Kim pan jest, panie Warchocki? Kilka niewygodnych pytań o roboty
Chiński robot, który odwiedził Sejm, Ministerstwo Cyfryzacji i Port Wojenny w Świnoujściu wzbudził sympatię, ale i niepokój. Niektórzy boją się, że może posłużyć do szpiegostwa. Obawy są zrozumiałe, ale z robotem pracujemy w bezpieczny sposób – mówią nam naukowcy.
Mają tak jakby dwie nogi, tak jakby dwie ręce i tak jakby głowę. I być może tak jakby myślą. Roboty humanoidalne coraz częściej widać w naszym otoczeniu – szczególnie tym wirtualnym, bo najwięcej popularności przynosi im aktywność w mediach społecznościowych. Niektórym sympatyczne, dwunożne roboty się podobają, inni zastanawiają się, czy Edward Warchocki i jego koledzy nie wysyłają raportów do chińskich służb. Bo urządzenia te pochodzą z Chin, co budzi spore wątpliwości. Między innymi o nich porozmawiamy w nowym odcinku podcastu „To trzeba na spokojnie”.
To kolejny odcinek podcastu OKO.press „To trzeba na spokojnie”. Opowiadam w nim o obsesjach współczesności – big techach, sztucznej inteligencji, trendach w mediach i kulturze. Postaram się rozjaśnić trudne tematy i pomóc w ich zrozumieniu. Kolejne odcinki dostępne są na OKO.press, Spotify i Apple Podcasts.
To trzeba na spokojnie. Świat zwariował, my jeszcze nie. Zapraszam, Marcel Wandas.
Tylko w pierwszej połowie 2026 roku chińskie firmy zainwestowały w sztuczną inteligencję dla robotów równowartość 13 miliardów dolarów. Pieniądze idą głównie na zaawansowane systemu AI sterujące robotem. Obserwatorzy rynku twierdzą, że coraz bardziej liczą się inwestycje w mózg robota – to ma budować konkurencyjność.
Warchocki na salonach
Reuters zwraca też uwagę na ciekawy fakt – Chiny chcą rywalizować z amerykańskimi producentami większą dostępnością danych szkoleniowych z prawdziwego świata. Bo przecież roboty same z siebie nie wiedzą, jak się poruszać, uczą się od nas, na podstawie materiałów wideo. Być może im luźniejsze podejście do cudzej prywatności, tym łatwiej takie materiały pozyskać. Na pewno jednak roboty uczą się od pracowników fizycznych, którzy dokumentują każdy swój ruch podczas sprzątania czy pracy na hali produkcyjnej. Potem przekazują dane firmom, które chciałyby, by ich pracę wykonywały roboty.
Według ekspertów trudno powiedzieć, czy i kiedy roboty wejdą pod strzechy? Na razie trudno powiedzieć, choć każdy może już zamówić sobie taki wynalazek poprzez polskie strony ze sprzętem AGD i RTV. Na razie może jednak na niewiele się zdać. Dostępne modele robotów przypominających ludzi nie radzą sobie z wieloma prostymi zadaniami.
Trudno powiedzieć też, czy chiński sprzęt powinien trafić do każdego polskiego domu. Firma Unitree, producent Warchockiego, przez powiązania z chińskim przemysłem zbrojeniowym, została wpisana na czarną listę producentów technologii amerykańskiego Pentagonu. A Edward Warchocki, jako nowinka i niewinny gadżet, został zaprezentowany w Sejmie, Ministerstwie Cyfryzacji i Porcie Wojennym w Świnoujściu.
„Pamiętajmy, że wiele było afer z chińskim sprzętem. Musimy zadawać sobie pytanie o bezpieczeństwo wykorzystywania tej technologii” – mówi nam Aleksandra Wójtowicz, analityczka ds. nowych technologii i cyfryzacji z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Nieco innego zdania są naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej, którzy pracują z robotem chińskiego Unitree – Barbarą. Jak mówią w podcaście „To trzeba na spokojnie”, można zadbać o zabezpieczenia i postarać się iść w stronę postępu.

Komentarze