Zawodnik MMA używa pięści, ale państwo też daje Ukraińcom wpie***l [WYWIAD]
„Łatwiej jest rzucać ochłap i być dobrym, pomocowym człowiekiem. I dlatego w roli solidarnych sąsiadów pomagającym uchodźcom wojennym czuliśmy się tak świetnie. A gdy mamy przejść do równości i dostępności, to nagle zaczynają się schody” – mówi Marta Siciarek
Rozmowa z Martą Siciarek, która od blisko 20 lat zajmuje się tematyką migracji i włączenia społecznego. Od 2019 współpracuje z Agencją Praw Podstawowych UE. Współtworzy platformę Human Rights in Practice. Więcej informacji o niej na końcu tej rozmowy.
Anton Ambroziak, OKO.press: Siedzimy po uszy w ksenofobicznym szambie. Emocje są dziś tak podkręcone, że żadne odezwy, apele i protesty nie przekonają raczej większości, że Ukraińcy, a szerzej migranci, są wartościową częścią naszego społeczeństwa.
Marta Siciarek*, Human Rights in Practice: Rzeczywiście, nie udało nam się chyba przez te lata zbudować wspólnego „my” z Ukraińcami, i szerzej – migrantami w Polsce. Ataki to skutki tego braku „my”, choć pewnie nie możemy tego ksenofobicznego szamba, o którym mówisz, rozciągać na całość społeczeństwa.

Komentarze