Z afery, w której przewinęła się mafia, prawdopodobnie zamordowano człowieka i oszukano klientów na 2,4 mld zł robi nam się ponownie afera głównie polityczna. Miejsce prawnika prawicy zajmuje Roman Giertych, a jego nowy klient – Przemysław Kral – ma „sypać” polityków
W niedzielę 23 sierpnia 2026 o Zondacrypto napisał „The New York Times”. To pokazuje skalę tej afery. Reportaż zatytułował: „Cztery lata temu zaginął szef giełdy kryptowalut. Teraz zaginął jego następca”. Ale jeszcze tego samego dnia ten tytuł stał się nieaktualny.
Następca Sylwestra Suszka – Przemysław Kral – się odnalazł. W pewnym sensie.
Gdzie jest albo przyjemniej, gdzie go można spotkać i jak się z nim skontaktować, wie prokuratura, z którą poszedł najwyraźniej na współpracę. Od niedzieli kolejne media ujawniają swoje nieoficjalne informacje, że Przemysław Kral „otrzymał status małego świadka koronnego”.
Co to właściwie oznacza?
Przede wszystkim to, że w takim razie prokuratura musiała przedstawić mu zarzuty – to po pierwsze.
Te medialne doniesienia zaczęły się od TVP Info jeszcze w niedzielę. W poniedziałek Onet pisze, że chodzi o zarzut udziału w oszustwie ogromnych rozmiarów – to po drugie. Prokuratorzy szacują, że w aferze Zondacrypto klienci stracili ok. 2,4 mld zł.
Warto podkreślić, że zarzut nie dotyczy już zaginięcia Sylwestra Suszka, w którego sprawie prokuratura prowadzi śledztwo od 2022 roku. To tym ciekawsze, że całkiem niedawno, 30 lipca 2026 roku, tamto śledztwo oraz nowe, wszczęte w kwietniu 2026 roku, a dotyczące strat poniesionych przez klientów giełdy, zostały połączone. Nadzór nad nimi pełni teraz jedna osoba – prokurator Marek Wełna, szef śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej.
Po trzecie, postawienie zarzutów Przemysławowi Kralowi to nie działanie przeciwko niemu, a wspólnie z nim, bo według medialnych doniesień, Przemysław Kral poszedł na współpracę z polską prokuraturą.
I tu zaczyna się szereg wątpliwości. Bo wspomniany wyżej prokurator Marek Wełna miał negocjować z Przemysławem Kralem już wiele tygodni temu i to negocjować status świadka koronnego. Pierwsza dowiedziała się o tym „Rzeczpospolita”. Do osobistych spotkań prok. Wełny i Przemysława Krala miało dojść na terenie jednego z krajów Zatoki Perskiej. Prokuratura nie chciała tego wówczas potwierdzić, ale też nie zaprzeczyła.
Status świadka koronnego ma jednak bardzo wyraźne obostrzenia. Dotyczy osoby podejrzanej, która brała udział w zorganizowanej grupie przestępczej i wyjawi śledczym wszystkie informacje, bez zatajania czegokolwiek oraz zwróci majątek pochodzący z przestępstw. W zamian otrzymuje nietykalność, ale i ochronę służb – nowe życie, nową tożsamość, nawet zmianę wizerunku.
Dodatkowo jednak przepisy mówią jasno, że statusu świadka koronnego nie można nadać osobie, która brała udział w morderstwie albo sama kierowała grupą przestępczą.
Dziś już media podają informacje, że Przemysław Kral statusu świadka koronnego nie otrzymał. To może sugerować, że formalnie nie mógł, bo albo brał udział w morderstwie (prokuratura podejrzewa, że uprowadzony Sylwester Suszek nie żyje) albo to on był mózgiem zorganizowanej grupy i nią kierował.
Jest jeszcze trzecie potencjalne wyjaśnienie: zeznania Krala nie są warte statusu świadka koronnego. Tak zresztą sugerowały już kilka tygodni temu źródła „Rzeczpospolitej” po tajnych spotkaniach prokuratora Marka Wełny z Przemysławem Kralem na Bliskim Wschodzie. Mówiły one, że zeznania Krala „nie są przełomowe”.
Tu należy się wyjaśnienie. Przemysław Kral wszedł do spółki BitBay w 2019 roku najpierw jako prawnik Sylwestra Suszka, a raczej doradca prawny spółki. Trafił tam z polecenia Mariana W. pseudonim „Maniek” – właściciela stacji paliw w Czeladzi, gdzie Sylwester Suszek trzymał swój helikopter. To właśnie na tej stacji Suszek był widziany po raz ostatni.
Kral był człowiekiem „Mańka” – brzmią ustalenia mediów. Nie jego szefem, jego człowiekiem. Gdyby to Kral miał być szefem zorganizowanej grupy przestępczej kierującej Zondacrypto, musiałby „zerwać się” Marianowi W. i samodzielnie przejąć stery. A „Maniek” to nie byle kto. W styczniu 2026 roku „Superwizjer” poinformował, że Marian W., pseudonim Maniek, został przez prokuraturę wskazany jako szef międzynarodowej mafii paliwowej.
Druga kwestia, która mogła wykluczyć nadanie statusu świadka koronnego Kralowi, to udział w porwaniu i być może morderstwie Sylwestra Suszka. Tu znów należy się wyjaśnienie. W ubiegłym roku prokuratura oskarżyła Mariana W. o udział w pozbawieniu wolności Sylwestra Suszka. Czyli w jego porwaniu.
Marian W. uciekł za granicę. Onet twierdził, że „Maniek” ukrywa się za granicą wspólnie z Przemysławem Kralem. Są więc pewne poszlaki świadczące o tym, że Kral rzeczywiście za pośrednictwem „Mańka” mógł być zamieszany w zniknięcie Suszka.
Tak czy inaczej, z jakiegoś powodu negocjacje prokuratora Wełny z Przemysławem Kralem nie skończyły się nadaniem Kralowi statusu świadka koronnego. I musiał to być powód poważny.
W zamian Kral „otrzymał status małego świadka koronnego”. Tak piszą media, prawda jest jednak taka, że „mały świadek koronny” to jedynie potoczne określenie i nie da się tego statusu oskarżonemu przyznać z góry tak jak w przypadku świadka koronnego.
Układ, na jaki z prokuraturą miał pójść Przemysław Kral polega na tym, że decyduje się na współpracę, obiecuje, że będzie zeznawał, jednak sam też jest oskarżony i nie ma pewności, że jego współpraca zmniejszy jego własny wyrok. Może mieć tylko nadzieję i zaufanie do dżentelmeńskiej umowy zawartej z prokuratorem.
Prokurator może mu obiecać, że w zamian za współpracę w trakcie procesu złoży wniosek o złagodzeniu kary. A sąd się do wniosku przychyli. Ale to okaże się dopiero za kilka lat, pod koniec procesu w sądzie. Dziś Kral żadnych gwarancji prawnie wiążących nie może dostać w zamian za zeznania.
To dla niego gorszy układ. Korzyść jest jednak taka, że nie musi (jak w przypadku statusu świadka koronnego) oddać swojego majątku pochodzącego z kradzieży. Oddaje więc prokuratorom tylko swoją wiedzę o sprawie, nie pieniądze. Wiedza jednak musi być pełna, niczego zataić nie można, bo z układu nici.
Co może zeznać Przemysław Kral, skoro już zdecydował się mówić? Jeśli to on był szefem zorganizowanej grupy przestępczej w Zondacrypto, to nazwisk swoich mocodawców nie wyda, bo ich nie było. Ale może mówić o swoich powiązaniach z prawicą, sypać nazwiskami, kwotami.
I zdaje się, że właśnie w tę stronę zmierza to postępowanie. Sugeruje to m.in. zmiana pełnomocnika prawnego. Dotąd Przemysław Kral korzystał z usług mec. Bartosza Lewandowskiego, który prowadzi głośne sprawy polityków prawicy. To on reprezentuje Zbigniewa Ziobrę, Marcina Romanowskiego i Tomasza Szmydta.
Teraz, jak donoszą media, reprezentować go mają mec. Roman Giertych i mec. Jacek Dubois. To nie tylko zmiana adwokata, to polityczny zwrot o 180 stopni.
Obaj prawnicy nie potwierdzają, że są pełnomocnikami prezesa Krala. Ale też nie zaprzeczają. Po prostu nie komentują. W poniedziałkowym „Poranku TOK FM” mec. Dubois powiedział:
„Bez komentarza, rozmawiamy o sprawie, która toczy się prawdopodobnie, jak wiem z mediów, w postępowaniu przygotowawczym i jest objęta tajemnicą”.
Roman Giertych pytany na antenie TVP Info również nie chciał tego komentować. Ale dodał, że zachęca do kontaktu z organami ścigania każdą osobę, która ma wiedzę o przestępstwach popełnianych przez polityków PiS.
I to dość znamienne. Jakby w tym śledztwie chodziło głównie o badanie, kto na prawicy brał od Zondacrypto pieniądze i za co. Może dlatego, że inne zeznania Krala rzeczywiście nic nie wnoszą. Ale i w zakresie finansowych relacji Zondacrypto z prawicą jest co badać, to fakt. Wymieńmy choćby kilka politycznych wątków:
Wszystkie te ustalenia mediów rysują bardzo niepokojący obraz tego, jak Zondacrypto szastała pieniędzmi, korumpując polityków prawicy i za ich pośrednictwem usiłowała wpływać na kształt prawa w Polsce. Wszystko oczywiście po to, by móc działać bez przeszkód i – jak podejrzewają śledczy – prać pieniądze nie będąc przez nikogo niepokojonym.
Piszę o praniu pieniędzy nie bez uzasadnienia, choć zeznań Przemysława Krala jeszcze nie znamy, nie mówiąc o tym, żeby zapadł jakikolwiek wyrok na ich bazie. Wiemy jednak, że już cztery lata temu rozpoczął się proces dotyczący prania pieniędzy przez BitBay, czyli protoplastę Zondacpryto. Jak ujawniliśmy w OKO.press, na ławie oskarżonych od czterech lat są były prezes i wiceprezes BitBay oraz szara eminencja, która miała za praniem pieniędzy stać.
Wątki polityczne to tylko część tej niezwykle rozległej afery. Przypomnijmy, że tej wiosny, gdy wybuchła afera Zondacrypto, sam premier Donald Tusk, stojąc na sejmowej mównicy, powiedział:
„U źródeł sukcesu finansowego tej firmy stoją nie tylko rosyjskie pieniądze powiązane z tak zwaną bratwą, czyli jedną z najważniejszych grup mafijnych w Rosji, ale także ze służbami rosyjskimi”.
Z analizy Anny Mierzyńskiej w OKO.press wynika jednak, że niemal nieprawdopodobne jest, aby w Zondacrypto inwestowali rosyjscy mafiozi. Bardziej prawdopodobna wersja jest jeszcze gorsza: to rosyjski kontrwywiad FSB.
Śledztwo Anny Mierzyńskiej wykazało także, że w czasie, gdy Zondacrypto przeniosła się z Polski na Maltę, jej prezesem oraz formalnie jedynym właścicielem był Paweł S. – bliski współpracownik Marka Falenty, głównego organizatora afery podsłuchowej, wokół którego wiele jest rosyjskich tropów.
Ale historia Zondacrypto to nie tylko podejrzenie rosyjskich wpływów. To również polska mafia. Przypomnijmy, że według Onetu w BitBay wmieszali się gangsterzy z grup Jana T. pseudonim Krakowiak i Marka M. pseudonim Oczko. A Sylwester Suszek miał paść ofiarą mafijnych tarć.
To wszystko ustalenia medialne. Warto jednak nie tracić ich z oczu. Przeanalizujmy bowiem, co się wydarzyło w ciągu ostatnich 48 godzin.
W niedzielę 23 sierpnia po południu TVP Info podaje swoje nieoficjalne ustalenia, że Przemysław Kral zdecydował się na współpracę z prokuraturą i w zamian liczy na nadzwyczajne złagodzenie kary w ramach tzw. małego świadka koronnego.
W poniedziałek 24 sierpnia Onet podaje swoje ustalenia – Kral usłyszał zarzut udziału w oszustwie o dużych rozmiarach.
Tego samego dnia Wirtualna Polska i TVN24 publikują wspólne śledztwo, z którego wynika, że Radosław Piesiewicz dostał od szefa Zondacrypto Przemysława Krala zegarek Patek Philippe wart 40 tysięcy euro. Za co? Za obietnicę załatwienia problemów Zondy z UOKiK rękami Mateusza Morawieckiego.
Czy to możliwe, że po tygodniach, a nawet miesiącach ciszy w sprawie Zondacrypto nagle w tym samym momencie trzy duże redakcje docierają do nowych informacji i publikują duże newsy o tej aferze? A może wycieki z prokuratury są po prostu kontrolowane?
Ktoś w prokuraturze „sypie” mediom – to jasne. Mecenas Dubois w poniedziałkowy poranek w TOK FM podkreślał, że to stwarza niebezpieczeństwo. To, że Kral poszedł na układ z prokuraturą, nie powinno być publiczne.
Kral może sypać nazwiskami i kwotami przelewów na prawicy, ale może też mówić o wpływach rosyjskich, o polskich gangsterach. A polskie służby nie będą go chronić, nie zapewnią mu zmiany tożsamości, bo nie uzyskał statusu świadka koronnego.
Pozostaje pytanie, dlaczego Kral zdecydował się współpracować i zeznawać? Dlaczego to zrobił, skoro ukrywał się za granicą w sposób planowy, wcześniej zorganizowany. Według informacji OKO.press prezes Zondacrypto kupił dom w Cezarei w Izraelu już jakiś czas temu, spokojnie go remontował od jakiegoś czasu, żeby ostatecznie się tam zaszyć. To nie była spontaniczna chaotyczna ucieczka, podczas której zrozumiał, że nie wie, co dalej i lepiej oddać się w ręce polskich władz, bo i tak w końcu wpadnie. Kral miał plan. I najwyraźniej go zmienił.
Dlaczego? Czego i kogo się boi? Tego nie wiemy i być może nigdy się nie dowiemy. Wiemy jedynie, że najwyraźniej liczy, że jak będzie donosił na prawicę, która miała mu zapewnić jakiś parasol ochronny, to teraz ten parasol rozłoży nad nim rządząca koalicja. Tej pewności jednak mieć nie może.
Dlatego decyzja o współpracy z prokuraturą, której dać na tacy powinien wszystko, a nagrodę za to może otrzyma za kilka lat, a może wcale, jest co najmniej zaskakująca.
Dziennikarka ekonomiczna, absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz podyplomowych Studiów Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Publicystka, producentka wideo online, autorka podcastów, host w studio TV na żywo. Byłam przywiązana do tematyki gospodarczej od kilkunastu lat, głównie w zakresie makroekonomii, finansów i bankowości oraz rynku mieszkaniowego. Obecnie gospodarka jest dla mnie interesująca przede wszystkim w połączeniu z kontekstem społecznym oraz politycznym. Wcześniej byłam związana ze Spidersweb.pl, Money.pl i Onetem, a jeszcze wcześniej z „Gazetą Giełdy Parkiet”. Współpracowałam także z „Dziennikiem Gazetą Prawną” i „Gazetą Wyborczą”.
Dziennikarka ekonomiczna, absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz podyplomowych Studiów Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Publicystka, producentka wideo online, autorka podcastów, host w studio TV na żywo. Byłam przywiązana do tematyki gospodarczej od kilkunastu lat, głównie w zakresie makroekonomii, finansów i bankowości oraz rynku mieszkaniowego. Obecnie gospodarka jest dla mnie interesująca przede wszystkim w połączeniu z kontekstem społecznym oraz politycznym. Wcześniej byłam związana ze Spidersweb.pl, Money.pl i Onetem, a jeszcze wcześniej z „Gazetą Giełdy Parkiet”. Współpracowałam także z „Dziennikiem Gazetą Prawną” i „Gazetą Wyborczą”.
Komentarze