Zbigniew Ziobro jest w USA, a Polska wcale go nie ściga. Od trzech miesięcy Sąd Okręgowy w Warszawie nie wydał ostatecznej decyzji o zgodzie na areszt. A to ma znaczenie, bo dopiero po wydaniu tej decyzji Polska może wystąpić o ekstradycję byłego ministra sprawiedliwości z USA
Wiadomość o ucieczce Zbigniewa Ziobry do USA pojawiła się rano w niedzielę 10 maja 2026 roku. Portal TVN24 zamieścił wtedy zdjęcie Ziobry na lotnisku Newark w New Jersey w USA, nadesłane przez widza. Były minister był tam widziany w sobotę. Czyli w dniu zaprzysiężenia nowego premiera Węgier Petera Magyara, który zapowiedział szybkie wydanie Ziobry Polsce, gdzie prokuratura chce mu postawić zarzuty za aferę Funduszu Sprawiedliwości.
Z informacji podanych przez portale Onet i Wyborcza.pl wynika, że wyjazd Ziobry z Węgier do USA miał być wcześniej przygotowany i polityk PiS miał dostać wizę. Musiał ją mieć, bo ma unieważnione polskie paszporty. Po tym, jak w 2025 roku Ziobro dostał azyl polityczny na Węgrzech od rządu Wiktora Orbana, posługuje się on tzw. paszportem uchodźczym; który uprawnia go do wyjazdu za granicę.
Według Onetu o możliwość wyjazdu do USA miała zabiegać żona polityka Patrycja Kotecka i politycy PiS Jarosław Kurski i Adam Bielan. Miała w to również być zaangażowana TV Republika, powiązana właścicielsko z PiS. Stacja ma kontakty w otoczeniu Trumpa. Według Onetu Ziobro miał otrzymać wizę dla dziennikarza tej stacji. Tomasz Sakiewicz związany z tą stacją odmówił Onetowi komentarza.
Z kolei „Gazeta Wyborcza” podała, że o wizie dla Ziobry i jego żony – też miała azyl polityczny na Węgrzech od rządu Orbana – miał zdecydować sam prezydent USA Donald Trump. Bo przeciwni temu byli ambasador USA w Polsce Tom Rose i sekretarz stanu Marco Rubio. PiS miał dotrzeć jednak do Trumpa przez ruch MAGA i szefową zespołu Białego Domu.
Administracja Trumpa początkowo nie chciała wpuścić do kraju Ziobry, bo nie miała z tego powodu specjalnego zysku. Jak pisze „Wyborcza” zmieniło się to po przegranych przez Wiktora Orbana wyborach na Węgrzech. Orban był człowiekiem Trumpa w UE i pomagał ją rozgrywać i rozbijać od środka. Zresztą Orban był obrotowy i jak wynika z ujawnionych przez media podsłuchanych jego rozmów, był też pomocnikiem Putina w UE.
Trump nadal jednak potrzebuje przyczółków w UE i jak pisze „Wyborcza” miał postawić na PiS.
Jeśli tak będzie może to oznaczać wmieszanie się w polskie wybory parlamentarne w 2027 roku, po stronie opozycyjnego dziś PiS. Pytanie, czy Trump i jego ludzie zaryzykują dobre kontakty z rządzącą Koalicją. Bo na stole leżą idące w miliardy dolarów kontrakty zbrojeniowe i na dostawy paliw z USA do Polski.
Rząd Donalda Tuska w przypadku eskalacji obustronnych stosunków polityczno-gospodarczych mógłby też stanąć po stronie Brukseli w sporach handlowych z UE. A na stole leży m.in. umowa handlowa UE-USA; na której szybkie podpisanie naciska Trump. Ta umowa obniża m.in. cła na towary ze Stanów Zjednoczonych.
Pytanie też, czy przed wyborami rząd Tuska poszedłby na eskalowanie kontaktów z administracją Trumpa, wszak w Polsce jest ok. 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy. I Trump nie wyklucza relokowania do Polski ok. 5 tysięcy żołnierzy, których chce wycofać z Niemiec.
Nie można wykluczyć, że Ziobro jest jednak w USA tranzytem i za jakiś czas uda się do kolejnego kraju. Jeśli jednak zostanie w USA to minister sprawiedliwości Waldemar Żurek już zapowiedział wniosek o ekstradycje jego do Polski. Nie będzie to łatwe, zwłaszcza jeśli amerykańska administracja odmówi współpracy.
Procedura może trwać długo i nie jest pewne, czy USA wyda Ziobrę Polsce. Decyzję podejmuje sąd federalny. Polska musi wysłać dowody, musi też być spełniony warunek podwójnej karalności czynu w Polsce i w Stanach Zjednoczonych. Sąd będzie brał pod uwagę, czy Ziobro może w Polsce liczyć na sprawiedliwy proces i będzie brał pod uwagę jego stan zdrowia.
Ale jeśli nawet sąd da zgodę na ekstradycję, to i tak ostateczną decyzję podejmuje władza polityczna. Czyli sekretarz stanu. Do czasu jesiennych wyborów w 2027 roku Ziobro może więc nie pojawić się w Polsce.
Jest jeszcze jeden problem. Od trzech miesięcy Sąd Okręgowy w Warszawie nie wydał ostatecznej decyzji o zgodzie na areszt dla Ziobry. Termin w tej sprawie wyznaczono dopiero na wrzesień 2026 roku. Ma to znaczenie, bo dopiero po wydaniu ostatecznej decyzji o tymczasowym aresztowaniu Polska może wystąpić o ekstradycję Ziobry. Więcej piszemy o tym w dalszej części tekstu.
Aktualizacja. Po godzinie 20 w niedzielę Ziobro zdalnie wystąpił w prawicowej telewizji Republika. Potwierdził tam, że jest w USA. Ogłoszono na antenie, że Ziobro będzie komentatorem ws. politycznych telewizji. Co potwierdza, że wjechał do USA na wizie dziennikarskiej. Ziobro potwierdził też, że wyjechał z Wegier na podstawie tzw. paszportu uchodźczego.
Zbigniew Ziobro – obecnie poseł PiS – w 2025 roku uciekł na Węgry przed aresztowaniem i zarzutami karnymi za aferę Funduszu Sprawiedliwości. Ziobro i podległy mu wiceminister Marcin Romanowski – również obecnie poseł PiS – Fundusz, który miał pomagać ofiarom przestępstw, zamienili w fundusz wyborczy Suwerennej Polski (była partia Ziobry).
Fundusz Sprawiedliwości pompował miliony złotych w organizacje patriotyczno-kościelne powiązane z ludźmi partii Ziobry. Budowano też zaplecze medialne tej partii. Część konkursów na dotacje była ustawiona. Dziesiątki milionów złotych popłynęły też do okręgów wyborczych polityków Suwerennej Polski.
Marcinowi Romanowskiemu Prokuratura Krajowa też chce postawić zarzuty. On na Węgry przed odpowiedzialnością karną uciekł już pod koniec 2024 roku. I podobnie jak Ziobro dostał tam azyl polityczny. On też mógł się obawiać, że po zmianie władzy na Węgrzech zostanie wydany Polsce. Tym bardziej że wobec niego polski sąd wydał ENA, na podstawie którego może być zatrzymany na terenie UE. Za Ziobrą jak dotąd polski sąd ENA nie wydał, o czym piszemy dalej.
W niedzielę 10 maja 2026 roku portal TVN24 podał informację, że mieszkanie zajmowane przez Romanowskiego w Budapeszcie jest opróżnione. Zaś portal Onet i „Wyborcza” podały, że Romanowski nie dostał wizy do USA, bo jego sytuacja prawna jest gorsza niż Ziobry. Były minister może się swobodnie poruszać, nie ma za nim ENA. W związku z tym Romanowski miał zostać na Węgrzech. Albo wyjechać do Serbii lub wylecieć do innego kraju.
Z kolei prawicowy portal wPolityce napisał, że Romanowski się ukrywa i od kilku dni nie ma z nim kontaktu. Po kilku godzinach wPolityce podała jednak, że Romanowski też już przebywa w USA.
Z artykułów Onetu i „Wyborczej” wynika, że brak ENA za Zbigniewem Ziobrą miał wpływ na wydanie mu wizy do USA. Ale jeśli okaże się, że Romanowski również wyjechał do Stanów Zjednoczonych, nie miało to znaczenia. Znaczenie miała decyzja polityczna.
Polski sąd zwleka jednak z wydaniem ENA za Ziobrą. Na początku lutego 2026 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa zgodził się na tymczasowe aresztowanie byłego ministra z tego powodu, że ukrywa się na Węgrzech. Zaraz po tej decyzji prokuratura złożyła do Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o wydanie ENA, ale do dziś nie ma decyzji i nie wiadomo kiedy będzie.
Może sąd zdąży wydać ją jeszcze w tym roku, a może nie. To dzięki temu Ziobro może legalnie poruszać się po terenie całej UE. Tylko w Polsce może być zatrzymany, bo wydano za nim list gończy.
Dlaczego sąd nie wydaje ENA? Sędzia, która dostała sprawę, czeka bowiem na rozpoznanie przez Sąd Apelacyjny w Warszawie zażalenia obrońców Ziobry na odmowę zawieszenia tego postępowania. Chcieli jego zawieszenia do czasu rozpoznania przez inny skład Sądu Okręgowego w Warszawie ich odwołania od decyzji o areszcie dla Ziobry.
Problem w tym, że ich zażalenie na odmowę zawieszenia wciąż nie trafiło do sądu apelacyjnego. Bo obrońca Ziobry, mec. Bogumił Zygmont nie podpisał swojego zażalenia. Czy to celowy zabieg, by zyskać na czasie? Czy też doświadczony adwokat zrobił szkolny błąd?
Efekt jest taki, że sąd musiał wezwać go do uzupełnienia braków formalnych. Ale adwokat nie odebrał od razu pisma z sądu. Dopiero w ostatnim terminie – po 14 dniach – odebrał awizo. A potem miał jeszcze 7 dni na uzupełnienie braku. To wszystko trwało kilka tygodni i w tym czasie Ziobro, nie będąc pewny wyniku wyborów na Węgrzech, miał czas, by przygotować swój wyjazd.
Sędzia z wydaniem ENA mógł jeszcze czekać na rozpoznanie odwołania obrońców byłego ministra od decyzji o areszcie. A trzyosobowy skład sądu okręgowego w Warszawie w tej sprawie ma zebrać się dopiero we wrześniu. Choć zgodnie z kodeksem postępowania karnego sąd odwoławczy ma 7 dni na rozpoznanie takiego odwołania. Ten termin jest instrukcyjny.
W tej sprawie najpierw chciał wyłączyć się sędzia referent, przekonując, że jest sędzią delegowanym i ma małe doświadczenie w takich sprawach. Nie został wyłączony. Za to potem wyłączono innego sędziego z tego składu (z powodów zdrowotnych). Teraz nastąpi sezon urlopowy. Nie ma jednak pewności, że we wrześniu sąd wyda ostateczną decyzję o areszcie.
Czy sąd z wydaniem ENA będzie czekał na wydanie ostatecznej decyzji o areszcie? Czyli aż do jesieni?
Tyle że sąd nie musi czekać na rozpoznawanie odwołań obrońców.
W przypadku zbiega Marcina Romanowskiego sąd działał ekspresowo. Sąd rejonowy zgodę na jego areszt wydał 9 grudnia 2024 roku, a już 19 grudnia tego samego roku sędzia Dariusz Łubowski z sądu okręgowego wydał ENA. Mimo że też było zażalenie na areszt, które sąd rozpoznał dopiero w maju 2025 roku.
Dlaczego tak szybko nie działa sąd ws. Ziobry, tym bardziej że decyzja o tymczasowym aresztowaniu jest natychmiast wykonalna? Sędzia, która dostała sprawę, chce zachować prawo obrońców do rozpoznania zażalenia. Chce się także zabezpieczyć. Bo jeśli po wydaniu ENA, doszłoby do zatrzymania Ziobry, a potem sąd uchyliłby odmowę zawieszenia lub tymczasowy areszt, to okazałoby się, że zatrzymanie Ziobry było bez podstawy prawnej.
Tyle że ENA za Ziobrą nie ma już znaczenia, skoro wyjechał z Węgier do USA gdzie ENA nie działa. W aktach są też mocne dowody za tym, by utrzymać tymczasowy areszt. Ponadto w podobnej sprawie sędzia Łubowski wydał ekspresowo ENA za Romanowskim, orzekając w podobnym stanie prawnym i faktycznym.
W przypadku Ziobry sądy nie działają jednak szybko. Uwzględniają wszystkie wnioski jego obrońców, również te, które są działaniem na zwłokę. Co daje czas Ziobrze. Miało to również miejsce w sprawie o wydanie decyzji o areszcie, bo sąd tę sprawę procedował kilka miesięcy.
Nie bez znaczenia może być nazwisko Ziobry, które działa jak efekt mrożący. Tym bardziej że PiS zapowiada, że, gdy wróci do władzy, rozliczy sędziów i prokuratorów, którzy rozliczali władzę PiS. Sąd może więc na wszelki wypadek uwzględniać wszystkie wnioski i czekać na rozpoznanie zażaleń, by potem pokazać, że działał zgodnie z procedurami.
Ale takie działanie nie jest ani skuteczne, ani w interesie wymiaru sprawiedliwości i nie buduje do niego zaufania. Powoduje, że ścigani, którzy powinni być rozliczeni za jedną z największych afer rządu PiS, mogą bez problemu ukrywać się za granicą. Bo pozwala na to sąd, działając powoli.
A jeśli PiS wróci do władzy to i tak nie będzie pytał sędziów o zdanie. Zlikwiduje obecne sądy, a niezależnych sędziów wyrzuci z zawodu. Wynika to z programu PiS i zapowiedzi liderów tej partii z Kaczyńskim na czele. Ziobro zaś za granicą chce przeczekać czas do przyszłorocznych wyborów.
Afery
Sądownictwo
Marcin Romanowski
Donald Trump
Donald Tusk
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokuratura Krajowa
areszt tymczasowy
azyl polityczny
Europejski Nakaz Aresztowania
Fundusz Sprawiedliwości
praworządność
rozliczenia PiS
Sąd Okręgowy w Warszawie
Węgry
Wiktor Orban
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze