0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Wlodek / ...

„Nic w tym miejscu przez ostatnie pięć lat się nie wydarzyło” – stwierdził we torek (25 sierpnia 2026) pełniący obowiązki prezydenta Krakowa rządowy komisarz Stanisław Kracik. W ten sposób odniósł się do tragicznego zdarzenia z ul. Solnej, gdzie w minioną sobotę kierujący wzmocnioną wersją VW Golfa Hubert B. wjechał w idącą chodnikiem rodzinę – dwójkę rodziców i ośmiomiesięczne dziecko w wózku. Dorośli zginęli, niemowlę wciąż przebywa w szpitalu.

Kracik zapowiedział działanie i przychylił się do apeli o uspokojenie ruchu w tym miejscu – choć zrobił to raczej bez entuzjazmu. Na ulicy, która była miejscem tragicznego wydarzenia, mają pojawić się progi zwalniające.

„Zamontowanie progu czy szykan nie jest żadnym problemem i to się może stać choćby jutro. Trzeba po prostu ten próg, mimo że do tej pory nie było po temu powodu, jednak zamontować” – mówił Kracik. Urzędnicy potwierdzają z kolei, że przeanalizują możliwości uspokojenia ruchu nie tylko na Solnej, ale i na dwóch innych pobliskich ulicach: Nadwiślańskiej i Zabłocie.

Biegli szacują, że kierowca Golfa mógł pędzić po zakończonej łukiem długiej prostej z prędkością 70 km/h – mimo ograniczenia do 30 km/h. Kierowca nie przyjął odpowiedzialności za wypadek. Śledczy usłyszeli od niego, że auto wpadło w poślizg przez zły stan nawierzchni, po czym nie był w stanie opanować pojazdu. Jego wersja będzie prawdopodobnie łatwa do weryfikacji. Prokuratura potwierdziła Wirtualnej Polsce, że dysponuje nagraniem zdarzenia. Portal informuje też, że dzięki rejestracji z prywatnego i z miejskiego monitoringu możliwy do prześledzenia powinien być cały przejazd Huberta B. ulicami miasta.

– Nie da się uwierzyć w to, że auto samo wpadło w poślizg. Na pewno nie wpadłoby w poślizg przy zachowaniu przepisowej prędkości – mówi w rozmowie z OKO.press Dominik Kasperski, działacz Akcji dla Krakowa.

Audyt bezpieczeństwa na wczoraj

Czy rzeczywiście dotychczas na Solnej nie trzeba było nic zmieniać? Ze zdaniem komisarza Kracika nie zgadza się wielu mieszkańców ulic leżących blisko ścisłego centrum miasta Starego Podgórza i Zabłocia. Niektórzy z nich od lat zwracali uwagę na problem nocnych rajdów, które przecinały ulicę, powodując hałas i ryzyko dla pieszych.

Przeczytaj także:

Mieszkańcy i aktywiści krytykują władze i służby za bierność wobec drogowych przestępców. We wtorek 25 sierpnia w facebookowym wpisie Akcja dla Krakowa grzmiała o „absolutnie skandalicznej” wypowiedzi komisarza Kracika. Jego słowa na temat ul. Solnej postanowili „przetłumaczyć na polski”:

„Nic się nie wydarzyło, dopóki się wydarzyło, więc działamy po fakcie. Choć ludzie ostrzegali, że się wydarzy, to czekaliśmy, aż coś się stanie, żeby teraz kiwnąć palcem. Brakuje nam słów na takie podejście. Kraków potrzebuje kompleksowego audytu bezpieczeństwa na drogach – nie tylko w tym miejscu. Potrzebuje go na wczoraj” – czytamy we wpisie w mediach społecznościowych.

To kolejna drogowa tragedia w mieście

To kolejny głośny i tragiczny wypadek na krakowskich ulicach w ostatnich latach. W 2023 roku na Moście Dębnickim, po rajdzie z prędkością 160 km/h i z dwoma promilami alkoholu we krwi, zginęli kierujący stuningowanym Renault Patryk Peretti i trójka pasażerów jego samochodu. Już wtedy krakowskie władze zapowiadały działanie.

Jednak dopiero w 2024 roku usłyszeliśmy konkret: magistrat zapowiedział ustawienie fotoradarów przy ruchliwych arteriach, które często są arenami nocnych rajdów. „Przełomowa decyzja po śmierci syna Sylwii Peretti. Rewolucyjne zmiany” – informował „Super Express”, cytując ówczesnego wiceprezydenta Andrzeja Kuliga.

„Pod uwagę branych jest kilkanaście potencjalnych lokalizacji w najbardziej niebezpiecznych z punktu widzenia ruchu drogowego arteriach w Krakowie: na al. Pokoju, Krasińskiego, Andersa oraz ul. Zakopiańskiej, Tynieckiej, Ptaszyckiego, Conrada, Konopnickiej, Nowohuckiej, Grota Roweckiego, Wielickiej, Kobierzyńskiej, Christo Botewa. W tych miejscach zostaną zastosowane różne rodzaje fotoradarów: jedne stojące na specjalnej konstrukcji, inne podpięte do już istniejącej infrastruktury. Nowe fotoradary mogłyby zostać zainstalowane na ulicach Krakowa w pierwszej połowie 2024 roku” – mówił dziennikowi Kulig. Polityk stracił posadę po wyborach samorządowych kilka miesięcy później.

Jak wskazuje Akcja dla Krakowa,

radary nie pojawiły się w żadnym z wytypowanych miejsc,

mimo że Kraków zajmuje pozycję lidera w rankingu miast wojewódzkich z największą liczbą wypadków drogowych. W 2025 roku było ich aż 941.

Pieniędzy nie ma i nie będzie?

– Wina Huberta B. jest bezsprzeczna, ale służby i miasto nie zrobiły wszystkiego, co w ich mocy, żeby zwiększyć poziom bezpieczeństwa w tym miejscu – mówi nam Dominik Kasperski.

– W mieście jest kilkaset miejsc, gdzie jest gotowy projekt zmiany organizacji ruchu, będący rezultatem zgłoszeń mieszkańców. Wystarczy ok. 5 mln zł, żeby je wszystkie wdrożyć. Przy remontach nakładkowych [szybkich – red.], które robi się masowo, nikt nie przeprowadza audytu dotyczącego poprawy bezpieczeństwa. Słyszałem o sytuacji na ulicy Marii Dąbrowskiej, gdzie „nie było pieniędzy” na wdrożenie jednego z takich projektów, mimo że miejsce to było wtedy w remoncie. Nie zmieniono tam organizacji ruchu, mimo że Zarząd Dróg Miasta Krakowa miał taką możliwość – twierdzi Kasperski.

– Istnieje spójne, zdecydowanie propirackie podejście po stronie miasta. Po wypadku Patryka Perettiego miało być sfinansowanych kilkanaście fotoradarów. Ostatecznie to policja, która powinna być żywo zainteresowana zmniejszaniem tego typu przestępczości, zarekomendowała dwa z nich, a miasto zabezpieczy budżet dopiero na przyszły rok – wskazuje działacz.

Zgłoszenia nic nie dały

Głosów o bierności miasta i służb wobec sytuacji na krakowskich ulicach jest więcej. O swoich doświadczeniach w mediach społecznościowych pisał między innymi Konrad Kordas, jeden z mieszkańców okolicy, który od pięciu lat rejestrował nocne rajdy ulicami Starego Podgórza.

„Zgłaszałem wariatów. Odwiedzałem komendantów Komisariatu Policji V w Krakowie. Spotykałem się z dzielnicowym. Chodziłem na zebrania Rady Dzielnicy, zgłaszając ten palący problem. W pewnym momencie przez brak snu spowodowany hałasem, który niemal każdej nocy generują ci wariaci, zacząłem chodzić wieczorem na spacery, nagrywać i zgłaszać te niedorajdy.

Większość spraw została umorzona mimo dokładnych nagrań i zeznań. Policja miała wizerunki kierowców, numery rejestracyjne. Wszystko.

Zaledwie kilka spraw skończyło się mandatem” – pisze Kordas na Facebooku. Jak wskazuje, w grudniu 2024 komisja skarg, wniosków i petycji Rady Miasta zobowiązała prezydenta do działania w sprawie „nielegalnych wyścigów, hałasu oraz zbyt dużego tranzytu samochodowego w Starym Podgórzu”.

„Zamierzam stopniowo publikować materiały z tamtego rejonu, które zebrałem przez te kilka lat” – zapowiada Kordas.

We wtorek (25 sierpnia) mieszkańcy zaprotestowali na ulicy Solnej „Godziną Ciszy”. Ponad setka osób manifestowała w sposób milczący, ale aktywny. Podczas zgromadzenia przy pomocy barier ustawianych w czasie remontów dróg skonstruowali prowizoryczne rondo i spowalniające ruch szykany. Wystarczyło wypożyczenie wyposażenia za 600 złotych, by na chwilę zmienić tę ulicę – podkreślali organizatorzy wydarzenia z Platformy Komunikacyjnej Krakowa, Akcji dla Krakowa oraz stowarzyszeia Kraków Miastem Rowerów.

Z premedytacją

Prokuratura podkreśla, że 26-letni Hubert B. z premedytacją przekroczył prędkość i nie wyraził skruchy, co może mieć wpływ na decyzję sądu w jego sprawie. Kierowca odpowie za zarzut „umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa drogowego, w wyniku czego nieumyślnie doprowadził do śmierci dwóch osób”. Grozi mu za to nawet 8 lat więzienia. Czy to wystarczy? Zdaniem Kasperskiego moglibyśmy skutecznie oczyścić ulice z przestępców, dożywotnio zabraniając im posiadania, ale i korzystania z udostępnionych im samochodów.

– W tej chwili taka osoba może takie auto kupić, zarejestrować i ubezpieczyć na siebie, może także pożyczyć samochód od członka rodziny czy znajomego. Dodatkowo powinniśmy na poziomie rozporządzenia ministra infrastruktury zmienić warunki projektowania dróg. Obecnie w Polsce na drogach z prędkością powyżej 70 km/h stosujemy najszersze pasy na świecie, szersze niż w USA – mówi Kasperski.

– Trzeba większej gradacji w tym zakresie, a także wymogu, żeby w strefach „tempo 30” zmieniała się infrastruktura w sposób uniemożliwiający rozwijanie wyższych prędkości – również w interesie innych kierowców. O żadnej „wojnie z kierowcami” nie może być więc mowy – dodaje.

Możliwe, że nawiązuje w ten sposób do słów kandydata Konfederacji na prezydenta Miasta Krakowa, Bartosza Bocheńczaka, o potrzebie zakończenia „ideologicznej wojny z kierowcami”. Polityk mówił o niej w kontekście pomysłu likwidacji Strefy Czystego Transportu, jednak moment tej wypowiedzi – dwa dni po tragicznym wypadku – jest szczególnie niefortunny.

Policja podczas wizji lokalnej nie stwierdziła zaniedbań po stronie miasta, które mogły przyczynić się do sobotniej tragedii.

„Trochę z pola widzenia ucieka nam sprawca, a koncentrujemy się na odcinku drogi” – przekonywał Stanisław Kracik, przekazując, że według funkcjonariuszy oznakowanie na ul. Solnej było prawidłowe, a możliwości poprawy sytuacji są ograniczone.

Na zdjęciu Marcel Wandas
Marcel Wandas

Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.

Komentarze