Wojna na górze w obozie PiS nie ogranicza się do konfliktu na linii Ziobro – Duda. Służby podległe Antoniemu Macierewiczowi sparaliżowały pracę doradcy prezydenta ds. sił zbrojnych. Z armii oddanej w ręce ministra Macierewicza licznie odchodzą generałowie. Do wzorów żołnierskich odwołuje się MSZ, który przyjął za nowe motto przysięgę AK z 1942 roku

Prorządowi publicyści wciąż zastanawiają się, jak zakwalifikować weto prezydenta Dudy: zepsuł powietrze, cios nożem w plecy, czy gest naiwniaka, który nie rozumie, że zmiany (dobre, oczywiście) wymagają odważnej jazdy na skróty, bo praktyka pokazała, że inaczej się nie da.

  • Kronika Jana Skórzyńskiego w OKO.press - deklaracja i biogram autora

    Jesienią 2015 roku życie publiczne w Polsce nabrało gwałtownego przyspieszenia. Zwycięski w wyborach obóz polityczny, choć realnie zdobył poparcie około 20 proc. obywateli i nie ma mandatu do zmian konstytucyjnych, rozpoczął z impetem gruntowną przebudowę państwa polskiego. Jej kierunek to cała wstecz w stosunku do przemian podjętych w 1989 roku. Z lojalną asystą prezydenta rząd PiS podjął energiczny marsz do tyłu. Przekreśla zasadę podziału władz, dziesiątkuje armię i dyplomację, a z publicznej telewizji uczynił instrument propagandy. System szkolny cofa do epoki Edwarda Gierka, ingeruje w muzea i teatry, chce przejąć polityczną kontrolę nad sądami, próbuje politycznie modelować oblicze polskiej kultury, uzależnić wymiar sprawiedliwości i ukrócić samodzielność samorządów. Odrzuca reguły demokracji liberalnej wypracowane we wspólnocie euroatlantyckiej. W rezultacie odpycha Polskę od centrum cywilizacji Zachodu, kieruje nas na peryferie, do szarej strefy pomiędzy Europą a Rosją.

    Bombardowani niemal codziennie informacjami o dymisjach kolejnych generałów i projektach „polonizacji” tej czy innej sfery życia publicznego, z trudem nadążamy za biegiem spraw, próbując zrozumieć, co się właściwie dzieje i dokąd to wszystko zmierza. Stąd pomysł Kroniki mającej być kalendarium tzw. dobrej zmiany, lakonicznym zapisem podejmowanych przez rząd PiS działań i ich często równie bulwersujących uzasadnień. Nie będzie to, oczywiście, zapis kompletny.
    Kronika to autorski wybór wydarzeń i opinii, które ilustrują przestawianie zwrotnicy na torze, po którym Polska porusza się od 1989 roku. Obserwowany „na żywo” przebieg tej operacji chcę stopniowo uzupełniać sięgając wstecz. Toteż Kronika będzie miała także charakter retrospektywny, pokazując minione etapy rozpoczętej w 2015 roku eskapady, o których często już nie pamiętamy.

    W roli kronikarza zamierzam wykorzystać zarówno swoje doświadczenie dziennikarskie (w tym 12 lat pracy w „Rzeczpospolitej”), jak i warsztat historyka. Sporo aspektów „dobrej zmiany” przypomina ludziom starszej daty realia życia w PRL. Mam wszelako mocną nadzieję, że jeśli nawet historia się powtarza, to tylko jako farsa.

    Jan Skórzyński

    NOTA BIOGRAFICZNA

    Jan Skórzyński (ur. 1954) jest historykiem i politologiem, profesorem Collegium Civitas, gdzie wykłada historię XX wieku.

    Uczestnik ruchu opozycyjnego w PRL, był jednym z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. 13 grudnia 1981 roku został internowany. Jako dziennikarz pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań” i „Rzeczpospolitej”. W latach 2000-2006 był I zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus”.

    Wydał szereg książek o najnowszej historii Polski, m.in. Ugoda i rewolucja. Władza i opozycja 1985–1989 (1996), System Rywina czyli druga strona III Rzeczpospolitej (red., 2003), Od Solidarności do wolności (2005), Rewolucja Okrągłego Stołu (2009), Zadra. Biografia Lecha Wałęsy (2009). Siła bezsilnych. Historia Komitetu Obrony Robotników (2012), Krótka historia Solidarności 1980-1989 (2014). Redaktor naczelny pisma „Wolność i Solidarność. Studia z dziejów opozycji wobec komunizmu i dyktatury” oraz trzytomowego słownika biograficznego Opozycja w PRL. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.

Piątek 4 sierpnia. Szyszko nie przyjmuję stanowiska UE

Minister środowiska Jan Szyszko odrzucił zalecenie Trybunału Sprawiedliwości UE natychmiastowego nakazu wstrzymania wycinki na obszarach chronionych Puszczy Białowieskiej. Jak informuje PAP ministerstwo twierdzi w swojej odpowiedzi na pismo Trybunału, że Komisja Europejska nie wykazała prawdopodobieństwa powstania poważnych i nieodwracalnych szkód na skutek interwencji na obszarach chronionych Puszczy. Resort kierowany przez Jana Szyszkę dowodzi, że zaniechanie wycinki spowoduje szkody w środowisku na sumę 3,24 mld zł.
Po raz pierwszy w historii UE państwo członkowskie nie zastosowało się do zalecenia Trybunału Sprawiedliwości.



Czwartek 3 sierpnia. Szyszko: Znam się na tym, co robię

Zarzuty europejskiego Trybunały Sprawiedliwości o prowadzenie wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej minister Jan Szyszko odpiera w „Rzeczpospolitej”. „Wraz z Lasami Państwowymi prowadzimy jedynie działania, które mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa publicznego. […] Tylko w Polsce odpowiednio zarządzamy zasobami przyrodniczymi, mamy rolnictwo, łowiectwo i leśnictwo na wysokim poziomie”. Natomiast „unijni specjaliści nie potrafią odróżnić kornika od żaby”. „Znam się na tym, co robię” – twierdzi minister środowiska. W poniedziałek 31 lipca mówił również: „Nie pozwolimy się w takim układzie obrażać tym, którzy nie znają praw przyrodniczych, którzy nie znają specyfiki Polaków”.

Czwartek 3 sierpnia. Prezydent – MON: spór o generała

Prezydent Andrzej Duda dotąd nie otrzymał od Antoniego Macierewicza wyjaśnień w sprawie postępowania wszczętego w czerwcu przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego wobec gen. Jarosława Kraszewskiego, dyrektora Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Postępowanie automatycznie skutkuje odebraniem dostępu do informacji niejawnych, co uniemożliwia doradcy prezydenta wypełnianie obowiązków na stanowisku w BBN. Gen. Kraszewski został zatrudniony w BBN przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 2006 roku. W 2015 roku ponownie zatrudnił go prezydent Duda. Odpowiada w Biurze za analizy w dziedzinie zwierzchnictwa prezydenta nad Siłami Zbrojnymi RP, ocenę koncepcji przygotowywanych przez MON, analizę systemu dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP i związanych z tym decyzji personalnych, dotyczących również nominacji generalskich. Według BBN minister obrony narodowej od dłuższego czasu formułował wobec gen. Kraszewskiego nieformalne zarzuty mające podważyć jego wiarygodność, jak pisze PAP. „W odpowiedzi na te zarzuty Prezydent RP Andrzej Duda na początku roku formalnie zwrócił się do ministra obrony narodowej o przedstawienie stosownych wyjaśnień. Do dziś Prezydent RP nie otrzymał odpowiedzi. W związku z tym o sprawie poinformowani zostali prezes Rady Ministrów oraz minister koordynator ds. służb specjalnych” – poinformowało BBN.

Środa 2 sierpnia. Dyplomacja jak Armia Krajowa

Nowe motto Ministerstwa Spraw Zagranicznych brzmi: „Być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej”. Dotychczasowe motto polskiej dyplomacji głosiło: „Polsce – służyć, Europę – tworzyć, świat – rozumieć”. W informacji przesłanej PAP resort napisał, że nowe motto, wzięte z przysięgi żołnierzy AK, zostało przyjęte przez polską służbę zagraniczną „w odpowiedzi na wyzwania przed nią stojące”.

Środa 2 sierpnia. Dylemat prezydenta

Zbigniew Ziobro w rozmowie z „Gazetą Polską” twierdzi, że Andrzej Duda nie proponował mu jako ministrowi sprawiedliwości spotkań ani konsultacji „w zakresie tematów, które znajdują się w obszarze moich kompetencji”, w przeciwieństwie do Lecha Kaczyńskiego, który często takie spotkania organizował.

„Proszę pamiętać, że był czas, kiedy byłem szefem Andrzeja Dudy i ja określałem zasady naszej współpracy w latach 2005-2007. Andrzej Duda na mój wniosek został powołany na wiceministra sprawiedliwości. Obecnie role się odmieniły, w związku z czym nie mam tytułu, aby narzucać panu prezydentowi, z kim i w jaki sposób ma się spotykać i o czym rozmawiać”.

Minister Ziobro ubolewa, że decyzje prezydenta pomogły publicystom „Gazety Wyborczej” i komentatorom TVN, „którzy w ostatnich dniach próbowali wywołać protesty w całym kraju histerią o rzekomo zagrożonej demokracji. Nie udało im się. […] Na pewno jednak wystąpienia prezydenta tchnęły nowego ducha w te protesty. […] To niestety prezydent, wbrew swojej intencji, swoimi wetami dał dodatkową nadzieję organizatorom takich akcji, ludziom, którzy są osobiście zainteresowani, by przetrwał obecny patologiczny układ. Oni walczą o swoje przywileje, a weta pozostawiły im w rękach narzędzia do szantażowania sędziów. Mnie jednak nie zastraszą”.

Zbigniew Ziobro podkreślił, że Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie dlatego, że „Jarosław Kaczyński zaangażował w niego cały kapitał. Nie tylko finansowy. Nie tylko pomoc życzliwych mediów. Najważniejszy był kapitał ludzki, czyli ciężka praca oddanych liderowi prawicy Polaków, którzy tęsknili za dobrą zmianą”. „Pan prezydent jest młodym politykiem… […] Może przejść do historii jako reformator wymiaru sprawiedliwości, a nie grabarz dobrej zmiany. Ale musi być wierny wartościom, a nie oglądać się na to, czy mu przyklaskują w TVN-ie. […] Pan prezydent ma więc przed sobą albo wielką polityczną przyszłość, albo czeka go los Kazimierza Marcinkiewicza. Wybór należy do niego” – przestrzegł prezydenta minister sprawiedliwości.



Środa 2 sierpnia. Kaczyński o Tusku: ma się czego obawiać

Donald Tusk ma się czego obawiać – powiedział Jarosław Kaczyński w rozmowie z TV Trwam News. Nie tylko w kwestii odpowiedzialności za katastrofę smoleńską. „To jest jedna sprawa, są inne. Ja lojalnie powiedziałem pani Merkel w Warszawie, że może być różnie z Donaldem Tuskiem, żeby jednak brała to pod uwagę, jeśli go popiera na przewodniczącego Rady Europejskiej. To nie zostało przyjęte do wiadomości”. W 2010 roku „zakazano rodzinom otwierania trumien”, gdyż „obawiano się wybuchu skandalu, bo obciążyłby on stosunki polsko-rosyjskie. Utrzymywanie za wszelką cenę dobrych […] miało służyć temu, żeby Donald Tusk został kimś bardzo ważnym w Unii Europejskiej. Wtedy nie było jeszcze rozstrzygnięte, czy chodzi o funkcję przewodniczącego Rady czy przewodniczącego Komisji, co jest ważniejszym stanowiskiem” – twierdzi prezes PiS. „Jakiekolwiek oskarżenie o konflikty z Rosją wykluczało możliwość uzyskania tego rodzaju awansu; awansu, który Polsce nie daje absolutnie nic i nawet gdyby dzisiaj rządziła Platforma, to także nic nie dawałoby to Polsce. Jest to przejaw całkowitej prywatyzacji polityki, a to też pokazuje, jak mizerną formacją jest Platforma Obywatelska, która człowiekowi – nie będącemu geniuszem – tak się podporządkowała”.

Środa 2 sierpnia. Podejrzane fundacje niekontrolowane

Antoni Macierewicz w Telewizji Trwam powiedział, że fundacje z reguły powinny być sprawdzane przez służby specjalne. „Ustawodawstwo, które dotyczy tej kwestii sformułowane było jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy, jak sądzę, z pełną świadomością stworzono taką strukturę prawną, żeby uniemożliwić państwu polskiemu obronę przed ewentualną zewnętrzną ingerencją. Zrobiono to, moim, zdaniem, z absolutną premedytacją i z pełną świadomością, by powstał cały sektor zupełnie niekontrolowany przez państwo polskie”.



Środa 2 sierpnia. Cios nożem w plecy (zardzewiałym)

W prasie sprzyjającej rządowi PiS nie milkną komentarze o wetach prezydenta. „Ostatecznych skutków posunięcia Andrzeja Dudy nie znamy, ale tu i teraz widać gołym okiem, że części swojego elektoratu nie odzyska nigdy, bo wielu ludzi zaufanie okazuje tylko raz. […] Problem w tym, że to nie kwestia zepsutego powietrza, co łatwo naprawić przewietrzeniem, ale ciosu w plecy zardzewiałym nożem. Blokowanie najważniejszej reformy z powodów ambicjonalnych i presji paru tysięcy wakacyjnych demonstrantów można odkupić wyłącznie naprawieniem tego, co się zepsuło” – pisze Piotr Wielgucki w „Gazecie Polskiej”.



Środa 2 sierpnia. Prezydent do filharmonii

W tym samym numerze „Gazety Polskiej” komentuje Jan Pospieszalski: „Jesienią 2015 r. wreszcie pojawiła się szansa na dokończenie procesu odzyskiwania Polski z rąk kolaborantów i cwaniaków. Niestety, instytucje państwa okazują się zbyt słabe wobec sił starego porządku, którego strzeże nieoczyszczone sądownictwo. Teza mówiąca, że można naprawić ten obszar bez radykalnych cięć, to iluzja. Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro o tym wiedzą. Zdecydowali się na odważną jazdę na skróty, bo dotychczasowa praktyka pokazała, że inaczej się nie da. Prezydent, który łudzi się, że chirurgiczną operację można realizować, nie upuszczając krwi, okazuje się pięknoduchem i naiwniakiem. Miejsce dla tak delikatnych osobowości jest w raczej w filharmonii, a nie w formacji, która podjęła misję odwojowania Polski”.

Wtorek 1 sierpnia. Cmentarz Orląt w polskim paszporcie

W nowych paszportach, których wydanie zapowiada MSWiA, pośród motywów nawiązujących do 100-lecia niepodległości pojawią się zdjęcia Cmentarza Orląt we Lwowie – pisze Jerzy Haszczyński w „Rzeczpospolitej”. Zapewne pojawi się w nim także wizerunek Ostrej Bramy z Wilna. „Pomysł, aby obywatele Polski jeździli po świecie z oficjalnym dokumentem, w którym są fotografie miast nienależących do Polski, jest prowokacją. Niezależnie od tego, że miejsca te kojarzą się z odzyskiwaniem przez nasz kraj niepodległości” – twierdzi publicysta i wieloletni korespondent w Wilnie.

Wtorek 1 sierpnia. Generałowie odchodzą z wojska

Jak informuje „Gazeta Wyborcza” od czasu przejęcia władzy przez PiS i powołania Antoniego Macierewicza na szefa MON z armii odeszło 36 generałów. Wojsko Polskie opuściło m.in. całe dotychczasowe dowództwo sił zbrojnych: szef sztabu gen. Mieczysław Gocuł, dowódca generalny sił zbrojnych gen. Mirosław Różański, gen. Marek Tomaszycki, szef wojsk specjalnych gen. Jerzy Gut. W lipcu 2017 roku minister Macierewicz wystąpił do prezydenta z 46 wnioskami o nowe nominacje generalskie.

Jednocześnie z przesłaniem wniosków Służba Kontrwywiadu Wojskowego rozpoczęła – bez podania powodów – postępowanie wobec gen. Jarosława Kraszewskiego z Kancelarii Prezydenta, który opiniuje wnioski o awans generalski i poprzednio zablokował część propozycji Macierewicza z powodu niskich kompetencji kandydatów MON.

Wtorek 1 sierpnia. Coin dla Misiewicza

Ministerstwo Obrony Narodowej wybiło specjalną monetę, tzw. coin, dla uczczenia Bartłomieja Misiewicza, protegowanego Antoniego Macierewicza i dawnego rzecznika MON. Po opuszczeniu ministerstwa w kwietniu 2017 Misiewicz został zatrudniony jako pełnomocnik zarządu do spraw komunikacji w PGZ, którą kontroluje minister obrony narodowej. Posadę tę utracił już po dwóch dniach, gdy wybuchł skandal. Misiewicz zrezygnował także z członkostwa w PiS. premier Beata Szydło stwierdziła wówczas, że „pan Bartłomiej Misiewicz nie ma kompetencji do tego, by zajmować stanowiska i funkcje, na które dotychczas był wielokrotnie powoływany”.

Poniedziałek 31 lipca. Służba Ochrony Państwa zamiast BOR

Rząd przyjął projekt ustawy powołującej Służbę Ochrony Państwa. Nowa służba ma zastąpić Biuro Ochrony Rządu. Jak informuje PAP, zadania SOP nie ograniczają się do ochrony. Służba ta ma również zapobiegać przestępstwom: przeciwko Polsce, życiu lub zdrowiu, bezpieczeństwu powszechnemu, bezpieczeństwu w komunikacji, czci i nietykalności cielesnej, porządkowi publicznemu, zamachom i czynnej napaści skierowanym przeciwko ochranianym osobom oraz bezpieczeństwu ochranianych obiektów. W odróżnieniu od BOR funkcjonariusze SOP będą mogli przeprowadzać czynności operacyjno-rozpoznawcze w celu pozyskiwania informacji o zagrożeniach dotyczących ochronionych osób i obiektów, a także rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw im zagrażających.

Poniedziałek 31 lipca. Ziobro: pierwszy polegnie pan prezydent

Zbigniew Ziobro skrytykował weta prezydenta także w tygodniku „Sieci prawdy” (dawniej „wSieci”). „Decyzja prezydenta, podjęta w pośpiechu, utrudnia realizację tych zobowiązań, które wszyscy, łącznie z prezydentem, złożyliśmy w czasie kampanii wyborczej. Musimy powiedzieć sobie jasno: albo dokonujemy zmiany głębokiej, która musi wywołać protesty establishmentu, a nawet szerszej grupy ludzi, albo zadowolimy się zmianami pozornymi, czyli faktycznie brakiem zmian. I nie możemy stwarzać wrażenia, że ulegamy akcjom protestacyjnym, które rzeczywiście są dość nieliczne” – podkreślił minister sprawiedliwości. „Zasadnicze pytanie brzmi […] dramatycznie: albo prezydent przejdzie do historii jako […] wielka postać, jako jeden z przywódców dobrej zmiany, jako człowiek, który przyczynił się do budowy silnego, uczciwego polskiego państwa, albo polegniemy” – przewiduje minister Ziobro. „Pierwszy polegnie pan prezydent i co najwyżej będzie mógł się w przyszłości cieszyć rolą młodego komentatora z własną ochroną. To jest w finale wybór między wielkością a groteską”. Minister mówił też o warunkach poparcia obozu PiS dla Andrzeja Dudy w kampanii prezydenckiej w 2020 roku. „Na pewno pan prezydent będzie teraz chwalony i popierany przez telewizję TVN, „Gazetę Wyborczą” oraz różnej maści lewicowych i liberalnych publicystów. Będą się do niego przymilać, będą mu pochlebiać. Ale czas biegnie szybko i przyjdzie pora, że prezydent będzie się musiał zmierzyć z wyzwaniem wyborów. […] Mainstreamowe media, w tym TVN, Wyborcza etc. będą miały swojego faworyta, i nie będzie nim Andrzej Duda. Jednak jeżeli prezydent rozejdzie się z wartościami naszego środowiska, to nie może zakładać, że zyska kolejny kredyt zaufania”.



Poniedziałek 31 lipca. Kancelaria Prezydenta: Ziobro w chórze z totalną opozycją

„Minister, który w taki sposób wypowiada się o głowie państwa, prezydencie Rzeczpospolitej, raczej nie może być uznany za polityka dojrzałego” – tak podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Wojciech Kolarski skomentował w „Rzeczpospolitej” wypowiedź ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry dla tygodnika „Sieci prawdy” o postawie prezydenta w kwestii reformy sądownictwa. Oświadczył, że jest zażenowany tym, „że lider Solidarnej Polski w taki sposób odnosi się prezydenta, jego polityki i teraz konkretnych projektów”. Kolarski przypomniał, że „podobna sytuacja miała miejsce, gdy Andrzej Duda zdecydował, że pozostanie w Prawie i Sprawiedliwości i nie zrobi wolty w stronę Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Wówczas również ataki przybierały podobną postać”. „Do tej pory prezydent był atakowany przez totalną opozycję i […] przez media niechętne dobrej zmianie. Teraz w tym chórze występuje również Zbigniew Ziobro” – ocenił minister z Kancelarii Prezydenta.

Poniedziałek 31 lipca. Duda – hamulcowy dobrych zmian

Tego samego dnia ukazał się jeszcze jeden wywiad Zbigniewa Ziobry – w „Naszym Dzienniku”. Lider Solidarnej Polski podkreślił w nim, że jako kandydat na prezydenta Andrzej Duda nie miał wielkiego doświadczenia. „Gdy Jarosław Kaczyński postawił na niego w wyborach prezydenckich, powiedzmy prawdę: większość komentatorów była całkowicie zaskoczona. Andrzej Duda był wtedy raczej politykiem z drugiego szeregu partii, w skali kraju nie był szerzej znany”. Dla jego zwycięstwa najważniejszy był szyld PiS, gdyby „przywódca obozu dobrej zmiany” postawił wtedy np. na Beatę Szydło, to „dziś być może mielibyśmy kobietę prezydenta”. Według ministra sprawiedliwości prezydent pełni rolę „ hamulcowego dobrych zmian”. Krytykę, z jaką zmiany wprowadzane przez rząd PiS spotykają się w Unii Europejskiej, Zbigniew Ziobro tłumaczy tym, iż „niektórym państwom zachodnim” nie zależy, aby Polska była „silnym krajem”.

Poniedziałek 31 lipca. Kownacki: Niemcy to dzieci zwyrodnialców

Wiceminister MON Bartosz Kownacki pouczył Republikę Federalną Niemiec, że nie ma prawa wypowiadać się na temat przestrzegania praworządności przez państwo polskie. Mówiąc w Bydgoszczy o Powstaniu Warszawskim stwierdził: wówczas po jednej stronie byli żołnierze Armii Krajowej, a po drugiej „niemieccy zwyrodnialcy, którzy mordowali kobiety, dzieci, starców. Robili to z zimną krwią, a potem wracali do domu jakby nic się nie stało. Dziś dzieci tych zwyrodnialców pouczają nas, co to jest demokracja. A powinni zamilknąć”.



Niedziela 30 lipca. Wójcik grozi SN odpowiedzialnością karną

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik wyraził w TVP Info zdziwienie, że Sąd Najwyższy do tej pory nie zawiesił swojego postępowania w sprawie ułaskawienia przez prezydenta w 2015 roku Mariusza Kamińskiego i jego współpracowników. Jego zdaniem w tej kwestii istnieje spór kompetencyjny, który musi rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjny. „Jeżeli Sąd Najwyższy nie zawiesi tego postępowania, to w moim przekonaniu dopuści się deliktu konstytucyjnego, czyli krótko mówiąc może to skutkować nawet odpowiedzialnością karną i sędziowie doskonale o tym wiedzą” – stwierdził wiceminister sprawiedliwości.



Sobota 29 lipca. Unia Europejska w stylu Elizy Orzeszkowej

Dyrektor Generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski skomentował w Radiu Maryja zalecenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej , aby natychmiast wstrzymać wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej. „Zapoznałem się z tą skargą – powiedział dyrektor Tomaszewski, cytowany przez OKO.press. – Po pierwsze, jest to napisane językiem bełkotliwym. I na pewno w Polsce, dlatego że użyto tu takiego stylu Elizy Orzeszkowej. To od razu widać, że pisano w Polsce, a tylko podpisy złożono w UE”.



Sobota 29 lipca. Pobicie operatora w Puszczy Białowieskiej

Operator telewizji Polsat został pobity przez dwóch robotników leśnych podczas filmowania akcji protestacyjnej przeciwko wycince Puszczy Białowieskiej. Napastnicy zabrali mu kamerę. Potem ją zwrócili, ale bez karty pamięci.

Sobota 29 lipca. Przyłębska dyscyplinuje Stępnia

Julia Przyłębska, pełniąca funkcje prezesa Trybunału Konstytucyjnego z ramienia PiS, zamierza wytoczyć postępowanie dyscyplinarne wobec Jerzego Stępnia, byłego prezesa TK. Chodzi o jego udział w jednym z protestów organizowanych przez opozycję. Podczas demonstracji 6 maja 2017 roku sędzia Stępień stwierdził: „W Polsce w tej chwili toczy się wojna nie tylko o kształt praworządności, nie tylko o pozycję Trybunału Konstytucyjnego czy służby cywilnej, a także samorządu terytorialnego. W Polsce toczy się w tej chwili wojna o wszystko” .

Sobota 29 lipca. Romaszewska: wyrzucimy z wymiaru sprawiedliwości to całe towarzystwo

Zofia Romaszewska, doradca społeczny prezydenta Andrzeja Dudy, w wywiadzie dla PAP stwierdziła, że zaproponowane przez ministra sprawiedliwości ustawy o KRS i Sądzie Najwyższym nie niosły ze sobą „faktycznej reformy sądownictwa”. „Tam jest po prostu wymiana kadry. Kadry, która była często paskudna. Wszyscy wiemy, że duża grupa sędziów była skorumpowana, albo przynajmniej była związana układami, w rozmaitych miejscach. […] Ale zwracam uwagę, że prokuratura choć hierarchiczna wciąż jest bardzo podobna”. Romaszewska uważa, że „Jeżeli to wszyscy, wszystko wytrzymamy, nie wpadniemy w tę idiotyczną histerię, to razem z ministerstwem sprawiedliwości, jego instytutami, uda nam się stworzyć niezależne od rządu sądownictwo i wyrzucimy z wymiaru sprawiedliwości to całe towarzystwo, któremu należy się to już od dawna.



Historyk i politolog, wykładowca Collegium Civitas. W PRL uczestnik ruchu opozycyjnego, jeden z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań”, był zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus” (2000-2006). Jest redaktorem naczelnym pisma naukowego „Wolność i Solidarność”.
Napisał m.in. „Rewolucję Okrągłego Stołu”, biografię Lecha Wałęsy, historię Komitetu Obrony Robotników, „Krótką historię Solidarności 1980-1989”. Ostatnio wydał „Nie ma chleba bez wolności. Polski sprzeciw wobec komunizmu 1956-1980”. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.


Masz cynk?