Putin mobilizuje aparat przed „wyborami” do dumy za miesiąc i odrzuca propozycje pokojowe, jakie miał dostać z Zachodu. Świat ma uwierzyć, że Putin prędzej zrówna Ukrainę z ziemią, niż ustąpi. Ataki na infrastrukturę cywilną w Kijowie i innych ukraińskich miastach Putin nazwał „skutecznymi” i „w odpowiednim momencie.”
W wywiadzie nadanym przez kremlowskie media w sobotę 22 sierpnia wieczorem Putin ogłosił, że ukraińska kampania 40-dniowych ataków na infrastrukturę rosyjską nie przyniosły skutków, natomiast pozwoliły Rosji zaatakować Ukrainę z całą mocą. Dzięki temu Rosja zniszczy Ukrainę i doprowadzi ją do klęski.
„Oczywiście, żaden punkt zwrotny w konfrontacji z Rosją nie mógł i nie nastąpił. Reżim w Kijowie i jego mocodawcy nie mogą, nie uzyskali i nigdy nie uzyskają żadnej przewagi” – powiedział Putin.
Putin zapowiada upadek państwa ukraińskiego i całej jego gospodarki. Obecne rosyjskie ataki na Ukrainę mają doprowadzić do zakłócenia „zdolność do dostarczania sprzętu, amunicji i personelu na linię kontaktu. Utrudnia to przedsiębiorstwom przemysłu zbrojeniowego ulepszanie uzbrojenia”
To, o czym mówi Putin, nazywa się w rosyjskiej propagandzie ostatnich tygodni „nowym etapem wojny”.
Istotne tu jest to, że sam Putin przestaje opowiadać, jakoby Rosja atakowała w Ukrainie wyłącznie cele militarne. Mówi już o wojnie totalnej, mającej doprowadzić sąsiedni kraj do upadku.
„Rząd w Kijowie postanowił zaszkodzić naszej gospodarce. Co zrobił? Sami otworzyli tę »puszkę Pandory«. Cóż, teraz otrzymacie odpowiedź na temat najbardziej wrażliwych sektorów gospodarki, które, szczerze mówiąc, są już na skraju bankructwa. Dotyczy to również produkcji rolnej, której eksport jest głównym źródłem dochodów reżimu w Kijowie”.
Putin ogłosił, że wojna teraz przyspieszy. Ataki na cele na Ukrainie mają bezpośredni i pozytywny wpływ na przebieg operacji wojskowych,„Działania wroga nie miały żadnego wpływu na sytuację na froncie”."Nasze wojska nie tylko kontynuują ofensywę we wszystkich kierunkach, ale także zwiększyły tempo natarcia”.
Celem kampanii Ukrainy nie było jednak „uzyskanie przewagi” oraz – jak opowiada Putin – „doprowadzenie do upadku Rosji”, ale zakończenie wojny.
Rozmowy pokojowe Putin jednak zdecydowanie odrzuca. Pokój jest możliwy tylko na warunkach Kremla, czyli po poddaniu się Ukrainy i „zmianach geopolitycznych na świecie”, co należy rozumieć m.in. jako wycofanie się NATO z Europy Środkowej.
Putin ujawnia też, że Moskwa prowadzi rozmowy z pośrednikami, ale efekty te jej nie satysfakcjonują:
„Dziś władze Kijowa, za pośrednictwem osób, których zdanie z pewnością szanujemy, próbują znaleźć wyjście z sytuacji, w której się znalazły”. „Propozycje, które do nas docierają, są czasami, powiedziałbym, egzotyczne w swej naturze i nie do przyjęcia”. Poza tym „nie chciałbym teraz o tym mówić ani wchodzić w szczegóły, ponieważ jest to swego rodzaju sondowanie różnych możliwych porozumień. Były one już wcześniej omawiane, w taki czy inny sposób, ale teraz, w tej sytuacji, są przedstawiane inaczej. Ale jest za wcześnie, aby wybiegać myślami w przyszłość i mówić o tym, co mogłoby stanowić podstawę ewentualnych porozumień”.
Wywiad Putina nie musiał być nagrany w sobotę – zwrot narracji Kremla nastąpił już jakiś czas temu. Jednak puszczony został jako uzupełnienie relacji ze zjazdu przedwyborczego putinowskie partii „Jedyna Rosja”. Ma ona za zadanie wygrać za miesiąc (18-20 września) „wybory” do Dumy i skonsolidować aparat władzy.
„Wróg próbuje nas zastraszyć i zakłócić wybory, a my mu na to nie pozwolimy” – mówi Putin.
Tu Putin ujawnia najważniejsza cześć przekazu:
W opowieści o potędze i zdolnościach niszczycielskich Rosji pojawiają się rysy. Owszem, Rosja ma problemy. Ale przede wszystkim Putin gotów jest ponosić ofiary: Choć „strata każdego człowieka, chcę to podkreślić, strata każdego człowieka jest zawsze tragedią. Dla rodziny, dla bliskich i dla całego kraju”- mówi Putin jak Farquaad ze „Shreka”.
Na wojnie poległo kilkaset tysięcy Rosjan. A z okaleczonymi w sposób uniemożliwiający powrót na front – nawet milion.
„Musimy i będziemy udoskonalać system obrony powietrznej i rozszerzać jego możliwości. Musimy poprawić koordynację między organami ścigania a agencjami cywilnymi na wszystkich szczeblach oraz wykorzystać potencjał przedsiębiorstw państwowych i prywatnych”
„Tak, mamy też problemy z eksportem naszych towarów. Ale rozwiążemy te problemy. To oznacza, że na rynku światowym nie będzie niedoborów”.
Mobilizacja aparatu władzy i straszenie Zachodu krwawą wojną następuje w momencie, gdy poparcie dla Putina odnotowywane przez oficjalne sondażownie nadal spada – mimo zabiegów, by poprawić wyniki (np. przez zmianę sposobu pytania).
Alarmy nad miastami Rosji rozlegają się codziennie, codziennie rosyjska obrona zestrzeliwuje od tysiąca do 1500 dronów. Część więc musi trafiać w cel. Coraz więcej jest ofiar cywilnych.
Kryzys paliwowy, który Kremlowi udało się załagodzić w lipcu, znowu narasta – Ukraińcy trafiają bowiem raz po raz w rafinerie. Teraz celują już precyzyjnie w te instalacje, które najtrudniej naprawić. Po zniszczeniu magazynów sieci sprzedażowej Wildberries (kilka dni temu sam Putin przyznał, że ataki są dotkliwe, a państwo musi pomóc w odbudowie) przyszła od 22 sierpnia kolej na sieć Ozon. Trafione zostały magazyny w Czapajewsku i Orenburgu.
Wojna więc bezpośrednio dotyka już Rosjan, a władza chce zrobić wszystko, by ja jednak poparli. Temu służą obrazy płonącej Ukrainy – a teraz jeszcze groźby Putina wobec całego świata. Jak mówi Putin, Ukraina zaatakowała Rosję boleśnie, ale „nasza odpowiedź była natychmiastowa”. I to ma załatwić problem. W Rosji mówi się, że po wrześniowych wyborach do Dumy dojdzie do powszechnej mobilizacji Na razie władza to dementuje. Jednak narracja Putina i jego wezwania do zniszczenia wroga mimo „tragedii” w postaci "straty każdego człowiek, czyni te operacje coraz bardziej prawdopodobną.
Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)
Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)
Komentarze