Czy Ministerstwo Cyfryzacji potrafi zapewnić Polsce cyfrową suwerenność?
Administracja publiczna w Polsce stoi na zamkniętym oprogramowaniu. W 99,8% przypadków systemem operacyjnym jest Microsoft Windows. Czy można brać na poważnie deklaracje niezależności cyfrowej państwa ze strony osób, które pozwalają Big Techom wpływać na polską politykę?
Od kilku lat, w związku z sytuacją geopolityczną, coraz częściej mówi się o zależności państwa od zewnętrznych dostawców. Problemem suwerenności cyfrowej zajęła się już Unia Europejska. A jak to wygląda na polskim gruncie?
W lipcu ukazał się raport Cyfrowa racja stanu Polskiej Sieci Ekonomii. Przygotowali go Michał Myśliwiec, Maria Świetlik iJan Oleszczuk-Zygmuntowski dla Polskiej Chmury. Autorzy podkreślają rolę suwerenności technologicznej dla bezpieczeństwa narodowego i gospodarki oraz zwracają uwagę na problem uzależnienia od zagranicznych dostawców. „Polska nie posiada wystarczających regulacji, które gwarantowałyby bezpieczeństwo kluczowej infrastruktury cyfrowej państwa” – piszą.
O sprawach związanych z suwerennością cyfrową pisaliśmy na łamach OKO.press niejednokrotnie. Szerzej poruszyłam ten problem w kwietniu, w artykule „Państwa UE porzucają Microsoft i Googla. Mają sześć powodów. Czy Polska dołączy?”. W czerwcu z kolei pisałam o unijnym pomyśle na rozwiązanie problemu zależności od big techów. W obu przypadkach ważnym krokiem na drodze do technologicznej niezależności byłoby postawienie na oprogramowanie open source.

Komentarze