0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: 25.09.2019 Swietochlowice . Szpital Powiatowy - Zespol Opieki Zdrowotnej w Swietochlowicach . Fot . Kamila Kotusz / Agencja Wyborcza.pl25.09.2019 Swietochl...

Szpitale są najważniejszym, ale jednocześnie najdroższym i najbardziej zadłużonym elementem systemu ochrony zdrowia. Wiele lat temu piramida świadczeń medycznych została w swojej organizacji odwrócona, a wszystkie kolejne rządy tę nieprawidłową sytuację akceptowały. Nie inaczej jest dzisiaj.

Polska od lat pozostaje jednym z europejskich liderów, jeśli chodzi o liczbę łóżek szpitalnych i proporcjonalny udział środków na leczenie szpitalne w całości wydatków na zdrowie. Do lecznictwa szpitalnego przekierowywanych jest ponad 50 proc. ogółu nakładów na opiekę zdrowotną, podczas gdy w krajach Unii Europejskiej na ten cel przeznacza się średnio 35 proc. finansowania.

To sytuacja, która wymaga głębokiej reformy systemu opieki zdrowotnej – z pewnością znacznie głębszej, bardziej kompleksowej i lepiej przemyślanej, niż ta, którą obecnie proponuje Ministerstwo Zdrowia.

Oto co możemy zrobić.

Mamy za dużo szpitali

W styczniu 2026 roku na liście szpitali w Polsce było 1065 podmiotów, w tym 654 publicznych i 411 prywatnych. Liczba szpitali zaliczanych do sieci podstawowego szpitalnego zabezpieczenia wynosi 585. Jako kraj zajmujemy wysokie, 7. miejsce w Unii Europejskiej pod względem liczby łóżek szpitalnych. Mamy ich około 620 na 100 tysięcy mieszkańców i wciąż daleko nam do ich optymalnego wykorzystania. Przeciętnie obłożenie łóżek w szpitalach w skali roku oscyluje wokół 69 proc., podczas gdy za efektywne przyjmuje się wykorzystanie na poziomie 85 proc.

Według ekspertów – ale również resortu zdrowia i NFZ – jeden szpital powinien przypadać na 150–200 tysięcy mieszkańców, podczas gdy w Polsce przypada na około 60 tysięcy osób.

Idąc tym tropem, łatwo można wyliczyć, że liczba szpitali w stosunku do liczby mieszkańców jest za duża o 25–30 proc., czyli o 200-300 placówek. O nadmiarze 30 proc. szpitali usłyszeliśmy od samej Ministry Zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy w jednym z jej medialnych wystąpień. Według Jakuba Szulca, Wiceprezesa NFZ, utrzymywanie tak dużej liczby szpitali w naszym kraju nie jest korzystne ani jeśli chodzi o jakość świadczeń zdrowotnych i bezpieczeństwo pacjentów, ani o finanse.

Problemem, który dotyczy większości szpitali w Polsce, jest pogłębiające się zadłużenie. Zobowiązania publicznych szpitali działających w formie Samodzielnych Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej (SPZOZ) na koniec 2025 roku wynosiły 27,0 mld zł. Łącznie z zobowiązaniami wygenerowanymi przez spółki kapitałowe i instytuty badawcze, zadłużenie szpitali publicznych rozumianych jako podmioty lecznicze udzielające świadczeń szpitalnych na koniec 2025 roku osiągnęło poziom 34 mld zł. Same zobowiązania wymagalne wyniosły 4,9 mld zł. Spodziewany poziom zadłużenia szpitali po II kwartale 2026 może zbliżyć się do 40 mld zł, a zobowiązań wymagalnych do nawet 5,5 mld zł. Te 40 mld zł to 16 proc. nakładów publicznych na ochronę zdrowia zaplanowanych na 2026 rok.

Przeczytaj także:

Syzyfowe prace i działania pozorne

Próby dostosowania liczby szpitalnych łóżek do potrzeb polskiego społeczeństwa podejmowały wszystkie ostatnie rządy. Niestety żaden z nich nie prowadził równoległych działań w kwestii dostosowania liczby szpitali do zmieniających się wskaźników demograficznych. Rozmowy o likwidacji lub przekształceniu szpitali powiatowych były zakazane. To były programowe tematy tabu również dla partii będących w opozycji.

W konsekwencji każda kolejna próba reformy szpitalnictwa wyglądała jak walka Don Kichota z wiatrakami. Rząd albo reformę odwoływał i wycofywał się na wyjściową, „z góry upatrzoną pozycję” (reforma Niedzielskiego), albo zmiany symulował (reforma Leszczyny), albo tak modyfikował porządek prawny, żeby ewentualne niepomyślne konsekwencje były traktowane jako przypadkowe i niezależne od proponowanych i wprowadzanych zmian naprawczych (reforma Sobierańskiej-Grendy). To ostatnie właśnie się dzieje.

Do wymienionych prób reformatorskich odnosi się jedna wspólna uwaga. Regulator, który zmiany w ochronie zdrowia zamierza wprowadzać etapami, powinien pokazać założenia reformy w całości. Nie można planować i ogłaszać reformy wycinkowej, czyli takiej, w której proponowane zmiany ograniczają się wyłącznie do szpitali – ze wskazaniem tych powiatowych jako głównego celu. Jeśli naprawę opieki zdrowotnej zaczyna się od projektu „ratowanie szpitali powiatowych”, trzeba przedstawić docelową zaplanowaną organizację kooperacji między lecznicami każdej wielkości i specjalistycznej struktury a podstawową opieką zdrowotną, ambulatoryjną opieką specjalistyczną i tworzonymi tą samą ustawą powiatowymi centrami zdrowia.

Przygotowana przez ministrę Leszczynę, a wdrażania przez ministrę Sobierańską-Grendę ustawa daje dyrektorom sąsiadujących ze sobą szpitali powiatowych możliwość, by sami się ze sobą porozumieli w kwestii konsolidacji całych szpitali, oddziałów i świadczeń oraz przekształcenia oddziałów całodobowych, ostrych, w oddziały planowe czy jednodniowe. We wszystkich tych działaniach miała obowiązywać zasada dobrowolności.

Trudno tę ministerialną ideę dobrowolnej transformacji z konsolidacją traktować poważnie.

Czy możemy sobie wyobrazić władze dowolnego powiatu, które same, dobrowolnie będą chciały pozbyć się któregoś z oddziałów lub w procesie konsolidacji podporządkować swój szpital innej jednostce z sąsiedniego powiatu? Czy dobrze finansujący się szpital dobrowolnie podzieli się swoim dobrobytem z jednostką wybitnie zadłużoną, jednocześnie przejmując odpowiedzialność za długi tej jednostki? Czy rolowanie długu jednego szpitala marszałkowskiego przez jego konsolidację z drugim, z dobrym wynikiem finansowym, to właśnie to, o co nam w reformie systemu ochrony zdrowia chodzi?

Już tylko tych kilka wskazanych wątpliwości pokazuje, że w procesie reformowania systemu ochrony zdrowia nie ma miejsca na zasadę dobrowolności udziału. O wszystkich decyzjach powinny decydować mapy potrzeb zdrowotnych oraz pracujący na ich bazie zarządzający i regulujący systemem w regionie.

Aby ustawa o szpitalnictwie mimo wszystko mogła trwać, dla promowania idei konsolidacji i restrukturyzacji oddziałów i szpitali, Ministerstwo Zdrowia wymyśliło dość kuriozalne rozwiązanie płacenia za nic nierobienie. Szpital zamykający oddział, np. położnictwo, przez okres dwóch kolejnych lat ma mieć zagwarantowane finansowanie zamkniętego położnictwa kwotą połowy należnego ryczałtu za poprzedni rok. W ten sposób o zamknięciu dowolnego zakresu świadczeń w szpitalach przestają decydować względy merytoryczne i potrzeby zdrowotne regionu. Przedstawione zmiany nie są z punktu widzenia istnienia szpitali powiatowych niebezpieczne, ale to koniec dobrych informacji dla tych jednostek. Bezpośrednim uderzeniem w bezpieczeństwo egzystencjalne szpitali powiatowych i wszystkich innych będących w złej kondycji finansowej stało się przywrócenie limitów na badania obrazowe kosztochłonne (kolonoskopia, endoskopia, tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny) i wybrane zakresy porad specjalistycznych w ramach AOS. Do tego dochodzi wprowadzenie zasady rozliczania świadczeń wykonanych ponad wartość umowy (nadwykonania) za świadczenia nielimitowane (diagnostyka kosztochłonna) oraz operacyjne leczenie zaćmy, określone porady specjalistyczne w AOS i rehabilitację nie po każdym zakończonym kwartale roku a dopiero po zakończeniu całego roku rozliczeniowego. Te zmiany oznaczają mniejsze przychody dla szpitali powiatowych za wykonane świadczenia i nieoprocentowane kredytowanie NFZ. A to dopiero złe jeszcze gorszego (dla szpitali powiatowych) początki.

Planowane wprowadzenie minimalnego wymogu zatrudnienia pracowników ochrony zdrowia w wymiarze co najmniej połowy etatu, nie tylko w podstawowym miejscu pracy, ale również we wszystkich miejscach kolejnych i obowiązek uzyskania zgody na pracę dodatkową, ograniczą dostępność kadry medycznej do dodatkowych miejsc pracy. Dodatkowymi miejscami pracy są szpitale powiatowe i poradnie specjalistyczne. Równie krytyczne dla szpitali powiatowych będzie zrealizowanie hasła „koniec z walizkami”, jeśli nie będzie temu towarzyszyła szybka ponowna wycena świadczeń, która pozwoli na pozostawienie niewykorzystanych środków finansowych w podstawowych zakresach działania szpitala powiatowego (choroby wewnętrzne, chirurgia ogólna, ginekologia z położnictwem, pediatria). Inaczej szpital powiatowy nie wykona zadanego ryczałtu i straci niewykorzystane środki finansowe. Wszystkie te działania Ministerstwa Zdrowia razem wzięte pokazują, że mamy do czynienia z próbą bezładnego i pozbawionego merytorycznych podstaw wymuszenia zmniejszenia liczby szpitali, głównie powiatowych. Trudno przypuszczać, żeby w przypadku Ministerstwa Zdrowia mogły być to działania nieświadome.

Żeby szanse tych likwidacji jeszcze bardziej zwiększyć, ponownie pomocną dłoń wyciąga NFZ, rozpoczynając akcję nakładania na szpitale wielomilionowych kar finansowych za wcześniej popełnione wykroczenia. Oczywiście, skoro jest wina, powinna być też i kara, ale nie w sytuacji, kiedy karzący okazuje się współwinnym. Tu najlepszym przykładem niech będzie szpital powiatowy w Miastku, który właśnie otrzymał decyzję o karze NFZ w wysokości 13 mln zł, która to kwota miałaby zostać potrącona z funduszy przeznaczonych na leczenie chorych. NFZ od lat miał świadomość tych i innych nieprawidłowości, tolerował je i nie reagował. NFZ znał miesięczne i roczne kwoty, jakie musiał płacić konkretnemu szpitalowi powiatowemu za wykonanie konkretnych procedur i przez lata nic z tym nie robił. Dopiero kiedy Premier Donald Tusk publicznie wyraził swoje oburzenie i kierownictwu resortu zdrowia i NFZ zagroził dymisjami, NFZ przystąpił do osądzania zła i zasądzania surowych kar. Chociaż to neurochirurdzy wyłudzili środki finansowe a NFZ mając świadomość wyłudzeń nie zareagował, kara spotka szpital i jego pacjentów. To szpital powiatowy utraci 13 mln zł z ryczałtu dedykowanego leczeniu chorych ludzi i resztki płynności finansowej. Czy tak ma wyglądać realizacja hasła Ministerstwa Zdrowia „Porządkowanie systemu – bezpieczeństwo pacjentów i placówek”?

Wojewódzkie sieci szpitali

Reforma szpitalnictwa powinna przebiegać zupełnie inaczej, niż proponuje Ministerstwo Zdrowia. Jeśli prawdziwa naprawa systemu ochrony zdrowia ma się dokonać, zmiany muszą objąć wszystkie jego poziomy: od opieki podstawowej i form jej skoordynowania z ambulatoryjną opieką specjalistyczną, po szpitale. Decyzji o kompleksowości zmian powinno towarzyszyć wyeliminowanie rozproszenia odpowiedzialności za szpitale, w tym szpitale powiatowe i wzmocnienie koordynacji zarządzania całym systemem ochrony zdrowia na poziomie wojewódzkim. Takiemu celowi służyłoby przejęcie zarządzania regionalną siecią szpitali przez poziom wojewódzki, co z kolei umożliwiłoby podejmowanie decyzji o liczbie szpitali w całym województwie i o strukturze specjalistyki w tych szpitalach. Wszystkie te działania muszą być prowadzone w zgodzie z i na podstawie wojewódzkich map potrzeb zdrowotnych.

Z punktu widzenia skuteczności zarządzania SOZ, kluczowe staje się rozstrzygnięcie, jakie rodzaje szpitali i które szpitale powinny tworzyć wojewódzką sieć. Spośród kilku równoważnych klasyfikacji szpitali, z punktu widzenia organizacji sieci szpitali i zarządzania siecią, zdecydowaną przewagę zyskuje podział szpitali oparty o poziomy referencyjne I, II i III. Co ważne, akt prawny wprowadzający poziomy referencyjne szpitali kilka lat temu wygasł.

Pierwszy poziom referencyjny szpitali w sieci powinien obejmować szpitale, które w swojej strukturze posiadają co najmniej 5–6 podstawowych profili działalności (choroby wewnętrzne, chirurgia ogólna, pediatria, ginekologia z lub bez położnictwa, anestezjologia intensywna terapia i szpitalny oddział ratunkowy). W większości przypadków są to szpitale powiatowe zakwalifikowane do wojewódzkiej sieci szpitali i zabezpieczające medycznie obszar od jednego do trzech powiatów. Rozległość obszaru zabezpieczenia powinna wynikać z mapy potrzeb zdrowotnych oraz decyzji wojewódzkiego gospodarza systemu ochrony zdrowia.

Drugi poziom referencyjny powinien obejmować szpitale wojewódzkie o szerszym przekroju specjalistyki.

Trzeci poziom referencyjny powinien obejmować wielospecjalistyczne szpitale wojewódzkie, szpitale kliniczne oraz jednostki badawczo-rozwojowe podległe Ministrowi Zdrowia. Ze względu na zasięg terytorialny działania oraz mnogość specjalistyki są to szpitale ponadwojewódzkie – o zespolonym zakresie prowadzonego leczenia.

Przy planowaniu wojewódzkiej sieci szpitali, niezwykle ważne jest opracowanie zasad realizowania i finansowania programów centralnych w dziedzinie kardiologii, onkologii, pulmonologii, psychiatrii dorosłych, młodzieży i dzieci, leczenia ciężkich urazów pojedynczych i mnogich, medycyny replantacyjnej, leczenia udarów mózgu, chorób zakaźnych, ale również chorób „rzadkich”. Wymienione dziedziny (poza medycyną replantacyjną, chorobami zakaźnymi i chorobami „rzadkimi”) należą do grupy głównych przyczyn zgonów w Polsce. Wszystkie, te programy, podobnie jak system Państwowe Ratownictwo Medyczne, powinny być finansowane bezpośrednio z budżetu państwa.

Wojewódzką sieć szpitali powinny tworzyć jednostki wszystkich poziomów. Z grupy szpitali działających w powiecie, jedynie część zostanie włączonych w wojewódzką sieć szpitali. Warunkiem koniecznym do wypełnienia, aby jednostka powiatowa mogła stać się częścią wojewódzkiej sieci szpitali, jest uwzględnienie struktury specjalistyki tej lecznicy w wojewódzkiej mapie potrzeb zdrowotnych oraz wpisanie szpitala i realizowanego konkretnego zakresu świadczeń w Wojewódzki Plan Transformacji. Pozostałe szpitale funkcjonujące na poziomie powiatu powinny podlegać przekształceniu w ważne dla zabezpieczenia zdrowotnych potrzeb powiatu Powiatowe Centra Zdrowia, ale w rozumieniu i organizacji zupełnie innych niż planuje to Ministerstwo Zdrowia.

Zarządzana z poziomu wojewódzkiego sieć szpitali musi być uzupełniona siecią poradni specjalistycznych, powiatowych centrów zdrowia, opieki rehabilitacyjnej, paliatywnej i długoterminowej, a także zarządzanymi przez powiat poradniami podstawowej opieki zdrowotnej obowiązkowo z opieką koordynowaną oraz nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej.

Za organizację, zarządzanie i finansowanie wojewódzkiej sieci szpitali oraz powiatowych centrów zdrowia powinien odpowiadać wojewódzki gospodarz systemu, bez względu na to, kto by nim nie był. W szczególności dotyczy to ustalenia zasad funkcjonalnego i kadrowego powiązania szpitali klinicznych, wojewódzkich, specjalistycznych z działającymi na poziomie powiatu powiatowymi centrami zdrowia, bo to obowiązkiem sieci szpitali będzie zasilanie powiatowych centrów zdrowia kadrami brakujących w powiecie lekarzy specjalistów.

Jednym z zasadniczych oczekiwań wynikających z tak ścisłego strukturalnego i funkcjonalnego powiązania wszystkich rodzajów jednostek ochrony zdrowia tworzących wojewódzki system ochrony zdrowia, powinny stać się korzyści w zakresie edukacji przed- oraz podyplomowej. I znowu, zasadą niepodlegającą dyskusji powinna stać się ta, że na obszarze województwa, WSZYSTKIE finansowane ze środków publicznych szpitale, powiatowe centra zdrowia oraz poradnie POZ i AOS uczestniczą nie tylko w procesie profilaktyczno-diagnostyczno-terapeutycznym, ale również w procesie nauczania zawodów medycznych, przeddyplomowym i podyplomowym. Za takim sposobem organizacji dydaktyki przemawia obowiązek zapewnienia edukacyjnych wymagań wynikających ze zwiększenia liczby uczelni wyższych z kierunkami medycznymi w strukturze. Dodatkowo, absolwentom kierunków medycznych trzeba będzie przygotować coraz liczniejsze miejsca do uruchomienia i prowadzenia przewodów specjalizacyjnych.

Uporządkowania i doprecyzowania wymaga kwestia udziału, podległości i zasad finansowania szpitali specjalnego znaczenia (szpitale kliniczne, specjalistyczne instytuty, szpitale pomnik, etc.) oraz szpitali resortowych (MSWiA i MON). Szpitale specjalne i resortowe, które w ramach wojewódzkiej sieci szpitali będą wykonywać świadczenia medyczne finansowane ze środków publicznych, powinny podlegać tym samym przepisom i być zależne od tych samym struktur zarządczych jak publiczne szpitale systemowe. Dopuszczenie do sytuacji, w której szpitale specjalnego znaczenia i/lub szpitale resortowe realizując świadczenia medyczne w ramach koszyka świadczeń medycznych, pozostawałyby poza nadzorem wojewódzkiego gospodarza systemu ochrony zdrowia, zdecydowanie utrudniłoby zaplanowanie logicznej polityki zdrowotnej dla województwa i regionu. W dyskusji nad rolą szpitali klinicznych, jedną z opcji do rozważenia, powinno być uniezależnienie szpitali klinicznych od uczelni medycznych, a dyrektorów szpitali klinicznych od władz uczelni medycznych. Organem założycielskim zarówno dla uczelni, jak i pośrednio dla szpitali klinicznych jest Ministerstwo Zdrowia, dlatego proces rozdziału uczelni i szpitala nie powinien być proceduralnie skomplikowany. Wspomniana już wcześniej zasada udziału wszystkich jednostek ochrony zdrowia, tworzących wojewódzki system ochrony zdrowia w zadaniach w zakresie edukacji przed- oraz podyplomowej, czyni bezzasadnym zarzut negatywnych edukacyjnych konsekwencji uniezależnienia szpitali klinicznych od uczelni medycznych. Dla uczelni medycznej zmieni się jedynie podmiot, któremu zlecą realizację zadań dydaktycznych.

Z trudniejszą sytuacją mamy do czynienia w przypadku szpitali resortowych, dla których podmiotem tworzącym jest odpowiednio minister spraw wewnętrznych i administracji lub minister obrony narodowej, gdy działalność lecznicza jest regulowana ustawą o działalności leczniczej, a finansowanie świadczeń zdrowotnych odbywa się na podstawie umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. W przypadku decyzji właściwego ministerstwa o zachowaniu niezależności szpitali resortowych od wojewódzkiego gospodarza SOZ, szpitale MON i MSWiA, w zakresie działania poza wojewódzką siecią szpitali, powinny być finansowane bezpośrednio z budżetu właściwego ministerstwa. Zwiększające się od czasu agresji Rosji na Ukrainę zagrożenie militarne dla Polski i innych państw NATO przemawia za bezpośrednim udziałem przedstawiciela MON w strukturze zarządzającej systemem ochrony zdrowia w każdym województwie.

Strategiczne i o ogólnokrajowym znaczeniu placówki specjalnego znaczenia (instytuty, szpitale pomnik, inne ponadregionalne) powinny być finansowane centralnie, np. przez centralę NFZ lub bezpośrednio z budżetu Ministerstwa Zdrowia. Pochodzące z funduszy wszystkich województw dodatkowe środki finansowe dla ośrodków ponadregionalnych, powinny zależeć od odsetka mieszkańców województwa leczonych w tych ośrodkach w roku poprzednim.

Potrzebujemy nowej filozofii

Znaleźliśmy się w sytuacji, w której konieczna jest zmiana filozofii działania systemu oraz wprowadzenie nowych założeń i nowych akcentów jego funkcjonowania. Doświadczenia ostatnich lat pokazały, że szpitale, bez względu na ich rodzaj i wielkość, wykonując świadczenia medyczne finansowane ze środków publicznych, powinny kierować się czterema organizacyjnymi dogmatami:

  1. leczenia kompleksowego i zintegrowanego;
  2. leczenia według kompetencji narządowych;
  3. działań ambulatoryjnych;
  4. działań wieloprofilowych.

Szpitale szczebla regionalnego i wojewódzkiego, specjalistyczne jednoimienne lub zespolone powinny działać w oparciu o zasady zintegrowanej opieki medycznej oraz zgodnie z kompetencjami narządowymi. Szpitale wszystkich rodzajów, bez względu na zasięg terytorialny działania czy zakres prowadzonego leczenia, powinny systematycznie zwiększać udział świadczeń medycznych wykonywanych ambulatoryjnie i/lub w trybie jednodniowym. Najlepszym miejscem w szpitalu do realizowania procedur ambulatoryjnych w porządku jednodniowym będzie oddział działań ambulatoryjnych (oddział medycyny „jednego dnia”). Wreszcie, w szpitalach każdego poziomu organizacyjnego, ze szczególnym wskazaniem na szpitale w powiecie, pojawia się przestrzeń na realizowanie świadczeń medycznych z różnych zakresów w jednej lokalizacji. W tego typu jednostkach, wieloprofilowość powinna umożliwić skuteczne wykorzystanie posiadanych zasobów kadrowych i infrastruktury szpitalnej.

Wszystkie jednostki ochrony zdrowia powinny podlegać ocenie efektów leczenia, długości hospitalizacji, standaryzacji leczenia i koordynacji opieki.

Wiedza o odsetku zdarzeń niepożądanych, reoperacji, zgonów, readmisji, o wskaźniku wykonywanych badań mikrobiologicznych, monitorowaniu zakażeń szpitalnych i odsetku tych zakażeń dla każdej jednostki SOZ, powinna być powszechnie dostępna.

Od razu pojawia się jednak potrzeba właściwej interpretacji pozyskanych danych. Nie wystarczy wiedzieć, że w konkretnym szpitalu odsetki zdarzeń niepożądanych, reoperacji, zgonów, readmisji są bardzo niskie albo bardzo wysokie. Te wartości muszą zostać porównane z zasadą kompleksowości świadczeń realizowanych przez daną jednostkę, wykazem odmów ponownych przyjęć do jednostki w przypadku nawrotów choroby lub powikłań leczenia oraz z rzeczywistym follow-up pacjenta (trwa co najmniej 1 rok i polega na śledzeniu losów chorego po numerze PESEL). Podmioty zarządzające systemem muszą prowadzić stały monitoring efektów działania poszczególnych placówek, w tym wyników prowadzonego leczenia. Tylko w taki sposób mogą być identyfikowane, a następnie likwidowane, niedostatki w istniejącej organizacji systemu. Z różnych przyczyn instytucjami najlepiej przygotowanymi do opracowania zasad oceny i następnie do monitorowania efektywności działania jednostek ochrony zdrowia, jakości udzielania świadczeń w opiece zdrowotnej, identyfikowania i rejestrowania zakażeń szpitalnych i zdarzeń niepożądanych oraz badania stopnia satysfakcji chorych leczonych przez wszystkie podmioty lecznicze publicznego i prywatnego sektora SOZ są centrala NFZ oraz Centrum Monitorowania Jakości w ochronie zdrowia.

Oddziały leczenia kompleksowego i zintegrowanego

Szpitale, wykonując świadczenia medyczne finansowane ze środków publicznych, powinny działać w oparciu o zasady kompleksowości świadczonych usług i integracji opieki medycznej. Kompleksowość świadczonych usług ma tutaj potrójne znaczenie: (1) realizacja pełnego procesu diagnostyczno-terapeutyczno-usprawniającego, (2) dla pełnego wykazu świadczeń medycznych z danego zakresu i (3) według określonego porządku. Dla każdego problemu chorobowego musi zostać przygotowany program kompleksowej opieki specjalistycznej (KOS): od diagnostyki, przez leczenie, wczesną opiekę pooperacyjną (jeśli dotyczy), leczenie usprawniające, follow-up po roku i po dwóch latach, a przez cały ten czas opieka patronacka. Zintegrowaną opieką medyczną powinniśmy sukcesywnie objąć wszystkie potrzeby wymienione w koszyku świadczeń gwarantowanych, finansowanych ze środków publicznych.

Przykładem spełnienia zasad kompleksowości świadczeń jest zgoda na wykonywanie wysoko wycenionych procedur z zakresu kardiologii interwencyjnej w programie KOS-zawał pod warunkiem realizowania również pakietu pozostałych świadczeń z zakresu kardiologii, rehabilitacji kardiologicznej i opieki patronackiej w ciągu dwóch kolejnych lat. Takie postępowanie jest jednocześnie przykładem zintegrowania opieki medycznej. Przykładem kolejnych, już działających programów jest KOSM (diagnostyka i leczenie stwardnienia rozsianego), czy KOS-endometrioza. Przywrócenia wymaga program KOS-BAR (leczenie otyłości olbrzymiej), a uruchomienia KOS-udar. Ministerstwo Zdrowia z niezrozumiałych powodów program KOS-BAR wygasiło. Oznacza to, że kolejni pacjenci z chorobą otyłościową będą mogli być kwalifikowani do leczenia operacyjnego wyłącznie w ramach ryczałtu przyznanego jednostce. Utrzymanie zasady limitowania zabiegów bariatrycznych, przy doświadczeniach szpitali ze sposobem finansowania nadwykonań świadczeń limitowanych za 2025 rok, musi skutkować pozbawieniem chorych z otyłością olbrzymią dostępu do kompleksowej opieki specjalistycznej z leczeniem operacyjnym włącznie. Z kolei program KOS-udar powinien zostać utworzony na zasadach tożsamych z programem KOS-zawał. Okno terapeutyczne dla skutecznych możliwości leczenia udaru mózgu i jego następstw jest nieco dłuższe niż w przypadku zawału mięśnia sercowego. Program powinien objąć opiekę nad pacjentem od wysunięcia podejrzenia udaru mózgu przez działania medyczne podczas transportu do centrum udarowego, trombolizę/trombektomię mechaniczną i leczenie specjalistyczne w centrum udarowym, przez wczesną rehabilitację neurologiczną, aż po długoterminowe wsparcie ambulatoryjne, zapewniając w ten sposób ciągłość leczenia.

W zakresie świadczeń zabiegowych, przykładem niespełnienia zasad kompleksowości świadczonych usług medycznych jest pozyskanie finansowania na całą ortopedię i traumatologię narządu ruchu, a następnie wykonywanie wyłącznie procedur artroskopii, endoprotezoplastyk czy prostych technicznie, w założeniu niepowikłanych operacji kręgosłupa, i pozostawienie innym świadczeniodawcom sektora publicznego całej reszty świadczeń, włącznie z leczeniem powikłań i pełnieniem dyżurów medycznych. Te przykłady można by mnożyć: np. stacje dializ bez jednoczasowej kontraktacji pozostałych świadczeń z zakresu nefrologii, okulistyka i ograniczanie się podmiotów leczniczych głównie prywatnych do wciąż jeszcze nielimitowanego operacyjnego leczenia zaćmy z pozostawieniem wszystkich pozostałych okulistycznych procedur operacyjnych jednostkom publicznym, czy onkologia (do realizacji cała onkologia, również kosztochłonna chirurgia, a nie tylko jej wybrany i dobrze wyceniony przez NFZ fragment np. chemio-, radio- czy brachyterapia).

Oddziały leczenia według kompetencji narządowych

Równie ważnym problemem do rozwiązania jest właściwy dobór jednostek SOZ, które organizacyjnie i doświadczeniem oraz skutecznością medyczną będą odpowiednie do uruchomienia i kierowania realizacją konkretnego projektu zintegrowanej opieki medycznej. Przykładem jest tutaj onkologia i leczenie chorych onkologicznych w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej, kardiologia i leczenie chorych kardiologicznych w ramach Krajowej Sieci Kardiologicznej, ale również nieonkologiczne programy leczenia endometriozy czy chorób dna miednicy. W kwalifikowaniu ośrodków według kompetencji narządowych decydujące powinny być doświadczenie operacyjne, liczba wykonanych konkretnych zabiegów w określonym czasie, liczba osób wykonujących te zabiegi, ocena odsetka i przyczyn reoperacji, odsetka i przyczyn zgonów okołooperacyjnych, odsetka i przyczyn readmisji, przyczyn zgonów w okresie pooperacyjnym, zakażeń szpitalnych, zdarzeń niepożądanych, itd. Wymienione elementy oceny to wskaźniki jakości, na podstawie których możliwa jest bezstronna ocena opieki medycznej. Środki publiczne powinny być kierowane tylko do jednostek zapewniających skuteczność i bezpieczeństwo wykonanej procedury medycznej oraz wysoką jakość całej zintegrowanej opieki nad pacjentem. Właśnie tak funkcjonującą dziedziną medycyny jest onkologia. To w onkologii rokowniczo kluczową okazuje się wąska, ale prowadzona kompleksowo specjalistyka tworząca model organizacji systemu zgodnie z kompetencjami narządowymi. Chora/chory trafiając do „narządowego unitu” ma tworzoną ścieżkę, którą w określonym porządku podąża. Obecnie, oprócz rozpowszechnionych jednostek Breast Cancer Unit, powstają kolejne jednostki z zakresu Gynecologic Cancer Units (nowotwory szyjki macicy, trzonu macicy), jednostki pulmonologiczne (Lung Cancer Unit), przewodu pokarmowego (Colorectal Cancer Unit) oraz urologiczne (Prostate Cancer Unit).

Oddział działań ambulatoryjnych.

O odwróceniu piramidy świadczeń zdrowotnych będziemy mogli zacząć mówić dopiero wtedy, kiedy coraz więcej świadczeń medycznych będzie wykonywanych ambulatoryjnie i/lub w trybie jednodniowym, a nie tak jak dotychczas, w trybie typowo szpitalnym. Najlepszym miejscem w szpitalu do realizowania procedur ambulatoryjnych w porządku jednodniowym jest oddział działań ambulatoryjnych (oddział medycyny „jednego dnia”) oraz przyszpitalne poradnie specjalistyczne. Właśnie z tych powodów, w każdym szpitalu realizującym świadczenia medyczne finansowane ze środków publicznych, powinien funkcjonować oddział medycyny „jednego dnia”, w którym realizowane powinny być świadczenia ambulatoryjne w zakresie każdej dostępnej w szpitalu specjalistyki, będącej przedmiotem umowy z NFZ. W to miejsce powinny zostać przeniesione ze szpitalnego koszyka świadczeń mało skomplikowane zabiegi operacyjne u chorych bez wysokiego ryzyka powikłań (zaćma, żylaki kończyn dolnych, przepukliny, cieśń nadgarstka, ortopedyczne zabiegi endoskopowe i inne), z wyceną niższą niż ta dotychczasowa, uwzględniająca kilkudniowy pobyt w szpitalu.

Żeby oddziały dzienne mogły zostać wykorzystane możliwie maksymalnie, jako drugie zadanie obowiązkowe wskazano specjalistyczne wsparcie lekarzy rodzinnych i podstawowego poziomu opieki zdrowotnej (POZ), w merytorycznie i diagnostycznie trudnych przypadkach utraty dobrostanu, przy wykorzystaniu sił i środków szpitala. Przykładem tego wsparcia mogą być np. kompleksowa diagnostyka schorzeń przewodu pokarmowego, diagnostyka ostrych i przewlekłych schorzeń reumatologicznych, endokrynologicznych, pulmonologicznych, diagnostyka alergologiczna z odczulaniem, próby prowokacyjne czy testy czynnościowe, itp. Każda poradnia POZ powinna mieć możliwość podpisania do kilku niezależnych umów (z różnymi szpitalami) na realizowanie specjalistycznych świadczeń wykonywanych w trybie ambulatoryjnym w oddziałach diagnostyki ambulatoryjnej, pod warunkiem, że zakresy tych umów nie będą się dublowały. W każdym przypadku skierowanie na konsultację do lekarza specjalisty w oddziale działań ambulatoryjnych będzie się odbywało w trakcie e-konsultacji, teleporady czy rozmowy telefonicznej między lekarzem rodzinnym a lekarzem konkretnej specjalizacji, podczas której lekarz POZ zwrotnie otrzyma informację, jakie badania powinny zostać wykonane jeszcze przez terminem konsultacji i w jaki sposób chory powinien się do tej konsultacji przygotować. W umówionym dniu chory zostanie przyjęty do oddziału i w ciągu kilku–kilkunastu godzin pobytu wykonane zostaną wszystkie zaplanowane i konieczne dla postawienia rozpoznania badania, włącznie z konsultacją wielospecjalistyczną, jeżeli taka potrzeba się pojawi. Chory z opisem i wynikiem wykonanego świadczenia oraz z zaleceniami dotyczącymi dalszego leczenia powróci do swojego lekarza rodzinnego.

Według Rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego, od 1 lipca 2026 roku szpitale nie muszą zapewniać całodobowej obecności lekarzy oraz pielęgniarek lub położnych w soboty i dni ustawowo wolne od pracy na oddziałach, na których nie przebywają pacjenci. Ta zmiana zasad organizacji świadczeń realizowanych w trybie hospitalizacji planowej, daje podstawy prawne funkcjonowania oddziałów działań ambulatoryjnych. Jednak z punktu widzenia finansów publicznych, rozwiązaniem lepszym byłoby uzupełnienie nowelizacji rozporządzenia o podobne złagodzenie wymogu zapewnienia całodobowej opieki medycznej również od poniedziałku do piątku, w sytuacji, w której w godzinach dyżurowych, na oddziale medycyny „jednego dnia” nie będzie leczonych pacjentów.

Oddział działań wieloprofilowych

Doświadczenia holenderskiego systemu ochrony zdrowia wskazują, że nawet 80% infrastruktury szpitalnej może być wykorzystywana właśnie w sposób wieloprofilowy. Chociaż propozycja tworzenia oddziału wieloprofilowego może dotyczyć szpitali każdego poziomu organizacyjnego, brzmi ona szczególnie kusząco w przypadku szpitali działających w powiecie, w których pojawia się przestrzeń na realizowanie świadczeń medycznych z zakresu różnych specjalizacji w jednym oddziale. W tego typu jednostkach, wieloprofilowość powinna umożliwić skuteczne wykorzystanie posiadanych zasobów kadrowych i infrastruktury szpitalnej.

Konsekwencją decyzji o tworzeniu obszarów działań wieloprofilowych jest ryzyko pojawienia się zjawiska „turystyki specjalistycznej lekarzy”. Gdyby system wieloprofilowy miał polegać na tym, że zainteresowanie lekarza wykonującego konkretne świadczenie medyczne u pacjenta, np. zabieg operacyjny, kończy się na wykonaniu tego świadczenia, wieloprofilowość utraciłaby swoje walory systemowej przydatności. Wobec już dzisiaj dość powszechnego w szpitalach powiatowych procederu „medycyny walizkowej”, proces powstawania oddziałów wieloprofilowych powinien zostać odroczony w czasie do uporządkowania wojewódzkich sieci szpitali oraz aktualizacji map potrzeb zdrowotnych i Wojewódzkich Planów Transformacji we wszystkich województwach.

Powiatowe Centrum Zdrowia (PCZ) jako brakujące ogniwo w polskiej opiece zdrowotnej.

W poprzednich częściach analizy kilkakrotnie wspomniano o szpitalach powiatowych, o ich roli w tworzeniu zaktualizowanej sieci szpitali w każdym województwie, czy o różnych zagrożeniach, które na ich bezpieczeństwo finansowe, kadrowe, wszelakie czyhają. O szczególnej pozycji szpitali powiatowych decydują dwie okoliczności.

Po pierwsze, szpital powiatowy zwykle jest największym pracodawcą w okolicy.

Po drugie, obecność szpitala w powiecie daje poczucie bezpieczeństwa zdrowotnego obywatelek i obywateli, chociażby przez dostęp do izby przyjęć szpitala oraz działających w jego strukturze oddziałów i poradni specjalistycznych.

Nieszczęście szpitali powiatowych polega na tym, że zawsze były traktowane i finansowane inaczej niż duże szpitale funkcjonujące w miastach wojewódzkich. Założenie było proste. Fakt bycia głównym pracodawcą i miejscem wpływu/pracy miejscowych elit politycznych wykluczał jakiekolwiek dywagacje na temat możliwości finansowego upadku, likwidacji czy przekształcenia jednostki. Na końcu i tak zawsze winny był jej dyrektor. Przez lata myśl o tym, że przyczyny pogarszającej się kondycji finansowo-kadrowej szpitali mogą być zupełnie niezależne od sposobu zarządzania, nie była dominującą. A przecież w świecie eksperckim już od dawna wskazywano, że w przypadku szpitali powiatowych, przyczyną skumulowanego deficytu są zaniżony poziom finansowania świadczeń medycznych będących podstawowymi zakresami w ich działaniu, walka o kadry medyczne czy wynikające z przepisów prawa zobowiązania finansowe wobec pracowników, przy niezapewnieniu przez państwo środków na realizację tych zobowiązań. Wieloletnie zaniechania w dostosowaniu organizacyjnych zmian systemu opieki zdrowotnej do zmieniającego się prawa i społecznych oczekiwań spowodowało, że na styku działania wszystkich poziomów ochrony zdrowia w powiecie powstał nierozwiązywalny węzeł gordyjski. Dotychczasowe próby jego rozplątania zawsze kończyły się klęską.

Przywrócenie zasad normalności i współpracy pomiędzy POZ, AOS, SOR i szpitalami w Polsce powiatowej jest możliwe, ale wymaga to zasadniczego przemodelowania zasad funkcjonowania szpitali powiatowych, ich prawnej zależności i merytorycznej podległości w regionie. To zadania w realizacji trudne, ale bez nich bezpieczeństwo zdrowotne w powiecie stanie się towarem deficytowym. Szpitale powiatowe powinny stać się częścią sieci podstawowego zabezpieczenia szpitalnego w województwie, tyle że nie wszystkie. Szpitale działające na poziomie powiatu, które NIE zostaną zadaniowo i specjalistycznie wpisane w wojewódzką mapę potrzeb zdrowotnych jako składowe wojewódzkiej sieci szpitali, powinny podlegać przekształceniu w powiatowe centra zdrowia i nie powinno być tu miejsca na jakąkolwiek formę dobrowolności. Tworzenie Powiatowego Centrum Zdrowia (PCZ) na bazie szpitala powiatowego mogłoby stać się jedną z kluczowych form ratunku dla tych jednostek, które znajdują się w szczególnie trudnej sytuacji organizacyjnej, finansowej i kadrowej.

Co do zasady, to wojewódzki gospodarz systemu ochrony zdrowia, powinien posiadać uprawnienia do wskazania, które spośród szpitali działających w powiecie, szpitalami działającymi w wojewódzkiej sieci powinny pozostać, a na bazie których mogłyby zostać utworzone powiatowe centra zdrowia. W przypadku kilku blisko siebie działających szpitali powiatowych, to regionalne mapy potrzeb zdrowotnych oraz pracujący na ich bazie zarządzający i regulujący systemem w regionie powinni decydować, w której lokalizacji powinien w dalszym ciągu funkcjonować szpital, a w której można zaproponować powstanie Powiatowego Centrum Zdrowia. Przekształcenie części szpitali działających na poziomie powiatu, w których sytuacja finansowa jest zła, skuteczność leczenia niezadowalająca i dostęp do kadr medycznych niewystarczający w powiatowe centra zdrowia powinno pozwolić na:

  • rozszerzenie oferty medycznej dla mieszkańców powiatu
  • poprawę sytuacji finansowej jednostek ochrony zdrowia w powiecie
  • zachowanie miejsc pracy w powiecie.

Właśnie na tym powinno polegać „szycie szpitali powiatowych na miarę”.

Minimum organizacyjne dla Powiatowego Centrum Zdrowia powinno obejmować: czynną całą dobę izbę przyjęć, poradnie specjalistyczne AOS, nocną i świąteczną pomoc lekarską, poradnię Centrum Zdrowie 75+ według ustawy o szczególnej opiece geriatrycznej, centrum zdrowia psychicznego (poziom I) dla dzieci, młodzieży i dorosłych, pracownie diagnostyczne (EKG, USG, usługi radiologiczne według potrzeby), w tym punkt pobrań materiału na badania laboratoryjne, aptekę, wyłączone z systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne zespoły ratownictwa medycznego wspierające w powiecie w miejscu zamieszkania osoby chorej POZ oraz nocną i świąteczną pomoc lekarską, wreszcie czynne w trybie ciągłym biuro koronera, odpowiedzialne za dopełnienie obowiązków w przypadku zgonów w miejscu zamieszkania i w miejscu publicznym.

W powiatach, w których według organizatora systemu ochrony zdrowia, liczba poradni POZ nie jest wystarczająca, albo istniejące poradnie POZ nie realizują świadczeń z zakresu opieki koordynowanej i budżetu powierzonego, minimum organizacyjne Powiatowego Centrum Zdrowia powinno zostać uzupełnione o nowo tworzoną poradnię POZ, obowiązkowo z opieką koordynowaną. Za włączeniem w minimum organizacyjne poradni POZ przemawia nasilające się zjawisko przejmowaniu udziałów w spółkach z o.o. lub akcji w spółkach akcyjnych prowadzących praktyki lekarskie przez zagraniczne spółki lub fundusze inwestycyjne i towarzyszące temu procederowi systemowe ryzyka.

Pod „dachem” Powiatowego Centrum Zdrowia zintegrować będzie można również wiele innych ważnych dla lokalnej społeczności usług zdrowotnych, które dziś są zaniedbane lub świadczone przez odrębne podmioty i bez właściwej koordynacji pozostają niedostępne w miejscu zamieszkania. Jest to na przykład zakład opiekuńczo-leczniczy do sprawowania opieki nad osobami obłożnie chorymi i inne formy opieki długoterminowej, ośrodek dziennej i czasowej opieki nad seniorami oraz osobami z różnego rodzaju niepełnosprawnością. Dostęp do łóżek zapewniających w razie potrzeby kilkugodzinną obserwację chorego, ambulatorium chirurgiczno-ortopedyczne, otorynolaryngologiczne, okulistyczne i stomatologiczne, oraz poradnia leczenia bólu w miastach 50 tysięcy plus, opieka rehabilitacyjna czy opieka paliatywna to kilka kolejnych przykładów świadczeń możliwych do ulokowania w Powiatowym Centrum Zdrowia. Szczegółowy zakres świadczeń medycznych, jakie w konkretnym powiecie PCZ mógłby zaproponować do zrealizowania, będzie zależał od organizacyjnych, kadrowych i lokalowych możliwości powiatu, pod warunkiem zgodności tych możliwości z uaktualnionymi mapami potrzeb zdrowotnych.

Powiatowe centra zdrowia powinny stać się szansą na rozwiązanie większości poważnych problemów zdrowotnych regionu. Powinny pełnić funkcję merytorycznego wsparcia dla lekarzy POZ pracujących w poradniach działających na obszarze wykluczonym specjalistycznie. Jeżeli któraś z poradni POZ nie będzie miała dostępu do lekarza specjalisty w określonej dziedzinie, taka konsultacja powinna być możliwa do zrealizowania w PCZ, w którym lekarz z konkretną specjalizacją powinien być dostępny każdego dnia, albo gdzie będzie dojeżdżał z dokładnie określonym interwałem czasowym, zależnym od dostępności w powiecie lekarza z konkretną specjalizacją. Stopień nasycenia PCZ kadrą lekarzy specjalistów będzie zależał od liczby, dostępnych na obszarze województwa lekarzy z wymaganą specjalizacją szczegółową oraz od czasu komunikacyjnego dotarcia lekarza do danego regionu i znajdującego się tam PCZ. W przypadku udziału Powiatowego Centrum Zdrowia w realizowaniu świadczeń specjalistycznych na rzecz mieszkańców wsi i małych miast, do zadań samorządu lokalnego będzie należało przygotowanie transportu wykluczonych komunikacyjnie mieszkańców gmin z ich miejsca zamieszkania do PCZ i z powrotem.

Wreszcie niezwykle ważnym zadaniem dla Powiatowego Centrum Zdrowia powinno być prowadzenie prozdrowotnej edukacji poszkolnej, dedykowanej populacji ogólnej i/lub określonym grupom (seniorzy, pacjenci z cukrzycą, pacjenci z otyłością, etc.).

Nie róbmy złej reformy

Powiatowe centra zdrowia jako całkowicie nowy typ jednostki ochrony zdrowia, obsługujący wszystkich mieszkańców jednego lub dwóch powiatów (również miasta na prawach powiatu) w zdecydowanej większości spraw związanych z opieką zdrowotną, powinny przynieść ulgę szpitalom działającym w powiecie wpisanym w wojewódzką sieć szpitali oraz oblężonym szpitalnym oddziałom ratunkowym. Dzisiaj osoby pozbawione dostępu do kompleksowej opieki na wszystkich poziomach systemu ochrony zdrowia, trafiają właśnie w środowisko SOR. To zupełnie inne postrzeganie roli powiatowych centrów zdrowia niż proponowane przez Ministerstwo Zdrowia w projekcie z dnia 26 czerwca 2026 roku rozporządzenia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu świadczeń opieki zdrowotnej udzielanych w powiatowym centrum zdrowia. Według projektu Ministerstwa Zdrowia, Powiatowe Centra Zdrowia mają uzupełniać system opieki zdrowotnej jedynie tam, gdzie brakuje dostępu do świadczeń udzielanych w trybie nagłym, zwłaszcza pacjentom w stanie zagrożenia zdrowia. PCZ mają być tworzone w powiatach, na których obszarze nie ma szpitali, a najbliższa placówka znajduje się w odległości przekraczającej 30 kilometrów. Pierwotnie planowane uruchomienie 8 powiatowych centrów zdrowia w powiatach pozbawionych własnego szpitala, w Ocenie Skutków Regulacji do projektu rozporządzenia rozrosło się do 32 lokalizacji.

Według propozycji Ministerstwa Zdrowia, Powiatowe Centrum Zdrowia, jest organizmem strukturalnie ubogim i nie daje nadziei na zbudowanie silnego powiatowego ośrodka zdrowia. Oparcie funkcjonowania Powiatowego Centrum Zdrowia na bazie podstawowych świadczeń chirurgicznych, dostępu do konsultacji lekarza chorób wewnętrznych i porady pielęgniarskiej, laboratorium oraz dostępu do łóżek zapewniających w razie potrzeby kilkugodzinną obserwację chorego, a w przypadku konieczności kontynuacji leczenia transportu medycznego do szpitala, nie poszerzy oferty medycznej dla mieszkańców powiatu i nie poprawi w powiecie dostępu do świadczeń zdrowotnych specjalistycznych.

Na zdjęciu Cezary Pakulski
Cezary Pakulski

Dr hab. n. med., lekarz anestezjolog, intensywista, medyk ratunkowy. Od roku 2019 aktywnie uczestniczyłem w tworzeniu programów zdrowotnych. W latach 2019-2020 współpracowałem programowo z Wiosną Roberta Biedronia, a w latach 2020-2025 z Instytutem Strategie 2050. Obecnie niezależny. Współautor ponad 20 analiz programowych, które tematycznie obejmują spektrum całego systemu ochrony zdrowia. Autor książki "System ochrony zdrowia w Polsce. Zdrowiu na Ratunek" (2025). Obecnie sędzia w Sądzie Lekarskim Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie. W latach 2019 i 2023 kandydat w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej IX i X kadencji.

Komentarze