Ile święty Hubert pozwoli. Jak zabija się dziki. Cz.1
Były myśliwy: Kiedyś podchodziło się dzika z dubeltówką, mógł wyczuć człowieka i uciec. Teraz poluje się z termowizorami, zwierzę nie ma szans. To już nie jest łowiectwo. To egzekucje. „BEZBRONNE”, cykl OKO.press o zwierzętach, które powinniśmy otoczyć ochroną
Dzik został zabity na placu zabaw przy Domu Zakonnym na warszawskim Bemowie. Ksiądz, wzywając policję, mówił, że zwierzę nie ma duszy. Imię Henio nadali dzikowi mieszkańcy. Był koniec kwietnia 2026.
W lutym zabito matkę z młodymi przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii na ul. Sobieskiego w Warszawie. Jesienią na osiedlu Gdańsk Chełm myśliwi strzelali do lochy. Nie zabili jej, zadali tylko głębokie rany. Umierała kilka dni, zagubione warchlaki biegały między blokami.
Sześć kilometrów dalej i paręnaście miesięcy wcześniej dziki odstrzelono pod Szkołą Podstawową nr 38, na oczach mieszkańców. Uczniowie następnego dnia widzieli ślady krwi na boisku.

Komentarze