Wojownik czy negocjatorka? Konserwatystka czy liberał? Kto ma większe szanse w starciu z Andrzejem Dudą i kogo PO wystawi w wyborach prezydenckich? Jacek Jaśkowiak i Małgorzata Kidawa-Błońska to dwie różne osobowości, różne poglądy i różny styl uprawiania polityki. OKO.press analizuje ich zalety i wady

Jeszcze 20 listopada przed południem prawybory w Platformie Obywatelskiej zapowiadały się na spektakl pozorów: kandydatka była jedna – Małgorzata Kidawa-Błońska. Po rezygnacji ze startu Radosława Sikorskiego nic nie zapowiadało, że będzie miała konkurencję.

W ostatniej chwili do gry wszedł jednak prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, co odwróciło sytuację o 180 stopni – wyścig o nominację PO zapowiada się fascynująco.

Jego rozstrzygnięcie jest ważne dla całego obozu demokratycznego, ponieważ, jak wynika z badania OKO.press, to kandydatka bądź kandydat PO ma największe szanse na wejście do drugiej tury i bezpośrednie starcie z Andrzejem Dudą.

OKO.press pokazuje różnice ideowe, osobowościowe i biograficzne między Kidawą-Błońską a Jaśkowiakiem. Analizujemy również strategie wyborcze PO w zależności od wyniku prawyborów.

Różne profile ideowe

Kidawa-Błońska jest bardziej konserwatywna obyczajowo, Jaśkowiak – bardziej liberalny.

Różne biografie i osobowości

Jak pisaliśmy w OKO.press, Kidawa-Błońska to jedna z najbardziej zasłużonych polityczek Platformy Obywatelskiej, przeszła kolejne stopnie kariery partyjnej – od radnej miejskiej do marszałkini Sejmu. W parlamencie jest od 2005 roku. Lobbował za nią Kongres Kobiet.

Jaśkowiak do polityki przyszedł z biznesu i ruchów miejskich. W 2010 roku był kandydatem stowarzyszenia My Poznaniacy na prezydenta miasta i nieoczekiwanie uzyskał dobry wynik.

Z PO związał się dopiero w 2013 roku – rok później był kandydatem partii w wyborach przeciwko wieloletniemu prezydentowi Ryszardowi Grobelnemu. W opinii komentatorów Platforma wystawiła wtedy Jaśkowiaka po to, żeby przegrał z Grobelnym, wcześniej wiele lat związanym z PO.

Ale Jaśkowiak sprawił sensację.

Co jeszcze różni oboje kandydatów?

  • Kidawa-Błońska od urodzenia mieszka w domu po dziadkach w podwarszawskich Gołąbkach. Jest prawnuczką Władysława Grabskiego, dwukrotnego premiera II RP i autora słynnej reformy gospodarczej w latach 1920, oraz prezydenta Stanisława Wojciechowskiego (w latach 1922-26), córką Macieja Władysława Grabskiego, profesora Politechniki Warszawskiej, wieloletniego prezesa Fundacji Nauki Polskiej.
  • Jaśkowiak to syn krawcowej i kolejarza, wychowany na poznańskim Dębcu, w tzw. trudnej dzielnicy. Trenował boks, skończył technikum mechaniczne, pracował na budowie jako gastarbeiter, by na początku lat 90. z sukcesem zacząć karierę w biznesie. Był też menadżerem Jacka Kaczmarskiego pod koniec życia barda „Solidarności”.
  • Kidawa-Błońska ma wizerunek taktownej polityczki, szukającej kompromisu i zgody. Jak pisała w jej sylwetce „Polityka”, raz „przyznała się do życiowego ekscesu: tak zdenerwowała się na męża i syna, że rzuciła porcelanowym talerzykiem o podłogę; w pierwszej chwili poczuła ulgę, lecz zaraz potem żal, ponieważ talerzyk był pamiątką po prababci”.
  • Jaśkowiak ma temperament wojownika, polityka szorstkiego i pewnego siebie, nie unika ostrych sądów. Po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza mówił, że za „goebbelsowskie metody propagandy” TVP i za doprowadzenie do tragedii odpowiada osobiście prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Wybór kandydata zdefiniuje Platformę?

Gdyby stwierdzić, że wybór między Małgorzatą Kidawą-Błońską a Jackiem Jaśkowiakiem zdefiniuje na nowo największą partię opozycyjną – byłaby to teza publicystyczna. Ale jest faktem, że w zależności od ostatecznego rezultatu prawyborów, strategia PO na kampanię prezydencką będzie różna.

  • Małgorzata Kidawa-Błońska – kandydatka „umiarkowanego postępu w granicach prawa”

Jej kampania nie byłaby agresywna, opierałaby się na poszukiwaniu zgody i apelowaniu do elektoratu niekoniecznie oczywistego dla Platformy Obywatelskiej. Taka strategia miałaby szansę na sukces.

Jak pokazywało badanie OKO.press, atutem Kidawy-Błońskiej jest relatywnie mały elektorat negatywny.

Nawet nie widząc, z kim walczył/a/by w II turze wyborów prezydenckich 2020 roku, czy dopuszczasz możliwość głosowania na:

Donalda Tuska
 
Roberta BIedronia
 
Andrzeja Dudę
 
Aleksandrę Dulkiewicz
 
Małgorzatę Kidawę-Błońską
 
Władysława Kosiniak-Kamysza

Po drugie, ma mocną pozycję na wsi, gdzie jej wynik sondażowy jest aż o cztery punkty procentowe lepszy niż Koalicja Obywatelska uzyskała w wyborach parlamentarnych.

Poparcie dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Koalicji Obywatelskiej na wsi

Ipsos dla OKO.press, październik 2019, oraz exit poll Ipsos dla TVN, dane w proc.

Umiarkowanie konserwatywny profil ideowy kandydatki KO najwyraźniej podoba się sporej części wyborców wiejskich i może w drugiej turze bardzo ułatwić ewentualny transfer poparcia od zwolenników lidera PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Argumentem przeciwko są słabe notowania Kidawy wśród najmłodszych wyborców: jej wynik jest aż o osiem punktów procentowych gorszy niż wynik KO w tej samej grupie w wyborach parlamentarnych.

Poparcie dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Koalicji Obywatelskiej wśród wyborców 18-29 lat

Ipsos dla OKO.press, październik 2019, oraz exit poll Ipsos dla TVN, dane w proc.

Mimo poparcia Barbary Nowackiej dyskusyjna jest również zdolność Kidawy do mobilizacji w drugiej turze elektoratu lewicowego. Zadanie stało się dodatkowo trudniejsze po wypowiedzi w „Kropce nad i” o „nic nie wartej lewicy”’.

  • Jacek Jaśkowiak – „lewicowiec” z Platformy

W badaniu OKO.press nie uwzględnialiśmy kandydatury Jaśkowiaka, więc wnioski na temat jego szans i strategii muszą być bardziej hipotetyczne. Oczywiste wydają się dwie rzeczy.

Po pierwsze, kampania Jaśkowiaka byłaby bardziej ofensywna, polaryzacyjna i skoncentrowana na mobilizacji elektoratu anty-PiS.

Po drugie, jako kandydat Platformy miałby problem z dotarciem do wyborców Kosiniaka-Kamysza, ale w drugiej turze z łatwością zgarnąłby głosy lewicy.

W I turze kandydatura Jaśkowiaka byłaby dla lewicy wręcz problemem.

Start Robert Biedronia – jeśli to on miałby reprezentować lewicę mimo perturbacji w swojej karierze – byłby trudno zrozumiały dla wyborców. Obaj panowie mają podobny profil ideowy, podobne biografie w sensie społeczno-rodzinnym i zbieżną historię polityczną – obaj sensacyjnie wygrali w swoim czasie wybory samorządowe.

Ta zbieżność może pomóc Jaśkowiakowi w najmłodszym elektoracie, gdzie wg badania OKO.press Biedroń jest liderem po stronie opozycji.

Na kogo zagłosowałbyś w pierwszej turze wyborów prezydenckich? Wyborcy 18-29 lat

Ipsos dla OKO.press, październik 2019, dane w proc.

Niewykluczone, choć to już daleko idąca hipoteza, że przeszłość biznesmena i liberalne poglądy Jaśkowiaka na gospodarkę mogłoby skusić cześć zwolenników Janusza Korwin-Mikkego i tym samym uderzyć w czuły punkt Andrzeja Dudy, któremu trudno będzie wygrać bez tych wyborców.

Słabe punkty Jaśkowiaka to mała rozpoznawalność ogólnopolska i fakty, które mogą stać się amunicją dla brutalnej propagandy TVP: m.in. praca dla Jana Kulczyka i zawirowania w życiu osobistym.

Choć w toku kampanii wady można przekuć w zalety: przy odpowiedniej opowieści Jaśkowiak jako „zwykły człowiek” mógłby być łatwiej strawny dla wahającego się elektoratu niż „pochodząca z elit” Kidawa-Błońska.

Między bezpieczeństwem a ryzykiem

Z sondaży wynika, że wybór Małgorzaty Kidawy-Błońskiej będzie dla Platformy Obywatelskiej ruchem bezpiecznym.

Po wysunięciu jej na pierwszy plan kampanii parlamentarnej, mocno zyskała na rozpoznawalności, 13 października zdobyła najwięcej głosów w skali kraju, niewykluczone też, że będzie jedyną kobietą w walce o prezydenturę. Niemal na pewno przejdzie do drugiej tury, gdzie stoczy wyrównaną walkę z Andrzejem Dudą.

Wątpliwości? Jak wskazywaliśmy w OKO.press, Kidawa-Błońska kojarzy się z przegraną, reprezentuje pokolenie polityków Platformy, którzy przewodzili partii podczas pięciu z rzędu wyborczych porażek. Istnieje też ryzyko, że zabraknie jej determinacji: kultura osobista i szukanie zgody może nie sprawdzić się podczas ostrych konfliktów politycznych.

Kidawa-Błońska kojarzy się tylko z polityką i nobliwą rodzinną przeszłością. Zaletą Jaśkowiaka jest „zawód prezydenta miasta”, a wcześniej biznesmena. Może odwoływać się do wartości i doświadczeń spoza politycznego teatru, który nie cieszy się dużym szacunkiem Polek i Polaków. Wśród ról politycznych burmistrz ceniony jest przez  46 proc., poseł na Sejm przez 32 proc, a działacz partyjny tylko przez 20 proc.

Jaśkowiak to nowa twarz PO, polityk, który nie kojarzy się z porażką, szansa na odświeżenie wizerunku Platformy, ale jednocześnie wielka niewiadoma. Nie wiemy, jak sprawdzi się na arenie ogólnopolskiej, jest również póki co nie uwzględniany w badaniach sondażowych.

Nie wiadomo także, czy jego liberalny profil nie zmobilizuje dla Andrzeja Dudy wyborców konserwatywnych obecnie sceptycznie nastawionych do PiS i prezydenta.

Z drugiej strony, Jaśkowiak w Poznaniu pokazał, że doskonale się czuje, gdy atakuje z pozycji underdoga. Udowodnił również, że potrafi wygrywać z konserwatywnymi politykami i pozyskiwać wyborców lewicowych.

W 2014 roku jego przeciwnika Ryszarda Grobelnego popierali Jarosław Gowin i Marek Jurek, a sam Grobelny zręcznie wykorzystywał w kampanii pozycję prezydenta miasta oraz sympatię części aparatu PO.

Umiejętnie grał też na odruchu konserwatywnym klasy średniej, strasząc Jaśkowiakiem jako rewolucjonistą, który stateczny, mieszczański Poznań zmieni w arenę lewackiego eksperymentu obyczajowego.

Kampania negatywna Andrzeja Dudy uderzałaby zapewne w te same tony, ale Jaśkowiak już pokazał, że jest na nie odporny.

Kogo woli Tusk?

Szalę na rzecz Kidawy-Błońskiej lub Jaśkowiaka mogłoby przechylić poparcie Donalda Tuska, ale nowo wybrany szef Europejskiej Partii Ludowej już oficjalnie ogłosił, że popiera oboje. Pytanie, co dzieje się za kulisami.

Podczas obchodów 30. rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 roku, Tusk mówił o samorządowcach: „To są ludzie, którzy wiedzą, jak dzisiaj wygrywać” i rysował koncepcję oparcia na nich kampanii wyborczej do Sejmu i/lub Senatu. Można założyć, że łatwiej byłoby Tuskowi uwierzyć w szanse Jaśkowiaka.

Kto ostatecznie zwycięży i zostanie kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta Polski, dowiemy się 14 grudnia. A potem okaże się na ile któreś z nich będzie w stanie wzmocnić swoje mocne punkty i przekroczyć ograniczenia.

Kandydaci obiecują. OKO.press rozlicza.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Pochodzi z Sieradza. Socjolog, redaktor, publicysta. Wieloletni dziennikarz i redaktor "Gazety Wyborczej".


Komentarze

  1. Józef Kowalski

    Kto by z nich nie wygrał prawyborów na tego zagłosuję. Chociaż wolę Pana Jaśkowiaka. Zobaczymy jeszcze kogo zaproponuje Lewica. Każdy będzie lepszy od obecnego pajaca. Może z wyjątkiem szaleńców z Konfederacji.

    • Krzysztof Skladanowski

      Jak możesz nazwać pajacem człowieka, który już teraz znajduje miejsce wśród naszych świętych. Przecież to o nim mówią (zacytuję, żeby nic nie uronić) "Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś." Od błogosławionego do świętości kroczek mały. Santo Subito!

  2. Mateusz Głazowski

    Mam nadzieję, że po ogłoszeniu kandydata na prezydenta KO zacznie ostrą kampanię wyborcą. Jeśli mają się tak zabawiać jak w czasie ostatniej kampanii to będzie znaczyło, że nie chcą korzystać z pomocą wysokiej klasy specjalistów ds. marketingu politycznego i nie zrozumieli na czy cała zabawa w wybory polega.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press