0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Piotr Skornicki / Agencja Wyborcza.plFot. Piotr Skornicki...

„Nierealizowanie prostego rozporządzenia, które pozwala na transkrypcję aktu małżeństwa z zagranicy w Polsce, to łamanie prawa” – przestrzegał urzędników wicepremier Krzysztof Gawkowski, minister cyfryzacji. To było w poniedziałek, 24 sierpnia 2026; dzień po tym, gdy w życie weszły nowe przepisy dostosowujące wzory aktów małżeństw do potrzeb par jednopłciowych.

Dwa dni później, w środę 26 sierpnia, dr Piotr Kasprzyk i dr hab. Piotr Mostowik (o których działalności szerzej pisaliśmy już w OKO.press), pod szyldem punktowanego przez Ministerstwo Nauki branżowego czasopisma „Metryka”, zorganizowali kolejne niewinnie brzmiące szkolenie, którego celem było przygotowanie urzędników do odrzucania wniosków o transkrypcję.

Jedna z obecnych na nim osób opowiedziała nam o jego przebiegu, a także wysłała skriny i cytaty z prezentacji oraz rozmów na czacie.

Odmawiać i czekać na wyrok sądu

Szkolenie online trwało ponad 3 godziny. Zalogowały się na nim 94 osoby, w większości, jak wynikało z przebiegu dyskusji, urzędnicy USC. Nie wiadomo, kim dokładnie byli, ani jakie gminy reprezentowali. Z Centralnego Rejestru Umów Jednostki Sektorów Usług Publicznych wynika, że usługę wykupiły m.in. gmina Krzeszowice, Sulęcin, Sokołów Podlaski, Czeladź, Krotoszyn i inne. Głównie to pojedynczy urzędnicy z gminy, ale Katowice np. wykupiły miejsce dla siedmiorga urzędników.

Uczestnicy nie włączali kamer, nie wpisywali również imion i nazwisk. Organizatorzy wymyślili, że każdy z urzędników będzie miał przypisany numer od 1 do 94, co oficjalnie miało „ułatwić ich identyfikację” podczas wpuszczania na spotkanie. Co więcej, podczas szkolenia nikt, poza prowadzącymi, nie włączył mikrofonu, żeby zabrać głos. Cała dyskusja toczyła się anonimowo na czacie.

Wśród zagadnień problemowych znalazły się m.in.:

  • „szerzenie nieprawd i półprawd w zakresie transkrypcji zagranicznego zdarzenia, jakim jest zawarcie związku małżeńskiego osób tej samej płci w przestrzeni medialnej”;
  • „próby wywarcia presji na urzędników stanu cywilnego w celu akceptacji wniosków o transkrypcję”;
  • a także sposoby „przełamania” nieprawdziwej – w ocenie prowadzących – wykładni prawa.

„Urzędnicy mieli bardzo konkretne pytania” – relacjonuje uczestnik szkolenia. „Chcieli np. wiedzieć, jak oznaczyć stan cywilny małżonków tej samej płci. I odpowiedź prowadzących zawsze była ta sama: nie macie nic zmieniać, bo w świetle polskiego prawa stan cywilny takich osób się nie zmienił i dlatego macie nie dokonywać transkrypcji” – opowiada.

Gdy pierwszy raz napisaliśmy o szkoleniach pod szyldem „Metryki”, dr Kasprzyk w korespondencji z nami przekonywał, że ich wykłady wcale nie zawierają punktu przygotowującego do niewykonywania prawomocnych orzeczeń sądowych, nie jest to też przedmiotem dyskusji z aktywnym udziałem uczestników. Stało to w sprzeczności z posiadanym przez nas harmonogramem spotkania, z którego jasno wynikało, że urzędnicy będą szkoleni z odmów.

Jak to wygląda w praktyce?

Urzędnicy w pytaniach zadawanych na czacie pytali wprost, czy łamią prawo, dokonując transkrypcji czy jej odmawiając.

„Dr Kasprzyk odpowiadał, że mają odmawiać każdej parze, ale ze świadomością, że sprawa trafi do sądu i tam kierownik Urzędu Stanu Cywilnego z pewnością przegra. A wyroki sądów trzeba wykonywać. To oczywiście fikołek retoryczny – prowadzący po prostu namawiali do niestosowania prawa. A to wszystko za publiczne pieniądze” – opowiada uczestnik spotkania.

Przeczytaj także:

Do więzienia za transkrypcję?

„Duża część szkolenia to były przydługawe interpretacje dotyczące wpływu wyroków europejskich sądów na polskie prawo. Informacje, wraz z sygnaturami spraw, były podawane tak szybko, że nawet obeznana w sprawie osoba szybko by się zgubiła. Od czasu do czasu pojawiały się takie kwiatki, jak uznanie, że to, co robi ZUS, czyli obejmowanie małżonków tej samej płci wspólnym ubezpieczeniem zdrowotnym, to anarchia” – relacjonuje nasz informator.

„Najsmutniejsze było to, że większość urzędników nie miała podstawowej wiedzy. Wiedzieli, że wcześniej trzeba było odmawiać, a teraz weszło w życie nowe rozporządzenie i chyba powinni rozpatrywać sprawy pozytywnie, ale nie wiedzieli dlaczego. Nie słyszeli o wyroku TSUE, nie słyszeli o wyroku NSA, zupełnie nie docierały do nich takie informacje. I tutaj znów pojawia się typowy problem w administracji rządowej – skoro zmieniasz prawo, to bierz za to odpowiedzialność i sam przeszkól urzędników” – dodaje nasz rozmówca.

Komentarze, które pojawiały się podczas szkolenia na czacie, potwierdzają, że urzędnicy czują się zagubieni:

  • „Znikąd pomocy, żadnych szkoleń, wytycznych. Zmieniono wzory i martwcie się, jak to robić, a odpowiedzialność później”;
  • "Uważam, że teraz, jeśli zostanie wydana decyzja odmowna, a pary jednopłciowe będą się odwoływały, to my kierownicy USC będziemy i tak zobligowani dokonać transkrypcji, ale jeśli władza się zmieni, to decyzje odmowne będą utrzymywane. Jak zwykle... Kierowniku USC – radź sobie;
  • „Jak to powiedział pewien trener piłkarski curwa ale kyrk”.

Urzędnicy wprost przyznawali też, że boją się, że jeśli dziś dokonają transkrypcji, a potem zmieni się władza i zweryfikuje ich decyzje, to „pójdą do więzienia”.

Inny obawiali się, że jeśli odmówią dokonania transkrypcji, to staną się przedmiotem publicznej nagonki i zostaną uznani za „nietolerancyjnych”.

Były też osoby, które – podobnie jak prowadzący szkolenie – twierdziły, że w Polsce nie ma prawa precedensowego. Wyroki sądów niczego nie zmieniają i małżeństwa jednopłciowe zostaną uznane w kraju, dopiero gdy zmieni się ustawa zasadnicza.

Jak „Metryka” wprowadza urzędników w błąd

„W przypadku sprzeczności między normą konstytucyjną a prawem UE, to konstytucja zachowuje nadrzędność wewnątrz kraju” – przekonywał dr Kasprzyk.

Chodzi oczywiście o art. 18 Konstytucji. Tyle że, jak wskazuje wielu prawników z prof. Ewą Łętowską na czele, "słynny art. 18 polskiej Konstytucji (»Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej«) nie daje żadnych podstaw do wyprowadzania zeń wniosków, jakoby ten przepis zawierał:

  • zakaz udzielania »ochrony i opieki« innym związkom niż związki heteroseksualne, i to tym tylko, sformalizowanym w USC;
  • zakaz instytucjonalizacji prawnej związków innych niż małżeństwo heteroseksualne".

Najlepszym podsumowaniem efektów szkolenia jest wymiana dwójki uczestników na czacie.

„Jeżeli dokonam transkrypcji aktu małżeństwa jednopłciowego, to łamię prawo, czy jeżeli wydam decyzję odmowną w tej sprawie, to łamię prawo??” – pyta jeden z nich.

„Zależy, kto będzie sędzią” – odpowiada drugi.

Co na to rząd

Takiego chaosu można było uniknąć, i to dawno. Zideologizowane szkolenia sygnowane przez branżowe czasopismo „Metryka” (i punktowane przez Ministerstwo Nauki – choć jak wskazywało OKO.press, tylko do końca roku) wypełniły lukę, której nie zagospodarowało MSWiA. Urzędnicy od miesięcy bezskutecznie domagali się dialogu, jasnych wytycznych i szkoleń, o czym wielokrotnie pisaliśmy.

„Polskie prawo nie zna dziś małżeństw tej samej płci. Wyrok TSUE nakazał transkrybować akty podpisywane za granicą. To dla urzędników novum, które rodzi wiele pytań i wątpliwości. My chcemy wykonywać swoją pracę rzetelnie, być jak najdalej od polityki. Dlatego od miesięcy kierujemy pytania i prośby o spotkanie do MSWiA” – mówiła nam 11 sierpnia Aneta Papis ze Stowarzyszenia Urzędników Stanu Cywilnego.

Przypomnijmy: 23 sierpnia w życie weszło rozporządzenie, które umożliwia wydanie odpisu aktu małżeństwa parom bez względu na ich płeć. Dotychczasowe formularze umożliwiały wyłącznie transkrypcję aktu, w której jedna osoba w małżeństwie jest kobietą, a druga mężczyzną. Nowe wzory aktu są elastyczne i umożliwiają wydanie odpisu kobiecie i kobiecie lub mężczyźnie i mężczyźnie.

Jak pisaliśmy na łamach OKO.press, jeszcze przed 23 sierpnia co najmniej 37 gmin, licząc od 1 lipca, wykupiło dla urzędników Stanu Cywilnego miejsce na szkoleniu instruującym, jak odmawiać parom jednopłciowym transkrypcji ich aktu małżeństwa. Wśród nich Kraśnik, który w 2019 uchwalił u siebie uchwałę anty-LGBT, a także Czechowice-Dziedzice, Oława, Katowice i – jak ujawniło Stowarzyszenie Stonewall – czterokrotnie Poznań. Dziś to już 53 gminy.

Koszt szkolenia to 350 zł.

Wówczas wicepremier Krzysztof Gawkowski przekonywał, że po wejściu w życie rozporządzenia nie będzie miejsca na „urzędniczą samowolkę”. A MSWiA w odpowiedzi przesłanej nam w połowie sierpnia poinformowało, że zorganizowało pierwsze spotkanie z kierownikami Urzędu Stanu Cywilnego poświęcone nowym przepisom.

„Planujemy kolejne takie spotkania” – zapowiedziało wówczas MSWiA.

Tyle że szkolenia „Metryki” wciąż trwają, a chętnych, jak widać, nie brakuje. Urzędnicy mają pytania i wątpliwości, które rząd mógłby rozwiać i przygotować kierowników USC do pracy z rozporządzeniem. Opieszałość resortów spowodowała, że część urzędników uległa dezinformacji. I nawet nieświadomie albo ze strachu, woli powołać się na ustalenia ze szkoleń, jak to „Metryki”, aniżeli dokonać transkrypcji.

Co wspólnego ma „Metryka” z Putinem?

Pomysłodawcą szkoleń jest dr Piotr Kasprzyk, redaktor naczelny „Metryki”, kiedyś zatrudniony na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, dziś kierownik studiów podyplomowych na Wydziale Prawa i Administracji w Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie. Kasprzyk jest również adiunktem w Akademii Zamojskiej, sztandarowym projekcie Przemysława Czarnka. Akademię powołano do życia w 2020 roku głosami prawicy, a powstała ona na bazie Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Zamościu. Jej rektorem do dziś pozostaje prof. Paweł Skrzydlewski, bliski współpracownik obecnego kandydata PiS na premiera.

Kasprzyk nigdy nie ukrywał, jakie ma poglądy na temat transkrypcji. W lipcu na antenie TV Trwam twierdził, że są one dokonywane bezprawnie, a akty małżeństwa wydawane parom jednopłciowym mają „wartość makulatury”.

„Metryka” to jedyne w Polsce czasopismo w całości poświęcone problematyce rejestracji stanu cywilnego oraz prawa osobowego. Na rynku działa od 2011 roku. Powstało w Lublinie, w ramach Towarzystwa Naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Jak ujawniły na łamach OKO.press Angelika Pitoń i Anna Mierzyńska, w skład Rady Naukowej Metryki wchodziło aż czterech Rosjan. Co najmniej trzech z nich jest wysoko postawionymi urzędnikami państwowymi, zasiadającymi w najwyższych gremiach bezpośrednio przy Władimirze Putinie lub rosyjskim rządzie.

Gdy zapytaliśmy dr. Kasprzyka o to, co robią w radzie naukowej czasopisma punktowanego przez Ministerstwo Nauki, ich nazwiska zniknęły ze strony internetowej „Metryki”.

Szkolenia „Metryki” nie są jednostkowym incydentem, w którym uwaga i czas poświęcana jest sprawie małżeństw jednopłciowych. Już w pierwszym numerze „Metryki” z 2011 roku (!) Piotr Mostowik, szef Rady Naukowej, krytykował transkrypcję aktów małżeństwa par jednopłciowych oraz rejestracji pochodzenia dziecka, którego rodzice są jednej płci. „Fundamentalne znaczenie ma pytanie o możliwość odmowy transkrypcji” – pisał wówczas prof. Mostowik. Temat wielokrotnie pojawiał się na łamach kolejnych wydań czasopism.

Na zdjęciu Anton Ambroziak
Anton Ambroziak

Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.

Na zdjęciu Angelika Pitoń
Angelika Pitoń

Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".

Komentarze