0:00
Prawa autorskie: Grzegorz Bukala / Agencja GazetaGrzegorz Bukala / Ag...
30 kwietnia 2021

Koalicja 253: Zjednoczona Opozycja coraz mniej powabna. Ale wciąż wygrywa z PiS [SONDAŻ OKO.press]

W lutym swój głos na listę Zjednoczonej Opozycji deklarowało aż 57 proc. badanych, dziś już tylko 49 proc. Potencjalna wspólna lista anty-PiS wciąż wygrywa wybory, ale już nie dostaje premii za jedność

Wydrukuj

Kiedy w lutym Platforma Obywatelska przedstawiła projekt Koalicji 276, czyli porozumienia opozycji zdolnego do odrzucania w przyszłym Sejmie weta prezydenta Dudy, OKO.press poprosiło Ipsos o zbadanie popularności takiego wariantu wśród wyborców.

Wynik przerósł wtedy nasze najśmielsze oczekiwania, bo potencjalna Koalicja Sił Opozycyjnych - czyli Polski 2050, KO, Lewicy i PSL - zdobyła aż 57 proc. poparcia, co przekładałoby się na 280 sejmowych mandatów. Teraz powtórzyliśmy to badanie.

Wniosek: wspólna lista anty-PiS wciąż miałaby szansę na zwycięstwo, ale poparcie dla niej słabnie - gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę 2 maja, zagłosowałoby na nią 49 proc. Polaków, o 8 pkt. proc. mniej niż dwa miesiące temu. PiS zdobywa 32 proc., Konfederacja 11 proc., 5 proc. badanych nie wie, na kogo oddałoby głos, a 3 proc. ankietowanych deklarujących udział w wyborach stwierdziło, że w przypadku jednej listy opozycji zostanie w domach.

W lutym koalicja opozycji dostała 3 pkt. premii - o tyle jej poparcie było większe od zsumowanych wyników Polski 2050, KO, Lewicy i PSL w wariancie samodzielnego startu. Teraz premia zamieniła się w "karę": Zjednoczona Opozycja dostaje o 2 pkt. proc. mniej niż partie startujące oddzielnie.

Ale co bardzo ważne, dzięki obowiązującej ordynacji wyborczej to wciąż wynik, by zdobyć bezpieczną większość w Sejmie: opozycja przy starcie z jednej listy zdobyłaby 253 mandaty, wystarczająco, by stworzyć rząd, ale daleko od możliwości odrzucania weta Andrzeja Dudy, do czego potrzeba 276 głosów.

Podział mandatów na poziomie okręgów wg modelu analityka Leszka Kraszyny

W lutym Koalicja Sił Opozycyjnych wygrywała wśród wszystkich grup badanych: kobiet, mężczyzn, starych i młodych, mniej i bardziej wykształconych, zarówno wśród wyborców ze wsi, jak i z miasta. To już przeszłość.

Zjednoczona Opozycja traci w prawie każdej grupie społecznej

Opozycja straciła wśród wszystkich grup wiekowych, ale najdotkliwiej wśród starszych wyborców (11 pkt. proc. straty wśród 50-latków, 13 pkt. proc. wśród wyborców 60+), którzy obecnie w większości chcą głosować na PiS.

Koalicja opozycji straciła także przewagę na wsi (o 12 pkt. proc. mniej niż w lutym) - tam obecnie wygrywa już PiS. W miastach wygrywa opozycja, ale również bardzo dużo traci:

  • w tych do 20 tys. 9 pkt. proc.,
  • między 20 a 100 tys. 4 pkt. proc.,
  • w miastach od 100 do 500 tys. mieszkańców strata to aż 12 pkt. proc.,
  • lepszy wynik niż w lutym opozycja osiąga jedynie w największych miastach - o 6 pkt. proc.

Żeby dobrze zrozumieć powyższy wykres i jego znaczenie, należy wiedzieć, że:

  • mieszkańcy wsi to 36 proc. badanych deklarujących udział w wyborach
  • mieszkańcy miast do 20 tys. - to w naszym sondażu 14 proc.
  • mieszkańcy miast 20-100 tys. - 23 proc.
  • mieszkańcy miast 100-500 tys. - 17 proc.
  • mieszkańcy miast pow. 500 tys. - 10 proc.

Koalicja Sił Opozycyjnych wciąż wygrywa zarówno wśród kobiet jak wśród mężczyzn, ale też traci - odpowiednio 6 i 10 pkt. proc.

Mniejsze poparcie dla jednej listy (choć cały czas bardzo wysokie) odnotowujemy również w elektoratach poszczególnych ugrupowań opozycyjnych: w KO to 94 proc. (o 3 pkt. mniej niż w lutym), w Polsce 2050 93 proc. (2 pkt. mniej), wśród wyborców Lewicy 90 proc. (7 pkt. proc. mniej niż w lutym), w PSL - 45 proc. (spadek o 44 pkt.). Wynik ludowców podajemy jedynie z kronikarskiego obowiązku, bo nie jest w żaden sposób miarodajny, mamy tu do czynienia z bardzo małą grupą badanych.

Zjednoczona opozycja: projekt bez gospodarza

Co się stało? Po pierwsze, mamy do czynienia z efektem niespełnionej zapowiedzi. Po lutowej konwencji Platformy zapowiadającej Koalicję 276 nie wydarzyło się nic, co uprawdopodobniłoby wyborcze porozumienie opozycji.

Koalicja Obywatelska traci status największej siły opozycyjnej na rzecz Hołowni, więc jej zainteresowanie wspólną koalicją jest siłą rzeczy mniejsze - już nie mogłaby w niej występować z pozycji hegemona. A inne ugrupowania opozycyjne od początku były sceptyczne wobec tej inicjatywy.

Wobec tego wyborcy zachowują się racjonalnie: skoro nie widzą szans powodzenia takiego projektu, inwestują w niego mniej nadziei.

Nasz sondaż był przeprowadzony od poniedziałku 26 kwietnia do środy 28 kwietnia, a więc w czasie największego konfliktu o Fundusz Odbudowy między KO a Lewicą. Trudno, by ankietowani traktowali poważnie koncepcję jednej listy opozycji, gdy potencjalni uczestnicy obrzucają się publicznie największymi obelgami.

Ale problemy z jedną listą są również głębsze, o czym do znudzenia piszemy w OKO.press. Coś, co dobrze wygląda w papierowych założeniach, a nawet w pojedynczych pomiarach sondażowych, nie musi się przekształcić w polityczną rzeczywistość.

Jak pisaliśmy, powodzenie takiego projektu zależałoby od czterech warunków.

Po pierwsze, wobec różnic programowych wyborcy czterech partii całą uwagę musieliby skupić na wspólnych elementach agendy poszczególnych formacji: przywróceniu demokracji, obaleniu PiS itp. Może to być jednak trudne, zwłaszcza w rzeczywistości po pandemicznej, gdy społeczne oczekiwanie pozytywnych działań i konkretnych pomysłów na urządzenie świata jest coraz większe.

Po drugie, sami liderzy musieliby wierzyć, że takie cele są w obecnej sytuacji najważniejsze, a inne wartości i programy można zostawić na później (mało prawdopodobne). Dla części elektoratów byłoby to trudne do zaakceptowania.

Po trzecie, liderzy partyjni musieliby powściągnąć ambicje. Jeśli negocjacje porozumienia skończyłyby się licytacją, kto na opozycji jest najważniejszy, potencjał zjednoczenia mógłby szybko ulecieć. Wymagana tu byłaby delikatność, cnota - jak wyraźnie widać w ostatnich dniach - w polskiej polityce deficytowa.

Po czwarte, pozostaje kwestia list wyborczych i podziału funduszy na kampanię. Wbrew idealistycznym zaklęciom polityków wygłaszanym w mediach, to jeden z najważniejszych problemów. Bo jak sprawić, by kandydaci najbogatszego partnera w koalicji z gorszych miejsc nie przeskakiwali kandydatów pozostałych partii z miejsc teoretycznie biorących?

Jednym słowem, poparcie wyborców opozycji dla jednej listy jest warunkowe. Na razie politycy spełniają te warunki w bardzo małym stopniu.

Telefoniczny sondaż Ipsos metodą CATI 26-28 kwietnia 2021 na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych Polaków. Losowanie próby miało charakter warstwowo-proporcjonalny. Kontrolowano miejsce zamieszkania respondentów pod względem województwa i kategorii wielkości miejscowości

Udostępnij:

Michał Danielewski

Wicenaczelny OKO.press, redaktor, socjolog. W OKO.press od 2019 roku, pisze o polityce. Wcześniej przez ponad 13 lat w "Gazecie Wyborczej". Pochodzi z Sieradza

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne