Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

Warto posłuchać czwartkowego exposé Radosława Sikorskiego. Poza obowiązkowym i miejscami zdecydowanie na wyrost chwaleniem działań rządu, Sikorski w swoim wystąpieniu mówi rzeczy ważne, które dziś w Polsce trzeba głośno i dobitnie powtarzać. Bo choć powinny być oczywistością, to dla wielu nie są.

Fundamentem jego wystąpienia i podstawą polskiej polityki zagranicznej autorstwa Sikorskiego jest kilka kluczowych tez:

  • Wszyscy, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, popełniają błąd. Gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie. Wolna, będąca częścią zachodu Ukraina, to dla nas szansa.
  • Porządek międzynarodowy drży w posadach. Nastąpił zwrot w kierunku polityki siły kosztem norm. Odrzucenie prawa międzynarodowego i powrót do polityki opartej na sile to wielkie zagrożenie dla Polski. Dlatego Polska zdecydowanie opowiada się za przestrzeganiem zasad prawa międzynarodowego.
  • Niestety pogorszyły się relacje między USA a Europą. To dla Polski szczególne wyzwanie. USA pozostają najważniejszym sojusznikiem, ale nie możemy przymykać oczu na to, że USA inaczej definiują obecnie swój interes narodowy, co wpływa na ich priorytety.
  • Bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje, których jesteśmy członkami. To Unia Europejska i NATO. Członkostwo w Unii Europejskiej, jej budowanie i wzmacnianie, to polska racja stanu. Zjednoczona Europa to filar Sojuszu Północnoatlantyckiego. Aby współpraca transatlantycka funkcjonowała sprawnie, potrzebne jest zaufanie.
  • Europa Zachodnia zbyt długo korzystała z dywidendy pokoju. Europa powinna wziąć większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo.
  • Zależności surowcowe i technologiczne Polski i Unii ograniczają naszą samodzielność działania. Trzeba budować suwerenność surowcową i technologiczną, a do tego niezbędna jest współpraca.

Sikorski apeluje też do przeciwników politycznych: granicą politycznego sporu w Polsce powinna być granica państwa.

Przeczytaj także:

Obalić mity o Ukrainie

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski sporą część swojego czwartkowego (26 lutego 2026) wystąpienia w Sejmie poświęcił kwestii wojny w Ukrainie. Zdaniem szefa MSZ to najpoważniejsze wyzwanie dla Polski w najbliższych latach. Szef MSZ uwypuklił w swoim wystąpieniu kwestie, które powinny być oczywistością, ale ze względu na działania prorosyjskiej prawicy nie są.

„W Ukrainie wciąż trwa wojna, a całkowitą odpowiedzialność ponosi agresor – Rosja” – mówił minister.

Podkreślił, że wszyscy, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, „popełniają błąd”, bo wspieranie Kijowa kosztuje mniej niż konieczność obrony wschodniej granicy Polski, gdyby Ukraina upadła, a rosyjskie wojska zbliżyły się do granic Polski.

„Gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie" – podkreślał Sikorski.

Wymienił, że w latach 2022-2025 Unia Europejska i poszczególne państwa członkowskie wsparły Ukrainę sumą prawie 200 miliardów euro. Tymczasem obrona krajów wschodniej flanki NATO w przypadku ewentualnej rosyjskiej agresji, według ministra, pochłonęłaby co najmniej 1200 miliardów euro. „To 24 razy więcej niż polski budżet na obronę” – stwierdził szef MSZ, nie podając jednak źródła tych wyliczeń.

Szef MSZ sporo miejsca poświęcił też obaleniu rozpowszechnionych w Polsce mitów na temat Ukraińców. Podkreślił, że „wolna, będąca częścią zachodu Ukraina, to dla Polski szansa”, a uchodźcy z Ukrainy już przyczyniają się do rozwoju polskiej gospodarki, podejmując pracę czy zakładając działalności gospodarcze.

„W 2024 roku nasze PKB powiększyło się dzięki nim [Ukraińcom – red.] o niemal 100 miliardów złotych. To ponad połowa kwoty przeznaczonej w tym samym roku na Narodowy Fundusz Zdrowia (…) Poziom aktywności zawodowej dorosłych imigrantów z Ukrainy jest wręcz wyższy niż wśród Polaków. Od 2022 roku Ukraińcy założyli w Polsce ponad 120 tysięcy firm. Zatrudniają ludzi, płacą podatki” – mówił Sikorski.

Minister spraw zagranicznych podkreślił też, że Rosja popełniła „historyczny błąd”, atakując Ukrainę. „Na ołtarzu niepotrzebnej wojny [Rosja – red.] składa swoją przyszłość – powiedział Sikorski.

Zwrot w kierunku polityki siły

Sikorski w swoim exposé trafnie diagnozuje też sytuację międzynarodową i przestrzega: „odrzucenie prawa międzynarodowego i powrót do polityki opartej na sile, to wielkie zagrożenie dla Polski”. Ale nie wskazuje palcem na USA, które od czasu dojścia do władzy wydatnie przyczyniają się do osłabienia norm międzynarodowych.

„Porządek międzynarodowy drży w posadach. Nastąpił zwrot w kierunku polityki siły kosztem norm. Widzimy próby powrotu do koncertu mocarstw, czyli sytuacji, w której największe państwa dzielą świat na strefy wpływu, gdzie rzekomo powinny im przysługiwać szczególne, także terytorialne, prawa” – tłumaczył Sikorski.

Minister podkreślił, że „chętni do reaktywacji tego systemu są niestety w różnych częściach globu”, marzą o tym np. nacjonaliści. Ale Sikorski przestrzega: dla Polski byłoby to „jednoznacznie niebezpieczne”.

„W świecie, gdzie o wszystkim decydują siła i pieniądze, nie ma miejsca na prawdziwe sojusze (...).

Dlatego niezmiennie opowiadamy się za porządkiem międzynarodowym opartym na zapisach Karty Narodów Zjednoczonych.

Zwłaszcza na poszanowaniu suwerenności, integralności terytorialnej oraz zakazie użycia siły” – podkreślił minister.

Dodał, że „to normy uniwersalne, obowiązujące wszystkie podmioty prawa międzynarodowego: tak samo ważne w Europie, Azji, Ameryce Południowej, czy na kole podbiegunowym”. Zauważył – podobnie jak premier Kanady Mark Carney w przemówieniu w Davos – że choć „nie zawsze są przestrzegane, to zawsze powinny być punktem odniesienia”.

Wobec USA niezbędna asertywność

W swoim wystąpieniu Sikorski był też wyraźnie krytyczny wobec obecnej polityki USA, choć nie krytykował administracji Donalda Trumpa wprost. Zalecał jednak trzeźwość w ocenie stosunków z USA i wskazywał na historyczne przykłady, gdy interes narodowy USA nie zgrywał się z interesem Polski i Polska na tym mocno traciła.

„Niestety pogorszyły się relacje między USA a Europą. To dla Polski szczególne wyzwanie” – mówił Sikorski.

Podkreślił, że USA pozostają najważniejszym sojusznikiem, ale nie możemy przymykać oczu na to, że USA inaczej definiują obecnie swój interes narodowy, co wpływa na ich priorytety.

„Dziś USA staje przed nowymi wyzwaniami. Priorytetami dla obecnej administracji są ochrona własnego terytorium, zachodnia półkula oraz region Indo-Pacyfiku. Europa zeszła na dalszy plan, a Rosja jest postrzegana jako zagrożenie przede wszystkim regionalne i potencjalny partner resetu gospodarczego (…) Ameryka się zmienia” – zauważył Sikorski, powołując się na treści opublikowanych w ostatnich miesiącach strategii bezpieczeństwa i obrony USA.

Sikorski podkreślił, że możemy albo „zasłonić oczy i uszy”, albo „dostrzec fakty i odpowiednio się przygotować”.

„Doceniam otwartość i bezpośredniość obecnej administracji [USA – red.]. Zgadzam się, że Europa Zachodnia zbyt długo korzystała z dywidendy pokoju. Zgadzam się, że cała Europa powinna wziąć większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. Zgadzam się, że jako kontynent ludny i zamożny jesteśmy w stanie to zrobić” – mówił Sikorski.

Dodał jednak, że

„na zmiany w USA patrzymy ze zrozumieniem, ale i niepokojem”.

Przypomniał historyczne wsparcie, jakie Polska dostała od prezydentów Woodrowa Wilsona, który poparł utworzenie niepodległego państwa polskiego w 1918 roku, czy Ronalda Reagana, który swoimi decyzjami przyczynił się do przyspieszenia upadku Związku Radzieckiego. Ale – jak powiedział Sikorski – „pamiętamy też o Jałcie”.

„Po upadku nazistowskich Niemiec prezydent Franklin Roosevelt chciał pozyskać pomoc Stalina do walki z Japonią. Uzyskał ją, ale kosztem wolności tej części Europy. Amerykański interes narodowy zrealizowano. My zapłaciliśmy cenę” – powiedział szef MSZ, przypominając podział Europy po zakończeniu II wojny światowej na cztery strefy okupacyjne, co sprawiło, że Europa Środkowo-Wschodnia wpadła w objęcia Stalina.

Sikorski podkreślił, że wnioski z tej historii powinni rozważyć ci, którzy „chcą relacji międzynarodowych opartych wyłącznie na bezwzględnej walce o wąsko rozumiane interesy”.

„Nie my określamy interes narodowy Stanów Zjednoczonych” – podkreślił.

I zapytał prawą stronę sali: „Czy nie dotarło do Was, że przedwczoraj Stany Zjednoczone, tak jak Chiny, wstrzymały się od głosu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie nienaruszalności granic Ukrainy?”. Minister nawiązał tu do głosowania z 24 lutego 2026 nad rezolucją ONZ w związku z czwartą rocznicą rosyjskiej agresji na Ukrainę.

„Jeśli Japonię z roku 1945 zastąpić dzisiejszymi Chinami, to czy mamy pewność, że interes Stanów Zjednoczonych będzie tożsamy z polskim? Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki. Ale nie możemy być frajerami” – apelował Sikorski.

Nasze bezpieczeństwo? UE i NATO

Bardzo dużą i znaczącą część wystąpienia Radosława Sikorskiego stanowiła też część dotycząca członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Sikorski nie ma wątpliwości: członkostwo Polski w Unii Europejskiej, jej budowanie i wzmacnianie, jest polską racją stanu.

„Członkostwo Polski w Unii Europejskiej nie jest ani dziełem przypadku, ani efektem przymusu; to suwerenny, strategiczny wybór, jakiego dokonaliśmy w latach 90. (...) Polska racja stanu to obecność w Unii Europejskiej i jej współkształtowanie, bo współpraca daje przewagę” – argumentował minister.

Sikorski dowodził też, że Polska zyskała na członkostwie w Unii. Na dowód tej tezy przytoczył dane dotyczące bezpośrednich transferów finansowych między budżetem UE i budżetem Polski. Od momentu przystąpienia do Unii w maju 2004 do września 2025 roku z unijnego budżetu pozyskaliśmy łącznie prawie 268 miliardów euro, czyli średnio ponad 30 milionów euro dziennie. W tym czasie nasze wpłaty do budżetu Unii wyniosły 99 miliardów euro. „Rachunek jest prosty” – stwierdził minister. „Uzyskaliśmy netto ponad 167 miliardów euro” – powiedział.

Na dowód tego twierdzenia Sikorski wybrał jednak dane, które nie budzą kontrowersji.

Argumentując o braku wystarczających korzyści z członkostwa, tudzież o szkodliwości członkostwa w UE, polscy eurosceptycy nie kwestionują bilansu bezpośrednich transferów budżetowych między Polską i UE. Podnoszą kwestię „utraconych korzyści” z rozwoju gospodarki polskiej, gdyby nie rozwijała się ona jako gospodarka peryferyjna wobec Niemiec.

Argumentacja eurosceptyków opiera się m.in. na zarzutach, że ze względu na dominującą pozycję Niemiec, Polska wpada w tzw. pułapkę średniego rozwoju. Wymuszony przez współpracę z rynkiem niemieckim model rozwoju gospodarczego oparty na taniej sile roboczej i imporcie technologii ma ograniczenia i nie prowadzi do osiągnięcia zamożności krajów wysokorozwiniętych.

Sikorski w swoim wystąpieniu, dowodząc korzyści z członkostwa w UE, nie odnosi się do tego argumentu eurosceptyków.

Uniknąć katastrofy wojny

Minister zdecydował się w swoim exposé obalić także kilka eurosceptycznych mitów na temat UE. Odpowiedział m.in. na powtarzany przez narodowych konserwatystów i skrajną prawicę zarzut, jakoby Unia Europejska była projektem, który „buduje potęgę Niemiec„ i ”prowadzi do rzekomej dominacji Berlina nad Brukselą i Warszawą”.

Sikorski przypomniał w swoim wystąpieniu o tym, że dokładnie odwrotne założenie kierowało europejskimi politykami, gdy podejmowali decyzję o utworzeniu Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali w 1956 roku.

„Prekursorka Unii Europejskiej, czyli Europejska Wspólnota Węgla i Stali, powstała po II wojnie światowej właśnie po to, aby na niemiecką potęgę nałożyć ramy wspólnego zarządzania przemysłem ciężkim” – mówił Sikorski.

Szef MSZ wspomniał Roberta Schumana, jednego z założycieli Zjednoczonej Europy, ówczesnego ministra spraw zagranicznych Francji.

„[Schumann – red.] rozumiał, jak mało kto, że Zjednoczona Europa jest najlepszym narzędziem pozwalającym uniknąć kolejnej katastrofy [wojny – red.]. Słowa tego konserwatysty powinny rezonować do dziś, zwłaszcza na prawicy” – podkreślił szef MSZ.

Sikorski argumentował też, że integracja europejska pomaga nam zarządzać „wyzwaniem niemieckim”. Minister zdefiniował je jako „wyzwanie współpracy z najludniejszym państwem Unii Europejskiej i największą europejską gospodarką”. W ten sposób Sikorski odniósł się do antyniemieckiej fobii polskiej prawicy, która w relacjach z największym sąsiadem Polski widzi same zagrożenia.

„Polska jest dziś czwartym największym dostawcą towarów do Niemiec oraz czwartym największym odbiorcą niemieckiego eksportu. W związku pytam: czy naprawdę warto wprowadzić cła na towary, które polscy przedsiębiorcy sprzedają do Niemiec i które z Niemiec kupują? Czy naprawdę warto wrócić do »tradycyjnych relacji z Berlinem«? Jeśli tak, to do jakiego okresu dokładnie? Zaborów? Drugiej wojny światowej i okupacji? Może PRL? A może do Grunwaldu czy Cedyni?” – pytał minister retorycznie.

„Mam wrażenie, że niektórzy w rozumieniu stosunków międzynarodowych zatrzymali się na »Krzyżakach« Sienkiewicza (...)

Lepiej jest rozmawiać z silnymi Niemcami jako partnerem w ramach Unii, niż z silnymi Niemcami bez więzów i norm, które nakłada na nie wspólnota” – podkreślił minister.

Europa potrzebuje reform

Sikorski w swoim wystąpieniu zwrócił też uwagę na to, o czym OKO.press pisze od lat: takie prawicowe organizacje jak Ordo Iuris czy węgierskie rządowe Collegium Macieja Korwina, i wiele innych, we współpracy ze środowiskami amerykańskich nacjonalistów, wspólnie budują program na rzecz paraliżu Unii.

„Najpierw planują ją zepsuć, a następnie krytykować za to, że nie działa. Co przyniósłby rozpad Unii? Nieograniczony narodowy egoizm, o którym niektórzy – także na tej sali – marzą (…)

Nie dajmy sobie wmówić, że członkostwo w Unii jest dla Polski szkodliwe lub tym bardziej że zagraża suwerenności.

To nie członkostwo w Unii prowadzi do utraty suwerenności, lecz odwrotnie. To dzięki odzyskaniu suwerenności mogliśmy przystąpić do Unii Europejskiej" – mówił Sikorski.

Dodał jednak, że „Europa potrzebuje reform, bo świat wokół nas szybko się zmienia”. "Ale przyszłość kontynentu europejskiego powinna być budowana w oparciu o Unię Europejską, a nie na jej gruzach – mówił minister.

O NATO Sikorski mówił: Zjednoczona Europa to filar Sojuszu Północnoatlantyckiego. Aby współpraca transatlantycka funkcjonowała sprawnie, potrzebne jest zaufanie. Tu znowu czyni przytyk do Stanów Zjednoczonych.

Mocne tezy, jasne priorytety

Wystąpienie Sikorskiego to wyraźne opowiedzenie się po stronie multilateralizmu, prawa międzynarodowego, współpracy transatlantyckiej i integracji europejskiej. To wystąpienie, które w rozsądny sposób priorytetyzuje największe wyzwania, przed którymi stoi Polska. Sikorski rozumie, że w wojnie w Ukrainie nie chodzi jedynie o niepodległość tego państwa i bezpieczeństwo naszego regionu Europy. Zdaniem Sikorskiego, ta wojna zdecyduje o tym, który podmiot stanie się trzecim obok Stanów Zjednoczonych i Chin filarem nowego globalnego układu sił.

„Czy będzie to Rosja, czy Unia Europejska? Dla polskiego patrioty wybór powinien być oczywisty” – mówił szef MSZ.

Wystąpienie szefa MSZ ma też wymiar moralny. Przeciwstawiając się dezinformacji na temat Ukraińców, Sikorski nie tylko staje w obronie prawdy, ale i tych, którzy przyjechali tu w poszukiwaniu spokoju i bezpieczeństwa.

Sikorskiemu udaje się też mówić o wspieraniu Ukrainy językiem korzyści, ale bez wyrachowania i egoizmu. Szef MSZ podkreśla, że wolna i bezpieczna Ukraina leży w interesie Polski, ale umiejętnie balansuje pomiędzy narracją o korzyściach i narracją o powinności.

Sikorski w swoim wystąpieniu apeluje też do posłów i posłanek o zachowanie rozsądku w walce politycznej.

„Wewnątrz kraju możemy się spierać. To naturalne. Ale w kwestiach fundamentalnych granicą sporu powinna być granica państwa” – podkreślił minister.

Tę uwagę Sikorskiego można odnieść m.in. do walki politycznej wokół programu SAFE. SAFE to unijny fundusz na rozwój europejskiego przemysłu zbrojeniowego. Mimo zagrożenia agresją rosyjską, prawica w Polsce wykorzystuje ten temat do kreowania politycznego sporu i otwarcie apeluje do prezydenta Nawrockiego o niepodpisywanie ustawy umożliwiającej korzystanie z programu w Polsce.

Sikorski zachęca: „Przecież mamy jeden i ten sam cel. Polska silna, zamożna i solidarna. Polska, która pnie się w górę. Mniej sekciarstwa, więcej współpracy. Taką Polskę możemy zbudować tylko razem”.

;
Na zdjęciu Paulina Pacuła
Paulina Pacuła

Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.

Komentarze