17 maja 2021

Polska pod specjalnym nadzorem. KE deklaruje pełne wsparcie dla społeczności LGBTI. To za mało

„Gesty są istotne, bo pokazują, kim jesteśmy" - mówiła unijna komisarz ds. równości podczas debaty poświęconej sytuacji osób LGBT w Polsce. "Nawet najlepsze rezolucje polityczne nie zastąpią działań prawnych" - odpowiadał RPO, Adam Bodnar [RELACJA]

"Chcemy, żeby mowa nienawiści wobec osób LGBTI była traktowana jako przestępstwo. Będziemy proponowali prawodawstwo, w którym prawa rodzicielskie par jednopłciowych będą rozpoznane w każdym kraju. Chcemy wolności dla każdego obywatela UE, bez wyjątku" - deklarowała unijna komisarz ds. równości Helena Dalli podczas debaty z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciwko Homo-, Bi- i Transfobii.

Nie bez powodu wydarzenie zorganizowane m.in. z inicjatywy Komisji Europejskiej i Euroactive poświęcone było Polsce. Punktem wyjścia do dyskusji był opublikowany 17 maja raport ILGA-Europe dotyczący równouprawnienia społeczności LGBT w Europie. Polska, po raz drugi z rzędu, zajęła w nim ostatnie miejsce wśród krajów UE.

KE: "Gesty pokazują, kim jesteśmy"

Komisarz Helena Dalli w rozmowie wracała wielokrotnie do unijnej strategii na rzecz równości osób LGBT ogłoszonej w 2020 roku.

"Chcemy, aby cała Europa podpisywała się pod kolorami tęczy. Wiemy, że część przekazu ma wartość symboliczną, tak jak głosowanie Parlamentu Europejskiego nad ustanowieniem Unii Europejskiej Strefą Wolności osób LGBT. Gesty są istotne, bo pokazują, kim jesteśmy. I wokół tych deklaracji zbudujemy rzeczywistość, w której będziemy żyć" - tłumaczyła Dalli.

Ten historyczny dokument, poza oczywistą symboliką, zawiera jednak dwa ważne konkrety. KE chce penalizacji mowy nienawiści we wszystkich państwach członkowskich. Dziś w Polsce ochroną przed przestępstwami z nienawiści objęte są tylko mniejszości etniczne i narodowe. Stąd bezkarność osób publicznych, które nazywają społeczność LGBT "zboczeńcami" czy "tęczową zarazą".

Komisja Europejska chce też wprowadzenia podstawowych gwarancji poszanowania życia rodzinnego. Dziś dziecko pary jednopłciowej, w zależności od tego, po której stronie wewnętrznej granicy UE się znajdzie, może mieć - w świetle prawa - albo dwóch rodziców albo tylko jednego. Tak. jest np. w Polsce, która konsekwentnie odmawia nie tylko uwzględnienia rodzicielstwa par jednopłciowych, ale nawet uznania własnych obywateli wychowujących się w tęczowych rodzinach zagranicą.

Helena Dalli zwracała też uwagę, że dla niektórych państw, takich jak Polska, potrzebne są odrębne, lokalne strategie. To kraje, które nie tylko same z siebie nie chcą równości w prawie, ale wręcz podkopują prawa człowieka.

"Będziemy wciąż finansowali projekty, które promują akceptację społeczną, równość i świadomość na temat rodzin LGBT. Mamy też program, który wspiera włączenie, m.in. w ochronie zdrowia. Stworzyliśmy również nowy worek z pieniędzmi - 1,5 mld euro - na bilansowanie nierówności. Będzie można z niego uzyskać środki na działania zapobiegające agresji wobec osób LGBT" - wymieniała komisarz.

"Najlepsza rezolucja nie zastąpi działań prawnych"

Rzecznik Praw Obywatelskich w kontekście symbolicznych gestów Komisji przywołał słowa byłej ambasador Stanów Zjednoczonych, krytykowanej przez rząd za podpisanie listu wsparcia dla społeczności LGBT w Polsce. "Możemy się zgadzać w innych kwestiach, ale w tej sprawie jesteście po złej stronie historii" - stwierdziła wówczas Georgette Mosbacher.

"Wydaje mi się, że to powinien być fundament naszego myślenia. Jednak nawet najlepsze rezolucje polityczne nie zastąpią działań prawnych" - podkreślił Adam Bodnar. I dodał, że od instytucji unijnych wymagałby trzech działań, które poprawiłyby ochronę osób LGBT w Polsce.

Po pierwsze, należy wzmocnić niezależność organów ds. równości. W tym kontekście przytaczał własną historię, w której upolityczniony Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok ws. statusu RPO. Przykładem są też fasadowe instytucje, np. zmarginalizowany w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy Pełnomocnik ds. Równego Traktowania czy PR-owy pomysł powołania rządowego pełnomocnika ds. praw człowieka (tzw. RPO-bis).

Po drugie, niezbędne jest przyjęcie dyrektywy horyzontalnej, która poszerza m.in. ochronę osób LGBT czy osób z niepełnosprawnościami w takich sferach życia jak dostęp do dóbr i usług, edukacja czy zdrowie. Póki co pełna ochrona przed dyskryminacją obowiązuje tylko na gruncie prawa pracy. "Na przyjęcie dyrektywy horyzontalnej czekamy od 2008 roku. To już 13 lat. Do tej pory wszystkie projekty kończyły w legislacyjnej zamrażarce. Czas, żeby Unia zrealizowała swoje kompetencje" - mówił Bodnar.

"I wreszcie, nie będzie ochrony praw osób LGBT, jeśli nie będzie rządów prawa" - dodał Adam Bodnar. I tłumaczył, że bez gwarancji niezależnych sądów na nic przepisy o mowie nienawiści, bo nie można mieć pewności, że będą one przestrzegane.

„Najgorsze jest znieczulenie, że nic nie da się zrobić"

Rzecznik Praw Obywatelskich przychylił się wniosków płynąć z raportu ILGA-Europe. "W ciągu ostatnich pięciu lat sytuacja osób LGBT w Polsce zdecydowanie pogorszyła się. Po pierwsze, nie został przyjęty żaden nowy przepis, który polepszyłby sytuację mniejszości. Przed TSUE czeka seria skarg dotyczących nieuznania związków partnerskich i małżeństw jednopłciowych. Nie mieliśmy zmian w zakresie mowy nienawiści. Za to uchylony został art. 138 kodeksu wykroczeń, który pozwalał na walkę z przejawami dyskryminacji w sferze dostępu do dóbr i usług. Zaczęły się pojawiać haniebne akty zakazywania marszów równości i samorządowe uchwały anty-LGBT. Tematyka była też wykorzystywana w kampaniach wyborczych. Nawet prezydent odwoływał się otwarcie do homofobicznej retoryki" - mówił Adam Bodnar.

Mimo to Rzecznik uważa, że są też dobre sygnały. Pierwsze płyną z sądów, gdzie zapadają wyroki, które w opinii RPO dowodzą, że potrafią one stać na staży praw konstytucyjnych, a także tych wynikających z umów międzynarodowych i prawa unijnego. Drugie płyną ze społeczeństwa obywatelskiego. "Presja i szykanowanie osób LGBT spowodowało większą samoorganizację i determinację ruchu, ale też uruchomiło wiele osób, które stały się nieoczywistymi sojusznikami" - dodał Bodnar.

Co więcej, presja opinii publicznej, a także kary finansowe ze strony Komisji Europejskiej i Norwegów sprawiają, że samorządy nie tylko nie przyjmują homofobicznych uchwał, ale też wycofują się z wcześniejszych rezolucji.

Adam Bodnar apelował, by w momentach względnej ciszy, gdy politycy nie uciekają się do ostrej polaryzacji, cały czas domagać się respektowania pełni praw i wolności. "Najgorsze jest znieczulenie, że nic nie da się zrobić. Trzeba być konsekwentnym w domaganiu się i czekać na moment, gdy będzie szansa, by w pełni zostały uwzględnione na poziomie legislacyjnym".

48 ambasadorów: prawa człowieka są uniwersalne

Głos w debacie w imieniu Królestwa Danii zabrał też minister Peter Hummelgard Thomsen. "Żadne dwie rodziny nie są takie same, ale wszystkie są prawdziwe. Życzyłbym sobie, by każdy mógł cieszyć się tym darem od życia" - mówił.

W tym roku to Ambasada Królestwa Danii koordynowała prace nad otwartym listem poparcia dla społeczności LGBT w Polsce. Podpisało się pod nim 48 sygnatariuszy, w tym ambasady Austrii, Belgii, Francji, Niemiec, Kanady i USA.

"Z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Bifobii i Transfobii (IDAHOT) chcemy wyrazić nasze poparcie dla starań o uświadamianie opinii publicznej w kwestii problemów, jakie dotykają społeczność gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych (LGBTI) oraz innych mniejszości w Polsce stojących przed podobnymi wyzwaniami.

Chcemy także wyrazić uznanie dla podobnych starań podejmowanych w innych miastach Polski – w Białymstoku, Bydgoszczy, Częstochowie, Gdyni, Gnieźnie, Gorzowie Wielkopolskim, Kaliszu, Katowicach, Kielcach, Koninie, Koszalinie, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Opolu, Pile, Płocku, Poznaniu, Radomsku, Rzeszowie, Szczecinie, Toruniu, Trójmieście, Warszawie, Włocławku, Wrocławiu i Zielonej Górze.

Uznajemy przyrodzoną i niezbywalną godność każdej jednostki, zgodnie z treścią Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

Szacunek dla tych fundamentalnych praw, zawartych w zobowiązaniach OBWE oraz obowiązkach i standardach Rady Europy i Unii Europejskiej, jako wspólnot praw i wartości, zobowiązuje rządy do ochrony wszystkich swoich obywateli przed przemocą i dyskryminacją oraz do zapewnienia im równych szans.

Aby to umożliwić, a w szczególności aby bronić społeczności wymagających ochrony przed słownymi i fizycznymi atakami oraz mową nienawiści, musimy wspólnie pracować na rzecz niedyskryminacji, tolerancji i wzajemnej akceptacji. Dotyczy to szczególnie sfer takich jak edukacja, zdrowie, kwestie społeczne, obywatelstwo, administracja publiczna oraz uzyskiwanie oficjalnych dokumentów.

Wyrażamy uznanie dla ciężkiej pracy społeczności LGBTI i innych społeczności w Polsce i na całym świecie, jak również dla pracy wszystkich ludzi, których celem jest zapewnienie przestrzegania praw osób LGBTI oraz innych osób stojących przed podobnymi wyzwaniami, a także zapobieganie dyskryminacji, w szczególności tej motywowanej orientacją seksualną czy tożsamością płciową.

Prawa człowieka są uniwersalne i wszyscy, w tym osoby LGBTI, mają prawo w pełni z nich korzystać. Jest to kwestia, którą wszyscy powinni wspierać"

Najpierw bezpieczeństwo, potem równe praw

Podczas debaty Anna Maria Żukowska, posłanka Lewicy i wiceprzewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Równouprawnienia osób LGBT przypominała projekty ustaw, które utknęły w sejmowej zamrażarce. Chodzi przede wszystkim o ustawy o związkach partnerskich i równości małżeńskiej, a także - przywoływaną już wielokrotnie - penalizację przestępstw z nienawiści wobec osób LGBT.

Posłanka dodała, że dopóki nie ma szans na działanie na poziomie legislacyjnym, priorytetem jest zapewnienie osobom LGBT bezpieczeństwa.

"Najważniejsze, żeby młodzi ludzie nie popełniali samobójstw, kiedy muszą uciekać ze swoich miejscowości czy domów. Najważniejsze jest zapewnienie egzystencji, a w następnej kolejności pełnia praw"

- mówiła Żukowska.

I w tym kontekście przywoływała działalność organizacji społecznych i niektórych samorządów, które tworzą hostele interwencyjne dla osób LGBT w kryzysie bezdomności.

Całe wydarzenie można zobaczyć tutaj.

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne