Zaznaczał, że prokuratorzy z Torunia nie zażądali wydania polecenia na piśmie. Nie żądali jego zmiany ani nie wyłączyli się ze sprawy. Dlatego Siwek przyjął, że jest wątpliwe, że takie polecenie wydano.
Tyle że za czasów PiS niezależność prokuratorów była łamana i za niesubordynację groziły retorsje służbowe. Prokuratorzy mogli się po prostu bać odmówić wykonania polecenia — wydanego ustnie — z samej prokuratorskiej centrali.
Dalej Siwek uzasadniał, że prokuratorka nie musiała też zapoznawać się z aktami sprawy. Bo czasem jest to zbędne lub wręcz niemożliwe, jeśli decyzję podejmuje się nagle i na odległość. A tu trzeba było szybko działać. Podkreślał, że Kinga R. była w ciąży. Ale ani ona, ani jej obrońcy o tym prokuratury nie informowali.
Siwek uznał, że była to jednak okoliczność za odstąpieniem od aresztu. A prokurator powinien oceniać, czy są negatywne przesłanki do stosowania aresztu. „By nie było niecelowych aresztów” – uzasadniał Siwek. Dodał też, że jej rola nie była wiodąca w sprawie i nie wystąpiono o areszt wobec pozostałych zatrzymanych. „Więc po co był areszt?” – pytał Siwek.
Izba nie uznała ponadto za udowodniony zarzut utrudniania śledztwa. Bo skoro Rutkowska-Szmydyńska w ramach nadzoru miała prawo legalnie wydawać polecenia, to nie mogła szkodzić śledztwu. Siwek: „Trzeba konkretnie wykazać czy utrudniono postępowanie, czy były perturbacje. Tu nie wykazano, że prokurator nie mógł prowadzić innych czynności dowodowych”.
Śledztwo ws. Kingi R., jej teścia i męża oraz innych podejrzanych w sprawie o oszustwo vatowskie nadal trwa. Po siedmiu latach nadal nie ma aktu oskarżenia. Dopiero w 2025 roku śledztwo przeniesiono z Torunia do Bydgoszczy.
W sprawie wydania polecenia przez Michała Ostrowskiego Prokuratura Krajowa póki co nie sformułowała wniosku o uchylenie immunitetu.
Sądownictwo
Jan Krzysztof Ardanowski
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokuratura Krajowa
Sąd Najwyższy
Izba Odpowiedzialności Zawodowej
praworządność
Teresa Rutkowska-Szmydyńska
wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze