Cholesterol i miażdżyca. Czyżby wszyscy się mylili?
Nowe badania wskazują, że cholesterol nie odgrywa bezpośredniej roli w powstawaniu miażdżycy. Jest nim zupełnie inny związek. Podejrzenia narastały od lat, teraz naukowcy publikują bardzo eleganckie wyjaśnienie, w jaki sposób szkodzi on układowi krążenia
Jeśli wnioski z tych badań się potwierdzą, będzie to rewolucja w medycynie. I rewolucja, która dotknie wielu z nas. Bo wiele osób boryka się z wysokim poziomem cholesterolu oraz jego skutkami.
Od dekad panuje przekonanie – poparte naukowymi dowodami – że za miażdżycę naczyń krwionośnych odpowiadają w dużej mierze złogi cholesterolu. Jego nadmiar odkłada się na ścianach naczyń żylnych i tętniczych, co prowadzi do ich zwężenia.
To jednak dopiero początek całej kaskady szkodliwych zmian w naczyniach. Kolejnym etapem jest wapnienie takich złogów, prowadzące do stwardnienia tętnic, czyli (po łacinie) arteriosklerozy. Nad takim ogniskiem miażdżycowym pojawiają się też ubytki śródbłonka, które przyciągają płytki krwi. Tworzą skrzep, który może zablokować tętnicę. Jeśli dzieje się to w tętnicy wieńcowej, dochodzi do zawału serca. Jeśli w mózgu, udar niedokrwienny.

Komentarze