Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

To pierwsza taka decyzja w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej SN. Jeśli ten pogląd prawny tu się utrwali, to spowoduje to zablokowanie rozliczenia sędziów i prokuratorów, którzy pomagali władzy PiS w demontażu państwa prawa.

Neo-sędzia Maria Szczepaniec 26 marca 2026 roku jako jednoosobowy skład orzekający umorzyła sprawę z wniosku o uchylenie immunitetu, który złożył naczelnik wydziału spraw wewnętrznych Dariusz Makowski z Prokuratury Krajowej.

Szczepaniec nie rozpoznała sprawy merytorycznie. Jej decyzja opiera się na argumentach formalnych. Uznała, że wniosek o uchylenie immunitetu sędziego Piotra Schaba – bez uchylenia immunitetu nie można sędziemu postawić zarzutów karnych – złożył nieuprawniony do tego prokurator.

Neo-sędzia podważyła bowiem zmiany w prokuraturze, które w styczniu 2024 roku przeprowadził były minister sprawiedliwości Adam Bodnar. Wtedy usunięto ze stanowiska Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego, świadka na ślubie Zbigniewa Ziobry. A zastąpił go pełniący obowiązki Prokuratora Krajowego Jacek Bilewicz, którego potem zastąpił Dariusz Korneluk (obecny Prokurator Krajowy).

Rząd Tuska zdecydował o odsunięciu Barskiego, bo za władzy PiS wrócił on do pracy w prokuraturze ze stanu spoczynku. Podstawą przywrócenia go do pracy w prokuraturze był jednak przepis, który w ocenie ministra Bodnara już wygasł.

Przeczytaj także:

Neo-sędzia SN Maria Szczepaniec uznała jednak, że Barski cały czas jest Prokuratorem Krajowym, bo skutecznie wrócił ze stanu spoczynku. A zmiany personalne na tym stanowisku uznała za nielegalne. Co w dalszej konsekwencji podważa zmiany kadrowe dokonane w prokuraturze przez Bilewicza i Korneluka. A naczelnik wydziału spraw wewnętrznych został powołany przez Bilewicza.

Neo-sędzia SN powołała się na uchwałę trzech neo-sędziów SN z Izby Karnej, z której płynie podobny wniosek. Ale uchwała jest wydana przez wadliwy skład, więc nie obowiązuje. Szczepaniec powołała się też na wyrok TK ws. Barskiego. Trybunał też podważył zmiany w prokuraturze. Tyle że TK jest upadłym organem konstytucyjnym obsadzonym przez PiS. Są w nim wadliwi dublerzy. Wadliwość tego organu stwierdził też TSUE w wyroku z 2025 roku.

Ponadto neo-sędzia SN uznała, że wniosek o uchylenie immunitetu Schaba ma wady merytoryczne, ale w ustnym uzasadnieniu swojej decyzji tego nie rozwinęła.

Na sali rozpraw Izby był prokurator z Prokuratury Krajowej. Ale nie pozwolono mu na przedstawienie stanowiska. Szczepaniec odesłała go do ław dla publiczności.

Decyzja ws. immunitetu sędziego Schaba nie jest prawomocna. Prokuratura zapewne ją zaskarży. Szczepaniec nie jest bowiem legalnym sędzią SN i nie może wydać jako sąd skutecznych orzeczeń. Zgodnie z orzeczeniami ETPCz, TSUE, czy legalnych sędziów SN, neo-sędziowie nie tworzą legalnego składu orzekającego SN. A ich orzeczenia można pomijać, nie mają żadnej mocy prawnej. Dlatego piszemy, że to decyzje, a nie orzeczenia.

W Izbie Odpowiedzialności Zawodowej orzeka obecnie 7 osób – 5 to wadliwi neo-sędziowie, 2 to legalni sędziowie SN. Poza tym osoby do orzekania w tej Izbie wyznaczył prezydent i premier, czyli politycy (Izba ta w 2022 roku zastąpiła zlikwidowaną przez PiS nielegalną Izbę Dyscyplinarną).

Z tego powodu legalność tej Izby też jest kwestionowana. Jak dotąd zapadło jedno orzeczenie legalnego składu tej Izby, w którym podważono jej status. Wyroki ws. jej statusu wyda też ETPCz i TSUE. Zaś w polskich sądach pracy zapadły już pierwsze orzeczenia uznające zmiany personalne w prokuraturze za legalne. Jest też uchwała legalnych sędziów SN z Izby Karnej, z której wynika, że Dariusz Korneluk jest legalnym Prokuratorem Krajowym.

Decyzja neo-sędzi Szczepaniec to pierwsza taka decyzja w tej Izbie, w której nie uznaje się legalności obecnej prokuratury. Jeśli kolejne decyzje będą podobne, to oznacza całkowity paraliż rozliczeń ludzi Ziobry w sądach i w prokuraturze. Bo nie dojdzie nawet do rozpoznania wniosków prokuratury o uchylenie im immunitetu.

Ale nie wszyscy neo-sędziowie SN mają taki pogląd prawny. Niedawno neo-sędzia SN Marek Motuk, mimo zastrzeżeń do statusu prokuratorów, uznał jednak, że mogą występować przed Izbą. Powołał się na zasadę jednolitości prokuratury.

O uznanie prokuratorów występujących przed Izbą za nielegalnych wnosili obrońcy sędziów, którym prokuratura chce stawiać zarzuty za działania za władzy PiS. I decyzja Szczepaniec to ich sukces.

Rząd Tuska problem neo-sędziów SN chce uregulować ustawą, ale nie ma szans, by podpisał ją prezydent. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiadał, że wobec neo-sędziów SN będą pozwy regresowe za to, że Skarb Państwa wypłaca odszkodowania za ich wadliwe orzeczenia. Ale decyzji nadal nie ma.

Z kolei w Prokuraturze Krajowej trwa śledztwo ws. neo-sędziów SN. Toczy się ono w kierunku podszywania się przez nich pod funkcję legalnych sędziów SN. W śledztwie badany jest m.in. status neo-sędzi Mari Szczepaniec; na którą zawiadomienie złożył Żurek, gdy był jeszcze sędzią.

Na zdjęciu u góry były główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab. Fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Wyborcza.pl.

Neo-sędzia SN Maria Szczepaniec z Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Za co prokuratura chce stawiać zarzuty Piotrowi Schabowi

Sędzia Piotr Schab to były główny rzecznik dyscyplinarny. Razem z zastępcami Michałem Lasotą i Przemysławem Radzikiem odpowiadają za masowe represje wobec sędziów, którzy za władzy PiS bronili praworządności.

Teraz ich, ale też innych sędziów, którzy poszli na współpracę z resortem Ziobry, rozliczyć chce wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Prokuratura wysyła wnioski o uchylenie immunitetu do Izby Odpowiedzialności Zawodowej, ale utykają one w tej Izbie.

I do dziś nie zapadła żadna prawomocna decyzja w tych sprawach, a niektóre wnioski na rozpoznanie tylko w I instancji czekają już dwa lata. Powodem tego jest to, że Izbę zdominowali wadliwi neo-sędziowie. I póki co nie ma żadnej zgody Izby na rozliczenia.

Sędziemu Piotrowi Schabowi Prokuratura Krajowa chce postawić zarzut z artykułu 231 kodeksu karnego, który mówi o niedopełnieniu obowiązków służbowych lub przekroczeniu uprawnień. Chodzi o to, że w I połowie 2024 roku nie wydawał on akt spraw dyscyplinarnych, które prowadził z zastępcami przeciwko sędziom broniącym praworządności. To były sprawy represyjne.

Wydania akt domagali się rzecznicy dyscyplinarni ad hoc, powołani przez ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Minister powołał ich, by przejmowali bezpodstawne dyscyplinarki i je wygaszali. Zakończenie represji to był jeden z warunków odblokowania dla Polski miliardów z KPO.

By przejąć akta, prokuratura w lipcu 2024 roku musiała wejść siłowo do siedziby rzecznika dyscyplinarnego.

Za odmowę wydania akt Prokuratura Krajowa chce też postawić zarzuty byłym zastępcom Schaba, czyli Przemysławowi Radzikowi i Michałowi Lasocie (te sprawy jeszcze się nie zaczęły) oraz sędziemu Jakubowi Iwańcowi. Ten ostatni to były zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Warszawie i ważna postać w aferze hejterskiej.

On z kolei nie chciał wydać akt sprawy o charakterze dyscyplinarnym, którą prowadził ws. sędziów, którzy wykonali wyrok kary więzienia wobec polityków PiS Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Akta tej sprawy prokuratura znalazła w siedzibie Schaba i zastępców. W sprawie Iwańca Izba nieprawomocnie odmówiła już uchylenia immunitetu. Prokuratura się odwołała.

Piotr Schab (siedzi) i były zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik. Zdjęcie zrobiono na innej sprawie w SN. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Obrońcy Schaba: To my jesteśmy represjonowani

W czwartek 26 marca 2026 roku sędzia Piotr Schab przyszedł na posiedzenie do Izby Odpowiedzialności Zawodowej z dwoma z trzech obrońców. Na ławie dla osób, którym prokuratura chce uchylić immunitet usiadł z członkiem neo-KRS Maciejem Nawackim i neo-sędzią Adamem Jaworskim.

Podobne stanowisko co oni zajmowali też Lasota i Radzik, którzy na posiedzeniu w Izbie podawali się za zastępców rzecznika dyscyplinarnego (nie uznają swojego odwołania z tego stanowiska przez ministra sprawiedliwości). Podobnie jak prokurator Robert Hernand ze stowarzyszenia prokuratorów Ad Vocem (skupia prokuratorów tzw. ziobrystów). Hernand nadal jest zastępcą Prokuratora Generalnego, ale też nie uznaje zmian w Prokuraturze Krajowej.

Stanowisko zbieżne z obrońcami Schaba zajął też sędzia Jarosław Tekliński z Sądu Okręgowego w Ostrołęce, który reprezentował stowarzyszenie Prawnicy dla Polski. To były prezes tego sądu odwołany przez ministra Bodnara.

Ponadto na sali była grupa sędziów i prokuratorów, która wspierała Schaba. Był sędzia Jakub Iwaniec, któremu prokuratura aż w 4 sprawach chce uchylić immunitet (dwie sprawy dotyczą afery hejterskiej). Była też prokurator Iwona Tryfon-Wilkoszewska, żona prokuratora Pawła Wilkoszewskiego, który za władzy PiS awansował aż do Prokuratury Krajowej. To były naczelnik wydziału spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Ten wydział za czasów Ziobry ścigał niezależnych sędziów.

Obrońcy Schaba podnosili przede wszystkim, że Prokuratorem Krajowym nadal jest Dariusz Barski. Więc prokuratorzy awansowani przez Bilewicza lub Korneluka nielegalnie zajmują obecne stanowiska. I nie mogą skutecznie składać wniosków o uchylenie immunitetu. Dlatego wnioskowali, żeby nie dopuścić do udziału w posiedzeniu prokuratora, który przyszedł w imieniu wydziału spraw wewnętrznych.

I neo-sędzia SN Maria Szczepaniec to zrobiła. Uznała, że nie ma on prawidłowego umocowania i odesłała go do ław dla publiczności. Obrońcy już wtedy triumfowali. Nawacki cały czas się uśmiechał. Na twarzy Schaba też było widać ulgę i lekki triumf.

Dalej obrońcy w swoich mowach podnosili też argumenty merytoryczne mające przemawiać za tym, że Schab nie złamał prawa. Kwestionowali powołanie rzeczników ad hoc przez ministra Bodnara, którzy żądali wydania akt spraw dyscyplinarnych. W 2024 roku Schab też kwestionował ich powołanie, bo zrobiono to przy pomocy podpisu elektronicznego.

W sprawach dotyczących czynności administracyjnych jest to dopuszczalne. Ale on powoływał się na kodeks postępowania karnego, który tego jeszcze nie przewiduje. Obrońcy dowodzili, że to wstrzymywało wydanie akt, bo Schab mógł mieć wątpliwości prawne i nie można go za to karać. Podkreślali też, że dysponentem akt z dyscyplinarkami byli zastępcy, a nie Schab. Że byli oni niezależni w działaniu. Dlatego nie ma tu znamion czynu zabronionego.

Obrońcy kreowali też Schaba na ofiarę działań prokuratury i ministra sprawiedliwości.

Jeden z nich neo-sędzia Adam Jaworski mówił, że Schab ma 5 dyscyplinarek. A wniosek o uchylenie immunitetu uznał za szykanowanie polityczne. Nie dodał, że Schab z zastępcami wytaczali setki dyscyplinarek sędziom za byle co. Za stosowanie prawa europejskiego, niepodobające się władzy PiS wyroki, za wypowiedzi dla mediów, czy za spotkania z obywatelami. I prokuratura chce ich za to rozliczyć. Nie dodał też, że tylko były sędzia Waldemar Żurek miał aż 23 bezpodstawne dyscyplinarki, a sędzia Paweł Juszczyszyn aż 11.

Drugi obrońca, członek nielegalnej neo-KRS Maciej Nawacki upominał się zaś o niezależność prokuratury, której zarzucał, że została skierowana do zniszczenia Schaba. Skarżył się, że wytaczane im sprawy są obciążające i niszczą sędziów. Nawacki zapomniał, jak prokuratura za władzy PiS ścigała sędziów za byle co, jak ich zawieszano. Jak sędziów niszczyły pro PiS-owskie media. Jak materiały z teczek personalnych sędziów wykorzystano do ataków na nich w ramach tzw. afery hejterskiej.

A on jako członek neo-KRS ich nie bronił, choć miał konstytucyjny obowiązek stać na straży niezależności sądów. Co więcej. Nawacki sam jako były prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie szykanował olsztyńskich sędziów, nasyłał na niuch prokuraturę i policję. A sędziego Pawła Juszczyszyna przez kilka lat blokował w orzekaniu. Dziś sam może poczuć to, co wtedy czuli niezależni sędziowie. Bo prokuratura chce uchylić mu immunitet w dwóch sprawach. Ma też dyscyplinarki.

Sam Schab o obecnej władzy mówił „patowładza”. Zarzucał, że w 2024 roku „skradziono” akta z dyscyplinarkami z ich szaf.

Bronił go też były jego zastępca Przemysław Radzik. Zapewniał on, że ściga się „jednego z najlepszych sędziów odwoławczych w Polsce”. Mówił, że dziś sędzia nie może mieć wątpliwości, bo przyjdzie po niego policja. Radzik nie dodał, że sam ścigał sędziów nawet nie za wątpliwości prawne, ale za to, że wykonywali wyroki ETPCz i TSUE. Im prawa do interpretacji prawa nie dawał, choć potem uniewinniała ich Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Ale dziś broni prawa do wątpliwości prawnych dla Schaba.

Dalej Radzik podkreślał: „My przysięgaliśmy stać na straży prawa. To, co wyprawia prokuratura nie mieści się w głowie”. W jego ustach przypomnienie sędziowskiej przysięgi zabrzmiało groteskowo. Jakby zapomniał, że przekazywał on informacje z postępowań dyscyplinarnych do resortu Ziobry, w celu wykorzystania ich do ataków medialnych na sędziów m.in. na Waldemara Żurka. Za to prokuratura chce stawiać Radzikowi zarzuty.

Drugi były zastępca Schaba, czyli Michał Lasota z kolei zapewniał, że minister sprawiedliwości stosuje wobec nich represje. Że utrudnia im życie, bo muszą jeździć na różne sprawy wytaczane przez prokuraturę i rzeczników dyscyplinarnych ministra sprawiedliwości. To też zabrzmiało jak fałszywa nuta. Bo Lasota sam był częścią aparatu represji wobec sędziów za władzy PiS.

Sędzia Piotr Schab siedzi w drugim rzędzie po prawej. Obok jego obrońca, członek neo-KRS Maciej Nawacki. W pierwszym rzędzie siedzi drugi obrońca Schaba, neo-sędzia Adam Jaworski. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Jak prokuratura chce rozliczyć Schaba, Radzika i Lasotę

Prokuratura Krajowa prowadzi kilkanaście śledztw, w których Schabowi, Radzikowi i Lasocie grożą zarzuty karne. W kilku sprawach prokuratura wystąpiła już do Izby Odpowiedzialności Zawodowej o uchylenie mu immunitetu.

I tak Prokuratura Krajowa chce postawić zarzuty:

  • Przemysławowi Radzikowi i Piotrowi Schabowi. Za to, że jako byli prezesi Sądu Okręgowego w Warszawie blokowali w orzekaniu bezprawnie zawieszonego przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną sędziego Igora Tuleyę.
  • Piotrowi Schabowi, Michałowi Lasocie i Przemysławowi Radzikowi. Za to, że jako rzecznicy dyscyplinarni Ziobry nie wydali w 2024 roku akt dyscyplinarek niezależnych sędziów rzecznikom dyscyplinarnym ad hoc.
  • Piotrowi Schabowi, Michałowi Lasocie i Przemysławowi Radzikowi za bezpodstawne dyscyplinarki wytaczane byłemu już sędziemu Waldemarowi Żurkowi. I za pomówienie go na konferencji o fałszowanie orzeczeń.

Niezależnie od tego Prokuratura Regionalna we Wrocławiu chce uchylić immunitet Przemysława Radzika w związku z aferą hejterską. Chce mu postawić zarzuty za ujawnianie danych z postępowań dyscyplinarnych byłego już sędziego Waldemara Żurka. Dane te przekazał do resortu Ziobry.

Schabowi, Lasocie i Radzikowi grożą jeszcze kolejne zarzuty, bo w prokuraturze toczą się inne śledztwa. Chodzi o:

  • Duże śledztwo ws. represji dotyczących sędziego Pawła Juszczyna z Olsztyna. W tej sprawie zarzuty grożą też Maciejowi Nawackiemu.
  • Śledztwo ws. karnego przeniesienia i działań wymierzonych w trzy sędzie apelacyjne z Warszawy Marzannę Piekarską-Drążek, Ewę Gregajtys i Ewę Leszczyńską-Furtak. Karnie przeniósł je były prezes tego sądu Piotr Schab i wiceprezes Przemysław Radzik. A Michał Lasota jako zastępca rzecznika dyscyplinarnego robił im bezpodstawne dyscyplinarki.
  • Śledztwo za dyscyplinarki wobec ok. 30 innych niezależnych sędziów.
  • Śledztwo za dyscyplinarki wobec sędziego Piotra Gąciarka z Warszawy.
  • Śledztwo za podszywanie się pod rzeczników dyscyplinarnych. To efekt tego, że nie uznają oni swojego odwołania z tych stanowisk. W związku z tą sprawą Prokuratura Krajowa po raz drugi siłowo weszła do siedziby rzecznika dyscyplinarnego w styczniu 2026 roku. I zabrano pozostałe akta spraw dyscyplinarnych, których nie chcieli wydać nowemu głównemu ręcznikowi dyscyplinarnemu Joannie Raczkowskiej.

Kolejne pięć śledztw obejmuje działania Przemysława Radzika. Chodzi o:

  • Działania, które podejmował jako wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie wobec sędzi Anny Kalbarczyk.
  • Bezpodstawną dyscyplinarkę wytoczoną sędziemu Krzysztofowi Krygielskiemu z Olsztyna. Tu Radzik działał jako rzecznik dyscyplinarny.
  • Wszczęcie w 2025 roku absurdalnego postępowania o charakterze dyscyplinarnym ws. rzekomego zamachu stanu rządu Donalda Tuska. Radzik bez żadnych podstaw prawnych chciał przesłuchiwać premiera Tuska i ministra Bodnara. I w ramach tego absurdalnego postępowania dyscyplinarnego postawił zarzuty nowym rzecznikom dyscyplinarnym, zarzucając im, że wzięli udział w zamachu stanu. To za to postępowanie został odwołany przez ministra Bodnara. To śledztwo prowadzi Prokuratura Krajowa.
  • Pomówienie rzecznika dyscyplinarnego ad hoc, sędziego Grzegorza Kasickiego ze Szczecina. Radzik pomówił go o „skręcenie" dyscyplinarki wobec sędziego Waldemara Żurka. Wcześniej Lasota postawił Żurkowi zarzuty dyscyplinarne za rzekome fałszowanie orzeczeń. A sędzia Kasicki jako rzecznik ad hoc przejął sprawę i ją umorzył.
  • Pomówienie byłego już sędziego Waldemara Żurka o rzekome fałszowanie orzeczeń na Twitterze.

Oprócz odpowiedzialności karnej Schab, Radzik i Lasota muszą się też liczyć z odpowiedzialnością cywilną. Represjonowani przez nich sędziowie składają pozwy o wysokie zadośćuczynienie. Do tej pory pozwali ich sędziowie Igor Tuleya, Paweł Juszczyszyn, Marzanna Piekarska-Drążek, Ewa Gregajtys. Ponadto były sędzia Waldemar Żurek pozwał Przemysława Radzika, w związku z aferą hejterską, której jest jedną z ofiar.

Schab, Radzik i Lasota mają jeszcze postawione zarzuty dyscyplinarne, za swoje działania, w tym za wytaczanie bezpodstawnych dyscyplinarek.

Mężczyzna w okularach siedzi za stołme w sali sądowej. Michał Lasota
Były zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota. Fot. Mariusz Jałoszewski.
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze