Prawa autorskie: Kuba Atys / Agencja GazetaKuba Atys / Agencja Gazeta
03 grudnia 2021

Izba Dyscyplinarna na wojnie z Manowską i UE. Zawiesi jeszcze sędziego Rutkiewicza z Elbląga

Nielegalna Izba Dyscyplinarna chce zawiesić sędziego Macieja Rutkiewicza, który stosuje wyroki ETPCz i TSUE. Izba wypowiedziała posłuszeństwo pełniącej funkcję I prezes SN Małgorzacie Manowskiej i po raz kolejny chce złamać zabezpieczenie TSUE

Sędzia Maciej Rutkiewicz z Sądu Rejonowego w Elblągu będzie zawieszony najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu. Izba może to zrobić znienacka, nie informując o swoim posiedzeniu ani sędziego, ani jego obrońców.

Sędziego będą zawieszać byli prokuratorzy bliscy Zbigniewowi Ziobrze. Czyli Małgorzata Bednarek, która jest przewodniczącą składu Izby i sprawozdawczynią sprawy sędziego Rutkiewicza. Bednarek jest jedną z założycielek stowarzyszenia Ad Vocem, skupiającego tzw. prokuratorów ziobrystów. W składzie jest też Jarosław Duś, który przed powołaniem do Izby pracował w Prokuraturze Krajowej i miał dyscyplinarkę, oraz ławnik Roman Markiewicz.

Zawieszenie sędziego wydaje się pewne. Bo Bednarek i Duś dali się poznać w Izbie jako zwolennicy ostrego kursu wobec niezależnych sędziów i prokuratorów. Wskazuje też na to zachowanie Izby - nie chce oddać akt sędziego Rutkiewicza.

Z informacji OKO.press wynika, że zwrotu tych akt żądała pełniąca funkcję I prezes SN Małgorzata Manowska, która przekazuje do Izby nowe sprawy tylko w celu ich rejestracji. Po tej czynności akta mają do niej wracać.

Ale Izba wypowiedziała teraz Manowskiej posłuszeństwo i robi co chce. Bo jak wynika z informacji OKO.press, stanowczo odmówiła zwrotu akt Rutkiewicza.

Jeśli skład z Bednarek na czele zawiesi sędziego z Elbląga, będzie to nie tylko jawne i demonstracyjne złamanie zarządzenia Małgorzaty Manowskiej, ale też wyroku i zabezpieczenia TSUE ws. Izby Dyscyplinarnej z lipca 2021 roku. Za nie wykonanie tego wyroku TSUE nałożył na Polskę milion euro kary dziennie. Dziś to już 31 milionów euro, czyli 142 mln złotych.

Izba Dyscyplinarna SN. Na zdjęciu sędzia Małgorzata Bednarek, która ignoruje postanowienia TSUE
Małgorzata Bednarek z nielegalnej Izby Dyscyplinarnej. To ona jest przewodniczącą składu ws. sędziego Macieja Rutkiewicza i sprawozdawcą sprawy. Fot. Kuba Atys/Agencja Wyborcza.pl

Za co chcą zawiesić sędziego z Elbląga

Nielegalna Izba Dyscyplinarna przez do zawieszenia sędziego Macieja Rutkiewicza z Sądu Rejonowego w Elblągu, by ukarać go za stosowanie prawa UE. „Winą” sędziego jest fakt, że podważył legalność Izby Dyscyplinarnej. Sędzia zrobił to na kanwie sprawy prokurator, która zajmowała się sprawą Amber Gold. Rutkiewicz w listopadzie 2021 roku umorzył jej oskarżenie, bo orzekł, że Izba Dyscyplinarna nie uchyliła jej skutecznie immunitetu.

Sędzia powołał się na wyrok TSUE z 15 lipca 2021 roku, w którym uznano, że Izba nie jest legalnym sądem, a wydawane przez nią decyzje nie są orzeczeniami. Powołał się też na historyczną uchwałę pełnego składu Sądu Najwyższego ze stycznia 2020 roku, w której podważono legalność nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej.

Na tej podstawie sędzia Rutkiewicz orzekł, że Izba nie uchyliła skutecznie immunitetu prokurator. Prezes Sądu Rejonowego w Elblągu Agnieszka Walkowiak - nominatka resortu ministra Ziobry - w odpowiedzi odsunęła go na miesiąc od orzekania. Elbląscy sędziowie zorganizowali pikiety wsparcia dla Rutkiewicza. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

W takiej sytuacji o dalszym zawieszeniu zgodnie z uchwalonymi przez PiS przepisami decyduje Izba Dyscyplinarna. Bo sędzia złamał niekonstytucyjną ustawę kagańcową, w której PiS zabronił sędziom badania statusu instytucji powołanych i przez siebie obsadzonych. Zabronił też podważania statusu neo-sędziów, czyli sędziów nominowanych przez nową, upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa. Za złamanie tego zakazu sędziowie są ścigani i grozi im nawet wydalenie z zawodu.

Z informacji OKO.press wynika, że termin posiedzenia Izby w sprawie zawieszenia Macieja Rutkiewicza nie został jeszcze wyznaczony. Ale najprawdopodobniej odbędzie się ono w przyszłym tygodniu. Ustaliliśmy, że Małgorzata Bednarek złożyła wniosek o wyłączenie z rozpoznania sprawy, bo wcześniej brała udział w uchylaniu immunitetu prokurator, której sprawę umorzył sędzia Rutkiewicz. Ale inny skład Izby odmówił wyłączenia uznając, że spawa o zawieszenie jest inną sprawą (dotyczy sędziego, nie prokurator) i Bednarek może ją rozpoznać.

Z informacji OKO.press wynika również, że z tego samego powodu wniosek o wyłączenie Bednarek złożył sędzia Rutkiewicz. Nie został on jeszcze rozpoznany. Rutkiewicz złożył też wniosek u Małgorzaty Manowskiej o zabranie akt jego sprawy z Izby i o przekazanie ich do legalnej Izby Karnej.

Sędzia poinformował w swoim wniosku, że zawieszenie go będzie naruszać prawo UE, w tym wyrok i zabezpieczenie TSUE z lipca 2021 roku.

Obrońcą sędziego jest prezes legalnej Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Piotr Prusinowski.

Wniosek o zwrot akt złożyła wcześniej - w poniedziałek 29 listopada 2021 roku - sędzia Agnieszka Niklas-Bibik z Sądu Okręgowego w Słupsku. Izba Dyscyplinarna również chciała ją zawiesić, ale na godzinę przed posiedzeniem w tej sprawie zwrotu akt zażądała Manowska. I przewodniczący składu Paweł Zubert z Izby Dyscyplinarnej oddał akta. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Jej śladem poszedł sędzia Rutkiewicz. „Sędzia Niklas-Bibik miała farta” - słyszymy jednak w kuluarach Sądu Najwyższego. Trafiła bowiem na Zuberta, który w Izbie jest zaliczany do frakcji tzw. gołębi. Zaś Małgorzata Bednarek zaliczana jest do tzw. frakcji jastrzębi - opowiada się za ostrym kursem wobec sędziów oraz idzie na konfrontację z TSUE i UE.

Sędziowie z Elbląga wspierali na pikietach sędziego Macieja Rutkiewicza tuż po jego zawieszeniu przez prezes sądu. Fot. Sędziowie elbląscy.

Izba lekceważy Manowską

Problem w tym, że po wyroku TSUE z 15 lipca 2021 roku Izba Dyscyplinarna powinna zostać zlikwidowana. Mało tego, TSUE w zabezpieczeniu z 14 lipca zawiesił jej działalność orzeczniczą. Zabronił też ścigać sędziów, którzy podważają status neo-sędziów i powołanych przez PiS instytucji. TSUE zawiesił bowiem stosowanie części przepisów ustawy kagańcowej.

Ale Izba Dyscyplinarna działa nadal, bo rząd do dziś nie wykonał wyroku TSUE. Łamane z premedytacją jest też zabezpieczenie TSUE. Robią to wszyscy, którzy ścigają i karzą sędziów za podważanie statusu neo-sędziów i powołanych przez PiS instytucji. Czyli prezesi sądów i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, którzy zawieszają sędziów na miesiąc. Orzeczenia TSUE łamią zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik i Michał Lasota, robiąc sędziom dyscyplinarki oraz składy Izby Dyscyplinarnej, które zawieszają sędziów bezterminowo za stosowanie prawa UE. Wszyscy oni narażają się w przyszłości na odpowiedzialność karną i dyscyplinarną.

Wyrok TSUE z lipca częściowo wykonała w sierpniu 2021 roku pełniąca funkcję I prezes SN Małgorzata Manowska. Wydała zarządzanie, które odcięło dopływ do Izby nowych spraw. Zgodnie z nim nowe sprawy są przekazywane tylko w celu ich rejestracji, a potem mają wrócić do sekretariatu Manowskiej.

Ale w ostatnich tygodniach okazało się, że Izba Dyscyplinarna łamie nawet jej zarządzenie, bo przestała zwracać akta dotyczące zawieszania sędziów.

I znienacka zawiesiła dwóch sędziów za wykonywanie wyroków ETPCz i TSUE - Macieja Ferka z Krakowa (informację o tym, że jest termin posiedzenia w jego sprawie Izba Dyscyplinarna zamieściła na stronie SN już po wydaniu decyzji!) i Piotra Gąciarka z Warszawy. Dlatego zawieszenie sędziego Macieja Rutkiewicza wydaje się przesądzone.

Dalsze łamanie wyroku i zabezpieczenia TSUE przez Izbę Dyscyplinarną może zablokować Manowska. Musiałaby się jednak wykazać zdecydowaniem i postawić Izbę do pionu. Wystarczy, że przestanie przekazywać jej nowe sprawy, nawet do rejestracji. W sprawach pilnych może je przekazywać do dalszych decyzji legalnej Izbie Karnej. Manowska miała nawet taki pomysł sierpniu 2021 roku, dotyczyło to spraw o uchylenie immunitetu sędziom.

Jak widać Izba Dyscyplinarna działa nadal. Zaś Manowska może zapewniać, że zrobiła wszystko, co mogła i nie ma wpływu na Izbę, której PiS zagwarantował autonomię. Ale dziś Manowska już wie, że Izba ją lekceważy. I dalej przekazując jej sprawy sędziów, będzie zgadzała się na ich zawieszanie, wbrew orzeczeniom TSUE.

Jak można zamrozić Izbę Dyscyplinarną, pokazała była I prezes SN Małgorzata Gersdorf, która zawiesiła ją w maju 2020 roku. Gersdorf wykonała wtedy inne zabezpieczenie TSUE. I skutecznie odcięła dopływ spraw do Izby. Rejestrowało je biuro podawcze. Zarządzenie Gersdorf zmienił jednak tymczasowy prezes - tzw. komisarz prezydenta - Kamil Zaradkiewicz.

A Małgorzata Manowska zmieniła zasady obiegu dokumentów w SN. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by sprawy o zawieszenie sędziów przekazywała do Izby Karnej.

Kogo już zawiesiła Izba

Do tej pory nielegalna Izba Dyscyplinarna zawiesiła czterech sędziów, w tym dwóch z jawnym złamaniem zabezpieczenia TSUE z 14 lipca 2021 roku. Izba nadal działa, bo jej członkowie z tzw. frakcji jastrzębi; podkreślają, że nadal obowiązują przepisy - zmienionej przez PiS - ustawy o SN, które powołują Izbę. I dopóki nie zostaną one zmienione będą wydawać decyzje. Powołują się też na decyzje TK Przyłębskiej (piszemy decyzje, bo w TK są dublerzy i wyroki wydane z ich udziałem nie są wyrokami), w których podważono stosowanie w Polsce zabezpieczeń i wyroków TSUE dotyczących sądów.

I tak do tej pory zostali zawieszeni przez Izbę sędziowie:

  • Paweł Juszczyszyn z Sądu Rejonowego w Olsztynie. To pierwszy zawieszony polski sędzia. Izba zawiesiła go w lutym 2020 roku za wykonanie wyroku TSUE z listopada 2019 roku. TSUE powiedział wtedy po raz pierwszy, jak polscy sędziowie mają oceniać legalność Izby Dyscyplinarnej i nowej KRS.

Juszczyszyn ten wyrok wykonał. Zażądał list poparcia do nowej KRS, bo już wtedy było wiadomo, że Maciej Nawacki nie miał wszystkich podpisów. I za to spadły na niego represje. Zawieszenia domagał się zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik. Juszczyszynowi obniżono też o 40 procent pensję.

  • Igor Tuleya z Sądu Okręgowego w Warszawie. Został zawieszony w listopadzie 2020 roku. Doprowadziła do tego Prokuratura Krajowa, która chce mu postawić absurdalny zarzut za wpuszczenie dziennikarzy na ogłoszenie krytycznego dla PiS orzeczenia. Izba uchyliła mu immunitet, zawiesiła i obcięła pensję o 25 procent.
  • Maciej Ferek z Sądu Okręgowego w Krakowie. Ferek był wcześniej zawieszony na miesiąc przez prezes sądu Dagmarę Pawełczyk-Woicką, nominatkę ministra Ziobry i członkinię nowej KRS. Była to kara za podważanie statusu neo-sędziów. Ferek jednak wykonywał orzeczenia TSUE i ETPCz. Izba zawiesiła go nagle 16 listopada 2021 roku i obniżyła mu też pensję o 50 procent. Wcześniej rzecznik dyscyplinarny postawił mu zarzuty dyscyplinarne.

Co ciekawe, Izba wokandę o tej sprawie zamieściła na stronie internetowej SN dopiero po zawieszeniu sędziego. Choć powinna to zrobić po wyznaczeniu terminu posiedzenia. To złamanie dotychczasowych zasad, ale dzięki temu nikt o sprawie nie wiedział, nawet sędzia Ferek, który ma prawo do obrony. Ferek nie został też zawiadomiony o posiedzeniu, bo Izba może to zrobić, ale nie musi.

  • Piotr Gąciarek z Sądu Okręgowego w Warszawie. Został zawieszony 24 listopada 2021 roku. Izba obniżyła mu też pensję o 40 procent. To kara za odmowę orzekania z neo-sędzią. Gąciarek też powoływał się na wyroki TSUE i ETPCz oraz SN i NSA. Wcześniej był zawieszony na miesiąc przez prezesa sądu Piotra Schaba, nominata resortu Ziobry. Gąciarek nie został powiadomiony o sprawie w Izbie, a wokandę o tym umieszczono na stronach SN na kilkanaście godzin przed posiedzeniem.

Komu jeszcze grozi zawieszenie

Oprócz sędziego Macieja Rutkiewicza zawieszenie przez Izbę Dyscyplinarną grozi jeszcze trzem sędziom.

To:

  • Adam Synakiewicz z Sądu Okręgowego w Częstochowie. On złożył do kilku orzeczeń zdanie odrębne, w którym w oparciu o prawo UE podważył status neo-sędziego. Z tego powodu uchylił też wyrok wydany z udziałem takiego sędziego.

Za to osobiście zawiesił go na miesiąc minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Sędzia ma też dyscyplinarkę za te orzeczenia. Izba Dyscyplinarna nie rozpoznała jeszcze sprawy o jego dalsze zawieszenie. Bo gdy OKO.press w październiku 2021 roku opisało, że Izba wyznaczyła w tej sprawie termin posiedzenia, to Małgorzata Manowska zażądała zwrotu akt. Wtedy Izba jeszcze posłuchała jej i akta oddała.

  • Marta Pilśnik z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Sędzia zastosowała orzecznictwo europejskich Trybunałów i umorzyła sprawę oskarżonego o korupcję prokuratora. Nie uznała bowiem decyzji Izby Dyscyplinarnej uchylającej mu immunitet. Za to minister Ziobro zawiesił ją na miesiąc. Izba Dyscyplinarna chciała ją zawiesić w październiku 2021 roku, ale w jej przypadku - podobnie jak Synakiewicza - zwrotu akt zażądała Manowska i Izba je oddała.
  • Agnieszka Niklas-Bibik z Sądu Okręgowego w Słupsku. Sędzia w oparciu o orzeczenia TSUE i ETPCz uchyliła wyrok wydany przez neo sędziego. Za to prezes sądu Andrzej Michałowicz - nominat ministra Ziobry i prywatnie mąż Joanny Kołodziej-Michałowicz z nowej KRS - karnie przeniósł ją do innego wydziału. A po tym jak sędzia zadała pytania prejudycjalne do TSUE, prezes na miesiąc ją zawiesił.

Izba Dyscyplinarna chciała ją zawiesić w poniedziałek 29 listopada 2021 roku. Ale dzięki temu, że wokandę w tej sprawie zamieszczono trzy dni wcześniej, na posiedzenie stawiła się sędzia i jej obrońcy mimo, że formalnie nie zostali o nim powiadomieni. Niklas-Bibik wcześniej wysłała też pismo do Manowskiej żądając zdjęcia sprawy i uprzedzając, że jej rozpoznanie złamie prawo UE, Manowska na godzinę przed posiedzeniem zażądała od Izby zwrotu akt. I przewodniczący składu Paweł Zubert je oddał.

Dyscyplinarki i karne przenoszenie za prawo UE

Za wykonywanie wyroków TSUE i ETPCz na sędziów spadają też represje dyscyplinarne i administracyjne. Prezesi sądów z nominacji ministra Ziobry karnie przenoszą ich do innych wydziałów, a rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry robią im dyscyplinarki. Za stosowanie prawa UE zarzuty dyscyplinarne dostali już sędziowie Juszczyszyn, Ferek, Gąciarek i Synakiewicz.

Zarzuty są za złamanie ustawy kagańcowej, która pod groźbą kar zabrania sędziom podważania legalności neo sędziów oraz instytucji powołanych i obsadzonych przez PiS. Tyle że właśnie te przepisy w zabezpieczeniu zawiesił 14 lipca 2021 roku TSUE i rzecznicy dyscyplinarni Ziobry łamią teraz to zabezpieczenie.

Kwestią czasu jest, kiedy podobne zarzuty dyscyplinarne dostaną sędziowie Pilśnik, Rutkiewicz i Niklas-Bibik. Bo zarzuty są potem podstawą do bezterminowego zawieszenia sędziego przez Izbę.

Za wykonywanie wyroków ETPCz i TSUE sędziów represjonuje się również karnym przenoszeniem do innych wydziałów. Spotkało to sędziów: Piotra Gąciarka, Agnieszkę Niklas-Bibik i czterech sędziów z Sądu Okręgowego w Krakowie: Beatę Morawiec, Macieja Czajkę, Wojciecha Maczugę i Katarzynę Wierzbicką.

Sędziowie z Elbląga wspierają sędziego Macieja Rutkiewicza. Fot. Sędziowie elbląscy

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne