Prawa autorskie: Jakub Wlodek / Agencja GazetaJakub Wlodek / Agenc...
30 maja 2022

Ludzie od Ziobry chcą „utłuc” sędziego Żurka. Tak wygląda w praktyce kompromis z UE ws. praworządności

Na trzy dni przed wizytą szefowej KE Ursuli von der Leyen ws. miliardów dla Polski, ludzie Ziobry zaatakowali sędziego Waldemara Żurka. Atak nie jest przypadkowy, bo Żurek jest jednym z największych obrońców wolnych sądów. To sygnał dla Brukseli, że sędziowie nadal będą represjonowani

Najnowszy atak na sędziego Waldemara Żurka z Sądu Okręgowego w Krakowie (na zdjęciu u góry) przypuścili w poniedziałek 30 maja 2022 roku rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry - główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab i jeden z jego dwóch zastępców Michał Lasota. Choć na co dzień kontrakt z nimi jest utrudniony - ich biuro rzadko też odpisuje na pytania - tym razem zwołali konferencję prasową, pierwszą od początku urzędowania. Zrobili to po to, by poinformować, że oskarżają sędziego Żurka o fałszerstwo co najmniej 64 orzeczeń. I za to postawili mu 64 zarzuty dyscyplinarne, zapowiadają też zawiadomienie do prokuratury.

Zarzut fałszerstwa ma być porażający dla sędziego i go zawodowo dyskwalifikować. Ale zarzut jest naciągany i dotyczy tzw. kuchni pracy sędziowskiej. W istocie jest to tylko kolejna odsłona niszczenia sędziego, który jest bezkompromisowy w krytyce „reform” ministra Ziobry i stał się jednym z symboli wolnych sądów. O szczegółach zarzutów piszemy w dalszej części tekstu.

Ten atak na sędziego był od dawna spodziewany. OKO.press już rok temu pisało, że zastępca rzecznika dyscyplinarnego szuka na niego haków. A gdy OKO.press wraz z Onetem ujawniło dalszy ciąg afery hejterskiej i rozmowy sędziów tzw. dobrej zmiany na grupie Kasta/Antykasta, to rzecznicy dyscyplinarni Ziobry zapowiedzieli, że w maju ujawnią proceder jednego z krakowskich sędziów. Była to ich odpowiedź na ujawnienie, że Michał Lasota i drugi zastępca głównego rzecznika Przemysław Radzik byli członkami grupy dyskusyjnej Kasta/Antykasta i poruszali na niej m.in. wątki prowadzonych postępowań przeciwko niezależnym sędziom. Piszemy o tym w dalszej części tekstu.

Bezprecedensowa konferencja rzeczników Schaba i Lasoty odbywa się na trzy dni przed ważną dla władzy wizytą szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w Warszawie. Ma ona ogłosić porozumienie z władzą PiS ws. odblokowania dla Polski miliardów z Krajowego Planu Odbudowy. Warunkiem wypłaty środków ma być wykonanie wyroku TSUE z 15 lipca 2021 roku. KE chce, by rząd zlikwidował nielegalną Izbę Dyscyplinarną, przywrócił do pracy zawieszonych przez nią sędziów i zreformował postępowania dyscyplinarne sędziów.

Ale władza PiS nie wykonała tego wyroku. Choć uchwaliła w Sejmie likwidację Izby, to jest to tylko pozorny ruch, bo powołuje się nową Izbę z neo-sędziami. Nie rozwiązano też głównego problemu z praworządnością w Polsce, czyli nie zlikwidowano nielegalnej neo-KRS, która daje wadliwe nominacje sędziom. Wręcz przeciwnie, Sejm głosami posłów rządzącej koalicji powołał neo-KRS na drugą kadencję.

Teraz nominowani przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę rzecznicy dyscyplinarni wysyłają Komisji Europejskiej sygnał, że dalej będą ścigać sędziów zaangażowanych w obronę praworządności. Zaś zarzuty o fałszerstwo orzeczeń przeciwko Żurkowi mogą być wykorzystywane przez władzę do kompromitowania niezależnych sędziów.

Ursula von der Leyen w błękitneej marynarce i białej bluzce przemawia na tle niebieskiego logo Komisji Europejskiej
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Fot. Komisja Europejska.

Za co tym razem ścigają sędziego Żurka

Sędzia Waldemar Żurek to weteran represji. Z najnowszymi zarzutami ma już 21 spraw dyscyplinarnych i jest rekordzistą wśród sędziów. Rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry ścigają go za byle co - krytykę „reform” Ziobry i jego ludzi, spotkania z obywatelami, podważanie statusu neo-sędziów. Zarzuty próbuje też mu postawić Prokuratura Krajowa. Za co? Za zderzenie w pracy z maszyną do czyszczenia podłóg, którego sędzia jest ofiarą i za to, że w ironiczny sposób krytykował dyrektora Sądu Okręgowego w Krakowie Piotra Słabego, nominata resortu ministra Ziobry. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

To nie koniec. By dopiec Żurkowi, Prokurator Generalny złożył już trzy skargi nadzwyczajne do powołanej przez PiS Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych przy Sądzie Najwyższym. Prokuratura chce tam skasować korzystne dla Żurka prawomocne wyroki, które zapadły w jego sporach - głównie finansowych - z byłą żoną. I Izba już taki jeden wyrok skasowała. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Wszystko to wygląda na polowanie na niepokornego sędziego, by wyeliminować go z zawodu sędziowskiego. Jak do tej pory nic jednak na niego nie zaleziono, a sprawdzało go nawet CBA i urząd skarbowy.

Dlatego najnowsza sprawa być może ma być „przełomem”, który pogrąży sędziego w oczach opinii publicznej. I po to zwołano na poniedziałek 30 maja konferencję. Powodów konferencji nie krył główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab. Oświadczył dziennikarzom, że chce przekazać informacje o „bulwersujących czynach sędziego Waldemara Ż.”. Tłumaczył, że sprawa dotyczy sędziego, który przydzielił sobie kluczową rolę w kreowaniu opinii publicznej w sprawach wymiaru sprawiedliwości.

Schab zarzucił Żurkowi - mówił o nim Waldemar Ż. - że kilka lat temu, gdy był jeszcze członkiem legalnej Krajowej Rady Sądownictwa (i jej rzecznikiem), w co najmniej 64 sprawach miał dopuścić się fałszowania orzeczeń. Chodzi o orzeczenia wydawane przez niego w składzie jednoosobowym lub trzyosobowym, na posiedzeniach niejawnych. To głównie postanowienia, w których sąd rozstrzyga o kwestiach proceduralnych i około 10 wyroków.

Schab mówił na konferencji, że fałszerstwo miało polegać na podaniu nieprawdziwej daty orzeczenia. Zdaniem Schaba w dacie wydania orzeczenia Żurek nie był w sądzie w Krakowie, tylko na posiedzeniach starej, legalnej KRS w Warszawie. Bądź też na jej posiedzeniach wyjazdowych w Gdańsku, Kudowie lub w Kijowie. Schab oceniał to jako przestępstwo z artykułu 271 paragraf 1 kodeksu karnego - poświadczenie nieprawdy w dokumentach - oraz czyn z artykułu 231 kodeksu karnego (przekroczenie uprawnień).

Dodał, że za to w ubiegłym tygodniu postawiono Żurkowi 64 zarzuty dyscyplinarne (wysłano mu je pocztą) i że wkrótce złożą na niego zawiadomienie do prokuratury.

Postępowanie dotyczące orzeczeń, w których wydaniu brał udział Żurek, od ponad roku prowadzi zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota. Na konferencji Lasota przyznał, że o tej sprawie dostał od kogoś tzw. cynk.

O tym, że szuka on kwitów na Żurka, pisaliśmy w OKO.press już rok temu. Ujawniliśmy, że ściągnął z Sądu Okręgowego w Krakowie odpisy ponad 120 orzeczeń z okresu 2010-2018, gdy Żurek był rzecznikiem KRS. Lasota pytał o konkretne sprawy, czyli wiedział, czego ma szukać. Żurek wtedy orzekał w II wydziale cywilnym odwoławczym (potem karnie został przeniesiony do wydziału cywilnego pierwszoinstancyjnego). Rozpoznawał tam odwołania od orzeczeń krakowskich sądów rejonowych. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

I choć część kwestionowanych teraz orzeczeń wydały składy trzy osobowe, to na konferencji prasowej Schab z Lasotą przyznali, że zarzuty dyscyplinarne postawili tylko Żurkowi.

Żurek: Nie boję się, nie dam się zastraszyć

Sędzia Żurek o zarzutach dyscyplinarnych dowiedział się w poniedziałek 30 maja z mediów. Nie dostał bowiem jeszcze postanowienia o ich przedstawieniu. Od tygodnia jest na zwolnieniu lekarskim i nie odbiera korespondencji w sądzie. Żurek uważa, że nieprzypadkowo konferencja w jego sprawie odbyła się teraz - będąc na zwolnieniu lekarskim ma bowiem utrudnioną obronę.

W telefonicznej rozmowie z OKO.press tak odniósł się do 64 zarzutów dyscyplinarnych: „Dajcie mi Żurka, a znajdziemy na niego paragraf. Po to byłem wcześniej trałowany. Będę się bronił, bo sprawa została wykreowana na potrzeby medialnego zniszczenia mnie. Widać, że ogromna liczba postępowań dyscyplinarnych wobec mnie nic do tej pory nie dała, więc próbuje się zrobić ze mnie przestępcę” - mówi OKO.press sędzia Żurek.

Dodaje: „I dzieje się to przed przyjazdem do Polski komisarz Ursuli von der Leyen i po haniebnych wypowiedziach premiera Mateusza Morawieckiego, który mówił, że Izba Dyscyplinarna miała głównie sprawy sędziów gwałcicieli, złodziei i jeżdżących pod wpływem alkoholu. Co okazało się nieprawdą”.

Sędzia w rozmowie z OKO.press tłumaczy, że dopiero od niedawna posiedzenia sądu (bez udziału stron) są sformalizowane. „W okresie, którego dotyczą zarzuty, posiedzenia były niesformalizowane. Sędziowie umawiali się na nie nawet w swoich gabinetach w sądzie. Sędzia referent przygotowywał projekt orzeczenia i był on omawiany na posiedzeniu” - mówi Żurek. I dalej: „Często jest tak, że nie załatwia się sprawy na jednym posiedzeniu. Bo trzeba coś w projekcie orzeczenia zmodyfikować, dodać lub utrzeć stanowisko. I wtedy zwołuje się kolejne posiedzenie”.

Mówi, że w jego sprawie mogło być tak, że ktoś przedłożył do podpisu ostateczny projekt orzeczenia, ale nie zmienił w nim daty. „Do takich omyłek pisarskich dochodzi. Ale wtedy się to prostuje, na co są przepisy, a nie stawia zarzuty dyscyplinarne, czy karne” - mówi sędzia Żurek. Podkreśla, że nie fałszował żadnych orzeczeń, bo fałszerstwo jest wtedy, gdy czyni się to celowo by zmienić treść orzeczenia. A sama data nie ma znaczenia dla ważności wyroku, który zaczyna obowiązywać, gdy jest podpisany przez wszystkich sędziów.

Żurek zaznacza, że gdyby nawet data orzeczenia nie zgadzała z faktyczną datą jego podpisania, to nie powoduje to szkody dla stron procesu cywilnego. Główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab na konferencji był pytany przez dziennikarzy, czy tak „sfałszowane” orzeczenia wyrządziły jakąś szkodę. Odpowiedział, że miało to wpływ na bieg terminu przedawnienia dla stron. Ale Schab nie ma racji. Żurek wydawał wtedy prawomocne orzeczenia cywilne. W takich sprawach bieg przedawnienia przerywa się m.in. złożeniem pozwu. Data wydania orzeczenia nie ma znaczenia. Inaczej jest w sprawach karnych i być może o nie chodziło Schabowi, który jest karnistą. Ponadto Schab nie podał żadnego przykładu sprawy, w której data miałaby znaczenie dla stron.

Sędzia Żurek w rozmowie z OKO.press podkreśla, że w czasie gdy zasiadał w KRS, dużo pracował. I często pojawiał się w sądzie z samego rana, wychodził na salę, a potem jechał na posiedzenie KRS. Pojawiał się też w sądzie po południu i pracował wieczorami. Bo sędziowie mają nienormowany czas pracy i często pracują nawet w domu. Również w weekendy zabierając akta spraw, choć też mogą mieć za to zarzuty. Nie jest też tajemnicą, że sędziowie wcześniej przygotowują projekty wyroków i uzasadnienia do nich, dlatego często wydając wyrok na rozprawie, odczytują go z kartek. To normalna tzw. kuchnia przygotowywania orzeczeń.

Sędzia Żurek mówi, że w sądach w czasie epidemii koronawirusa istniała praktyka, że akta sprawy leżały na sali rozpraw i sędziowie ze składów wieloosobowych korzystali z nich pojedynczo. „Często w odstępach 24-godzinnych, by się nie zarazić. I podpisywali orzeczenia pojedynczo, w różnych dniach, choć na orzeczeniu jest jedna data. I co im teraz też będą stawiane zarzuty fałszerstwa?” - mówi sędzia Żurek.

Dodaje: „Widać cel był jeden. Trzeba było pokazać jednego z liderów środowiska sędziów jako fałszerza wyroków i skompromitować go w oczach Komisji Europejskiej. Ale ze spokojem czekam, jak rozwinie się ta sprawa. Mogę tylko obiecać, że wszyscy, którzy za publiczne pieniądze niszczą ludzi w Polsce, staną kiedyś przed niezawisłymi sądami. Ja się nie boję i nie dam się zastraszyć”.

Główny rzecznik dyscyplinarny dla sędziów Piotr Schab (pierwszy od prawej) i jego zastępca Michał Lasota na konferencji w siedzibie rzecznika dyscyplinarnego. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Czy Żurek może liczyć na obiektywne postępowanie

Na konferencji prasowej rzeczników dyscyplinarnych Piotra Schaba i Michała Lasoty padły też pytania o to, czy Żurek może liczyć na obiektywne postępowanie. Chodzi o to, że - jak ujawniły OKO.press i Onet - Lasota wraz z drugim zastępcą rzecznika dyscyplinarnego Przemysławem Radzikiem należeli do grupy dyskusyjnej na WhatsAppie Kasta/Antykasta. Należało do niej 24 prawników - głównie sędziów - skupionych wokół byłego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka.

Z dialogów na tej grupie, które ujawniliśmy, wynika, że Lasota i Radzik pisali tam o swojej pracy i ściganiu sędziów. Biuro rzecznika dyscyplinarnego w Warszawie - działa przy KRS - sami nazywali katownią lub kastownią. A tak w październiku 2018 roku Piebiak pisał na grupie do Lasoty: „Utłucz jakiegoś kaściaka”. W odpowiedzi na ten wpis Lasota odpisał, że ma już dwóch kandydatów do postawienia zarzutów. Podkreślił też, że chciałby - wzorem swojego kolegi Przemysława Radzika, drugiego zastępcy rzecznika dyscyplinarnego - ogłosić „dzisiaj, jutro i poniedziałek dniem smutnego kaściaka (...) Niech każdy dzień będzie dniem smutnego kaściaka”.

Na grupie pisano też o Waldemarze Żurku. W październiku 2018 roku członkowie grupy rozmawiali na temat zainteresowania mediów sprawami sędziego. Na co rzecznik dyscyplinarny Radzik napisał: „Żur zrobi kupę na przesłuchaniu u Druha Michała [Lasoty, drugiego zastępcy rzecznika dyscyplinarnego - red.]”. Ten wpis był reakcją na poprzedzający go komentarz sędziego Jarosława Dudzicza - członka neo-KRS - który w reakcji na jedną z publikacji prasowych na temat sędziego Żurka napisał: „Szkoda, że nie podają, kiedy sędzia Żurek zrobi kupę, bo to też ważna wiadomość”. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Oprócz Kasty/Antykasty była też mniejsza grupa osób - skupiona wokół Piebiaka - na komunikatorze Signal pod nazwą "Niezłomni", grupa małego sabotażu. Należała do niej m.in. Mala Emi, która w przeszłości brała udział w akcjach dyskredytowania niezależnych sędziów (co nazwano aferą hejterską), a potem to ujawniła. Na tej grupie Mala Emi napisała, że Przemysław Radzik prosił ją o napisanie anonimowego donosu na sędziego Żurka.

W reakcji na publikacje OKO.press i Onetu w kwietniu 2022 roku główny rzecznik dyscyplinarny i jego dwaj zastępcy wydali oświadczenie, w którym stwierdzili, że są obiektem nagonki medialnej. Zapewniali, że nie namawiali nikogo do pisania donosów. Twierdzili, że nasze publikacje mają ich zastraszyć i skłonić „do zaniechania wykonywania z odwagą i determinacją obowiązków służbowych”. I to w tym komunikacie nie wprost zapowiedzieli, że w maju ujawnią poświadczanie nieprawdy przez jednego z sędziów, czyli przez Żurka. Zdaniem rzeczników publikacje OKO.press i Onetu miały zdyskredytować to postępowanie, co jest oczywistą bzdurą.

Dlatego zasadne są pytania czy rzecznicy dyscyplinarni Ziobry nie działają intencjonalnie m.in. wobec Żurka. Na konferencji pytała o to dziennikarka TVN. Główny rzecznik Piotr Schab nie widzi jednak problemu. Na konferencji w poniedziałek odpowiedział, że zarzuty dla Żurka oparte są na analizie dokumentów z sądu i z KRS. I zapewniał o rzetelności Michała Lasoty. A wpisy na grupie Kasta/Antykasta uznał za „kreację dziennikarską”.

W reakcji na kolejne pytanie od dziennikarza TVN czy 64 zarzuty dyscyplinarnych dla Żurka to represja, Schab się oburzył, uznając to za nawoływanie do bezkarności sędziego.

W poniedziałek 30 maja 2022 roku po godzinie 16 sędziowie krakowscy i inni prawnicy zorganizowali spontaniczną pikietę w obronie sędziego Waldemara Żurka. Fot. Sędziowie krakowscy.

Na pikiecie w obronie sędziego Żurka pod krakowskim sądem byli m.in. zawieszeni przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną sędziowie Igor Tuleya i Maciej Ferek oraz odwieszony kilka dni przez tę Izbę sędzia Paweł Juszczyszyn. Fot. Sędziowie krakowscy.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne