0:00
Prawa autorskie: Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.plJakub Porzycki / Age...
12 sierpnia 2022

KPO. "Wyciągniemy armaty, odpowiemy ogniem" - odgraża się rząd. Czyli co właściwie zrobi?

Pozwanie Komisji do TSUE, wyjście z systemu ETS, obniżenie składki członkowskiej o część dotyczącą KPO - to pomysły na "odpowiedź" Polski wobec ewentualnej decyzji Komisji Europejskiej o nieprzyznaniu pieniędzy z Funduszu Odbudowy. Czy cokolwiek z tego ma szansę powodzenia?

Wydrukuj

W poniedziałkowym (8 sierpnia) wywiadzie Jarosława Kaczyńskiego dla tygodnika "Sieci" znalazł się sygnał do zdecydowanego zaostrzenia kursu rządu PiS wobec UE. Kolejni politycy formacji zapowiadają, że decyzje Komisji Europejskiej w związku z KPO oraz praworządnością w Polsce, spotkają się z odwetem.

"Wszystkie możliwości obejmują też prawo weta, które można stosować szeroko, zawężać, dotyczy to też spraw ważnych. Będziemy w tej chwili stosowali taktykę »ząb za ząb«" – zapowiadał sekretarz generalny PiS Krzysztof Sobolewski.

"Jeśli Polska miałaby nie mieć tej głównej części budżetu UE, jeśli byłaby próba ich zablokowania i KE poszłaby tutaj już, można powiedzieć, próbowałaby docisnąć nas do ściany, to nie pozostaje nam nic innego wtedy, jak wyciągnąć wszystkie armaty, które są w naszym arsenale i odpowiedzieć ogniem zaporowym" - dodawał.

Wetować, ale co?

Jarosław Kaczyński zapowiada, że "koniec tego dobrego" i relacje z UE ulegną drastycznej zmianie. Na pytanie o to, jakie konkretnie kroki zamierza podjąć PiS, odpowiada jednak wymijająco.

"W moim przekonaniu w tej sytuacji musimy przede wszystkim zadbać o polskich obywateli, podjąć działania, które obniżą koszt energii. Jest kryzys, wojna, to warunki w pełni uzasadniające podjęcie działań nadzwyczajnych. Skoro w tym obszarze Komisja Europejska nie wypełnia swoich zobowiązań wobec Polski, to my nie mamy powodów wykonywać swoich zobowiązań wobec Unii Europejskiej.

To były jednak umowy i uzgodnienia działające w obie strony. Przy czym nie chodzi tu o niepłacenie składki członkowskiej, ale o inne działania i przedsięwzięcia".

Na pytanie o to, jakie zatem do działania i przedsięwzięcia, prezes PiS odpowiada, że dowiemy się w swoim czasie. Na pewno rozważana jest taktyka blokowania decyzji UE w obszarach, w których wymagana jest jednomyślność, czyli polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i finansów. W tym roku Polska już w ten sposób wstrzymuje wprowadzenie minimalnej stawki podatku od osób prawnych na poziomie 15 proc. w całej UE.

Nikt w PiS nie zapowiada jednak, jakie przyszłe projekty mają być zablokowane. Wskazują jednak dość jednoznacznie rozwiązania, które już funkcjonują.

W środę 10 sierpnia w poranku Radia Wnet Radosław Fogiel wskazał dwa przykłady:

"Jest też całkowicie spekulacyjny system ETS, który także znacząco podnosi ceny (...) Nie będziemy się godzić na gazowe zrzutki pod płaszczykiem Komisji Europejskiej. Trzeba odpowiadać za swoje decyzje. Weta ze strony Polski wchodzą w grę, bo mamy do nich prawo" - stwierdził.

Rzecznik PiS wrzucił do jednego worka dwie rzeczy, choć żadna z nich nie jest dobrym przykładem politycznej "armaty" w arsenale rządu PiS. Zrzutka na gaz, którą wspomina, to projekt Komisji Europejskiej „Save gas for a save winter” („Oszczędź gaz dla bezpiecznej zimy”), który zakłada obcięcie zapotrzebowania na gaz w całej Unii o 15 proc., a receptą na przykręcanie rosyjskiego kurka ma być solidarność między krajami członkowskimi. System ten jest dobrowolny, obowiązkowy ma stać się dopiero w przypadku sytuacji alarmowej, gdy na przykład Rosja całkowicie wstrzyma dostawy gazu.

Propozycje KE zostały pod koniec lipca przyjęte przez Radę UE. Cały projekt poparło 26 z 27 państw. Przeciwko byli tylko Węgrzy.

Rada wprowadziła jednak kilka poprawek — choć tej najmocniej forsowanej przez polski rząd, czyli zawieszenia systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2, nie przyjęto. Polska od dawna przedstawia system ETS jako jednego z głównych winowajców stojących za wzrostem cen energii i co jakiś czas pojawiają się w obozie rządzącym hasła, że należy dążyć do jego zlikwidowania. Trzeba jednak zaznaczyć, że w ramach ETS istnieje "mechanizm solidarnościowy" obejmujący biedniejsze kraje. W gronie tych 15 państw znajduje się również Polska, która jest największym beneficjentem systemu. Tylko w 2021 roku na handlu emisjami zarobiliśmy 25 miliardów złotych. Połowę środków z tego handlu Polska powinna przeznaczać na cele związane ze środowiskiem i klimatem. Jak podają analitycy Client Earth w 2021 blisko trzy czwarte tych funduszy wydano niezgodnie z unijną dyrektywą.

System handlu uprawnieniami do emisji jest fundamentem europejskiej polityki ograniczania emisji CO2. Obowiązuje wszystkie kraje unijne i nie można się z niego jednostronnie wypisać. Solidarna Polska zapowiadała, że "wypisałby" nas z niego Trybunał Konstytucyjny, co jest oczywiście bzdurą. Żeby zlikwidować ETS, rząd PiS musiałby przekonać do tego pomysłu szeroką koalicję państw, co - patrząc po upadku takiej poprawki przy projekcie gazowym - jest mało realne. Drugim sposobem na wyjście z tego programu jest po prostu wyjście z UE.

Pozwanie KE do TSUE?

"Gdybym wiedział, że dadzą nam te główne pieniądze, to bym miał inne podejście. Ale jestem przekonany, że chcąc Polskę złamać i zmusić do pełnej uległości wobec Niemiec, zablokują także te fundusze. Znajdą nowe preteksty" - dodaje Kaczyński w wywiadzie.

Coraz częściej pojawia się pogłoska, że PiS bierze pod uwagę, że środki z Funduszu Odbudowy po prostu przepadną. Jak pisze DGP rząd rozważał nawet pozwanie KE do TSUE w tej sprawie. Największą przeszkodą ma być jednak czas - takie postępowanie potrwa bowiem wiele miesięcy.

Jak wskazuje wypowiedź prezesa PiS i Krzysztofa Sobolewskiego, przewidywania partii sięgają jednak jeszcze dalej. Chodzi o możliwość, że KE zastosuje wobec Polski mechanizm warunkowości, który pozwala zawiesić wypłaty z budżetu UE dla krajów mających problemy z praworządnością, o ile problemy te wpływają na należyte zarządzanie budżetem Unii i ochronę jej interesów finansowych. Państwa członkowskie zaakceptowały mechanizm na szczycie Rady Europejskiej w grudniu 2020 roku.

"Zablokowanie tych regularnych funduszy dla jednego z krajów członkowskich byłoby wydarzeniem niemal bezprecedensowym. Podważałoby wszystkie podstawowe zasady funkcjonowania krajów członkowskich w ramach Unii" - mówi Radosław Fogiel. W mediach pojawiają się spekulacje, że PiS mógłby pozwać Komisję w razie, gdyby ta zdecydowała się zastosować mechanizm w stosunku do Polski. Czy taki krok miałby jednak sens?

  • Po pierwsze, rządy Polski i Węgier już raz zaskarżyły rozporządzenie TSUE, a do czasu rozstrzygnięcia Komisja Europejska zdecydowała się nie korzystać z nowego narzędzia. Trybunał orzekł w lutym 2022, że przepisy są zgodne z prawem UE.
  • Po drugie, KE jak na razie wszczęła ten mechanizm jedynie wobec Węgier. I zrobiła to w kwietniu 2022 już po wygranych przez Orbána wyborach, co zdaniem komentatorów było nieprzypadkowe - czekano aż skończy się kampania wyborcza, by uciec przed zarzutem, że UE chce wpłynąć na wynik.

Po trzecie, w rozstrzygnięciu znajdują się wskazówki, że mechanizm mógłby mieć zastosowanie do Polski (choć Kancelaria Premiera Morawieckiego mocno temu zaprzeczała). Czy KE zdecydowałaby się na użycie go? W obecnej sytuacji raczej nie, ale jeśli PiS, tak jak zapowiada, zdecydowałby się zrezygnować z wypełniania kamieni milowych, a zarazem z FO, a z drugiej strony zdecydował na przeprowadzenie nowej reformy Ziobry, czyli spłaszczenia struktury sądów, jest bardzo prawdopodobne, że Komisja sięgnie po narzędzie. Czy zrobi to jednak przed wyborami?

Zawieszenie, wstrzymanie lub obcięcie składki

Wątek ewentualnego wstrzymania składki członkowskiej przewija się w wypowiedziach przedstawicieli rządu od czasu nałożenia przez TSUE kar za niezastosowanie się do środków tymczasowych w sprawie kopalni w Turowie oraz w sprawie Izby Dyscyplinarnej. Najgłośniej o tym mówili ziobryści. Kaczyński zapowiada w wywiadzie, że "niepłacenie składki" nie wchodzi w grę. Jakiś czas temu narrację zmodyfikowała także Solidarna Polska.

W kwietniu Ministerstwo Sprawiedliwości złożyło na posiedzeniu Rady Ministrów propozycję wystąpienia o formalne zawieszenie składki członkowskiej na podstawie:

  • art. 78 Traktatu: "W przypadku gdy jedno lub więcej Państw Członkowskich znajdzie się w nadzwyczajnej sytuacji charakteryzującej się nagłym napływem obywateli państw trzecich, Rada, na wniosek Komisji, może przyjąć środki tymczasowe na korzyść zainteresowanego Państwa lub Państw Członkowskich. Rada stanowi po konsultacji z Parlamentem Europejskim";
  • art 122 ust 2 Traktatu: "W przypadku gdy Państwo Członkowskie ma trudności lub jest istotnie zagrożone poważnymi trudnościami z racji klęsk żywiołowych lub nadzwyczajnych okoliczności pozostających poza jego kontrolą, Rada, na wniosek Komisji, może przyznać danemu Państwu Członkowskiemu, pod pewnymi warunkami, pomoc finansową Unii. Przewodniczący Rady informuje Parlament Europejski o podjętej decyzji".

Składka ta miałaby zostać wstrzymana w związku z pomocą obywatelom Ukrainy. Trudno jednak prośbę o czasowe zawieszenie składki nazwać "wytoczoną armatą".

W styczniu 2022 chodziły także pogłoski o tym, że Solidarna Polska przygotowuje ustawę, która miałaby obniżać wysokość składki o wysokość potrąceń z wypłat funduszy jakich dokonuje Komisja Europejska w związku z niepłaceniem przez Polskę kar nałożonych przez TSUE. W Trybunale Konstytucyjnym wciąż czeka na rozstrzygnięcie sprawa z wniosku Zbigniewa Ziobry o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją kar finansowych w ramach środków tymczasowych.

Pomysł obcięcia składki powraca teraz przy okazji KPO. Rząd nie złożył jeszcze wniosku o wypłatę i - w związku z niewypełnieniem kamieni milowych - nie jest pewne, czy taki wniosek w ogóle będzie rozpatrzony pozytywnie. Tymczasem Polska już spłaca odsetki od części pożyczkowej, dlatego w szeregach Zjednoczonej Prawicy pojawia się pomysł, by w ogóle wycofać się z KPO.

"Jeśli doszłoby do takiej sytuacji, że będziemy mieli pewność, iż środków z KPO nie otrzymamy, to na pewno nie partycypowalibyśmy w spłatach pożyczek. Tu nie mam wątpliwości, znaleźlibyśmy jakąś furtkę, by do takiej sytuacji nie doprowadzić" - zapowiada Waldemar Buda na łamach wpolityce.pl.

Jak wskazuje jednak samo Ministerstwo Finansów, mechanizm KPO jest po prostu częścią budżetu unijnego i nie da się wydzielić części składki, która służy konkretnie do jego obsługi.

„Tym samym wpłacane do budżetu UE dochody budżetowe służą sfinansowaniu wszystkich polityk i działań UE. Zarówno odsetki, jak i dług zaciągnięty na sfinansowanie pomocy bezzwrotnej w ramach NextGenerationEU (unijny Fundusz Odbudowy – red.) będą spłacone przez państwa członkowskie ze składek członkowskich (w ramach tzw. systemu zasobów własnych) i nie jest możliwe wyłączenie się z ich finansowania. Przepisy UE nie przewidują zawieszenia/anulowania części lub całości wpłat do budżetu UE przez dane państwo członkowskie” – napisał resort w odpowiedzi na pytania wysłane przez redakcję DGP.

Jakiekolwiek uchylenie się od obowiązku opłacenia składki - czy to poprzez samodzielne wstrzymanie jej, czy potrącenie sobie jakiejkolwiek kwoty na podstawie własnych wyliczeń, będzie po prostu złamaniem przepisów budżetowych i skończy się postępowaniem przeciwnaruszeniowym.

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka prawa i filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne