Ukrywanie leku na raka, celowe zaniżanie norm ciśnienia, by nakręcić popyt na leki na nadciśnienie, odstępowanie od leczenia pacjentów po to, by pobrać ich narządy do przeszczepu – to tylko kilka przykładów spiskowych teorii promowanych w polskim internecie
Raport Państwowego Instytutu Badawczego NASK oraz Central European Digital Media Observatory (CEDMO) podsumowuje zakres dezinformacji zdrowotnej w polskojęzycznych środowiskach informacyjnych.
Autorzy raportu przeprowadzili pogłębiony monitoring aktywności w mediach społecznościowych podejmowanych przez konta wykazujące regularną, nieprzypadkową aktywność wyraźnie mającą za zadanie rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na tematy okołozdrowotne.
Celem analizy było „zmapowanie aktualnych trendów w obszarze dezinformacji zdrowotnej, a także opisanie mechanizmów i technik manipulacyjnych wykorzystywanych do jej rozpowszechniania w polskojęzycznej infosferze”.
Aby to osiągnąć, zbadano opublikowane w 2025 roku wpisy ze stron internetowych oraz platform społecznościowych – Facebooka, Instagrama, YouTube’a, TikToka i X. Sprawdzano, kto publikuje wprowadzające w błąd treści oraz w jaki sposób i jakiego rodzaju treści tworzy. Analizowano, do kogo kierowane są materiały i z jakim realnym ryzykiem wiąże się ich rozpowszechnianie.
Przejrzeliśmy raport NASK i CEDMO. Podsumowujemy najważniejsze wnioski płynące z pełnego, 80-stronicowego materiału o tym, jak działa zdrowotna dezinformacja w Polsce.
Przygotowujący raport eksperci i ekspertki zauważyli, że autorzy publikujący dezinformację zdrowotną w sieci mogą zostać łatwo podzieleni na kilka charakterystycznych kategorii, wśród których da się wymienić między innymi:
NASK wraz z CEDMO zastrzegają, że przygotowany przez nich raport nie uwzględnił części kanałów, w których również pojawiają się dezinformacyjne treści na temat zdrowia. Mowa między innymi o reklamach produktów stojących w kontrze do medycyny opartej na dowodach naukowych, wątpliwych pod względem merytorycznym wypowiedziach rozpowszechnianych przez występujących w roli ekspertów czy ekspertek gości programów (w tym podcastów) czy postach pojawiających się w niepublicznych grupach na platformach społecznościowych.
Jednym z głównych tematów narażonych na dezinformacyjne ataki w badanym okresie było wprowadzenie do szkół edukacji zdrowotnej.
Wykorzystywano to w dyskursie politycznym (w tym między w kampanii prezydenckiej); podburzano tym nastroje środowisk religijnych oraz – przy pomocy nacechowanego emocjonalnie języka – przedstawiano nowy przedmiot w polskim systemie edukacji jako zagrożenie dla dzieci i młodzieży.
Efekt? Niezaprzeczalnie wysoka skuteczność. 34,2 tysięcy wzmianek o łącznych odsłonach 7,45 miliarda (!), których pośrednim efektem były deklaracje niezgody na udział dzieci w tych zajęciach i – ostatecznie – frekwencja uczniów na poziomie około 30 procent.
Podobnie jak w poprzednich latach, również w 2025 roku polską infosferę zalewały fałszywe teorie związane ze szczepieniami ochronnymi.
Jak piszą twórcy raportu, w przestrzeni informacyjnej nadal krążą narracje łączące szczepienia z autyzmem. Osoby publikujące manipulacyjne treści ostrzegają przed „eksperymentalnymi” szczepionkami (niejednokrotnie nadal wracając do tematu pandemii koronawirusa), adaptując swoje publikacje do bieżących wydarzeń. Podają w wątpliwość skuteczność szczepień w ogóle – zarówno tych obowiązkowych, jak i zalecanych w sezonach infekcyjnych.
Ze względu na kontynuowany przez Ministerstwo Zdrowia program profilaktyczny zapewniający najmłodszym grupom wiekowym dostęp do skutecznej szczepionki przeciwko HPV (wirusowi brodawczaka ludzkiego powodującemu m.in. raka szyjki macicy, nowotwory odbytu czy głowy – przyp. aut.), w publikowanych w mediach społecznościowych treściach kwestionowano zasadność profilaktyki, podważano bezpieczeństwo dostępnych szczepień, ostrzegano przed domniemanym wysokim ryzykiem wystąpienia skutków ubocznych czy nawet rzekomej sterylizacji wskutek przyjęcia preparatu.
Temat przycichł między majem a wrześniem – być może ze względu na potrzebę utworzenia odpowiedniej przestrzeni dla dezinformacyjnych treści związanych ze wspomnianą wcześniej edukacją zdrowotną. Jego popularność wzrosła natomiast w październiku, kiedy wrócił pomysł wprowadzenia obowiązku szczepień przeciw HPV.
Autorzy i autorki dezinformacyjnych treści mieszali pojęcia obowiązkowości szczepień z przymusem.
Przedstawiali szczepienia obowiązkowe jako przymusowe, mijając się w ten sposób z prawdą. Wzbudzali w ten sposób sprzeciw w odbiorcach mających wrażenie naruszania ich wolności, co wykorzystywano między innymi w publikacjach na temat szczepień przeciwko gruźlicy, które od lat stanowią bezpieczne, sprawdzone narzędzie do walki z tą chorobą.
Podważanie skuteczności szczepień ochronnych to tylko jedne z przykładów dezinformacji na temat działań profilaktycznych, które przeanalizował NASK wraz z CEDMO.
W przestrzeni informacyjnej pojawiło się również kwestionowanie wiarygodności badań profilaktycznych takich jak mammografia czy biopsja. Były także teorie spiskowe o rzekomym celowym zaniżaniu norm ciśnienia po to, by pacjenci częściej kupowali leki na nadciśnienie.
Natomiast biopsja miała stymulować przerzuty nowotworów, a mammografia (radiologiczne badanie diagnostyczne w kierunku raka piersi – przyp. aut.) miała sama powodować powstawanie raka u zdrowych kobiet i stymulować wzrost już istniejących guzów u osób, u których występowały one przed przeprowadzeniem badania.
Osoby odpowiedzialne za publikację okołozdrowotnej dezinformacji niejednokrotnie przeczyły sobie nawzajem.
O ile bowiem część z nich podważała istotę chorób nowotworowych, o tyle inni publikowali materiały, zgodnie z którymi „lekarstwo na raka” od dawna istnieje, jednak jest ukrywane przed opinią publiczną w wyniku wielkiego spisku elit i (lub) Big Pharmy.
Według Eurobarometru w teorie te jest skłonna uwierzyć nawet połowa Polaków.
Przełomowe, niemalże magiczne, choć nadal skrzętnie ukrywane remedium na nowotwory nie było jedynym wątkiem, o którym zdaniem autorów dezinformacji „lekarze nie chcą mówić”.
Raport przytacza także narracje, że choroby nowotworowe nie potrzebują leczenia sprawdzonymi, skutecznymi metodami takimi jak chemio- czy radioterapia. W przestrzeni internetowej pojawiały się sugestie, by leczyć raka słynną swego czasu witaminą C, łupinami orzechów, octem jabłkowym czy… chrzanem.
Dezinformacja medyczna dotknęła również sfery zdrowia reprodukcyjnego – w tym także aborcji.
Jak podkreślono w raporcie NASK-u i CEDMO, tematy te stanowiły istotny obszar aktywności dezinformacyjnej w całym 2025 roku.
Przekazy cechował emocjonalny język zrównujący przerywanie ciąży z zabijaniem dzieci. Jego zwolennicy działali nie tylko w sieci – organizowali się także podczas licznych zgromadzeń poza światem wirtualnym. Zniekształcano informacje na temat obecnie obowiązującego prawa antyaborcyjnego, manipulowano opisami przebiegu procedur, błędnie sugerowano nielegalność działania warszawskiej przychodni Abotak.
Jednocześnie podważano skuteczność zapłodnień metodą in vitro i wiązano działanie antykoncepcji z wielkim planem depopulacji świata.
Nie obyło się bez teorii spiskowych na temat transplantologii. Pojawiły się w mediach społecznościowych narracje, jakoby lekarze pobierali organy od żywych osób, co miała umożliwiać i legalizować rzekoma „fikcja” zjawiska śmierci mózgowej.
Zrównywano działania transplantologiczne z eutanazją, osłabiając tym samym nie tylko zaufanie do lekarzy i medycyny, ale przede wszystkim – w perspektywie długofalowej – potencjalnie osłabiając społeczne poparcie dla transplantacji.
Z eutanazją (oraz eugeniką) zrównywano także odstąpienie od terapii daremnej. Internetowi twórcy twierdzili, że przepisy umożliwiają zaniechanie leczenia osób, które tak naprawdę wcale nie umierają.
Autorzy raportu zwrócili również uwagę na stałe podważanie wiarygodności Głównego Inspektoratu Sanitarnego czy Ministerstwa Zdrowia. Ich działania przedstawiano jako stojące w kontrze do interesu społecznego. Doszukiwano się tajemniczych powiązań finansowych i zależności instytucji od koncernów farmaceutycznych.
Powoływano się na fikcyjne dane, wymyślone tylko po to, by wzbudzić w odbiorcach przekonanie o powszechnym sprzeciwie Polaków i Polek wobec obowiązku szczepień. Oskarżano Światową Organizację Zdrowia o wywoływanie nowotworów, sterylizację kobiet czy spiski.
Ataki zdrowotnej dezinformacji były w badanym przez NASK i CEDMO okresie na tyle intensywne, że niejednokrotnie stawały się głównymi tematami wydarzeń czy inicjatyw publicznych. Dotyczyły wiele różnych dziedzin medycyny i ochrony zdrowia. Jeśli odbiorca nie uwierzył w pierwszą napotkaną nieprawdziwą informację, istniało prawdopodobieństwo, że przy kolejnej okazji da więcej wiary w przedstawiane mu kłamstwa.
Tym samym skutecznie wzmacniano polaryzację społeczną, wzniecano niepokoje i krok po kroku zabierano możliwość wiarygodnej, skutecznej, opartej na rzetelnych informacjach dyskusji.
Absolwentka położnictwa, logopedka, pedagożka. Na co dzień marketing managerka OKO.press. Poza pracą propaguje położnictwo, w którym każda osoba ma prawo zakończyć swoją ciążę wtedy, kiedy chce i tak, jak chce.
Absolwentka położnictwa, logopedka, pedagożka. Na co dzień marketing managerka OKO.press. Poza pracą propaguje położnictwo, w którym każda osoba ma prawo zakończyć swoją ciążę wtedy, kiedy chce i tak, jak chce.
Komentarze