Nie udało się dogadać ws. zakazu wydawania wiz Schengen dla Rosjan biorących udział w wojnie przeciwko Ukrainie. Na skutek sprzeciwu Bułgarii na listę osób objętych sankcjami nie trafi też otwarcie popierający wojnę w Ukrainie zwierzchnik Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Cyryl.
Ambasadorowie państw członkowskich dogadali się ws. kolejnego, 21. pakietu sankcji na Rosję. Pakiet będzie obejmował m.in.:
Nie udało się jednak dogadać w sprawie zakazu wydawania wiz Schengen dla Rosjan uczestniczących w wojnie, objęcia sankcjami patriarchy Cyryla oraz pełnego zakazu świadczenia przez unijne firmy usług przeładunku rosyjskiego LNG kierowanego do państw trzecich.
Prace nad pakietem, który Komisja Europejska zaproponowała 9 czerwca, przedłużały się ze względu na liczne wyjątki, których domagały się państwa członkowskie.
Jak informuje portal Euractiv, prace nad kompromisem ws. 21. pakietu sankcji trwały do wczesnych godzin porannych w czwartek 23 lipca.
Najdłużej porozumieniu opierała się Grecja, która domagała się wyłączenia dla swojego sektora żeglugowego, pozwalającego nadal transportować rosyjski skroplony gaz ziemny (LNG) do państw trzecich.
Taki zakaz miał wejść w życie od 1 stycznia 2027 r., a Grecja, której armatorzy – m.in. firma Dynagas – należą do największych na świecie przewoźników LNG, obawiała się, że oznaczałby on utratę części rynku na rzecz konkurentów spoza Unii.
Ostatecznie, by ukończyć prace nad pakietem, państwa członkowskie zgodziły się na kompromis: Grecja poparła pakiet sankcji w zamian za roczne, odnawialne wyłączenie umożliwiające unijnym firmom dalszy transport rosyjskiego LNG do krajów spoza UE.
Państwom członkowskim zależało na czasie, bo
już w czwartek wygasało uzgodnione wcześniej zamrożenie mechanizmu ustalania pułapu cenowego G7 na rosyjską ropę.
Gdyby nie udało się porozumieć w sprawie dalszego zamrożenia mechanizmu, pułap cenowy zostałby automatycznie przeliczony na podstawie aktualnych cen ropy na światowych rynkach. Oznaczałoby to wzrost limitu do poziomu przekraczającego obecną cenę rosyjskiej ropy Ural. Oznaczałoby to, że zakaz świadczenia zachodnich usług transportowych i ubezpieczeniowych obejmowałby praktycznie wyłącznie hipotetyczne transakcje, a nie rzeczywistą sprzedaż rosyjskiej ropy. Dlatego ta sprawa była priorytetowa.
„Zamrażamy na rok dostosowanie pułapu cenowego na rosyjską ropę, aby rosyjska machina wojenna nie korzystała z szoków rynkowych” – ogłosiła po zakończonych negocjacjach przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Także irlandzka prezydencja odpowiedzialna za wypracowanie konsensusu w tej sprawie ogłosiła sukces negocjacji.
„Europa stoi po stronie Ukrainy przeciwko brutalnej, rosyjskiej agresji” – napisała na X Helen McEntee, irlandzka ministra odpowiedzialna za sprawy europejskie.
Przypomnijmy, że pułap cenowy na rosyjską ropę został wprowadzony w grudniu 2022 r. przez państwa grupy G7, Unię Europejską i Australię. Zakazuje on firmom z tych państw świadczenia usług transportowych, ubezpieczeniowych, finansowych i brokerskich przy przewozie rosyjskiej ropy drogą morską do państw trzecich, jeśli jest ona sprzedawana powyżej ustalonego limitu cenowego. Mechanizm miał ograniczyć dochody Kremla z eksportu ropy, jednocześnie utrzymując rosyjską ropę na światowym rynku, by nie doprowadzić do gwałtownego wzrostu cen surowca.
Uzgodniony przez państwa członkowskie pakiet sankcji obejmuje też restrykcje wobec kolejnych 218 osób i podmiotów, w tym 94 rosyjskich instytucji finansowych – głównie banków – giełdy moskiewskiej, operatorów kryptowalutowych, rafinerii ropy naftowej w Rosji i Białorusi oraz przedsiębiorstw wspierających rosyjski przemysł zbrojeniowy.
Łącznie unijnymi sankcjami objętych jest już ponad 100 rosyjskich banków, czyli połowa spośród 213 rosyjskich instytucji finansowych prowadzących operacje międzynarodowe – zwraca uwagę Reuters. Objęcie sankcjami platform kryptowalutowych ma ogromne znaczenie, bo rosyjski biznes wykorzystuje ten alternatywny system finansowy do omijania sankcji.
W ramach najnowszego pakietu sankcji, w przypadku 32 banków wprowadzono dodatkowo zakaz dokonywania transakcji, co w praktyce odcina je od systemu SWIFT. To ma na celu zamknięcie luki wykorzystywanej przez mniejsze banki regionalne do omijania wcześniejszych sankcji, gdy z systemu SWIFT wyłączono większość dużych rosyjskich banków.
Sankcjami objęta została również giełda moskiewska, która dotychczas nie znajdowała się na unijnej liście sankcyjnej, mimo że od czerwca 2024 r. podlega sankcjom Stanów Zjednoczonych. O kolejne 40 rozszerzono też listę statków tzw. floty cieni wykorzystywanej do obchodzenia ograniczeń na eksport rosyjskiej ropy.
„Uderzamy Putina tam, gdzie boli najbardziej – odcinając źródła finansowania, na których opiera prowadzenie swojej wojny” – napisała na platformie X Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji odpowiedzialna za prowadzenie negocjacji.
Kaja Kallas zwróciła uwagę, że jest to największy od czterech lat pakiet sankcji wobec Rosji. Według niej nowe restrykcje uderzają przede wszystkim w te sektory, które pozwalają Kremlowi finansować wojnę mimo wcześniejszych ograniczeń.
Ale prace nad najnowszym pakietem sankcji zakończyły się też niepowodzeniem w trzech ważnych kwestiach: objęcia sankcjami otwarcie popierającego rosyjską agresję patriarchy moskiewskiego Cyryla, wprowadzenia zakazu wydawania wiz Schengen Rosjanom uczestniczącym w wojnie przeciwko Ukrainie oraz wprowadzenia zakazu importowego wobec rosyjskich produktów rybnych.
Cyryl od początku pełnoskalowej inwazji otwarcie popiera działania Kremla. Wielokrotnie usprawiedliwiał rosyjską agresję, przedstawiając ją jako walkę w obronie „historycznej Rusi” i tradycyjnych wartości, a udział w wojnie określał jako duchowy obowiązek rosyjskich żołnierzy. Za popieranie wojny został już objęty sankcjami m.in. przez Wielką Brytanię, Kanadę i Czechy. W Unii Europejskiej jego wpisanie na listę sankcyjną zablokowała jednak Bułgaria, a wcześniej objęciu Cyryla sankcjami sprzeciwiały się Węgry.
Drugim punktem spornym był proponowany przez Komisję Europejską zakaz wydawania wiz Schengen Rosjanom, którzy brali udział w agresji przeciwko Ukrainie. Inicjatywę zgłosiła Estonia, a poparła ją większość państw członkowskich. W czerwcu Polska wraz z Czechami, Danią, Estonią, Finlandią, Litwą, Łotwą, Holandią, Szwecją oraz nienależącymi do UE Norwegią i Islandią wystosowała do Komisji Europejskiej wspólny list, domagając się szybkiego wprowadzenia wiążących przepisów uniemożliwiających wjazd rosyjskim uczestnikom wojny do strefy Schengen – informował RMF FM.
Autorzy listu podkreślali, że „uważają wypoczynek na unijnych plażach obywateli państwa-agresora za niedopuszczalny w obliczu masowych ataków na ukraińskich cywilów oraz przymusowych deportacji dzieci” – relacjonowała stacja. Podkreślali swoje oburzenie tym, że tylko w 2025 roku obywatelom Federacji Rosyjskiej wydano niemal pół miliona wiz Schengen w celach turystycznych. Wiele z nich to były wizy wielokrotnego wjazdu.
Propozycja wprowadzenia zakazu wizowego dla Rosjan napotkała jednak sprzeciw przede wszystkim Francji i Włoch, które przyjmuj,ą najwięcej rosyjskich turystów. Państwa argumentowały, że budzi ona wątpliwości prawne. Podkreślały niejasności w definicji „rosyjskiego bojownika” oraz tego, jak organ wydający wizy ma potwierdzić udział kogoś w wojnie. Zastrzeżenia zgłaszały także Austria i Hiszpania. W efekcie państwom członkowskim nie udało się osiągnąć jednomyślności i propozycja ostatecznie wypadła z pakietu sankcji.
Z pakietu ostatecznie wypadły także proponowane przez Komisję Europejską sankcje na rosyjskie produkty rybne.
Bruksela chciała po raz pierwszy całkowicie zakazać importu najważniejszych gatunków, takich jak dorsz i mintaj, oraz stopniowo objąć ograniczeniami pozostałe produkty rybne. Propozycji sprzeciwiły się jednak przede wszystkim Niemcy, Polska i Portugalia. Niemiecki i polski przemysł przetwórczy są w dużym stopniu uzależnione od dostaw rosyjskiego mintaja alaskańskiego, z kolei dla Portugalii istotny pozostaje import rosyjskiego dorsza wykorzystywanego do produkcji tradycyjnego bacalhau. W efekcie państwa członkowskie całkowicie wycofały ograniczenia dotyczące rosyjskich ryb z 21. pakietu sankcji.
Mimo to przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa uznał pakiet sankcji za „kolejny zdecydowany krok w kierunku zwiększenia presji na Rosję”. „Pakiet uderza w sektory o największym znaczeniu: energetykę, usługi finansowe, kryptowaluty i handel. Nasze wsparcie dla Ukrainy pozostaje niezachwiane” – napisał Costa w mediach społecznościowych.
Wielu ekspertów ma co do tego wątpliwości. Ich zdaniem kolejne pakiety sankcji coraz częściej służą uszczelnianiu istniejących ograniczeń niż wywieraniu nowej presji na Kreml.
Kolejne trudności z uzgadnianiem pakietów sankcji ponownie wzniecają dyskusję o tym, czy Unia Europejska nie powinna odejść od zasady jednomyślności w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa. Takie rekomendacje od lat przedstawiają m.in. eksperci Europejskiej Rady Stosunków Zagranicznych (ECFR), European Policy Centre (EPC) czy analitycy think tanku Parlamentu Europejskiego (EPRS). Debata na ten temat to jedna z najważniejszych współczesnych debat o zasadach działania UE.
Eksperci wskazują, że
prawo weta prowadzi do rozwadniania sankcji i pozwala pojedynczym państwom blokować decyzje popierane przez większość członków UE.
Gdy w czerwcu 2025 roku, podczas kolejnych blokowanych przez Słowację i Węgry prób uzgodnienia 18. pakietu sankcji na Rosję, Europejska Rada Stosunków Zagranicznych pisała: sankcje wobec Rosji powinny być przyjmowane większością kwalifikowaną. Jednomyślność prowadzi do rozwadniania propozycji do „najmniejszego wspólnego mianownika”, paraliżu decyzyjnego i ułatwia Rosji stosowanie strategii „dziel i rządź”.
Na ten problem wielokrotnie zwracał uwagę w swoich publikacjach także think tank European Policy Centre. W 2020 roku – w kontekście Brexitu – pisał o tym analityk EPC Giovanni Grevi. „UE nie może jednocześnie wymagać jednomyślności i oczekiwać skutecznej polityki zagranicznej” – argumentował. Jego zdaniem przy braku zgody na głosowanie większością kwalifikowaną należy przynajmniej tworzyć mechanizmy pozwalające omijać blokady pojedynczych państw.
W obszernym raporcie z sierpnia 2023 think tank Parlamentu Europejskiego analizował „koszt jednomyślności” w polityce zagranicznej UE. EPRS postulował przejście na głosowanie większością kwalifikowaną jako jedno z głównych rozwiązań ograniczających blokowanie sankcji i innych decyzji w ramach wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.
Taką zmianę postuluje też sam Parlament Europejski w ramach własnej wizji reformy funkcjonowania Unii Europejskiej. Co ciekawe, wielu ekspertów uważa, że aby wprowadzić taką zmianę, nie ma potrzeby zmiany traktatów. Wystarczyłoby jednomyślne uruchomienie tzw. klauzuli pomostowej (z ang. passerelle clause), która pozwala zastąpić jednomyślność głosowaniem większością kwalifikowaną.
Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.
Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.
Komentarze