Gorzkie pigułki. Jak powstają generyki
Tańsze zamienniki leków stały się dziś nieodłączną częścią naszego życia. Przepisują je lekarze, polecają farmaceuci, a ich bezpieczeństwo mają gwarantować instytucje odpowiedzialne za kontrolę jakości. Książka Katherine Eban odsłania mroczną stronę rynku leków generycznych
Publikujemy fragment reporterskiego śledztwa Katherine Eban, „Gorzkie pigułki. Mroczna prawda o tańszych zamiennikach leków”, które ukazało się właśnie w Wydawnictwie Czarne.
Proces produkcji każdego leku innowacyjnego, bez względu na to, jak bardzo jest skomplikowany, sprowadza się do określonej sekwencji działań, typu: mieszaj przez piętnaście minut, rozdrobnij, uzyskaj czteroprocentową wilgotność, mieszaj ponownie przez trzydzieści minut. Jeśli jednak chce się produkować generyczny odpowiednik, trzeba znaleźć inną recepturę, najlepiej uproszczoną i pozwalającą szybciej uzyskać podobny efekt. Należy więc zastosować inżynierię odwrotną.
Innowacje w duchu Gandhiego
Rajiv Malik osiągnął w tym prawdziwe mistrzostwo. Zdobywał doświadczenie w laboratoriach w Pendźabie, był właścicielem ponad sześćdziesięciu patentów. Pracował w Ranbaxy od siedemnastu lat, awansował na stanowisko szefa działu formulacji form stałych i płynnych. Poza tym przetrwał wiele katastrof. Kiedy jednak kierownictwo zdecydowało, że nadal będzie sprzedawać Sotret, wadliwy środek przeciwtrądzikowy, Malik uznał to za irracjonalne. Jak później twierdził, cała ta sytuacja skłoniła go do odejścia [1]. W czerwcu 2003 roku złożył wymówienie [2].

Komentarze