800 złotych za wizytę. Większa liczba psychiatrów dziecięcych nie zażegnała kryzysu
Przez ostatnią dekadę liczba psychiatrów dzieci i młodzieży wzrosła o 61 proc. System realnie się rozbudował. Sęk w tym, że dziecko potrzebujące pomocy nadal może czekać na nią miesiącami. Dostęp do psychiatrii dziecięcej wciąż zależy od miejsca zamieszkania i zasobności portfela rodziców.
W ciągu 10 lat liczba psychiatrów dzieci i młodzieży w Polsce wzrosła o 61 proc. W ciągu 6 lat (między 2019 a 2025 rokiem) sześciokrotnie – z 260 do 1556 milionów złotych – zwiększono wysokość finansowania wsparcia psychiatrycznego dla najmłodszych. Od roku szkolnego 2021/2022 do 2025/2026 o ponad 200 proc. wzrosła liczba etatów psychologów pracujących w placówkach edukacyjnych.
W 2024 roku Najwyższa Izba Kontroli alarmowała o tragicznej sytuacji w polskim systemie psychiatrii dziecięcej. Informowała o rocznych kolejkach do poradni psychologiczno-pedagogicznych. Sygnalizowała, że 8 na 10 szkół ma trudności z zatrudnieniem psychologów. Szpitalne oddziały pękały w szwach, a obłożenie łóżek na nich sięgało 110 proc. Po dwóch latach kontrolerzy sprawdzili, czy jest lepiej.
Liczba miejsc, w których młodzi ludzie mogą otrzymać wsparcie psychologiczne lub psychiatryczne wzrosła. Podobnie z liczbą specjalistów. Lekarzy i lekarek ze specjalizacją z psychiatrii dzieci i młodzieży przybyło w ostatniej dekadzie ponad 60 proc. – z 374 w 2015 do 603 w 2025 roku. Nadal jednak jest to stanowczo zbyt mała grupa. Co więcej: wzrost liczby psychiatrów i psychiatrek nie wiąże się automatycznie ze wzrostem dostępności wsparcia. Ono nadal jest zróżnicowane, a rozmieszczenie placówek pomocowych na terenie kraju pozostaje nierównomierne.

Komentarze