Donald Tusk w 2023 roku był jak akwizytor szczepionki na kleszczowe zapalenie mózgu [ROZMOWA]
Połowa badanych uważa, że w Polsce źle się dzieje, a jednocześnie 2/3 deklaruje zadowolenie ze swojej sytuacji życiowej. O tym, jak się łączy prywatny optymizm z publicznym pesymizmem i o wszechobecności lękowych narracji OKO.press rozmawia z Marcinem Dumą.
- Im bogatsi jesteśmy, im żyje nam się bezpieczniej, bardziej dostatnio, tym większa jest nasza ekspozycja na lęk. Boimy się bardziej. I nie dotyczy to tylko polskiego społeczeństwa, można to zaobserwować w społeczeństwach globalnej Północy. Nasz dobrobyt jest punktem odniesienia do tego, czego się boimy. Boimy się utraty tego, co mamy.
- Wszystkie partie polityczne dbają o to, żeby siać strach, a następnie zaprezentować się jako odpowiedź na ten element lękowy, który został zasiany.
- Dla Polaków Rosja oczywiście jest fundamentalnym zagrożeniem egzystencjalnym, ale jednocześnie panuje przekonanie, że ona utknęła na tej Ukrainie. Zresztą, jeśli popatrzymy sobie na źródła wiedzy zapożyczonej, to w polskich mediach dominuje narracja, że Ukraińcy już właściwie rzucili Putina i Rosję na kolana.
- Polacy mniej boją się tego, że zdestabilizuje ich wojna z Rosją, zburzy ich spokój życia. Bardziej – że źródłem tej destabilizacji i zagrożeniem dla ich komfortu życia będzie polityka Zielonego Ładu, ETS2, strefy czystego transportu, różne państwowe regulacje, bo migracje też są takim czynnikiem administracyjno-zewnętrznym. Wszystko to w perspektywie Polaków jest większym zagrożeniem, niż to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą.

Komentarze