Dr hab. Michał Lew-Starowicz: Pacjenci którzy poznali chemseks, skarżą się, że późniejsze doświadczenia seksualne „na trzeźwo” nie przynoszą aż tak dużo przyjemności. To ma znaczenie, bo mózg pamięta tę nagrodę. Dopomina się o nią, szczególnie wtedy, gdy człowiek czuje się źle”
Sławomir Zagórski, OKO.press: Panie doktorze, czym jest chemseks?
Dr hab. n. med. Michał Lew-Starowicz*: Najprostsza definicja chemseksu to podejmowanie aktywności seksualnych pod wpływem działania substancji psychoaktywnej.
Mówiąc „substancja psychoaktywna”, jakie konkretnie związki ma pan na uwadze?
Przede wszystkim tzw. twarde narkotyki. Choć np. alkohol jest również substancją psychoaktywną. Biorąc pod uwagę, że doświadczenia seksualne pod wpływem działania alkoholu są bardzo częste, moglibyśmy dojść do wniosku, że prawie wszyscy mamy za sobą jakieś doświadczenie chemseksu.
Przede wszystkim tzw. twarde narkotyki. Choć np. alkohol jest również substancją psychoaktywną. Biorąc pod uwagę, że doświadczenia seksualne pod wpływem działania alkoholu są bardzo częste, moglibyśmy dojść do wniosku, że prawie wszyscy mamy za sobą jakieś doświadczenie chemseksu.
Tutaj jednak chodzi o coś innego. A mianowicie o działanie substancji, które zmieniają świadomość osób podejmujących aktywność seksualną.
Rola substancji psychoaktywnej w chemseksie sprowadza się albo do ułatwienia odbywania stosunków seksualnych, albo zwiększania doznań związanych z przeżyciami seksualnymi.
Mówiąc o ułatwieniu odbycia stosunku, myśli pan o łatwiejszym osiągnięciu erekcji?
Biolog, dziennikarz. Zrobił doktorat na UW, uczył biologii studentów w Algierii. 20 lat spędził w „Gazecie Wyborczej”. Współzakładał tam dział nauki i wypromował wielu dziennikarzy naukowych. Pracował też m.in. w Ambasadzie RP w Waszyngtonie, zajmując się współpracą naukową i kulturalną między Stanami a Polską. W OKO.press pisze głównie o systemie ochrony zdrowia.
Biolog, dziennikarz. Zrobił doktorat na UW, uczył biologii studentów w Algierii. 20 lat spędził w „Gazecie Wyborczej”. Współzakładał tam dział nauki i wypromował wielu dziennikarzy naukowych. Pracował też m.in. w Ambasadzie RP w Waszyngtonie, zajmując się współpracą naukową i kulturalną między Stanami a Polską. W OKO.press pisze głównie o systemie ochrony zdrowia.
Komentarze