Sąd Okręgowy w Warszawie po krytyce przyspieszył o dwa miesiące wydanie ostatecznej decyzji ws. aresztu dla Zbigniewa Ziobry. Są szanse, że sąd szybciej wyda też ENA za byłym ministrem sprawiedliwości. A minister Żurek nie wyklucza nawet starań o jego deportację z USA przez ICE.
Największy sąd w Polsce w sprawie wydania prawomocnej zgody na tymczasowe aresztowanie Zbigniewa Ziobry miał zebrać się na początku września 2026 roku. Sąd ten w trzyosobowym składzie – działając jako sąd odwoławczy – ma rozpoznać odwołanie obrońców byłego ministra sprawiedliwości od decyzji o areszcie wydanej przez sąd I instancji. Taką zgodę na początku lutego 2026 roku wydał Sąd Rejonowy dla Warszawy–Mokotowa.
Choć na rozpoznanie takiego odwołania jest 7 dni, Sąd Okręgowy w Warszawie się nie spieszył (aczkolwiek 7 dni to termin jedynie instrukcyjny). Najpierw ze sprawy chciało wyłączyć się dwóch sędziów. A potem termin posiedzenia wyznaczono dopiero na wrzesień, tłumacząc to obszernością sprawy i wakacjami.
Teraz okazuje się jednak, że sezon urlopowy nie jest już problemem. W czwartek (28 maja) Sąd Okręgowy w Warszawie poinformował, że „na skutek zmiany terminów urlopów składu orzekającego, zarządzeniem z dnia 27 maja 2026 roku został zmieniony termin posiedzenia na 1 lipca 2026 roku, godz. 9.30. Ponadto wyznaczono dwa dodatkowe terminy posiedzeń na 3 i 6 lipca 2026 roku”.
Przyspieszenie rozpoznania przez sąd tej najważniejszej sprawy rozliczeniowej w Polsce – wszak chodzi o byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego – to skutek krytyki, jaka spadła na sąd. Bez prawomocnej decyzji o areszcie prokuratura nie może bowiem wystąpić o ekstradycję Ziobry, który uciekł do USA. Tam podaje się za komentatora prawicowej TV Republika.
Ziobro uciekł tam za zgodą najwyższych szczebli administracji Donalda Trumpa, bo uzyskał wizę dziennikarską. Z relacji prasowych wynika, że w wyjeździe do Stanów Zjednoczonych pomagać Ziobrze mieli politycy PiS Adam Bielan i Jarosław Kurski oraz pracownicy Republiki.
Polskie władze na czele z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem zapowiadają starania o ekstradycję Ziobry. Oprócz złożenia stosownego wniosku – który jest już gotowy – do amerykańskiego sądu, minister Żurek zapowiada też, że będą badane okoliczności uzyskania przez byłego ministra azylu politycznego na Węgrzech.
Ziobro i jego żona Patrycja Kotecka otrzymali status azylantów od rządu premiera Viktora Orbána pod koniec 2025 roku, po tym jak Ziobro wyjechał z Polski. Na Węgry uciekł przed aresztowaniem i zarzutami za aferę Funduszu Sprawiedliwości. A do USA uciekł z Węgier na kilka godzin przed zaprzysiężeniem premiera Petera Magyara, który zapowiadał w trakcie kampanii wyborczej jego szybką ekstradycję do Polski.
Teraz minister Żurek z nowymi władzami węgierskimi chce zbadać, na jakiej podstawie udzielono Ziobrze azylu politycznego, by ocenić, czy nie został on wyłudzony. Kraje UE nie dają bowiem ochrony obywatelom innych krajów UE. Działają na zasadzie zaufania, bo każdy z krajów członkowskich musi spełniać kryteria praworządności i ochrony praw człowieka.
Jeśli okaże się, że rząd Orbána podjął decyzję stricte polityczną wymierzoną w Polskę, minister Żurek może wykorzystać ten fakt do podważenia legalności wyjazdu byłego ministra do USA. Wszak miał tam wyjechać – przez lotnisko w Mediolanie – na tzw. paszporcie genewskim. Polskie władze będą się też starać o uchylenie kwestionowanej przez Warszawę decyzji rządu Magyara, co też może pomóc w podważeniu legalności wyjazdu byłego ministra do USA.
Na taki krok polski rząd może się również zdecydować, gdy Ziobro zacznie prowadzić polityczną działalność w USA, np. wśród Polonii. Bo przecież dostał się do USA na wizie dziennikarskiej. Pytanie jest też, czy Ziobro podał prawdę we wniosku o amerykańską wizę.
Po co te wszystkie ruchy? Jeśli polskim władzom uda się unieważnić azyl i paszport genewski, to będą przekonywać Waszyngton, że Ziobro jest w USA nielegalnie. I będą zachęcać do jego deportacji przez ICE, służbę Trumpa do scigania imigrantów. Takiej możliwości minister Żurek nie wykluczył w wywiadzie dla TVN24.
Polskie służby szukają również drugiego zbiega na Węgry, czyli byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego. Przed aresztem i zarzutami za aferę Funduszu Sprawiedliwości Romanowski uciekł na Węgry już pod koniec 2024 roku, gdzie dostał od rządu Orbána azyl polityczny. Podobnie jak jego były pryncypał, Romanowski też opuścił Węgry. Spekuluje się, że wyjechał przez Serbię i ponoć miał przebywać w Chorwacji. Biski PiS-owi portal wPolityce pisał, że Romanowski jest w USA. Nie jest jednak jasne, czy Romanowski zdołał opuścić Europę.
Sytuacja prawna Romanowskiego jest gorsza niż Ziobry, bo wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Z tego powodu miał już wcześniej dostać od USA odmowę wizy, ponieważ przy składaniu wniosku o wizę należy wpisać, czy jest się poszukiwanym.
Z tego powodu Romanowski nie może też swobodnie poruszać się po terenie Unii Europejskiej.
W lepszej sytuacji jest Ziobro. Sąd Okręgowy w Warszawie do tej pory nie wydał ENA, dzięki czemu Ziobrze łatwiej było dostać wizę. Za byłym ministrem sprawiedliwości jest wydany co prawda list gończy, ale obowiązuje on tylko w Polsce.
Ziobro nie jest też wpisany jako poszukiwany w międzynarodowej bazie Interpolu. Służby na całym świecie nie wiedzą więc, że jest poszukiwany. W praktyce Ziobro może swobodnie poruszać się zarówno po terenie UE, jak i podróżować do innych krajów na paszporcie genewskim.
Prokuratura nie może złożyć wniosku o wpisanie Ziobry do bazy Interpolu, bo musi zapaść prawomocna decyzja o tymczasowym areszcie. A tej jeszcze nie ma. Wpisanie do tej bazy będzie prostsze po uchyleniu azylu przez władze węgierskie. Dotyczy to również Romanowskiego.
Sprawę wydania ENA dla Ziobry skutecznie zablokowali obrońcy Ziobry.
Prokuratura wystąpiła o wydanie nakazu do Sądu Okręgowego w Warszawie na początku lutego 2026 roku, tuż po wydaniu nieprawomocnej zgody na tymczasowy areszt. Ale obrońcy Ziobry, używając sztuczek proceduralnych, opóźnili rozpoznanie ich zażalenia od decyzji sądu o odmowie zawieszenia postępowania ws. ENA.
Zażalenie obrońców Ziobry dopiero niedawno trafiło do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Z tym, że trafiło do sekcji zażaleniowej, w której są sami neo-sędziowie. W tym byli zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Piotr Schab, Michał Lasota i Przemysław Radzik.
Zażalenie póki co trafiło do neo-sędzi Anny Nowakowskiej, która awansowała za czasów PiS. Prokuratura złożyła wniosek o jej wyłączenie. Ale ponieważ w sekcji zażaleniowej jest aż 11 neo-sędziów, wyłączenie ich wszystkich może zająć miesiące.
Sąd Okręgowy w Warszawie nie musi jednak czekać na rozpoznanie zażalenia obrońców Ziobry.
Może zdecydować o ENA od ręki. To czysto formalna procedura, bo sąd wypełnia formularz i sprawdza, czy wniosek jest poprawnie złożony. Prokuraturze wystarczy nieprawomocna decyzja o tymczasowym areszcie. A złożenie zażalenia obrońców na odmowę zawieszenia tego postępowania nie blokuje wydania ENA.
Sprawę ENA dla Ziobry dostała sędzia Joanna Grabowska. Uznała jednak, że musi poczekać na rozpoznanie zażalenia obrońców. Po ucieczce Ziobry do USA i po tym, jak został on komentatorem Republiki, pojawiła się jednak przesłanka do wyłączenia z tej sprawy sędzi Grabowskiej. Bo jest współwłaścicielką akcji Telewizji Republika.
Prokuratura Krajowa złożyła wniosek o jej wyłączenie. Wpłynął on już do sądu i teraz zostanie wylosowany sędzia do jego rozpoznania. Jeśli wyłączy sędzię Grabowską, to sprawę ENA dla Ziobry dostanie nowy sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie.
Pojawiły się pytania, po co sąd ma wydawać ENA. Skoro Ziobro jest w USA, jest ono bezprzedmiotowe. Ziobro w każdej chwili może jednak przyjechać do Europy, np. do Brukseli, w której pomieszkiwał i się leczył. Ucieczka do USA nie blokuje też wydania ENA, bo Ziobro nie musi być na terenie UE w momencie wydania decyzji przez sąd.
OKO.press mówi o tym poznański adwokat Mariusz Paplaczyk, który specjalizuje się w sprawach o ENA i ekstradycję. — Nie ma problemu, by sąd wydał teraz ENA. Są różne do tego podstawy. Na przykład posiadanie majątku na terenie UE czy ostatnie miejsce zamieszkania na terenie UE [w Budapeszcie – red.]. Bo to pokazuje, że może tam przyjechać. Prokuratura może też wskazać, że mieszkał w Brukseli” — mówi nam Mec. Papalczyk.
Odnosząc się do jednej z prowadzonych przez siebie spraw, mec. Paplaczyk dodaje: — Mój klient jest w USA i sąd wystawił za nim ENA. Motywowano to sytuacją, że ma majątek na terenie UE. Może też mieć majątek w Polsce, ale to nie może być główny argument. Bo w takim przypadku wystarczyłby list gończy. Trzeba przekonać sąd, że jest możliwość przemieszczania się. Że ostatnim miejscem zamieszkania była UE i że ma interes, by wrócić. Że ma tu rodzinę, źródło dochodów. Że z UE łączy go stosunek prawny [Ziobro jest posłem i wiceszefem PiS – red.].
Wystawienie ENA daje jeszcze inną korzyść. Ziobro trafi do Systemu Informatycznego Schengen. Korzystają z tej bazy nie tylko służby krajów członkowskich UE. — Mojego klienta na tej podstawie zatrzymano w Szwajcarii — mówi mec. Paplaczyk.
W jego ocenie Sąd Okręgowy w Warszawie powinien wydać ENA niezwłocznie. — Moim zdaniem sąd nie powinien czekać [na rozpoznanie zażalenia – red.], działa asekuracyjnie. Można wyobrazić sobie sytuacje, by ta zwłoka pomogła osobie ściganej — mówi mec. Paplaczyk.
Adwokat podkreśla: — ENA to element szybkiej współpracy międzynarodowej. Opiera się na zgodzie sądu na tymczasowe aresztowanie. Dlatego jest gotowy formularz, który wypełnia sąd. Chodzi o to, by działo się to szybko, by nie było zwłoki ze względu na swobodę przemieszczania się po UE. Po to jest ENA zamiast ekstradycji. A tu mamy wypaczenie idei ENA. I gdzie jest tu równość wobec prawa?
Sądownictwo
Marcin Romanowski
Donald Trump
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokuratura Krajowa
azyl polityczny
ekstradycja
Europejski Nakaz Aresztowania
Fundusz Sprawiedliwości
Peter Magyar
praworządność
rozliczenia PiS
Sąd Okręgowy w Warszawie
Stany Zjednoczone
Węgry
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze